2-3 marca 2009

fanów suni informujemy, że

Lodzia nieco chora

Mam nadzieję, że opieka nad wnukiem będzie mniej stresująca;), ale cóż… tak czasem bywa, gdy bierze się zwierzaka po przejściach. Nadmiar przeżyć plus wygłodniały, nadwerężony brzuszek, który do niedawna wypełniał się odpadkami, musiały doprowadzić do obecnego stanu.

Noc z 1 na 2 marca już zupełnie była nieprzespana. Lodzia dla odmiany wymiotowała, była tak wycieńczona, że z samego rana pojechaliśmy do dr Jakuszki do Olecka. Założył jej wenflon w łapie, dostała kroplówkę i środek uspokajająco - przeciwwymiotny, a ona gryzła doktora i wyrywała się biedna, jakby walczyła o życie. No bo naprawdę, tyle przejść i jeszcze ją mordują u weterynarza! Kroplówkę i środek dostaliśmy na wynos. Kroplówkę, gdyby do wieczora jej nie przeszło, a środek na wypadek, gdyby rzygała lub wygryzała wenflon. Ponieważ nie straciła ani na moment apetytu (trzeba było wszystkim pochować miski, żeby już nie drażniła żołądka) i nie ma gorączki, pan doktor uznał, że to raczej tylko nieżyt. No niestety całą drogę do domu wymiotowała dalej, w domu też, a wenflonem zainteresowana była bez przerwy, dostała więc podwójną dawkę środka dożylnie. Ale jak się cieszyła z powrotu do domu i psów!

Miała nie jeść przynajmniej cały dzień, ale gdy dzwoniłam wieczorem z pracy, Robert powiedział, że nie może już patrzeć na nią, jak odkurza podłogi, głód ma w oczach a żebra jeszcze bardziej na wierzchu.

Poszłam więc do sklepu Stokrotka po mięso z kurczaka (niech mi to kury wybaczą!). Za to uwielbiam Olecko:) - sklep czynny do 21.00, a o 20.50 wszystko już schowane z lady chłodniczej a panie zmywają podłogi. Przekonałam je jednak, żeby przyniosły z zaplecza kurczaka, choć patrzyły na mnie dziwnie, bo nie umiałam powiedzieć dokładnie, o jakie mięso mi chodzi i jaka ma być ilość – cóż, nie mam doświadczenia w kupowaniu padliny, ale czego nie robi się dla chorego psa! Potem w nocy Robert jeździł po sąsiadach po ryż, bo okazało się, że jak na złość od nas akurat wyszedł. I tak przystąpiłam do gotowania swojego pierwszego mięsnego dania od… niech pomyślę… 18 lat.

Zmiksowałam i powstała mieszanka dla niemowląt mięsożernych:)

Wszyscy na nią mieli wielką ochotę, zwłaszcza że miski pochowane i jedzenie wydzielane, gdy Lodzia zamknięta w drugim pokoju. Dostali po odrobince, żeby im przykro nie było, a ona wchłonęła w siebie niedużą porcję zanim zdążyłam uruchomić aparat:) Niestety tylko to ją rozdrażniło i poszukiwała dalej jedzenia ze zdwojoną siłą. Gdy zamknęliśmy ją w sypialni i daliśmy reszcie psów ich chrupki, Lodzia przedarła się do miski Belfogora przez kocie drzwiczki i oprócz swojego ryżu zmiksowanego z kurczakiem podjadła chapiego. Już myśleliśmy, że będzie dobrze, bo nie zwymiotowała, ale na wszelki wypadek dostała jeszcze środek na uspokojenie, by w nocy nie zjadła wenflonu i była to pierwsza w miarę przespana noc z Lodzią. Niestety… o 7 rano obudził nas paw. Nie wiem jak wytrzymamy głodzenie kolejny dzień tak chudego, wygłodzonego psa, który patrzy na nas jak na oprawców, którzy chcą go zagłodzić na śmierć..

O 11.00 kolejne podejście z miksturą dla niemowląt ale teraz już bez belfegorowego wkładu, no i zobaczymy, czy się przyjmie..

Tymczasem trzeba również pocieszać Piesa, bo nieco jest przestraszony chorobą Lodzi, a i zazdrosny, że to nie nim się wszyscy zajmują:)

Raport z godz. 17.00: Niestety dwa kolejne pawie za nami a w nich jeszcze resztki wczorajszego kradzionego chapiego… Po konsultacji z doktorem karmimy malutkimi porcjami i dalej dożylnie tym od powstrzymywania wymiotów. Ale zdecydowanie idzie ku dobremu.

Raport z pójścia spać: zdjęty wenflon, zanim zdjęty - na wszelki wypadek ostatnia porcja środka, choć już nie było żadnego rzygania, za to wchłoniętych zostało kilka małych porcji ryżowo-kurczakowej mikstury! Kupa dobra, humor też.

A tu ciekawostka - gdy sunia siedzi, często trzyma tak tylną łapkę, nie wiem, jak to możliwe, tak ją wyginać do tyłu, jeszcze nie widzialam, żeby pies tak robił:

Komentarze

Skomentuj:
WOVYW
 
 
lodzia_nieco_chora.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:27 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika