7 kwietnia 2019

Mały ale jest!

A może grzeszę? Bo chodzi o POSTĘP. Tak pomału, z cicha pęk różne sprawy posuwają się do przodu…

Jak zwykle wiosną nie wiadomo w co ręce włożyć. Goście w blokach startowych a my w proszku. Czyli coroczna norma;) Na wszystkich frontach jakaś rozwałka.
W pensjonacikowej kuchni nie ma okien. No nie ma.

z początku jeszcze było w miarę…

miały tam w cieple kiełkować różne arbuzy i dynie, tymczasem…

…jest tak, wiatr hula po kuchni i nasionka mają zimny wychów:(

W wiacie z kolei…

…moje piękne malowanki sprzed 4 lat uległy dewastacji, wszystko wina farby do betonu, która niepołożona szczelnie dopuszczała do wylewki wodę, beton pod farbą zmurszał i trzeba było wyskrobać wszystko, co się nie trzymało powierzchni. A następnie wysuszyć cały mokry gnój :-(

więc teraz będą takie „cegiełki” jak w wiacie w Domku na górce.

i w związku z tym kącik wypoczynkowy wygląda teraz tak;)

W ogóle wszędzie…

bałagany

walające się dykty i Misie

schnące szmaty

a tu akurat wietrzące się po spotkaniu u Marii, gdzie niestety byli palacze niewychodzący na zimny świat

Zgadywaliście, czemu wietrzę i Madzia odgadła:

Przy okazji wizyty u Marii…

drzewo zrobione przez stylistę Tomka ;) - prawie martwe, więc robi właściwie za rzeźbę

Sadzenie lasu dobiegło końca. Ostatnie choinki poszły w dziury i czekają na grzybnię (w drugiej połowie kwietnia dostaną).

ostatnia sadzonka

w czym asystował Czarliś

Prace ogrodowo-doniczkowe w toku, choć na niektóre sprawy zbyt zimno. Niektóre rośliny czekają na cieplejsze czasy.

np. różowe niezapominajki i goździki w pąkach

Po powrocie z Warszawy, czyli dziś, wystawiłam oleandry na ich miejsce pod ścianą Galerii, wrażliwe krzaki z pracowni… trudno, muszą sobie poradzić.

tymczasem w Warszawie było już tak!

To może przejdę przy okazji, zanim o reszcie małych i większych, do przeglądu zawadzkiej wiosny. Tu też pewne postępy!

29 marca, na zdjęciu wiosennie wylane jezioro mimo braku bobrów ostatnio a Lodzia koło uwięzionego szczupaka (takie jest rozlewisko nad jeziorem, że szczupaki wpływają i wypłynąć potem nie mogą, grzęzną i ani rusz; jednego uratowaliśmy, więcej w albumie Ratowanie szczupaka )

30 marca

przy okazji totalny brak postępów w Domu z bala :-(

Zgadywaliście tego dnia, po czym poznać wiosnę nad jeziorem Głębokim. Ale nie zgadliście, że początek wiosny wyznacza pierwsze koszenie sąsiadów, czyli ryk ich „ekologicznej” kosiary :-(

a przy okazji tzw. udane zdjęcie ze zbyt szybkimi psami;)

31 marca na plaży gminnej

31 marca po południu

2 kwietnia

3 kwietnia, gdy wiał paskudnie zimny wiatr

dziś w lesie (na ostatnim zdjęciu widać samoodnawiające się świerki, może nasze też kiedyś tak będą…) a więcej w albumie Poszliśmy dziś łapać kleszcze ;) (FB przestał dawać linki do publicznych albumów :-( więc nie wiem, co tam widzicie niefejsbukowi)

dziś na łące

dziś nad jeziorem

dziś wokół popołudniu

No dobrze, wróćmy do postępów…

Największy sukces, to NOWA Galeria Wiejska w realu, czyli sklepik, który wreszcie nad Tulipanem, nie w domu, nie muszę więc świecić oczami za domowe bałagany w sezonie. A od dziś wyroby na pięknym regale i szybach. Regał ma specjalne rowki, by kafle się nie obsuwały, a szyba leży na wyciskarce do gliny przywleczonej kiedyś z Nowej Wsi Białostockiej. Jeszcze tylko eksponaty do gablot i muzeum zawadzkie obok też będzie gotowe!

więcej w albumie NOWA Galeria Wiejska w realu prawie gotowa!

Tylko…

miejsce pod saunę wciąż puste :-(

i łazienka nad Tulipanem wciąż bez umywalki i kabiny prysznicowej czeka na kafelki, ale Robert odgraża się, że na pewno w tym tygodniu zrobi!!!
Zacytuję w tym miejscu Sylwię: Wiecie co ? „Siedziałam” dziś w ogródku walcząc z wiosną i … czasem. Urobiłam się po pachy…. Wiosna to taki czas, kiedy naród rusza na rowery brzuchy tracić, a że mieszkam we wsi szumnie zwanej turystyczną, (mało kto pamięta, że to wybieg był, by dotację na gaz ziemny zdobyć …), no to tłumnie dziś było. Rowerzyści w wiosennych barwach nylonów wciągali brzuchy, a ja w jakiś łachach walczyłam z perzem i pokrzywami … Co jakiś czas przychodziło mi do głowy, po co mi to wszystko? na cholerę mi ta robota? Nie lepiej odpocząć, w końcu niedziela jest, a jutro do pracy! Głos ojca zza grobu kilka razy się odezwał „głupiego to robota zawsze lubi!” Wróciłam styrana do domu, włączam kompa… i widzę co w Zawadach! Zawsze można na Was liczyć! Drugich takich solidarnych nie ma! I za to Was lubię! :)
No comment ;)

Ale największy postęp jest w temacie niejedzenia nabiału.

druga paczka z produktami vege (z zamiennikami nabiału głównie)

Niestety nie jest to proste zostać weganinem na wsi w Prusach Wschodnich :-( W ogóle nie jest proste, jeśli ktoś nie ma czasu ani chęci gotować i nie ma dostępu do pewnych produktów. Ale jeszcze większą trudnością jest stosunek ludzi. Teraz będę robić, i nie tylko wśród „rdzennej ludności”, za kompletnego dziwaka. Już widzę te miny. A najgorsze jest to, że wydawałoby się światłe osoby, wrażliwe na krzywdę zwierząt, ratujące bezdomniaki, tak samo mnie traktują. Nasłuchałam się ostatnio, że jestem naiwna, wstąpiłam do sekty, to że nie jem mięsa i nabiału i tak niczego nie zmienia, i zamiatam pod dywan fakt, że i tak zwierzęta muszą ginąć w imię nauki (szczepionki, testy na przeciwciała, nawet mięso in vitro dzieją się kosztem zwierząt), więc mogę sobie darować ten dziecinny sposób na zbawianie świata. Ale wiecie co? Przekroczyłam pewną granicę. Nie jestem w stanie już jeść tego wszystkiego, co wiążę się z krzywdą. W gardle mi staje. Skoro to jedyne, co mogę zrobić dla tych cieląt, świń, krów, mielonych żywcem kogutków… będę to robić. W ten sposób łatwiej mi żyć na tym podłym świecie.

To w takim razie nasze zwierzątka na koniec:

dzisiejsze zięby pod karmnikiem (wciąż karmimy!!!) - jer i zwykłe (załapał się też dzwoniec)

kotki dolne

kotki górne

Misio podokienny

Komentarze

sylwia, 2019/04/07 22:25
Bardzo mi się sklepik podoba, Francja - elegancja! można rzec. Chyba błysk szklanego blatu robi tu dużo, prawda? A jednocześnie ów błysk w stare drewno okuty, aby nie kuł za bardzo w oczy. Najbardziej mnie te okna fascynują. Podsiadam takich trochę i od kiedy rąbek pokazaliście, to kombinuję, jak a raczej gdzie to u siebie zmontować. To się nazywa postęp!
ania, 2019/04/07 22:39
Powinnam mieć w niusach funkcję lajkowania :)
Ewa U., 2019/04/07 23:11
Regały mnie urzekły normalnie i też chyba zrobię coś podobnego w Kuriozie, o ile nie kradnę praw autorskich. Że o ceramice zawadzkiej nie wspomnę, którą to ceramikę wielbię od zawsze. Znaczy ceramiki nie skopiuję, tylko wielbię. Trochę się zaplątałam chyba.
Koty górne wrócą na górkę? Dogadują się jakoś z dolnymi, czy nadal obszczywają co popadnie?
I zdążycie, spoko, jak co roku:)))
ania, 2019/04/07 23:48
Koty górne obszczywają dalej, znaczy Burasek (pojechałam do Warszawy w obszczanym szalu - zorientowałam się w żakbusie), a Misio-Ptysie dalej się z nim tłuką :(

Nie wiem, czy wrócą, my ich nie zawieziemy, chyba że same tak postanowią, gdy Domek będzie zaludniony. Pożyjemy zobaczymy.

A co do zdążania... nie pamiętasz, jak z Domkiem na górce dwa razy nie zdążyliśmy?? Więc NIE ZAWSZE zdążamy :)
Ewa U., 2019/04/08 21:00
Ojtam, ojtam. Nawet jeśli nie zdążycie, to i tak nikt potem tego nie pamięta!
ania, 2019/04/08 21:44
Ale ja pamiętam i to zbyt dobrze! ;)
Monika, North Carolina, 2019/04/08 06:14
A kasa fiskalna w sklepiku jest?
ania, 2019/04/08 08:14
Aż takich obrotów sklepik nie ma :) ale w ogóle jest :)
z FB, 2019/04/09 11:31
Tomek Ż: Ok, a kiedy będzie o tym, kiedy Robert wreszcie odpocznie?
Galeria Wiejska: chyba Ty będziesz musiał napisać po naszej śmierci :)

Fela B: KOCHAM WAS ZA RATOWANIE SZCZUPAKA.I za wszystko inne
Skomentuj:
LISAA
 
 
maly_ale_jest.txt · ostatnio zmienione: 2019/05/08 21:45 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika