28 grudnia 2018

Mam pomysła

(no przecież wiem, że tak się nie mówi, ale cytuję powiedzonko Roberta)

Skoro tu jesteście, znaczy działa:)

Kochani, korzystam z okazji, że to ostatni nius w tym roku.

ikonka dotycząca dnia dzisiejszego - i po śniegu

Zaraz nius ukryje się w czeluści starusów pod ikonką 2019 i nie będzie widoczny dla tych, którzy go mają nie widzieć. Robert mówi, że to dziecinada, a ja sprawę przemyślałam głęboko i się nie zgadzam. Zgadzam się za to, że nowi goście trafiający na naszą stronę mogą, i tak na pewno się dzieje, przestraszyć się tym, co w niusach piszę. Ostatnie cztery upojne lata z sąsiadami przegoniły wystarczającą ilość klientów, żeby przestać pisać dalej prawdę i tylko prawdę. Z drugiej strony jeśli mam pisać lukrowane niusy pod publiczkę, to mogę od razu skończyć i nigdy już nic nie napisać. Rozmyślałam, jak to ugryźć, by pogodzić kwestie marketingowe z uczciwością, potrzebą wsparcia od Was, uświadamiania głównie okoliczną ludność, co wyczyniają sąsiedzi i jak to się ma do ich wiary, w którą próbują wmanewrować innych. Nie roszczę sobie pretensji do pełnienia jakiejś istotnej roli w Waszym życiu, ale komentarze pod niusem ostatnim i mejle, które dostałam po niusie z życzeniami, jednak mnie zobowiązują.
Pomysł jest taki, bym pisała niusa w dwóch wersjach. Jedna będzie się pokazywać na stronie głównej, jak do tej pory. Druga będzie dla tych, którzy głównie tu zaglądają dla prawdziwego kontaktu z nami, by poznać moje myśli, by znać moje widzenie prawdy. To nie znaczy, że będę pisać dwa niusy. Nie, będę pisać jeden, potem go będę cenzurować z tego, co może odstraszyć naszych potencjalnych gości i zamieszczać na stronie głównej niusów. Ten nieocenzurowany będzie niedostępny normalnie, tylko po dodaniu do adresu strony, na której się znajduje, dwóch literek - bc. Bez spacji, kropki, bez niczego, po prostu w okienku przeglądarki tym, gdzie wyświetla się adres strony, trzeba do adresu dopisać bc od bez cenzury.
O tym, że nius ma drugą wersję dowiecie się stąd, że przy tytule niusa ocenzurowanego będą znajdować się nożyczki, o takie: ✂
Gdy nożyczek nie ma, znaczy, że nius ma tylko jedną wersję albo jesteście już w niusie podziemnym:)

Jak zwykle ostatnio nazbierane ikonki zapowiadające już po przesianiu


Zerknęłam do życzeń z lat ubiegłych. I wiecie co? Od czterech lat są takie depresyjne. Jeszcze w 2014 roku, tuż po tym, gdy stanął ten bestialski płot, wierzyłam w sprawiedliwość i że polskie prawo szybko się z nim rozprawi, nius życzeniowy był więc optymistyczny. A potem z roku na rok coraz większy dół. Bezradność i utrata tego, co dla nas w Zawadach najważniejsze – spokoju, piękna nad jeziorem, poszanowania naszych wartości… przygniatały nas coraz bardziej. Potem przyszły kolejne straty, w tym dotkliwe straty finansowe z powodu bestialskiego ogrodzenia. Na adwokatów, na dojazdy do sądu (na marne lub nie) i na komisariat, z powodu odwoływania z tego powodu pacjentów lub superwizantów, na koszty sądowe po rozprawie Roberta sprowokowanego przez sąsiadkę i na Kotka Mamrotka, który złośliwie policzył sobie podwójną stawkę. Na leczenie i rehabilitację Roberta (szyja doskwiera mu tak, że nie może normalnie funkcjonować, nie wiedzieć czemu od 4 lat). No i wreszcie z powodu utraty gości (mijający rok jest fatalny jeśli chodzi o wpływy z agroturystyki), prestiżu, marki, także z racji na nasz stan psychiczny. Te straty składają się na niezłą sumkę, za którą moglibyśmy daleko zajść z budową domu z bala. Bez którego nasza przyszłość w Zawadach moim zdaniem jest mało realna.

nowa kamera na latarni - zdjęcie z naszej plaży

To przejdźmy od ostatniej rozprawy. Jechałam na nią spokojna bo po mojej stronie była opinia biegłego i prawo. Przypomnę, że zostałam pozwana za rzekome zniszczenie kamery, która nas podglądała i którą w związku z tym opuszczałam będąc na brzegu, tak by patrzyła w glebę, bym mogła sobie siedzieć w spokoju na swoim prywatnym terenie niepodglądana i niefilmowana. I przypomnę, że obecność kamery patrzącej na naszą plażę nie jest (kamera, tylko inna, wciąż nas podgląda i jeszcze do tego podsłuchuje) konieczna - sąsiadom nie grozi żadne niebezpieczeństwo z naszej strony ani ze strony kogokolwiek, zwłaszcza że naszprycowani są kamerami w innych miejscach wystarczająco, a na brzegu jedyne co było do pilnowania, to BEZPRAWNIE postawione ogrodzenie, aby nikt go nie rozebrał.
Szokiem jest dla mnie wyrok pierwszej instancji. Tym razem jest tak absurdalny, że mimo iż rzygać mi się chce na myśl o jakiś kolejnych rozprawach, o marnowaniu czasu i pieniędzy m.in. na dojazdy tym razem do Suwałk, będę dochodzić sprawiedliwości.

zdjęcia ze spaceru przed ostatnią rozprawą 21 grudnia

Sędzia Adam Kowalczyk z oleckiego sądu pokazał, jak bardzo sędzia może o sprawiedliwości zapomnieć. Nie wiem, czym się ten pan kierował i dlaczego. Jest to dla mnie niezrozumiałe biorąc pod uwagę, że:

- biegły wykazał, że nie było potrzeby przyjeżdżania fachowca aż z Warszawy, co było najwyższym kosztem, a mętne tłumaczenia pana fachowca, znajomka sąsiadów (co oczywiście nie jest zabronione, ale też daje do myślenia) że bez tej kamery padłby cały system monitoringu bo serwis zrzekłby się gwarancji, okazał się wg biegłego nieprawdą – nieprawdą również było to, że fachowiec musiałby przyjechać, by zabrać kamerę do Warszawy i tam ją zdiagnozować, bo sąsiad jeździ do Warszawy co tydzień, jeździł tak wtedy, i mógł ją do fachowca zawieźć (przy okazji fachowiec w żywe oczy kłamał w sądzie, że kamera tak jest zainstalowana, że obraz z niej nie obejmuje naszej posesji)

- biegły potwierdził, że kamera nie została zniszczona, swoje funkcje nadal pełni, tylko obluzował się zaczep, na którym była przymocowana (przypomnę, że po wizycie policji kryminalnej Robert kamerę złożył do kupy i nic jej nie brakowało, działała normalnie)

- nikt nie może udowodnić, że to ja spowodowałam luz na łączniku obudowy kamery z uchwytem, a nie ten, kto kamerę z powrotem, być może nieumiejętnie, poprawiał

- biegły wykazał, że kamera była umieszczona nieprawidłowo, bo takie kamery powinny znajdować się w miejscach niedostępnych a nie na niskim słupku, a jeśli już, to w specjalnej antywandalowej obudowie, nie powinna również była dawać się opuszczać, a skoro się dawała, znaczy że była niedokręcona śruba, kamera była więc niewłaściwie zamontowana przez pana fachowca – gdyby kamera nie dawała się opuszczać, bym jej nie opuszczała a więc nie spowodowała uszczerbku, o ile to ja jej cokolwiek zrobiłam

- co najważniejsze nie opuszczałabym kamery, gdyby nie łamała mojego konstytucyjnego prawa do prywatności i prawa jakiegoś tam dotyczącego zakłócania miru domowego, ochrony wizerunku i coś tam coś tam (nasz adwokat długo się rozwodził na ten temat i podawał odpowiednie paragrafy)

- mamy uwierzyć, że nasz sąsiad jest aż taką fajtłapą, że nie umie skorzystać z Kropelki w celu poprawy umocowania kamery, którą miał źle osadzoną? - w tym miejscu powinno być jasne, że nie o to w rozprawie chodziło, o co się toczyła

- na pierwszą rozprawę Kotek Mamrotek nie stawił się, co każdemu myślącemu człowiekowi sugerowało, że jakoś musi „przygotować się” do, w ostatniej chwili złożonej w sądzie, naszej prośby o dostarczenie faktury vat za wymianę kamery – faktury w dowodach nie było, tylko jakiś nieważny świstek bez numeru księgowego wykazujący wydumane koszty poniesione na skutek „zniszczenia” kamery

- sędziemu nic nie dało do myślenia, że zostałam oskarżona po dwóch latach od zajścia i że wcześniej dostałam pismo przedprocesowe (nie na swoje właściwe nazwisko) w którym żąda się ode mnie zapłaty (bez podania nr konta) za zniszczoną kamerę i siatkę (ponoć zniszczoną przeze mnie podczas słynnej prowokacji, gdy ją odczepiałam gołymi rękami z drutu) i za zniszczenie tej samej siatki żąda się takiej samej zapłaty w takim samym piśmie od Roberta (a więc za to samo podwójnie), do tego sumy kompletnie innej niż ta, którą podano w obecnym pozwie (nagle staniało? czyż to nie wskazuje na próbę wyłudzenia?)

- nie dało też do myślenia, że sąsiad wraz ze swoim adwokatem próbowali wyłudzić ode mnie pieniądze za sfilmowaną na szczęście (mieliśmy ten film w dowodach sąsiadki na okoliczność znieważenia jej przez Roberta z poprzedniej rozprawy) akcję zsunięcia siatki z drutu bez jakiegokolwiek jej uszkodzenia (za co akurat zostałam uniewinniona, przy czym padły znamienne słowa sędziego, że nie chroni się tego, co stoi bezprawnie)

- również nie dało mu nic do myślenia, że zaraz po rzekomym zniszczeniu pojawiła się na słupku inna, lepsza kamera, której nie dało się opuszczać, za którą ktoś musiał zapłacić, więc najlepiej wrobić w to sąsiadkę, którą gnębi się wiadomo za co

- sędzia nie wziął pod uwagę kontekstu, potraktował sprawę jak konflikt sąsiedzki nie widząc bezprawia, którego dopuszczał się przez 4 lata sąsiad i w imię czego ta kamera stała/stoi i dlaczego jestem ciągana po sądach

- zanim została wydana opinia biegłego, sędzia wygłosił zdanie „już wiem jaki wyrok mam wydać, ale to nie sprawi, że rozwiąże się konflikt między państwem” i zajął się nieudolnymi próbami godzenia nas bez jakiejkolwiek próby zrozumienia, czym spowodowany jest konflikt, tym samym przyznał się, że ma jakąś swoją ideę na temat zniszczenia kamery i nie obchodzą go fakty

dwa dni po wyroku

Podczas słuchania wyroku wzniosłam się na wyżyny pomieszczania wściekłości by nie zostać ukarana za obrazę „wysokiego sądu”. Cudzysłów zamierzony. Pozwoliłam sobie jedynie w trakcie odczytywania wyroku na uwagę „jak pan ma sumienie”. Na koniec wręczyłam sędziemu spisane to, wg czego miałam „wygłosić mowę”, ale nie było mi dane, bo sędzia nie dopuścił mnie ani razu do głosu. Wręczając mu to przed wyjściem z sali powiedziałam coś w stylu, że nie dane mi tego było powiedzieć ale żeby przeczytał i przemyślał jeszcze raz w spokoju swój wyrok. Pismo jest tu. Rozprawa zakończyła się brawami dla sędziego w wykonaniu Roberta obecnego na widowni.

Po wyjściu z sądu trzęsłam się przez godzinę. Nie pamiętam kiedy ostatnio i czy w ogóle byłam kiedyś w takim stanie. Byłam tak wściekła, że nie mogłam płakać. Wybuchałam płaczem który zaraz wiązł mi w gardle z powodu morderczych uczuć. Po powrocie, nie mogąc nic z tą wściekłością zrobić, nieświadomie, jak to w takich przypadkach bywa, wymierzyłam ją w siebie wywracając się na lodzie na plecy i tłukąc moją złamaną w młodości kość ogonową, przez co ledwo chodziłam przez trzy dni. Do tej pory mnie boli i pewnie będzie boleć już zawsze, skoro ją obruszyłam. Przez dwa dni nie jadłam, przez trzy nie spałam. Tak reaguję na stres. Przypomnę, że działo się to tuż przed świętami. Nius przedświąteczny był naprawdę niesamowitym wyczynem w tym stanie. Udział w Wigilii również. Było mi wszystko jedno. Na szczęście nie musiałam przed nikim udawać, że cieszą mnie te święta. Powoli wracam do siebie. Najgorsze w tym wszystkim jest nie zło świadków jehowy zza płotu czy pazerność i kłopoty z kobietami Kotka Mamrotka… do tego zaczynam przywykać, ale cios ze strony „wysokiego sądu”. Nie chcę domniemywać, czym się pan sędzia kierował na nieświadomym poziomie (na świadomym przekonamy się w uzasadnieniu wyroku, którego zresztą baaardzo jestem ciekawa). Mam pewne teorie ale z wiadomych względów zostawię je dla siebie ;-)

I to tyle na temat ostatnich wydarzeń w sądzie.

Święta, święta i po świętach. I po śniegu :-( A tak było pięknie! I komu to przeszkadzało?? Ponieważ mam jeszcze niewykorzystane zdjęcia sprzed niusa życzeniowego, prześledźmy:

14.12

15.12

17.12

19.12

20.12

21.12 czyli w dniu rozprawy są wyżej i tu:

23.12, a więcej w albumie Biało

Tak było w Wigilię:

więcej w albumie Nasze wigilijne podtulipanowe siedlisko i widoki z

i zdjęcia z wigilijnego spaceru:

więcej w Albumie dla tych, którzy nie mają śniegu

nasz ganek po kolacji Wigilijnej w dwóch trybach aparatu, a my czekamy, czy coś nam bydlątka powiedzą

A to zdjęcia ze świtu w Boże Narodzenie:

więcej w albumie Bożonarodzeniowy wschód słońca

tak nas 25.12 zasypało!

a w drugi dzień świąt zaczęło się topić :-(

I dziś tak :-( :

więcej w albumie I po śniegu... :(

Znowu wrócę do koszmarków budowlanych w okolicy. Z trudem, ale rozumiem, że pod Oleckiem czy w mieście, ale w takie stylowej wsi jak Olszewo??

takie coś staje w Olszewie, a ja pytam, kto wydał pozwolenie na to, by w pruskiej wsi stanęło coś tak niestylowego, sprzecznego z tradycją i spuścizną kulturową??

Wraz z pojawieniem się śniegu ruszyło dokarmianie ptaszków. Przyszły wielkie wory ziarna, kule tłuszczowe i orzechy ziemne a ja wyciągnęłam zeszłoroczne przyrządy do dozowania.

pytacie, co to da taki płotek, przecież kot z łatwością przeskoczy, ale chodzi o to, by koty nie mogły skoczyć znienacka z krzaków na te ptaszki, które są na ziemi, a jak kot przeskakuje siatkę, to wszystkie ptaki widzą i uciekają

więc Misio z tej okazji został zagoniony na drzewo przez Dziadka :-)

Lodzia i koty mają darmową telewizję:

Poza tym:

któregoś dnia Robert nieco spóźniony sfotografował ślady na niebie robione przez jakiś samolot (samolot coś „pisał”, ale nie wiadomo co)

koty górkowe/strychowe doczekały kocich drzwiczek, dzięki którym dłużej ciepło z kozy utrzymuje się w ich pokoju, a właściwie to ja doczekałam, bo wreszcie będę mogła (po urlopie!) pracować przy zamkniętych drzwiach! Ptysio prowodyr już wykorzystał okazję by gnębić Buraska - wszedł pod jego nieobecność do mojego gabinetu i czyhał pod okienkiem na jego powrót, po czym nie chciał go wpuścić!

a taki to niby aniołek, gdy śpi z Misiem!

pomost czeka na wiosnę, za to nadjeziorna niespodzianka spóźnia się okrutnie!

w drugi dzień świąt odwiedzili nas Ania i Bartek z połową dzieci i wylewali dziecko z kąpielą na górce Belfegora;)

uwielbiam zaglądać ludziom w okna, tym razem sama sobie :-)

To zaglądanie z okazji poszukiwań Czarlisia w ogrodzie, który nas w nocy nastraszył - nie mogliśmy go nigdzie znaleźć, nawoływania na nic się zdały, okazało się, że niepostrzeżenie wyszedł z domu, bo mu Misio otworzył, i wyskoczył za płot, a że po spacerze zdejmuję im obroże z lokalizatorami, by wyschły, był goły i wesoły. Odnalazł się w naszym trzcinowisku przy skręcie do Domku na górce, przy padlinie, którą pieski odkryły na porannym spacerze. Czarli się znalazł, za to zginął Dziadek, z którym ruszyłam na poszukiwania. Odnaleziony również przy kosteczkach. On na szczęście miał na sobie lokalizator!
Czarli powtórzył akcję rano po wypuszczeniu na siku, wypuścił się znowu, tym razem na śniadanie. Robert po niego pojechał, sprzątnął zgliszcza ale Czarlik wziął sobie kosteczkę na wynos;)

dowód na liche święta - choinka minimalistyczna, bez zdób, jedynie gwiazdę wyciągnęłam z choinkowego pudła…

A w Wigilię zadzwonił Gustaw z Borysem z USA i mówią, że siedzą jeszcze w łóżkach, pomyślałam, że też są w depresji;) ale to była tylko 7 rano u nich! :-) Pełni wrażeń narzekali na śmieciowe jedzenie. Wybierali się do San Francisco a potem takie zdjęcie ukradłam Borysowi z profilu:

moim zdaniem to jest niesamowite zdjęcie, i nie chodzi o gołego faceta;) tylko o kompozycję, temat, nastrój; przy lepszej jakości mogłoby spokojnie występować w World Press Photo

No i z przykrością donoszę, że nie tylko wylądowaliśmy na bookingu:

ale również, za radą naszych gości z górki, na airbnb:

ponieważ śnieg już stopniał, ponapawajcie się na koniec świątecznym widokiem z mojego okna przy biurku

Komentarze

Becia, 2018/12/28 13:36
Dałam radę Aniu i znowu mnie krew zalała.To jest nieprawdopodobne ,że sąd nie walczy z tymi ,którzy łamią prawo ,tylko z Wami .Dramat
Basciaki, 2018/12/28 14:05
Domyślam się, że komentarze do bc też są ocenzurowane ;)

Aniaaa to co musicie przeżywać jest niewyobrażalnie trudne. Tyle miłości i pracy włożyliście i nadal wkładacie w to miejsce a tu przyjeżdża burak z Warszawy i myśli że może się rozwarszawiać jak chce, bez poszanowania dla natury, prawa i dobra sąsiadów. Okropieństwo. Na ten nowy rok życzę Wam aby w końcu, wreszcie przedstawiciele prawa usłyszeli i zrozumieli że prawo stoi po waszej stronie i żebyście mieli nowe pokłady siły, zdrowia i cierpliwości do tego aby znosić to i walczyć o swoje prawa i prawa natury dookoła.

By the way, bc działa pięknie.

By the way nr2, dobrze, że jesteście na Booking.com i na airbnb, trzeba iść z duchem czasu. Ja zawsze szukam na Booking.com a to, że Was znalazłam tych kilka lat temu przez jakąś tam stronę agroturyatyczną, której nazwy nawet nie pamietam, to był istny cud. Pamietam, że w desperacji, szukając na ostatnią chwilę azylu przed Sylwestrem, wysłałam zbiorczego maila do wszystkich agroturystyk na stronie o tylko Wy mi dopisaliście! Jesteście cudowni, nie poddawajcie się :*
ania, 2018/12/28 14:09
No tak, duch czasu... szkoda że jest tak kompletnie nie w moim stylu :) ale dzięki!
sylwia, 2018/12/28 14:23
Nie jest łatwo to czytać, a co dopiero w tym żyć :( Nóż się w kieszeni otwiera.Współczuję bardzo.
Talar, 2018/12/28 15:18
Macie swoje Wolne Sondy...
Dzisiaj czytam o sprawa Małkowskiego - ci sami świadkowie, te same dowody, ale inny sędzia i kompletnie inny wyrok w sprawie niż w pierwszej instancji.
Banda do rozgonienia.
ania, 2018/12/28 16:09
Tylko kto zapewni, że zamiast tej bandy przyjdzie jakaś lepsza?
To trochę naiwne sądzić, że zamach na wolne sądy i konstytucję sprawi, że nagle sędziowie będą kompetentni i że będą dojrzałymi, w pełni świadomymi i po ludzku traktującymi innych ludźmi. Tacy się zdarzają i tacy się będą zdarzać, ale to nie ma nic wspólnego z pisowskimi planami przejęcia sądów.
maryna, 2018/12/28 18:36
Udało mi się zejść do podziemia, ale dopiero po skopiowaniu adresu i wklejeniu go na nowo do przeglądarki. No i oczywiście po dopisaniu tego, co trzeba. Współczuję Wam bardzo tych przepraw z sąsiadami, a właściwie sądami. W tym co zrobił ostatni sędzia jest brak fachowości, mądrości i obiektywizmu z jednej strony, z drugiej to co pojawiło się kiedyś w grupie Nieadekwatni: niezauważanie naruszania granic, brak poszanowania dla prawa do prywatności, intymności. Tak jakby to w ogóle nie było ważne. A może raczej jakby większość ludzi była przyzwyczajona do braku takich granic i powszechnego ich nieposzanowania uznawanego za normalne, więc ci co ich bronią to dziwacy. Myślę też, że jest w tym głęboko zakorzenione przywiązanie do mojości: moja ziemia, więc ją ogradzam, buduję zeriby, monitoringi i mam w d..., że zakłócam wspólną przestrzeń. Pan sędzia najwyraźniej taką mojość rozumie lepiej niż troskę o dobro wspólne i poszanowanie prywatności. Cała nadzieja w apelacji, choć rozumiem, że to dla Was znowu będzie stres i wydatki. Pomysł z niusami podziemnymi jest dobry, bo ludzie unikają miejsc, gdzie coś zgrzyta, nawet jeśli realnie ich nie będzie to dotykać. Na urlopie chcą sielanki. Mam na myśli średnią krajową, nie wszystkich. Będą więc niusy dla swoich i swojszych :) Trzymam kciuki za lepszy rok dla Was!
Malgosia, 2018/12/28 22:21
A nie można na Waszym dachu zamontować kamery z widokiem na ich posesje? Taki np. Monitoring do oglądania ciekawych okazów ptaków. Jak Kuba Bogu Tak Bóg Kubie 😉. Trzeba sprawy wziąć we własne ręce.
ania, 2018/12/28 22:42
To jest łamanie prawa, a my w przeciwieństwie do sąsiadów nie robimy tego.
Ale tak, w swoje ręce bierzemy :)
Ewa U., 2018/12/29 00:01
To jest niepojęte. Mnie nasuwa się jeden wniosek. Taki, że sędzia został przekupiony.
ania, 2018/12/29 00:04
Ale po co? dla takiej gównianej sprawy by ryzykował? No niemożliwe!
Monika, North Carolina, 2018/12/29 07:13
Jak to PO CO? - Dla zysku, najpewniej finansowego.
A co by ryzykowal? - NIC. Na prowincji wszystko uchodzi. Wszystko.
ania, 2018/12/29 12:30
Monika, ale myślisz, że sąsiedzi aż tak ambicjonalnie do tego podchodzą, że gotowi są zapłacić aby zmusić sędziego, by wreszcie któreś z nas skazał? czy żeby nie zapłacić kosztów sądowych i mamrotka? To trochę bez sensu, zwłaszcza że sąsiadom nie chodzi o pieniądze, wywalają je bez sensu na różne rzeczy, jakby mieli worek bez dna, poza tym wiadomo, że nie o pieniądze za kamerę chodzi (realny koszt naprawy wynosi coś koło 200 zł jak stwierdził biegły) tylko o to, by dać wyraz swojej agresji i chęci krzywdzenia nas w odwecie za... Myślisz, że za to mieliby przekupywać sędziego? Trochę to się nie trzyma kupy :)
Monika, North Carolina, 2018/12/29 07:25
Jestem tu, wiec wszystko dziala, pieknie dziala.
Tak sobie popatrzylam na zawadzka Wigilijna i BozoNarodzeniowa zime i po raz tysieczny sie zachwycilam. Ladne miejsce macie do zycia.
Ale jednoczesnie flaki sie wywracaja od czytania i przezywania z Wami tego koszmaru zza plota, jakiego doswiadczacie. I coraz mi gorzej z tymi wywracajacymi sie flakami.
Niepojete , dlaczego jest az tak zle. Bardzo, bardzo Wam wspolczuje tego bezprawia, skorupowanych ukladow i nieuczciwosci spolecznej.
I znajac polska prowincje, nie jestem pewna, czy w odwolaniu do wyzszej instancji doczekacie jakiejs sprawiedliwosci.
Skomentuj:
RAHLH
 
 
mam_pomyslabc.txt · ostatnio zmienione: 2018/12/29 12:56 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika