22 stycznia 2013

Masochizm bynajmniej nie moralny

Na razie o stryjku czyli o korporacjach telekomunikacyjnych nie będzie, bo się załamałam niekończącym się koszmarem. Przyszło pismo, że mamy zapłacić 900 zł za zerwanie umowy (zerwana została z ich winy, dostałam pozwolenie na infolinii i wysłałam odpowiednie pismo), więc jesteśmy na etapie zbierania dokumentów i szukania prawnika (może ktoś mógłby pomóc?). W ramach walki z masochizmem nie będę więc rozdrapywać świeżych ran.

W weekend niusa nie było, bo zajęta byłam swoim ulubionym zajęciem czyli sprzątaniem. Żebyście wiedzieli jaki kawał roboty odwaliłam! Nie pamiętam, kiedy miałam taki porządek w gabinecie telefonicznym!

Zniknęły wszystkie bałagany z łóżek i podłogi, a nawet z poręczy łóżek (moje ciuchy, które nie mieściły się na wieszaku). Bo jak wiadomo mój gabinet to pokój wielofunkcyjny, w końcu gabinetem jest tylko dwa popołudnia w tygodniu trzy razy w miesiącu. Jako pokój gościnny dawno nie służył, ostatnio w Wielkanoc. Jako garderoba służy czas cały, tylko co z tego, skoro na drążku na wieszaki dostęp był tylko do kilku pierwszych z brzegu, a poziom zagęszczenia uniemożliwiał wgląd. Efekt - chodziłam w kółko w tym samym. Przyszła pora na wietrzenie garderoby! Takie porządki w ubraniach robię raz na parę lat i kryterium, czy coś zostaje czy nie, przy kolejnym przerzedzaniu jest, czy od tamtej pory chociaż raz miałam tę rzecz na sobie. Niestety w międzyczasie przybywa drugie tyle… I to nie wiem jakim cudem, bo nowy ciuch kupuję od wielkiego dzwonu.

jeszcze będą rolety bambusowe zasłaniające wnętrze regału, z tyłu wejście do „garderoby”

Nowy regał na pościele, koce, kapy, poduszki i takie tam pozwolił opróżnić kredens w galerii, w którym wylądowały ręczniki mieszczące się w kredensie w gabinecie, w którym z kolei mogą teraz mieszkać moje ubrania.

tam w głębi pod zaśnieżonym oknem dachowym odzyskany dół od kredensu, ale niestety na łóżku jeszcze czekające na półki książki w torbach…

Ale największym osiągnięciem jest sprzątnięcie garderoby, która swą nazwę zawdzięcza bynajmniej nie faktycznemu użytkowaniu, tylko pierwotnym planom. Z garderoby zostały w niej tylko szaliki, czapki i rękawiczki, a poza tym to takie miejsce, które myślę, że każdy ma, jeśli nie jest kosmitą ani obsesyjnie, z lęku przed zależnością, pozbywającym się rzeczy, na które może paść podejrzenie, że jest do nich przywiązany;) Tym bardziej takie miejsce ma, gdy ma problem odwrotny, jak ja – nadmiernie się przywiązuje. Mówię o takim schowanku, w którym ląduje wszystko, z czym nie wiadomo co zrobić, a szkoda wyrzucić. Nasz schowek nad schodami pod skosem dachu zawierał w sobie oprócz naszych tekstyliów użytkowych w zatrważającej ilości, rzeczy typu stare zabawki, ozdoby choinkowe, nieużywany sprzęt elektroniczny, milion toreb, materace dmuchane, robociarskie buty, szmaty i materiały, które „na pewno kiedyś się przydadzą” oraz różne dziwne i niezidentyfikowane obiekty. Ale byłam bardzo dzielna i w sobotę i niedzielę opróżniłam całe to pomieszczenie i zwalczając swoje śmieciarskie zapędy przerzedziłam towarzystwo! Dzięki temu da się tam teraz wejść a przede wszystkim da się znaleźć czego szuka!

niestety - nic w przyrodzie nie ginie, gdy gdzieś ubędzie, gdzie indziej musi przybyć - dla szafy, która ustąpiła miejsca regałowi, znajdzie się miejsce w domku na górce, ale póki co zagraca pokój dzieci - jest zbyt ciężka, żebyśmy sami ją znieśli i wnieśli gdzie indziej. A pewne rzeczy nigdzie się nie zmieściły - dla okryć wierzchnich, mimo znacznego przerzedzenia, chyba trzeba zbudować przybudówkę;)

Efektem mojej ciężkiej pracy był stosik mysich gówien, kilka toreb śmieci oraz kilka ogrooomnych toreb z całkiem dobrymi rzeczami do rozdania we wsi obok. Oraz kolejny raz smutna refleksja, ileż to rzeczy człowiek gromadzi za życia, ile ciuchów, a jak umrze, kto to po nim posprząta??? A to wszystko również w ramach walki z masochizmem.

Problem został mi uświadomiony przez naszego syna podczas jego pobytu z Guciem po świętach. Uznał, że jesteśmy masochistami. Nie dość, że kupujemy stare domy i zwalamy sobie na głowę gości, to w naszym domu nie da się żyć. Nasza męczarnia codzienna wynika z niechęci do usprawnień (np. z braku warsztatu do pracy zimą, więc moja robota ląduje w kuchni, a Roberta w pokoju komputerowym, a jedna i druga to brudna robota), zbyt wielkiej ilości zwierząt plączących się po domu (dodatkowo przybycie lemurów najpierw wyłączyło łazienkę i zmuszało do pilnowania drzwi, teraz wyłącza wannę), oraz z powodu bałaganu nie do ogarnięcia.

szaleństwo lemurów w pozrzucanych z mojego stołu do pracy rzeczach

Bałagan jest nie do ogarnięcia z braku miejsca do chowania, z powodu zbieractwa oraz gromadzących się po kątach kotów i psotów. Poza tym mamy za wolny internet, za mały telewizor (i w dodatku skazani jesteśmy na program w TV), nieczynną w mrozy pralkę, za małą lodówkę, jednopalnikową kuchenkę (większa została oddana gościom na górce), nieszczelne i nieodporne na zimno drzwi wejściowe, wyjedzony przez myszy dach znaczy ocieplenie, śpiące na strychu muszki, które, gdy się napali, spadają na dół, oczywiście myszy, nie mówiąc o największym nieszczęściu – piecach na drewno. Jak wiadomo piece wymagają zwiezienia, pocięcia i porąbania drewna, a następnie chodzenia po nie na okrągło z koszykiem, generują przez noszenie drewna do domu bałagan i przez palenie w nich nieustanne zakurzenie, oraz sprawiają, że jak się nie napali w porę i nie pali na okrągło, bo nie ma się czasu, siły, albo jest się nieobecnym, to ma się zimno. Więcej grzechów nie pamiętam, ale z pewnością uzbierałoby się drugie tyle.

główny powód nieszczęścia - nasze kłębiące się szczęścia:)

No i w imię czego te niewygody? No bo żeby jeszcze był to masochizm moralny, a więc taki, z którego czerpie się wyższość nad bliźnimi, to rozumiem;) Gdybym się czuła lepsza z powodu garbacenia na byle jakim krześle przy zawalonym wiecznie stole do pracy od tych, którzy mają biurko i wygodny, regulowany fotel biurowy (dobrze, że już nie mam tego maleńkiego, powolnego komputerka!, choć to nie moja niestety zasługa;))

budowanie mojego biurka też jest aktem masochistycznym:)

Gdybym miała nadzieję, że mając dziurawe kalosze a w nich dziurawe ocieplacze, jako jedyne obuwie do chodzenia od jesieni do wiosny po wiejskim dworze, pójdę za to do nieba… Gdybym czuła wyższość moralną nad tymi, którzy żyją wygodnie (nikogo przy tym nie krzywdząc i niczego nie niszcząc), czyli uważała że to niemoralne mieć lekko… Ale niestety nie widzę żadnych profitów! Czyli tylko zwykły masochizm?
No cóż… Widać, gdy się woli stare meble, nienawidzi kaloryferów i kocha sierściuchy, a przede wszystkim woli życie na wsi i ciągle realizuje inwestycyjne marzenia, trzeba być masochistą!

A gdy w dodatku wybiera się życie w naszym klimacie, masochizm jest niezbędny!:)

Zima ku masochistycznej radości wróciła i to jak! (apogeum wczoraj - minus 28 nad ranem), a psy małe, jako niemasochistyczne, po szybkim sikaniu zmykają z powrotem pod kocyk

tylko Belfegor, sądząc po tym, że siedzi na dworze, choć śnieg na niego pada, a w mróz lubi przesiadywać na ganku, niewykluczone że jest masochistą;)

No niestety - nas nikt nie chce przygarnąć, okryć kocykiem i zwolnić z codziennych obowiązków…

i jak już kiedyś ustaliliśmy, ktoś musi być masochistą, aby szczęśliwy mógł być ktoś;)

„Ratunku, jakiś kot na moim posłaniu!”

i nie każdy ma obrońcę, który dba o jego interesy..

a poza tym co to za różnica… czas płynie tak szybko… w ramach walki z niepotrzebną pracą będącą objawem masochizmu, nie będziemy zmieniać dekoracji świątecznych, bo i po co?? Zanim zdąży się zdjąć jedne, już trzeba wieszać kolejne. Niech więc wiszą jednocześnie:)

A najlepiej brać przykład z myśliciela Wilkusia - grunt to się nie przejmować, skoro nie da się zmienić faktów (czyli pozbyć tych dwóch szataników), trzeba się z nimi pogodzić i z rzeczywistości brać co najlepsze!

Komentarze

Monika, North Carolina, 2013/01/23 18:55
Piekna zima, chociaz mrozna! No i zwierzaki cudne!
A korpo sa od tego, zeby ludzi okradac. W koncu to ich jedyna robota. Wspolczuje goraco...
Ewa U., 2013/01/23 19:45
Racja - w tym są profesjonalni, a nawet specjalnie szkoleni. Korpo znaczy się. Jakoś nie znam nikogo, kto nie miałby jakichś problemów z firmą telekomunikacyjną - każda ma coś na sumieniu, o ile wie, co to w ogóle jest.
Czuję z Tobą głęboką więź w sensie mojego stosunku do przedmiotów i ciuchów oraz ich zachowań vice versa. Mnożą się potajemnie po szafach, wyłażą z nich same, chowają się złośliwie, a nawet giną nie wiadomo gdzie. Albo objawiają się w najmniej spodziewanych miejscach. Z kotami i psotami już przestałam walczyć, zwłaszcza, że nie mogę znaleźć odpowiednich do odkurzacza worków. Do tego śnieg wnoszony na łapskach i nie tylko, i fruwający żwirek koci (Grażynka ma duży zasięg), i drewno, i popiół, i jakieś wiórki na podłodze niewiadomego pochodzenia. A jednak bardziej lubię, niż nie, zatem przystępuję do klubu masochistów.
Dlaczego lemury (sama słodycz!) wyłączyły wannę? Kąpią się?
ania, 2013/01/23 19:48
Dla niepoznaki lemury w wannie konsumują - mają tam miski, żeby im psy nie wyjadały. Te nie są tak zdeterminowane, żeby wskakiwać do wanny.
Egretta, 2013/01/27 20:42
Kobieto z końca świata!!! Jakże ja Cię kocham!!! Za ten bałagan, rozgardiasz , zwały nagromadzonych ciuchów, i ok, nazwę to po Twojemu - "masochizm"!!! Bo ja myślałam ze zgrozą, że to tylko ja tak mam :D Pozdrawiam ciepło :)
ania, 2013/01/27 23:29
:) U mnie idzie ku lepszemu... znaczy wielkie torby z podarunkami rozdane w dwóch wsiach i zaczynam mieć biurko. Zaczynam, bo już przy nim piszę, ale jeszcze nie mogę pochować bałaganów. Zabrakło oleju do pomalowania a jutro Robert przyczepić ma drzwiczki. Już się nie mogę doczekać! Nie zmienia to faktu, że stół, szafka i stolik z lat 50-tych, które biurko zastąpiło, tudzież krzesła, wywędrują na strych stodoły a tony bibelotów kurzołapaczy stoją i czekają na wymyślenie, co z nimi... Chyba kolejny dom trzeba wybudować;)
kinga, 2013/01/30 12:36
A u mnie strach pomyśleć! Namnażające się ,,przydasie " w tempie błyskawicy! Oczywiście szkoda wyrzucić. Niedługo będę mieć w domu ścieżki i poruszać się między nimi :).
Skomentuj:
HAGDE
 
 
masochizm_bynajmniej_nie_moralny.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/10 22:06 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika