13 marca 2011

Metamorfozy

We wtorek w nocy zostawiłam zimowe Zawady i udałam się na PKS 4.40 do stolicy. W puchowej kurtce, butach na futerku i goretexowych rękawicach. I dobrze, bo autobus odwołali, postałam więc niepotrzebnie na kilku stopniowym mrozie na dworcu a następnie udałam się do gabinetu przeczekać do następnego kursu o 6 rano.
A w Warszawie wyciągnęłam z kątów (na szczęście jeszcze coś się ostało po sukcesywnym wyrzucaniu mnie z warszawskiego domu:)) cienką kurtkę i pantofle, co uratowało mnie od śmierci z przegrzania.

Ledwo 2 tygodnie mnie nie było, a Krecik z ho ho zmienił się ahała, kwitnie miłość do karetek (Guciowi autentycznie oczy zaświeciły się na widok kompletu metalowych pojazdów ratowniczych, które swego czasu zakupiłam jak zwykle w nieocenionej pod tym względem oleckiej biedronce), choć do tiutiuł nie słabnie, słownictwo wzbogaciło się znacznie, poza już ludzkimi wyrażeniami z wartych upamiętnienia jest pampa, którą Gucio nazywa wszelkie urządzenia świecące, w tym małą latarkę, przy której rytualnie czyta mu się bajki przedszkolaka na dobranoc, latarnie na ulicy oraz zachodzące za pałac kultury (widoczny z okna) słońce. Gucio tańczy tańce irlandzkie do muzyki z Radia Wolne Zawady, śpiewa Mydełko Fa:) (tyja, tyja…) i opanował trudną sztukę trafiania widelcem do buzi.

Ma za sobą także występy w telewizji

Ryś z okienka

„A teraz drogie dzieci pocałujcie Rysia w d…” (jeśli ktoś nie wie o co chodzi, niech spyta rodziców:))

dziecko nieco zakatarzone, więc na trzy zdrowaśki do pieca

Zmiany są nieuniknione. Ale żeby do tego stopnia!? Bo w czasie gdy byłam w stolicy, oś Ziemi przesunęła się o co najmniej 10 cm, co oznacza, że dzień jest teraz krótszy o 1,6 mikrosekundy. A to wszystko za sprawą tragedii w Japonii.

No i w końcu wróciłam do domu dziś o 4 rano, na szczęście był mróz, więc nie utonęliśmy w błocie, odespałam warszawski amok i… takie oto ujrzałam metamorfozy:

Tak było jeszcze kilka dni temu, przed moim wyjazdem:

a takie Zawady dziś odkryłam:

Tak było ledwo co:

A jest tak:

Tak było:

a tak jest, a właściwie było rano, zanim Robert nie wywiózł resztek śniegowej góry, pod którą odkrył piłkę Belfegora i ławkę zapadniętą aż po siedzisko pod ciężarem leżącego na niej śniegu:

tu zima zostaje wywożona

wysypał też śnieg (jak to chłop nieuważny) na ledwo wyklute przebiśniegi, ale je odratowałam

Wydawałoby się wiosna pełną gębą

tuje wywędrowały ze strychu na dwór, pranie schnie na dworze

wystarczy jednak odwrócić wzrok, by zobaczyć, że zima trzyma się pazurami!

droga na plażę:)

jezioro nie wygląda wiosennie

widok od strony jeziora

a pod pensjonatem wzgórza obserwacyjne mają się dobrze

Pieski niby cieszą się wiosną, ale w każdej napotkanej hałdzie śniegu radośnie się tarzają:

bo jak wiadomo gdy już coś przemija, nagle się staje niezbędne:)

Ale żurawie drą ryja w najlepsze

tu przedstawiciel jeden z dwu na pobliskim mokradle, ale musicie wierzyć na słowo, dopóki nie dorobię się dłuższego:)*

Lecą do nas różni, na razie z bliska, pliszek i skowronków jeszcze nie ma, za to trele odchodzą w najlepsze - pewnie jakieś drozdy przypomniały sobie, że umieją śpiewać…

łabędzie musiały wyczuć jakieś rozmarzające jezioro (niestety nie nasze)

Wyłoniły się spod śniegu korytarze, zapewne norników:

na szczęście kleszcze jeszcze śpią (choć to już ostatnie godziny), komary i muchy też, ale przezorny zawsze ubezpieczony…

*dnia 16 marca tegoż osobnika podeszłam bliżej, jest on tutaj a jeśli ktoś chce sobie przypomnieć żurawie, zawsze może zajrzeć do niusa przyrodniczego o żurawiach

Komentarze

ja też mieszkam na wsi..., 2011/03/14 19:23
co to znaczy, że oś się przesunęła i dzień stał się krótszy. Przecież wraz z wiosną dzień coraz dłuższy!!!!
ania, 2011/03/14 21:43
"Najsilniejsze od 140 lat trzęsienie ziemi w Japonii przesunęło oś Ziemi o co najmniej 10 cm. Według naukowców z NASA, przez kataklizm z Japonii, dzień jest teraz krótszy o 1,6 mikrosekundy - informuje CNN powołując się na włoskich i amerykańskich naukowców." - informacja z serwisów, rozumiem, że każdy dzień, bez względu na porę roku:(
Tess, 2011/03/15 10:30
Lodzia widać bardzo przezorna jest :-))) A Gucio rośnie z posta na post! Uściski.
Monika, 2011/03/15 21:43
Myszkina miłość do karetek również jest constans, zaś światło to albo pipa, albo niema pipa a generalnie to wszystko nie działa - np. nadgniecione jajko z niespodzzianką lub przekrzywiona czapka. Myślę, ze mieliby sobie z Gutosławem coraz więcej do opowiadania ;) A ja dzisiaj po przepięknym koncercie słowikowym jestem. Ach wiesna!! :-))) PS. Czyli planujesz mieć dłuższego?? ;)
WRÓĆ!!!!, 2011/03/15 21:44
Koncert był SKOWRONKOWY GAPO!!!!
ania, 2011/03/15 21:54
Uff, już się przestraszyłam, że jakiś słowik ześwirował. Owszem, planuję mieć dłuższego, co oznacza, że rozsiewam aluzje na temat 50. urodzin:) które lada chwila. Liczę na jakąś składkę:)
Monika, 2011/03/15 22:20
Kurdelebele, myślałby kto, że jakikolwiek człek uwierzy w pięćdziesiątkę. Zwłaszcza jak uwidzi Cię posuwającą na rowerku z piesowatymi u pedałów :)
ania, 2011/03/15 22:26
Przez skromność nie zaprzeczę:) też się tych pięćdziesięciu doliczyć nie mogę, przecież ledwo co miałam 18!!!
Baśka, 2011/03/16 08:11
Już niedługo, jeszcze jakiś miesiąc i śnieg u Was zniknie ;}
ania, 2011/03/16 10:14
Właśnie Robert zakopał się w śniegu, bo go podkusiło, by sprawdzić, czy przejedzie drogą od domku w stronę wsi..
Skomentuj:
HHWMP
 
 
metamorfozy.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:27 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika