17 stycznia 2016

Miesiąc z Bilbo

Miesiąc w Zawadach nie zawsze trwa miesiąc, tylko od wyjazdu do wyjazdu do Warszawy. Właśnie wróciłam w nocy i tym samym zamknął się miesięczny cykl także dla Bilbo. Od przyjazdu do Zawad i obwąchiwania kątów oraz pierwszego spaceru w niedzielę, do przepłakanej przez Bibolka mojej trzydniowej nieobecności a następnie wielkiej radości z powrotu. No i dzisiejszego spaceru po przerwie. Czyli pierwsze Bilboty za płoty zakończone. Może następny mój wyjazd spędzi, jak reszta, już tylko w depresji, bez żałosnego popiskiwania, bo będzie wiedział, że wrócę. A tak poza tym mogę się tylko powtórzyć: Bilbo jakby od zawsze tu był!

stan z 3 stycznia

I dla przypomnienia:

stan z października

stan bez Strzały sprzed 31 maja czyli tym samym Bilbo godnie zastąpił Krecika, tylko Białka niezastąpiona

Jak Czarnemu minął miesiąc:

Najpierw odwiedziła go wolontariuszka Magda i siostra wolontariuszki Marysi, Dorota, która znała Bilbiaka z Palucha.

przy okazji goście wygłaskali resztę psów:) a więcej zdjęć z ich pobytu w albumie A któż to przyjechał do Bilbo??!!

Po powrocie od nas Dorota z Radkiem wzięli ze schroniska Foksi, która siedziała z Bilbo w boksie! Była na Paluchu 9 lat! Ich relacja o przemianie Foksi w domu jest spektakularna! Tym samym potwierdza, że w kochającym domu nawet po całym życiu w schronisku pies zaczyna życie od nowa!

ponieważ naszym gościom spodobało się bardzo w Zawadach, myślę, że Bilbo niebawem spotka koleżankę:)

Czarny nadal jest psem idealnym, choć jak było do przewidzenia, w miarę upływu szczęścia pokazuje prawdziwe oblicze. Okazało się, że lubi szczekać, zwłaszcza na Maksa za płotem (tak go nie lubi, że trzeba go wziąć na smycz, żeby odszedł:)), a gdy za naszym płotem znajdzie się jakiś obcy pies, biega rozjuszony! Ale ponieważ jest głuchy, szczeka jakby kasłał:) No właśnie, z tą głuchotą… Niestety minął miesiąc od rozpoczęcia leczenia uszu i nic nie wskazuje na to, że jest lepiej. W czwartek pewnie zapakujemy dwa psy i pojedziemy do Ełku na przegląd. Z psot, Bilbo zjadł ostatnie dwie rolki papieru toaletowego, które miałam wywiesić u gości (położyłam na moment na podłodze i odeszłam). Żebyście widzieli jak zamaszyście rozszarpywał rolki!:) Poza tym jest żebrakiem jak reszta i cała szajka cierpi przez jego gabaryty - przestała być dokarmiana „pod stołem”. Robert wziął Bilbiaka na ręce, wszedł na wagę i po odjęciu siebie ustalił, że pies waży 20 kilo. O jakieś 5 za dużo:( Zachęcona zdjęciami z cyklu „relacje z domku”, na których paluchowa klunkrowata Kawka po kilku miesiącach w domu zmieniła się w gibką łanię, postanowiłam nie zostawiać tuszy Bilbo losowi, tylko odchudzić. Ale jak wiadomo nie mamy znaczących sukcesów na tym polu:) Znaczy chudzi uporczywie pozostają chudymi (prawie staruszek Robert i całkiem staruszki: Belfegor, Pieso i Wilkuś), a grubasy (będę litościwa i nie wymienię;)) grubymi. Tylko Lodzia jako szurnięta uciekinierka trzyma fason.

stan aury z początku stycznia

Korowody z miskami są naprawdę nie do ogarnięcia. Wystarczy, że Wilkusiowi kilka razy wciągu godziny wstawia i zestawia się miski, żeby Strzała jak najmniej mu podebrała, niestety z marnym skutkiem. Psy mają w tej chwili trzy rodzaje pokarmu, czyli trzy psie wory stoją w kuchni (kocie dwa wory w spiżarni). Kundle dostają po spacerze to co każdemu się należy: Belfi dla seniorów dużych, reszta szajki dla starych średniaków z tendencją do tycia (Piesowi się należy dla starych chudziaków, ale takiego nie ma, więc potem po kryjomu przed resztą dostaje foremkę miękkiego). Żeby raczyły zjeść, polewam im torebką czapiego rozcieńczoną wodą. Jeśli nie jest polane, zamieniają się miskami (i tak to robią, ale gdy już wyliżą czapiego i w miskach same resztki). Wtedy Belfegor zjada średnim staruszkom, Pieso nie je wcale, a Lodzia z Bilbo rzucają się na duże chrupki Belfegora. Zamówiłam więc pokarm light dla grubasów, żeby po zjedzeniu tego, co trzeba, mieli coś mało tuczącego, bo jak wiadomo nauczeni, że w misce zawsze coś jest. Z początku zabierałam michy po jedzeniu, zostawiałam tylko tę Bilbiaka (z wymierzoną porcją odchudzającą), żeby zorientować się ile je, ale Lodzia z Belfegorem mu wyjadali a potem stali na stanowiskach jedzeniowych i czekali, aż miski wrócą. Nijak się nie da tego skontrolować! Słowem zwariować można. Sądziłam, że najmniej będzie im smakował pokarm odchudzający. Pod moją nieobecność Robert zrobił doświadczenie. Nasypał do każdej miski co innego i okazało się, że najszybciej zszedł właśnie light:( Więc chyba tusza Bilbo nadal w rękach losu, czyli miejmy nadzieję, że po prostu bieganie do ogródka, szczekanie wzdłuż płotu, a przede wszystkim spacery go odchudzą.

więcej spacerów i przy okazji przegląd zmian pogodowych w Zawadach w albumach Pierwszy spacer w tym roku , Mrozy odpuściły! , Jeszcze parę zdjęć ze spaceru , Psy śniegowe , Zima na całego!

Na szczęście spacery to ulubiona rozrywka Bilbo. Gdy sobie przypomnę, jak nie chciał iść ze mną pod schroniskiem, a w Zawadach skacze z radości (naprawdę! ta parówa skacze!:)), gdy się wybieramy, a potem biegnie drogą na przedzie. A pod koniec coraz rzadziej zostaje z tyłu, znaczy odzyskuje formę!

Coraz odważniej też odłącza od szajki, gdy coś go zainteresuje. A szczególnie interesuje go zakazany teren za płotem sąsiadów:)

Najpierw było tak, że Bilbo nie wychodził sam na podwórze. Nawet gdy reszta szajki szła. Musiałam wyjść przed dom, żeby i on wyszedł i stać do końca. Potem ewentualnie wychodził z Belfegorem. Teraz wychodzi, gdy chce i już się za mną nie ogląda, znika na długo w ogródku i niucha, i niucha, bo już wie, że na pewno wpuścimy go z powrotem.
Cały czas mnie pilnował, nie odchodził ani na krok. Teraz też mnie pilnuje, ale potrafi pójść na posłanie do drugiego pokoju.
Wcześniej bardzo często budził się, podnosił głowę i szukał mnie wzrokiem. Gdy mnie widział, uspokajał się i znowu spał. Teraz śpi spokojnie, tylko gdy długo mnie nie ma, wstaje i przechodzi na posłanie bliżej mnie.
Gdy pracowałam na górze w gabinecie, chodził niespokojnie i czekał aż zejdę na przerwę. Teraz wstaje, gdy schodzę, cieszy się. Reszta jakiś zmysłem rozpoznaje, czy już zeszłam na dobre czy tylko na przerwę, jeśli to drugie, śpią dalej. Bilbo z pewnością też się nauczy.
Gdy jechałam do Olecka, ciągle wychodził na dwór i rozglądał się za mną. Teraz od czasu do czasu.
Ale gdy wyjechałam do Warszawy, rozpacz była straszna. Popiskiwanie cały dzień. Potem trochę lepiej, ale wciąż szukanie mnie za płotem. Mam nadzieję, że skoro wróciłam, następnym razem będzie tylko depresja;) Ale za to gdybyście zobaczyli tę radość, gdy wróciłam w nocy! Biegał uśmiechnięty, zanim nie położyłam się spać!

jednak gdy próbuję zrobić zdjęcie zadowolonego Bilbiaka, natychmiast spuszcza ogon i wycofuje się:( Pewnie dlatego, że grzebiemy mu przy uszach z latarką na głowie i aparat mu się też z tym kojarzy…

A propos latarek na głowie. Robert kupił dwie najlepszej firmy od takich latarek, bo okazało się, że to sprzęt dla ślepych staruszków nieodzowny. Teraz szkliwię kafle świecąc sobie z głowy i jest super. Gdy szkliwię zimą, nasza kuchnia wygląda tak:

efekty tego szkliwienia TU i jeszcze taka tabliczka

a w pokoju obok wre taka robota;)

No i dzisiejszy spacer po 2 dniach przerwy (w czwartek przed wyjazdem na pekaes, gdyż żadnego blabla nie było, był jeszcze szybki spacer z rana). Bilbiakowi śnieg bardzo odpowiada!

Poszliśmy okrężną drogą do Domku na górce zobaczyć, co słychać:

I wracamy do domu:

Bilbo się nieco zapóźnił, więc teraz gna:)

wynaleźli jakieś przysmaki pod śniegiem;)

i na koniec jak zwykle nad jezioro, a więcej w albumie Znowu spacer!

odśnieżarka nareszcie przestała rdzewieć na bezrobociu

a Strzała zgodnie z przewidywaniami próbuje upolować karmiące się ptaszki, ale założona infrastruktura okołokarmnikowa spełnia zadanie - zanim się dostanie do środka, ptaszki spadają.

Nasza gościówa Aldona, która zawzięcie pstrykała aparatem, przysłała piękne zdjecia, to możecie sobie jeszcze obejrzeć w albumach:

Wewnątrz
Na zewnątrz
Zawady Oleckie i okolica

Jeszcze Mama w Centrum (ta sama, co była w Wielkanoc) zrobiła piękne zdjęcia ale to następnym razem!

A przy okazji ogłoszenie z FB, może ktoś rozpozna??!!

W okolicy Kowal Oleckich 1 stycznia 2016 r. znaleziono niewielką, młodą suczkę (ok 1 roku) w żółtej obróżce. Jest czarna podpalana z białymi łapkami, końcówką ogona i krawatem, jest bardzo przyjacielska wobec dzieci i innych zwierząt. Ewidentnie trzymana w domu, bo bez podszerstka i chętnie wchodzi na kanapę :) Boi się wystrzałów, więc prawdopodobnie uciekła w sylwestra. Tel. 608 013 086.

I na koniec przesłanie Gustawa z okazji Międzynarodowego Dnia Wege:

U Was też taka piękna zima??

Komentarze

Monika, North Carolina, 2016/01/19 08:27
No prosze, jaka u Was elegancka, piekna zima! Czysciutko macie na drogach, polach i w obejsciu, szczegolnie przy Domku Na Gorce, gdzie snieg dziewiczy. Zdjecia jak z bajki...
Z roznorodnym jedzeniem zwierzat domowych zawsze sa korowody. Nasze koty dodatkowo ubogacaja mnie cwiczeniami w bez-przestankowym otwieraniu drzwi do ogrodu. Wlasciwie to nie wiem, czy od 2 miesiecy spokojnie zjadlam chociaz jeden posilek w domu, bez koniecznosci wstawania od stolu i otwierania dla kociego wejscia/wyjscia.
Ciekawie opisane jest dojrzewanie rodzinno-spoleczne Bilbo. Pojetny dziadek z niego.
ania, 2016/01/19 12:23
Korowody z drzwiami to oddzielny temat:) Na szczęście u nas tylko z psami, koty wychodzą przez kocie okienko i naprawdę nie rozumiem, czemu jeszcze nie założyliście! To taka wygoda dla jednych i drugich! Chociaż Strzała i tak woli wejściowymi razem z psami i razem z nimi się zabiera:)
z FB, 2016/01/19 13:13
Ewa N: Piękne zimowe zdjęcia. Wspaniale, że Bilbuś już czuje się tak, jakby u Was zawsze mieszkał. Wzruszające, jak bardzo tęsknił... pies to stworzenie, które ma serce przepełnione miłością. Gdy do mnie przybył nowy kocurek, też miałam problem z przydziałem misek i jedzenia w nich, więc rozumiem to zamieszanie z miskami u Waszych piesków. Im większa gromadka, tym większe zamieszanie ;) Latarkę czołową też mam i chyba dokupię jeszcze jedną na zaś ;)
Skomentuj:
MBUUR
 
 
miesiac_z_bilbo.txt · ostatnio zmienione: 2016/01/27 13:19 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika