30 listopada 2017

Misio-Ptysie rok z nami!

Czas tak zapiernicza, że zapomnieliśmy o rocznicy Tygrysów. Dlatego nius z wczorajszą datą, bo Miso-Ptysie trafiły do nas , jak wiadomo, w wyniku ucieczki a następnie znalezienia Czarliego, 30 listopada 2016 roku. I jak wiecie, potem był grudniowy horror z ich ratowaniem, o czym możecie sobie przypomnieć w grudniowych starusach .

To są w ogóle szczęściarze do sześcianu, bo przecież zaczęło się, gdy pani Ula znalazła ich w krzakach, gdy byli jeszcze zbyt mali, aby żyć samodzielnie i tylko dzięki temu, że jedna z kotek miała pokarm, przeżyli. Potem mieli szczęście, że zawitałam pod te drzwi, do których się przytykali w poszukiwaniu skrawka ciepła. Jak wiadomo jeden już prawie nie miał oka i same to były kosteczki, tak wyniszczył go koci katar. Drugiego właśnie napoczynał. No a potem panleukopenia. Więc mieli umrzeć trzy razy i nie umarli. Nie szczęściarze?

Kocie tak było/tak jest;):

30 listopada 2016 (90 dkg i 1,40 kg)

1 grudnia 2017 (dawno nieważone, ale grubo ponad 4 kg oba:); nie dały sobie zrobić fotki razem na stojąco;))

Misio 30 listopada 2016

Misio 1 grudnia 2017

Misio 1 grudnia 2016

Misio 1 grudnia 2017

Ptysio 1 grudnia 2016

Ptysio 1 grudnia 2017

Misio 2 grudnia 2016

Misio 1 grudnia 2017

Misio podczas panleukopenii

Misio teraz

Teraz Misio jest większy odrobinę od Ptysia, ma większą głowę i jest taki bardziej w sobie, częsciowo dlatego, że Ptysio jest bardziej ruchliwy, co widać na zdjęciach dzisiejszych:)

o ile Misio elegancko pozuje, Ptysia musiałam ganiać i zdjęcia ma poruszone

A pamiętacie, jak kiedyś pisałam, gdy Misio wychodził z tyfusu…

tylko jakoś nie mogę sobie wyobrazić Szkieletorka ważącego 4 kilo…;)

Tymczasem dawno oba 4 kilo przekroczyły!

i teraz takie bysiory;)

Przez to, ile przeszły, są najbardziej rozbisurmanionymi kotami, jakie kiedykolwiek mieliśmy. Łażą po stole choć w kółko je z niego zrzucamy, nic sobie nie robią z odtrącania przy jedzeniu; Misio wciąż jest zombim i na widok jedzenia na stole robią mu się skośne oczy;) No i te niezwykłe właściwości. Ptysia chodzenie na spacery z psami i Misia otwieranie drzwi z klamki - Misio jak nie musi, nie zniża się do wchodzenia kocimi drzwiczkami.

chociaż ostatnio Misio nas zaszczycił i poszedł z nami po raz pierwszy na spacer, jednak z duszą na ramieniu, wciąż niepewny, im dalej od domu, tym bardziej (więcej zdjęć z tego spaceru w albumie Ten sam spacer co na filmie )

Dopiero widząc dom się uspokoił:

Podzieliły się. Misio jest kotem Roberta, Ptysio moim, choć oczywiście to podział umowny, ale w końcu skoro Ptysio jest psem to jak miałoby być inaczej.

Robert powtarza, że braciszkowie umilają mu to obes… życie. Wystarczy że wejdzie do domu, zobaczy ich w jakiejś kolejnej pozie i już mu się cieplej w duszy robi. Zresztą wszystko wiecie o Tygrysach, bo czytacie i oglądacie, ja tylko donoszę, że to już ROK!

Rok, jak…

towarzyszą psom wracającym ze spaceru

obsiadają beixa

grzeją dupska z psami

i generalnie noszone są na rękach;)

A poza tym donoszę, że u nas pierwszy atak zimy, śnieg pada, prąd zabierają, więc niusa robię mając pietra, że zaraz mnie rozłączą. Tym samym to tak naprawdę pierwsza zima Misio-Ptysiów (całkiem im się śnieg podoba), bo swoją pierwszą w życiu spędziły w naszej podgrzewanej na maxa łazience;) A mogły nie żyć…

Zaczęło padać w nocy 28 listopada

wczoraj było tak

a dziś tak

a więcej w albumach: A dziś tak (30 listopada) i Dziś po ataku zimy w odwrotnej kolejności, niż szliśmy

*

Wasze reakcje na FB:

Komentarze

Monika, North Carolina, 2017/12/01 16:20
Moja mama zawsze przypominala naszym kotom, gdy cos zbroily:
- Pamietajcie, ze wzieli was z ulicy i z przytulku. Jak bedziecie rozrabiac, to was tam z powrotem odwioza, skad przyszlyscie.
I na chwilke koty sie uspokajaly... Na chwilke.
ania, 2017/12/01 18:02
Nasze też straszymy, że odwieziemy do Dybowa albo do stodoły wyrzucimy, ale one NIC a NIC nam nie wierzą;)
Ewa U., 2017/12/01 23:45
No i poryczawszy się. Natychmiast mam przed oczami te wszystkie biedy, którym się nie szczęści. Tygrysy dzisiaj a rok temu, to nie ma o czym w ogóle gadać. Pamiętam to biedne oczko. M.in. dlatego nie mogę nasycić się ich widokiem i nic a nic nie dziwię się Robertowi. Zresztą moje słoneczka (jeden z krzaków, drugi z zapchlonej piwnicy) mnie też umilają to obesr... życie. Po przeprowadzce zrobiły się takie całuśne (czego nie rozumiem), że przestaję żałować tamtego życia!
Aura u nas tak obrzydliwa, że wręcz zazdraszczam Ci tej odrobiny śniegu, zawszeć to trochę jaśniej na świecie. Dziś zrobiło się ciemno już o 14.00! Z tej desperacji poleciałam do sklepu, kupiłam pigmenty, uzyskałam satysfakcjonujący turkus i pooooszłam!
ania, 2017/12/02 11:03
a co tak zaturkusiłaś??
Żaneta, 2017/12/02 00:05
Jak zobaczyłam Pana Roberta z kotem na ręku, widzę swojego męża, jak trzyma na ręku kota z taką delikatnością i radością, że ja na takie traktowanie nie mam szans.a jaki jest szczęśliwy jak do niego przyjdzie jeden z naszych kotów.Tez mamy taka tygrysicę wziętą z fundacji, która uratowała koty z ogródków działkowych w Kamieńczyku.Tez to było chudziutkie, chore, maleńkie.A teraz ma 2 lata i całkiem spory kot się z niej zrobil.A Tygrysy - Misia i Ptysia mogę oglądac bez przerwy , ich pozy w spaniu, spacery - plaster miodu na serce.A tak na marginesie - to zwierzęta mają u Państwa raj na ziemi.
ania, 2017/12/02 11:02
Gdy ja kiedyś (bo już przestałam;)) mówiłam "żebyś ty tak mnie kochał jak Wilkusia..." (teraz "Misio-Ptysie" musiałabym mówić) to słyszałam w odpowiedzi "gdybyś miała takie futerko..." :)
Monika, North Carolina, 2017/12/02 14:31
No ja tez sie uzalam: "Zebys dla mnie byl taki dobry jak dla Melosi..." i wtedy slysze: "A gdzie tobie do Melosi... Sie nawet nie umywasz!"
ola z Katowic, 2017/12/03 06:06
a to dopiero, rocznica za rocznicą !!! MójKot w listopadzie, Tygrysy w grudniu! i one i mój to szczęściarze, mój Oświęcimiak miał niewielkie szanse na radomskiej ulicy, a teraz król! Ja zawsze grożę radomskimi norami, ale MójKot nie w ciemię bity ... i zalicza się do tych bardziej inteligentnych. Inteligencję emocjonalną nabył - jestem przekonana - w procesie mojej socjalizacji, ale wrodzony instynkt i determinacja, a także silna wola przetrwania to z pewnością cechy wrodzone dziedziczone po rodzicach, z dziada pradziada mieszkańców ulicy bądź piwnicy! O wyjątkowej kreatywności nie wspomnę, wiele by pisać ... Aniu Tygrysy są jak egipskie posągi!
Ewa U., 2017/12/03 17:07
M.in. rurę w kuchni, która teraz udaje drzewo, parę kamyków, ramkę do obrazka, skrzynkę na przydasie i parę ptaszków z drewna.
Ewa U., 2017/12/03 17:09
Upierdliwie nie wkleja mi komentarzy, a jak już wklei, to nie tam gdzie chciałam. Chodzi o turkusy!
ania, 2017/12/03 21:05
Aha. Myślałam, że jakąś ścianę walnęłaś na turkusowo. Na strychu nad Tulipanem chciałam turkusy, ale chyba pójdę w Maroko:)
MACIEK, 2017/12/05 11:48
Czesc, dziekuje za zdjecia Bxa, mimo ze cadrowane pod katem kocurow. On tez byl w oplakanym stanie na poczatku, ale dostal 500+ (albo i wiecej) i jeszcze bedzie dlugo sluzyl.

Natomiast duzo wiekszym niepokojem mysle o przyszlosci Polski. Obawiam sie ze to ekstremalne spolaryzowanie 2 obozow nie jest sprawa przypadku. Do tego rysunku Mleczki, prosze mnie dorysowac, stoje i placze.

Nie jestem za radiem maryja, nie jestem slowackim palkarzem, ale stoje wsrod polskich patriotow.

Anka, chyba rozumiesz ze 500+ nie konkuruje z kursami zawodowymi, czy szkola tylko z PRACA mlodych matek za PSIE pieniadze. Gazeta Wyborcza, ktora wypisywala artykuly o malolatkach ktore maja plan "zajscia" zeby "se kupic nowe ciuchy" nie jest wiecej warta niz Radio Maryja. Jesli idzie o analize filmu przez Borysa, to warto sie zastanowic komu tak najbardziej szkodza Ci plakarze ze Slowacji, albo ten Wloski FN

i jakie sa ich powiazania.
ania, 2017/12/05 13:01
Beixa oczywiście że zamieściłam specjalnie dla Ciebie:)

Co do 500+ oczywiście że konkuruje. Komu by się chciało, zwłaszcza tu na wsi, gdzie dojechać wszędzie trzeba (czyli zmarnować kasę na benzynę).
Za psie pieniądze każdy na początku w Polsce pracuje. Nie tylko młode matki. Ale inny, co nie ma 500+, przemorduje się, zmobilizuje, na zachód wyjedzie, coś zrobi - a więc zdobędzie doświadczenie i zacznie być bardziej cenionym pracownikiem albo i na swoje pójdzie. A taka matka będzie dalej nikim na rynku.

Nie czytam gazet, natomiast wiem, co działo się w domach dziecka - nagle rodzice pokochali swoje dzieci.

Całkowicie się z Tobą zgadzam, że polaryzacja społeczeństwa jest celowym zabiegiem. Ale chyba widać gołym okiem, w czyim interesie leży i kto ją wzmacnia. Oczywiście można uruchomić paranoidalne myślenie i szukać masońskich żydów, niemieckich przyjaciół Tuska, byłych ubeków czy kogo tam jeszcze wśród sprawców obecnej sytuacji, jak i wśród "prowokatorów" na marszach. Byłabym jednak za tym, co zawsze: za kontaktem z rzeczywistością.
MACIEK, 2017/12/05 20:58
Nie zgadzam sie zupelnie, ale teraz nie moge Ci odpisac. Postaram sie przed swietami, ale tylko w jednym zdaniu, t.z.w. wartosc rynkowa pracownika jest b. wzgledna i zlozona z roznych elementow.

W spoleczenstwie optymistycznym, ktore obserwowalem we Francji jeszcze za Jospin'a stawiano na sprawnosc i wydajnosc calego spoleczenstwa, wiec w tej strukturze zmniejszenie ilosci godzin pracy mlodych matek bylo traktowane jeko inwestycja, ktora solidarnie oplacali podatkowicze o wysokich pensjach. Niestety, po latach Chirac i Sarkozy, kiedy odpompowano majatek ze skarbu panstwa na ulgi i oslabieniu proporcji pensji i salariatu (ogolnie) w stosunku do dochodow kapitalowych, demokratyczne wybory wygral pan Macron. Jego zadaniem nie jest podwyzszenie wartosci rynkowej pracownikow, tylko obnizenie ich ceny.

Biorac pod uwage ze jeszcze przez kilka lat roboty z miesa beda potrzebne, obniza sie ich cene przez demolowanie ustaw pracowniczych i zaganianie do "dzialalnosci, a ponadto szkalowanie pensji minimalnej.

Do udzialu w tym zatrudniono nawet taki autorytet jak p. Badinter (ktory walczyl kiedys o zniesienie kary smierci). To i rozne inne dzialania manifestujace "humanizm" i "oswiecenie" maja za cel jedynie zamglenie i uspienie solidarnosci klas srednich w stosunku do pracownikow z niskiej polki. To sie chyba juz udalo, a miara tego dystansu jest wytworzenie nowej swiadomosci MY i ONI. Czyli wlasnie zaklocenie kontaktu z rzeczywistoscia.

Maciek
ania, 2017/12/05 21:03
Nie mam pojęcia o czym piszesz i nie chcę mieć;) Gdy czytam takie wypowiedzi, klapki mi się na mózg nasuwają:)
Nie interesuje mnie polityka.
Interesuje mnie to, jak się czują ludzie, jaka jest ich wartość w ich poczuciu. A ludzie po latach zastoju czują się ch..., nie umieją się odnaleźć, rzadko komu udaje się nadrobić stracony czas. To tyle.
MACIEK, 2017/12/06 00:22
Jezeli dobrze rozumiem to wg. Ciebie zasilek 500+ jest pulapka zagrazajaca karierze kobiet poprzez zasiedzenie w domu, a wg mnie 500+ zagraza glownie pracodawcom, ktorzy poszukuja taniej sily roboczej do debilnej pracy. Nowa kategoria tych MY to klasa srednia ktora dawniej byla sklonna do pewnej solidarnosci podatkowej w ramach panstwa,

a teraz juz nie jest sklonna bo "prole" jako elektorat kleru stali sie ONYMI. Pisalem o Francji specjalnie, abysmy sie choc na chwile uwolnili od kontekstu TUSK/Kaczynski, majac nadzieje ze to naswietla stosunki na rynku pracy rownierz w Polsce. Wspomnialem o Badinterze, aby pokazac jak wykorzystuje sie wartosci lub autorytety moralne spoleczenstwa laickiego, aby zagmatwac brutalny problem kapitalistycznego stosunku sil.

Jedyny czas jakiego nie da sie nadrobic to czas przebyty z malym dzieckiem. Nota bene teraz rysuje prywatny zlobek, nowy trik pozwalajacy ominac podatki i ograniczenia urbanistyczne i zgarniac kase.



Maciek
ania, 2017/12/06 00:42
No właśnie wcale nie. Nie piszę o karierze. Ani nie piszę o matkach malutkich dzieci - te najlepiej, gdyby mogły siedzieć z dziećmi do 3 roku życia nie za 500+ tylko za normalną pensję i miały zagwarantowany powrót do pracy (marzenie ściętej głowy oczywiście:(). Piszę o matkach większych dzieci, którym bardziej opłaca się nie pracować, bo mają 500+, a które nie wiedzą/nie są świadome/zapominają... że to im się odbije czkawką. Że nie będą mogły ot tak wrócić do pracy, a jak wrócą, to będą zawodowo nikim, więc albo zostaną bez pracy i bez 500+ bo dzieci będą starymi koniami, albo zostanie im tylko właśnie praca o jakiej piszesz - mało płatna i niesatysfakcjonująca. A jak w tej sytuacji zostaną na lodzie, bo je chłop zostawi, to strach się bać.
Kobiety powinny dbać o swoją niezależność i samodzielność, zresztą wszyscy powinni, a 500+ wiele kobiet mami i zwalnia z myślenia o tym.
MACIEK, 2017/12/06 10:20
No to sie zgadzamy i bardzo sie ciesze ze sobie to wyjasnilismy. Bardzo przepraszam czytelnikow blogu o Zawadach za wykraczanie poza zwyczajowy nawias i zycze naprawde duzo zdrowia wszystkim ocalalym Rysiom.
Skomentuj:
XQZMA
 
 
misio-ptysie_rok_z_nami.txt · ostatnio zmienione: 2017/12/02 13:05 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika