10 lipca 2016

Miszczowie drugiego momentu

Czekam z utęsknieniem na urlop. Ten od tzw. pracy zawodowej. W środę ostatni raz! Od razu wpadnę z deszczu pod rynnę, bo w piątek sądny dzień - zmiana turnusu w dwóch domach. W środę przed maratonem pracowym na skype przyjdą zabierać nam plażę. Znaczy panowie geodeci będą mierzyć, co się nam należy, co nie. Ja w tym czasie będę miała warsztaty. A w piątek mija termin udostępnienia przez sąsiadów wolnego, bezpiecznego i stałego przejścia wzdłuż brzegu. W tej sprawie złudzeń nie mamy. No i za nami pod tulipanem pierwsza tura gości, dla kolejnych miało być piękniej, a jest…

Szczęśliwa znalazłam kartkę na tablicy, gdzie baby z dziadem, z recepturą farby na fasadę. Jak wół stało: Pensjonacik. Udałam się z kartką do mieszalni, ale w komputerze fasadowych takich nie mieli. Fakt, było to z 10 lat temu. Pan kliknął w farby akrylowe i.. tadam, jest i nawet wyskoczyło, że jest turkusowa. Robert zawzięcie odpicował ankry, znaczy wyszlifował i pomalował od nowa na czarno. Plan był taki, by pomalować wszelkie ubytki i powiesić ankry na nowo pomalowanym. Gdy zaczynał malować, było jako tako. Ale gdy wyschło, ściemniało… koszmar.

Pensjonacik wygląda jakby go pijany malarz malował, a ci co myślą, że taki był zamysł artysty, chyba w nas zwątpili;)

No nic, przed Robertem pomalowanie całego pensjonatu a moja nadzieja, że szybko wyblaknie:)

W dodatku z ramach odskrobywania farby z tyłu domu odleciał kawał tynku, ledwo gruzowisko sprzątnęłam przed przyjazdem gości, ale pięknie nie jest:(

Jedyne co dobre, że tulipan, który odpadł przy robieniu dachu, wrócił na miejsce (pod Parking) a nowy zawisł nad zlewem. Więcej sukcesów miszczów w albumie Pijany malarz pomalował pensjonacik;)

I co z tego, że ja się dwoję i troję, hortensję piękną wstawiam w donicę i wiatę dopieszczam, gdy na parkingu dalej piach, żwir i dechy, w drzwiach na strych łopocze folia, itd, itp…

Dziś w wiacie i na tarasie

I do tego ta plaża… Goście chodzą na gminną. Z powodu niepogody nie mają okazji poznać prawdziwych uroków tej plaży. Tłumów podpitych lokalsów, śmietnika dookoła, lecącej z samochodów umpa-umpa, nie mówiąc o gównach w krzakach i obsranych papierach na wietrze. Nie zawsze i nie wszyscy, ale w najgorętsze weekendy tak bywa. W każdym razie widzenie tunelowe nad jeziorem u nas, naszym gościom się nie podoba. 15 lipca mija termin wyznaczony przez RZGW. To po tym wezwaniu do rozbiórki ogrodzenia sąsiad przyszedł z szantażem. A gdy Robert nie przybiegł w podskokach kajać się i błagać o łaskę, przyszło zawiadomienie o wznowieniu granic. Ale zanim dowiemy się z jaką fantazją stawiali płot robotnicy poprzedniego właściciela (ziemia, którą odgradzali, też do niego należała, bo dokupił ją od agencji na przetargu, zanim my odkupiliśmy od niego, więc robotnicy fantazję mogli mieć), podzielę się z Wami zdziwieniem. Wiem, nie powinno śmiać się z tych, którzy mają trudności z myśleniem. Więc nie będziemy. Ale szantaż „jeśli przestaniecie domagać się usunięcia siatki w jeziorze, to my nie zabierzemy wam plaży”, nieco jest absurdalny. Mamy iść do sądu poprosić, by umorzyli sprawę wytoczoną przez policję? Rozumiem nadzieję, że gdy Robert zrezygnuje, policja oleje sprawę. Problem w tym, że niebawem kolejna rozprawa, o stwarzanie zagrożenia nad jeziorem, i ten sam oskarżyciel - policja. Po drugie RZGW wystosowała pismo z urzędu. Skoro sąsiad się nie zamierza dostosować, czeka go sąd administracyjny. Do RZGW wpłynęły dwie prośby o nakazanie rozgrodzenia brzegu jeziora i jedno pismo od osoby prywatnej z prośbą o poinformowanie o skutkach wizji lokalnej (i nie my byliśmy tą osobą). Sąsiedzi chyba myślą, że w RZGW, gdy przyjdziemy prosić, by im darowali, bo nam już nie przeszkadza, powiedzą, dooobrze, to my w takim razie rezygnujemy z egzekwowania prawa i dbania o bezpieczeństwo na wodach publicznych, skoro tak ładnie państwo prosicie. A może stowarzyszenie „Sadyba”, które niezależnie od nas domaga się przywrócenia swobodnego przejścia nad jeziorem, stwierdzi, że w zasadzie to to, z czym walczą na innych jeziorach tyle lat, u nas mogą odpuścić? Dziwne to rozumowanie, doprawdy.

jako przerywnik także zdziwione psy, co robię po drugiej stronie płotu

I jeszcze jedna rzecz nas zdziwiła. Adnotacja dzierżawcy jeziora na mapce, którą przyniósł sąsiad. Stało tam, że dzierżawca nie ma nic przeciwko takiemu pomostowi. No cudownie! To tak, jakby nasz lokator na Kępie wyraził zgodę na strukturalne zmiany w naszym mieszkaniu. Zdaje się, że ten pan ma zarybiać i dbać o jezioro, które mu Państwo Polskie użyczyło w tym celu, a nie wypowiadać się w takich kwestiach. Zresztą podobno w sprawie ogrodzenia też się wypowiadał. Podobno, o ile sąsiad znów nie skłamał. Pana prawnika, który czyta, informuję, że piszę o kłamstwie, na którym opierał się absurdalny pierwszy wyrok sądu. Kłamstwo, że sąsiad nie przedłużył ogrodzenia, tylko je wyremontował, udokumentowane na zdjęciach dostępnych w starusach. Pan prawnik zresztą doskonale wie, że to kłamstwo. Innych kłamstw udokumentować nie możemy, więc poprzestańmy na tym.

jako przerywnik artystyczne zdjęcia z Arles, gdzie odbywał się festiwal fotografii i zainspirował naszych

Należy Wam się uzupełnienie. Wtedy miałam niepełne wieści. 3,5 m plaży, to wersja Roberta po zmierzeniu mapki geodety. Sąsiad przyszedł z informacją, że zabiorą nam metrów siedem! A poza tym przekonywał Roberta, że jest dobrym wujkiem, który nam robi dobrze. Że oni wcale nie są tacy źli! Przecież przyszedł z taką super propozycją! (Mieliśmy się nie śmiać więc nie będziemy;))

na otarcie łez nasi uchodźcy;) w obiektywie Gucia

A na koniec Was zaproszę do pracowni. Tak mnie jakoś naszło, by Wam ją pokazać, bo znowu parę potłuczonych kafli tam trafiło i resztki farby fasadowej w ciemnym turkusowym kolorze:)

więcej i opisy zdjęć w albumie Zapraszam do mojej pracowni

A w pracowni praca wre!

więcej w albumach Pierwsze w tym roku warsztaty z lepienia i A wczoraj były warsztaty ze szkliwienia kafelków

Robert przy gościach wykonuje ciche prace na uboczu. Kolejne znaleźne drzwi, które zastąpią zwichrowane w apartamencie, po zdjęciu ohydnej płyciny, ukazały solidne drewniane oblicze:

Poza tym U nas ostatnio pada

Komentarze

Monika, North Carolina, 2016/07/11 17:46
Pensjonacik w ciemniejszym turkusie tez bedzie bardzo ladny. Na pewno wkrotce wyblaknie, a na razie w tym sezonie bedzie wygladal na nieco "spąsowiały" (z emocji, oczywiscie - wszak to przybytek pelen uczuc, bo duzo uczuc w niego sie wklada). Poza tym - malarz ma prawo czasem wypic, bo co to za malarz, ktory nigdy pedzla nie umoczy?
Ciekawam bardzo, jakie, lub raczej - czy w ogole, beda konsekwencje za sasiedzkie ignorowanie decyzji RZGW? I jakie tam odchodzi myslenie (choc z mysleniem sa wyrazne trudnosci), zeby straszyc, szantazowac, targowac sie co do decyzji administracyjnej - nie z urzedem, a z wlascicielem sasiedniej posesji? Ha, dziwny jest ten swiat, jak dawno juz wyspiewywal nam Czeslaw Niemen.
Mlodzi rodzice i wnuki w Arles - cudni. Dzieki zawsze za takie okresowe migawki z Francji, bardzo fajne.
ania, 2016/07/13 14:38
Tych, którzy czekają na rozstrzygnięcia pomiarów geodezyjnych zapraszam do niusa http://zawady-oleckie.com/wiki/miara_sasiada
Skomentuj:
OUVAR
 
 
miszczowie_drugiego_momentu.txt · ostatnio zmienione: 2016/07/11 23:03 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika