30 marca 2017

Moda na sukces, odc.2054

Rzeczywiście niusami sypię jak z rękawa. Ale na naszych sąsiadów zawsze można liczyć!
Dziś przeszli samych siebie. Zaczęli grodzić jezioro w dniu, gdy jest rozprawa w sądzie administracyjnym wytoczona przeciw nim przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej.
Znaczy zatrudnili pana do ponownego rozpięcia zdjętego latem fragmentu siatki.

takiego poziomu wody nie było nigdy! Bobry plus wiosna. Kawał trawy w jeziorze, nie mówiąc o furtce, z której, gdyby chciał ktoś przejść, można skorzystać jedynie ubranym w wodery, oczywiście pod warunkiem, że się nie boi brytfanów.

Zastanawiam się nad sensem tych poczynań. Widzę dwie możliwości. Pierwsza to taka, że niezależnie od wyroku, zamierzają dalej grać na zwłokę i postanowili odbudować siatkę póki wyrok nie zapadł. Wiadomo - gorzej komuś coś rozebrać niż jemu zbudować. Czyli cwaniactwa sąsiadów cd. Druga - to prowokacja. Bo oczywiste, że nie pozwolimy na to i rozpęta się awantura. A sierotka Marysia sąsiadka, biedna ofiara naszej agresji będzie nagrywać nasz wybuch złości, który najpierw perfidnie sprowokuje. No to jej się udało. Nie chcecie wiedzieć, co usłyszała do Roberta. Robert jest spokojnym człowiekiem, ale krótko i mało mu brakuje. Tak naprawdę jest strzępkiem nerwów i na szczęście skończyło się tylko na wyrwaniu furtki i rzuceniu jej na szczęście nie w sąsiadkę, i na średnio-krótkiej wiązance.

Robert w akcji;)

Wiązanki nie słyszałam, ale po pierwsze znam wiązanki Roberta:), po drugie znajomy, który przy tym był, Robertowi, którego krew zalała i nic nie pamięta co mówił, później zrelacjonował. Słowem zbrodnia w afekcie, oczywiście nagrana przez sierotkę Marysię. Teraz oczywiście oczekujemy wezwania do sądu, a potem będziecie posyłać (mam nadzieję) Robertowi paczki. Ja też zostałam nagrana, jak odwiązuję druciane węzełki właśnie zawiązane i odsuwam siatkę z wody, słuchając przy okazji, że niszczę i znajduję się nie na swojej posesji. Na marginesie znajdowałam się w wodzie, która jest państwowa, a siatki nie niszczyłam tylko umożliwiałam sobie przejście, nomen omen stojąc w wodzie po łydki, a krótkie kalosze pełne miałam wody.

zdjęcia ponownie założonej siatki nie będzie, bo w takiej chwili nie w głowie mi robienie zdjęć, od razu przeszłam do akcji udaremniania;) Za to na zdjęciu piesek przy brzegu „pod opieką” (ten za matą ofc:))

Robert przyszedł w wojskowych szwedzkich kaloszach, bardzo wysokich, a też mu się miejscami wlewała. Furtkę wyrwał z zawiasów, czyli też nie zniszczył, tylko chciał przejść, bo furtka stojąc po łydki w wodzie się nie otwierała. Ale najgorsze jest to, że gdy słucham sierotki Marysi, to uszy przecieram ze zdumienia. Usłyszałam, że to ja stwarzam tę sytuację i psuję atmosferę!!! No i jeszcze, że złośliwie wpuszczam psy na jej działkę. Dopiero po godzinie załapałam, że chodzi o te momenty, gdy otwieram furtkę ze względu na zwierzęta a nasze psy korzystają z okazji i na moment wpadną tam poniuchać. No i jeszcze usłyszałam, że jej psy są ZAWSZE pod opieką. Wczoraj, gdy brytfana fotografowałam, i kilka dni temu, gdy filmowałam zza maty przy brzegu, szczególnie były pod opieką.

Nieeee, ludzie zlitujcie się nade mną, bo tok rozumowania sąsiadów jest tak… dziwny, że słów mi brak, żeby to wyjaśnić. Np. argument, że im psujemy świeżo założone ogrodzenie i że tracą przez nas kasę… Chyba kasę tracą, bo zakładają ogrodzenie, zanim mają prawo je założyć. Jeśli ktoś w dniu, w którym ma zapaść wyrok o rozbiórce ogrodzenia, od nowa stawia rozebrany wcześniej fragment, znaczy, albo uważa się za Boga, albo zna z góry wynik rozprawy (ale zakładamy, że polskie sądy nie są przekupne), albo jest kretynem. Albo że niby ludzie, którzy chcą przejść brzegiem, mają prosić jaśnie państwa, by pieski zabrali, nie mówiąc o tym, że musieliby jak ja iść w wodzie po łydki. I naprawdę nie wiem, czy ci ludzie strugają głupa, czy wierzą w te brednie, które wygłaszają. Jeśli bym była złośliwa to napisałabym;), że mają wprawę w wierzeniu w brednie, więc pewnie to drugie. Prawda jest taka, że jeśli ktoś ma tak bezkrytyczny umysł, by nie poddawać w wątpliwość wiarę świadków Jehowy, nie ma zdolności rozpoznawania braku logiki swego rozumowania. I w pełni świadomie to piszę i jak najbardziej odpowiadam za te słowa. Jako tzw. specjalista;)

ogrodzenie wróciło do stanu wyjściowego - zapowiedziałam panom policjantom, że będę stała w wodzie nawet, jeśli miałabym przypłacić to zapaleniem płuc, a nie pozwolę na odbudowanie siatki w wodzie

Inne efekty dzisiejszego pięknego słonecznego dnia, mojego cudownie wolnego: pokiereszowane krwawiące ręce, bolący żołądek z nerwów, zmarnowany czas mój (wolne mam od pracy głównej, ale jak się domyślacie, roboty w obu siedliskach, à propos brodzenia, w bród), i oczywiście zmarnowany czas Roberta przy wstawianiu okien, nie mówiąc o nerwach.

To tyle w ramach kolejnego odcinka Waszego najmniej ulubionego serialu wszech czasów. Policjanci byli, spisali i jak zwykle prosili o rozwagę, abyśmy z roli ofiar nie przeszli do roli atakujących. Ale jesteśmy tylko ludźmi, w dodatku po kilku latach znęcania się nad nami w białych rękawiczkach przez sąsiadów. Więc mimo całej mojej wiedzy na temat mechanizmów prowokowania agresji przez masochistyczne osoby, przeszliśmy do czynów, niczym mąż, który w końcu spuszcza manto swojej wiecznie pokrzywdzonej żonie, bo zamiast w porę od niej odejść, ulega projekcyjnej identyfikacji czyli wyraża jej nieświadomą agresję maskowaną przykrywką ofiary. My też odejść nie możemy. Jedyne, co nam pozostaje, to mieć nadzieję, że sadyzm i agresja sąsiadów pod przykrywką miłych świadków Jehowy w końcu wróci do nich.

Wyroku sądu nie znamy, nie jesteśmy stroną, ale wiemy, że jaki by nie był i tak jedna i druga strona będzie się odwoływać.

Odzew na FB:

Komentarze

Ewa U., 2017/03/30 23:04
Tak mnie zatkało, że nie wiem, co powiedzieć. Chyba tylko to, że Robert w pierdlu będzie miał najlepsze paczki.
Żaneta, 2017/03/31 01:25
Dla mnie takie zachowanie ludzi , szczególnie sąsiadów to żadna nowina. I żadne logiczne wytłumaczenie nie wchodzi w grę. Tu chodzi o jedno - moje ma być na wierzchu, koszty nie grają roli. Przegrana w Sądzie tylko ich rozjuszy, wygrana utwierdzi w głupocie. A jeśli Państwo wygrają , jak ich zmusicie do wyegzekwowania wyroku sądowego? Nie ma takiej siły, wiem coś o tym z autopsji. Tylko co moi sąsiedzi się wyprowadzili po tym , jak się skłócili ze wszystkimi sąsiadami z ulicy. A teraz - jeden człowiek blokuje budowę ulicy, kanalizacji i wodociągu. Blokuje i już. On ma media, inni nie i odwołuje gdzie się da, została mu ostatnia instancja. Blokuje dla samego blokowania. Racjonalnej rozmowy z nim nie ma, kawał chama i buca , któremu kasa rzuciła się na mózg. Mój mąż mówi, że gówno omija się z daleka, bo jak człek wdepnie, nawet jak się umyje, swąd zostaje. Państwa sprawa prosta jak budowa cepa, ogrodzenie nie ma prawa tam stać i co? Sprawa się ciągnie i ciągnąć będzie , co jest na rękę sąsiadom, którzy czują się bezkarni i robią na złość Państwu. Mąż postąpił słusznie, nie można jednak tolerować głupoty i chamstwa.A zła karma zawsze wraca.Dobra także. Życzę powodzenia. Kiedyś do Państwa się wybierzemy, bo zakochałam się w tym miejscu, na razie wirtualnie. a pan Robert paczki ma zaklepane.
ania, 2017/03/31 12:46
Czekamy!!! Znaczy na przyjazd, nie na paczki;) - mam nadzieję, nie będą konieczne:))
Maria Kowalewski, 2017/03/31 02:22
Witam serdecznie pełna współczucia.

Przyszło mi taki pomysł właśnie, żeby zwrócić się do ichniego księdza, czy jak go tam zwą, a jak nie pomoże, to do ichniego biskupa, albo wprost do Nowego Jorku do siedziby Świadków Jehowy. Ta grupa żyje w posłuszeństwie i upomnienie guru powinno poskutkwać.

Szkoda nerwów, pozdrawiam serdecznie.

Maria.
ania, 2017/03/31 09:10
Witam serdecznie, dzięki za wsparcie,
niestety już prosiliśmy starszych zboru, bo tak się to u nich nazywa, przyszli dwaj panowie, dwie godziny słuchali naszych opowieści (grzechów sąsiadów starczy na tyle gadania), panowie kiwali głowami pełni zrozumienia, przytakiwali, że to oburzające, potwierdzali z ubolewaniem, że tyle krzywd zaznaliśmy, poinformowali, że jeśli sąsiedzi nie zaniechają tego co robią, zostaną wykluczeni, ale na razie dadzą im szansę na poprawę i naprawę grzechów. Do Nadarzyna też pisaliśmy. I co? I G..O. Bo jak się okazuje, wśród świadków też jest hierarchia, są lepsi i lepsiejsi, i nie wszystkich skrucha dotyczy, nie wszystkich mają odwagę ruszyć. Chyba to zależy od kasy, ile dani świadkowie na organizację łożą, jakie mają zasługi finansowe i inne, np. w organizowaniu na swym terenie obozów.

Wiemy skądinąd, że inni, zwykli świadkowie już donosili na nich bo się im nie podobało, co robią sąsiedzi, odkąd się tu sprowadzili. Wciąż się im nie podoba. Ale generalnie swój swego popiera i patrzy na świat oczami tego, do którego mu bliżej. A doskonale mogę sobie wyobrazić sierotkę Marysię, jak z tą swoją obolałą twarzą wygłasza pełne pokrzywdzenia mowy, że mają swoje racje i czekają na wyrok sądu (pomijając, że już jeden skazujący był, ale się odwołali, i że był nakaz państwowego urzędu, który olali).
Monika, North Carolina, 2017/03/31 06:37
Podejrzewam, ze sasiad robi, to co robi, bo "zna z góry wynik rozprawy (ale zakładamy, że polskie sądy nie są przekupne)".
Jak to z boku wyglada? - Ano wyglada jak mafia, znajomosci, lapowki, przekupstwo w pelnej krasie. Jak nie teraz, to przy nastepnej decyzji sadowej, po odwolaniu.
Krotko mowiac: straszne, przykro mi.
Maria Kowalewski, 2017/03/31 22:27
Witam ponownie,

ja też miałam sprawę w sądzie ciągnącą się latami, wiem co to bezsilność. To, co mi przyznał sąd I instancji, sąd II oddalił, w dodatku adwokat zamilkł i żadna siła nie może go nakłonić do rozmowy( straszeniem skargą do Rady Adwokackiej, machaniem etyką zawodową) ani do przysłania mi dokumentów.

Wpadłam na pomysł, żeby napisać do "Interwencji" i wysondować możliwości. Zainteresowali się i poprosili o przysłanie materiałów.



Państwo już rozmawiali ze starszymi zboru, nie pomogło. Może telewizja? Wiem, że nikt nie chce aż tak się obnażać i rzucać ludziom w oczy, ale wieczny stres i zatrute lato są gorsze.



Życzę powodzenia, trzymam kciuki mocno.
ania, 2017/03/31 23:19
Na telewizję bym nie liczyła. To za nudny temat. Bezprawne grodzenie pasa przybrzeżnego to tak nagminna sprawa w tym kraju, że nikt już się tym nie przejmuje (to najczęstszy argument, jaki słyszymy: u nas też wszyscy grodzą i nikt się nie wykłóca o to).
Sprawa była w lokalnej gazecie. Mieli temat kontynuować, ale też im się znudziło. No bo ile można czekać na kolejną rozprawę...

Dzięki za kciuki.
Ewa U., 2017/04/01 00:07
Może trzeba podrzucić jakieś utopione zwłoki, żeby kogoś ruszyło? Które chciały przejść i się utopiły? Albo gołą babę? To są dwa najbardziej dyżurne tematy. A najlepiej, żeby to były zwłoki gołej baby. Kandydata na męskie zwłoki miałabym, gorzej z gołą babą. Ja się nie nadaję:))) Przepraszam za dowcipkowanie, ale chyba tylko to pozostało do zrobienia.
ania, 2017/04/01 10:38
To dyżurny temat dowcipów, kto, komu, co i gdzie...;) Trzeba jakoś odreagowywać, bo pomieszczać to już dawno nikt nie pomieszcza:(
Skomentuj:
YOINI
 
 
moda_na_sukces_odc.2054.txt · ostatnio zmienione: 2017/03/30 21:36 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika