16 marca 2015

Mogę się uśmiechać

Nie żebym miała wiele powodów, ale przynajmniej mam zęby!:) Powody też się znajdą. Wiosna (twu, twu, wciąż nie dowierzam i wciąż wypatruję pogodowej katastrofy), w kwietniu przyjeżdża Gucio z Magdą i może dotrze do Zawad, roboty podwórzowe pełną gębą, żurawie drą dzioby, nieznane wprawdzie skutki wizytacji RDOŚu nad jeziorem ale panie zobaczyły na własne oczy, co się tu dzieje…

pieski całymi dniami na dworze, Belfegorciu na swoim ulubionym stanowisku

dziewczyny też rzadko w domu, może sadełko zgubią, tu na spacerze z tujami, a przy okazji widać, jak z utęsknieniem czekamy na brukarzy, którzy niestety powielają zwyczaje okolicznych specjalistów czyli obiecanki macanki - umawiają się i nie dzwonią

Ale że znowu zaniedbałam niusy, bo pochłonęła mnie stolica, kupa zaległości. Tymczasem wiosenne porządki pełną gębą. Zanim trawa się puści, trzeba zadbać, by miała gdzie. No i żeby potem placów łysych nie było.

deski brzozowe poszły na półki, a co zostało, do magazynu drewna wszelkiej maści, Robert zdjął więc blachę, na której leżały. Spotkał się oko w (zarośnięte) oko z kretem, który mając blachę nad głową nie przemęczał się w robieniu głębszych korytarzy. Kret zwiał, zanim pstryknięto mu fotkę.

inne drewna też przegrupowane

Potem Robert spalił choinkowe gałęzie, które leżały od dawna przy ognisku, więc zrobił niezłą zadymę. W całej wsi:)

w tym czasie zachodziło słońce i w szybach pensjonacikowej kuchni też był ogień, więcej zdjęć w albumie Robert robi zadymę

Przez moment był względny porządek za stodołą

ale przywieźli gałęziówkę na opał…

Przed wyjazdem do Warszawy weszłam do wyziębionego pensjonaciku pod tulipanem, wyjrzałam przez okno (jakże dawno tego nie robiłam!) i zamarłam! Widok w sam raz na landarę. Złowieszczo zagląda w okna romantycznej dwójki. Z tej perspektywy wygląda strasznie. Aż nie chcę zdjęcia zamieszczać, żeby nie odstraszać gości. Na szczęście latem, gdy zazielenią się drzewa, landara zniknie, ale o tej porze widać ją jak na dłoni, zwłaszcza że jest względem nas na wzniesieniu. Popędziłam więc szukać choinek do posadzenia w dziurze między drzewami. Stosowne świerczki znalazłam w naszym brzozowym zagajniku, gdzie przywiało je z puszczy:

Potem znaleźliśmy sosenki na naszej ziemi przy drodze do lasu:

i zaczęliśmy sadzenie lasu nad parkingiem i pod płotem sąsiadów:

tylko kiedy to urośnie…

Zanim urośnie, Robert wymyślił, że postawimy na tle landary gigantyczny baner. Od naszej strony będzie imitował drzewa, od strony sąsiadów będą bezbożne hasła;)

a przy okazji wyzbieraliśmy świeże śmieci po robotnikach, którzy jak wiadomo całe lato budowali z zapałem i żeby zatrzeć ślady tego zapału, przerzucali flaszki do nas przez płot

wtedy jeszcze był śnieg na naszej najbliższej łączce, a to widok rzadko fotografowany, bo pod krzaczory przy płocie sąsiadów rzadko się zapuszczamy (latem tam jest gąszcz)

i widok spod zagajnika brzózkowego, też rzadki (więcej w albumie Próbujemy zasłonić landarę;)

Robert też chciał sprzątnąć stanowisko morsa…

ale już się nie dało wejść na lód, i gdy mnie nie było, rzucał podkową ze sznurkiem, ale się urwała i utonęła i może dobrze, będzie leżała w jeziorze na szczęście w wiadomej sprawie:)

poza tym miało już nie być gości do świąt, a byli i to w dodatku pan adept sztuki ceramicznej, który towarzyszył mi przy robieniu kafli (w tym tych na prezenty konkursowe, bo oczywiście można na Was liczyć:) - wszyscy prawie wybrzydzali!!!) Przy okazji - niektórzy się nie zgłosili po prezenty!!! Prawie sąsiad, Marzena i Zośka - nie chcecie magnesików??

Po powrocie wzięłam się za ogródek:

no popatrzcie, u nas już przekwitły hiacynty i jakie duże prymule!;)

Oczywiście żartuję. To kwiatki z supermarketu, które przekwitły w domu, wywędrowały na grządkę

prawdziwy stan roślinności

Poszliśmy też wczoraj zbierać krowie kupy na skarpę nad drogą do wsi (tam gdzie krowy zbierały szyki na widok Lodzi)…

i teraz moczą się w tym cynkowym saganku za Krecikiem

wciąż mam wątpliwości, czy nie za wcześnie odkryłam roślinność, a na sznurku psi barłóg z naszego łóżka;) czeka na pranie

i duże prześcieradła można już suszyć na sznurku i to jest prawdziwy powód do uśmiechu!:) a więcej zdjęć w albumie A skoro wróciłam z pracy w W-wie...

Przyszła też skrzynka pocztowa z Allegro, bo skoro likwidują we wsi nasze stare wsiowe…

(zdjęcie naszych wrześniowych gości)

…a nam jak wiadomo trudno żegnać się z tradycją;), będziemy ją kultywować!

przymiarki do słupka, a więcej w albumie Mamy swoją wiejską skrzynkę:)

ostatnie szlify (tak wygląda pensjonacikowa kuchnia, więc Andrzeju, sam rozumiesz…;)), jeszcze tylko mój wkład i pójdzie na swoje miejsce!

A że piękna wiosenna pogoda, spacerujemy z przyjemnością i zwiedzamy bobrowe nory przy górce:

tym razem raczyli grzecznie wyjść

słońce odbija się od szklanych drzwi wiaty, więcej w albumie Dzień kobiet w Zawadach:)

No i na koniec wrócę do wizytacji. Były dwie miłe panie z RDOŚu, przedstawiciel gminy i nasz ulubiony dzierżawca jeziora z ramienia Nadleśnictwa. Nie napiszę wiele, bo jeszcze decyzje się ważą (i warzą) i zanim zapadną, obserwacjami też się nie będę dzielić. Choć obserwacji z cyklu kto z kim przestaje jest parę;) Panie w każdym razie przy okazji badania miejsca na ewentualny pomost sąsiadów zobaczyły 9 grzechów głównych sąsiadów, a mnie osobiście zdumiał dziesiąty, zdumiał, bo nie przyszło mi na myśl, że aż tak są bezczelni - dom na łodzie też jest bez pozwolenia! Sąsiadka jak zwykle strugała głupa, że nie wiedzieli, że to nie oni, że oni tylko… ale wiedzieli, bo choćby od nas słyszeli, a strategia „stawiamy, może się uda” jest ich ulubioną. Łącznie z landarą. Bo jak się okazało, ta też bezprawnie. Znaczy pozwolenie dostali, ale jak, to nie wiem. Bo wg rozporządzenia z 2008 nie wolno niczego budować bliżej niż 100 m od brzegu jeziora. A wiecie ile jest? 97. I może nikt by się nie przypieprzał o te 3 metry, gdyby nie pozostała działalność za płotem. A jak pomost stanie, to ktoś może tych 3 metrów za blisko nie wytrzymać… I chyba domyślam się kto.

A na koniec przyczyna ostatnich dwóch prawie bezśnieżnych zim;)

PS. z wieczora, gdy wróciłam z pracy

Przestałam się uśmiechać. RDOŚ niestety wydał decyzję, że pozwala na wydanie warunków zabudowy dla pomostu sąsiadów:( Ręce i nogi opadają. Taka to u nas ochrona przyrody ( olsztyński RDOŚ nie słynie z zapobiegliwości). Cała nadzieja w gminie.

Komentarze

Ewa U., 2015/03/17 00:23
O matko. I gacie. Opadają, znaczy.
Monika, North Carolina, 2015/03/17 05:16
Cos mi tu pachnie duzym smarowaniem...
To tyle na razie, bom chwilowo w drodze.
bonku, 2015/03/17 15:45
szok , decyzja na podstawie wizji lokalnej ? A przepisy ?
ania, 2015/03/17 15:57
Zgodnie z prawem. Na obszarze Natura 2000 nie dopuszcza się żadnych budowli w pasie 100m od brzegu, z wyjątkiem urządzeń wodnych i budowli służących gospodarce leśnej, rolnej lub zw. z rybołówstwem. To jest urządzenie wodne. Natomiast jest sprzeczne z prawem wodnym, bo tarasuje przejście wzdłuż jeziora. Sprzeczne jest także z dobrem okolicznej zwierzyny, ale RDOŚu poza rybołowami i bielikami żadne inne zwierzęta nie obchodzą:( Pozostałe mogą się topić w jeziorze chcąc przejść wzdłuż brzegu (po lodzie) lub być zagryzane przez psy. Istotne dla sprawy było również to, że w tym miejscu nie ma roślinności wodnej przy brzegu - fakt, że tę roślinność wytępili sąsiedzi, jest dla RDOŚ nieistotny. O ochronie krajobrazu nie wspomnę.
Egretta, 2015/03/18 10:18
Bardzo. bardzo dziękuję za "wybrzydzony" kafelek, jest cudny i będzie zdobił mój wymarzony, gliniany, kuchenny piec :)
ania, 2015/03/18 10:32
To się cieszę, że dotarł, bo jakieś obsuwy pocztowe są w temacie konkursowych prezentów.
Monika, North Carolina, 2015/03/18 10:18
Coraz wiecej rozumiem, czytajac powyzsze, i CORAZ wyrazniej widze, ze w gre wchodza nieformalne uklady, wykorzystywanie znajomosci, lapowki - jakkolwiek chce sie to nazwac. Rzeczony pomost, nawet bedac urzadzeniem wodnym - "jest sprzeczny z prawem wodnym, bo tarasuje przejście wzdłuż jeziora" - i nie trzeba wiecej... Szczegolnie, ze w tle sasiedzi maja 9 grzechow glownych i dodatkowy 10-ty. Stawiaja, bo moze sie uda. Szczegolnie, ze pomagaja, zeby na pewno "sie udalo".
Co tu duzo gadac, jak nie ma o czym mowic.
Monika, North Carolina, 2015/03/18 10:22
A te Wasze wiejskie skrzynki pocztowe to raczej na ule pszczele wygladaja.
Moze zalozycie pasieke? Tego jeszcze chyba nie macie?
ania, 2015/03/18 10:31
Wystarczy że sąsiad we wsi ma! Przynajmniej ta robota nam odpadła:)
bonku, 2015/03/18 19:33
Można robić ser i piwo :-). Oczywiście nie w skrzynkach pocztowych.
ania, 2015/03/18 20:30
Z tą nadzieją czekam na majówkę:) ( że goście zrobią!) I do tego się uśmiecham!!!
Ewa U., 2015/03/19 21:52
Jako ostateczność pozostaje telewizja...
ania, 2015/03/19 22:02
Poczekamy na to co zrobi gmina, a jutro, jak dam radę, napiszę więcej.
Skomentuj:
JIBFD
 
 
moge_sie_usmiechac.txt · ostatnio zmienione: 2015/03/17 23:04 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika