11 kwietnia 2019

Mój wyrzut sumienia w Czuktach

Piszę, żeby się nie nazbierało, ale mi się nie chce. Nie chce mi się zagłębiać. W żaden z tematów. Najchętniej wzięłabym przykład z większości i przymknęła oczy. Udała, że to się nie dzieje. Mam ochotę zawinąć się w kokon i niech ten kraj, z sądami, policją, wszystkimi urzędami i podłymi ludźmi rozpłynie się gdzieś we mgle. Albo jakaś urocza demencja, żebym z uśmiechem na ustach przyjmowała wszystko, co się dzieje, nieświadoma znaczenia… Tak mi się marzy tej lodowatej wiosny, którą wyznacza wzmożona aktywność nad jeziorem… nie, nie bobrów, tylko sąsiadów. Ale zanim przejdę do wczorajszej obecności geodetów na brzegu, napiszę o końcu gehenny zwierząt w Czuktach.

Tak, na tę sprawę przymykałam oko. Wiele lat powtarzałam, że boję się odwiedzić tę kobietę (często mówiła do różnych osób i pisała, że chciała się ze mną zaprzyjaźnić, ale nie raczę jej odwiedzić), bo boję się zobaczyć, jak żyją jej zwierzęta. Od początku miałam podejrzenia, że jej stosunek do zwierząt, oględnie pisząc, jest „specyficzny”. Pewnie zostałabym „przyjęta” pod domem, jak różni nasi znajomi, którzy tam bywali i nigdy nie zostali wpuszczeni do środka. Jeszcze w czasach, gdy ktoś próbował jej pomóc, zanim nie uciekł przepędzony jej roszczeniowym stosunkiem do świata. Nigdy nie czytałam jej „poczytnego” bloga, raz na początku zajrzałam i uciekłam z niesmakiem. Z dwie rozmowy na GG utwierdziły mnie, aby trzymać się od niej z daleka. Nie mówiąc o szkalowaniu, gdy raz śmiałam napisać, całkiem oględnie, co o niej myślę. I o paru debilnych wpisach na naszym fanpage na FB - o naszych dachach z eternitu;) i moim lenistwie, bo płotków wierzbowych sama nie plotę:) No i sztandarowe wpisy o naszej zachłanności czyli zawyżonych cenach w agroturystyce. Jak wiadomo takie wpisy tylko przysporzyły nam nowych fanów. W każdym razie unikałam pisania o niej do tej pory, by nie karmić jej ego tym, że się o niej pisze. Bo przecież nieważne, że ŹLE, ważne że O. Nieważne, że poczytność bloga gwałtownie wzrasta wraz z kolejnymi nieszczęściami, które autorka sama na siebie sprowadza. Że pewni ludzie uwielbiają ekshibicjonistów, popaprańców, ciekawostki niemieszczące im się w głowach i im dziwniejsza dziwność, im większy odpał, im dalej od normalności, tym bardziej się ekscytują. Jestem pewna, że tym mniej zła by się wydarzyło, im publiczność byłaby mniejsza. A może nie. Nieważne.

Ważne, że każdy normalny człowiek bał się być oblany tym odorem wypuszczanym przez skunksa przy byle potrąceniu. Ja też. Wolałam nie musieć pilnować prymitywnych komentarzy, żeby je w porę skasować. Wolałam się nie narażać na pomyje wylewane na poczytnym blogu. Jak każdy tu, w okolicy. I mam wyrzuty sumienia, że nie chciało mi się dociekać, co tam naprawdę się dzieje. Że uspokajałam sumienie tym, że i tak przecież mnie nie wpuści, że policja jest bezradna (czasem rozmawiałam o tym z naszym dzielnicowym), że każdy traktuje tę osobę jak szkodliwą wariatkę i po prostu stara się ominąć jak najszerszym łukiem, więc nikt nie chce się angażować, nikogo nie namówię, zostanę sama z bezsilnością. A jak wiadomo bezsilności z powodu własnych spraw z ulubionymi świadkami jehowy mam wystarczająco po kokardę. I wreszcie, że jest grupa ludzi, którzy robią co mogą, choć jak nieraz pisałam, w sposób, którego nie akceptuję, by ostrzec resztkę naiwnych, zwrócić uwagę na prawdę, w nadziei, że pohamują czynione zło. Mam jednak często wrażenie, nawet teraz, w tym dramatycznym, rozpaczliwym momencie, gdy zginęły w męczarniach dwa konie, zanim ostatnie zwierzęta opuściły ten obóz zagłady, większością tych ludzi kieruje zwykła nienawiść z moim zdaniem nieuświadamianych do końca pobudek, satysfakcja, że przytarli nosa bardzo zaburzonej osobie, a nie wrażliwość na krzywdę zwierząt czy dobro okolicznej ludności skazanej na takie sąsiedztwo. Choć jestem w stanie zrozumieć, że ktokolwiek, kto zobaczył, co tym zwierzętom zrobiła ich „właścicielka”, może zapałać czystą, żywą nienawiścią do niej.

Niestety jak większość z Was, także się boję, że polski wymiar sprawiedliwości i jego niesprawny wykonawca, olecki sąd, nie da sobie z tym rady. Że kara będzie śmieszna jak zwykle w sprawach o znęcanie się nad zwierzętami, że nie zostanie zobaczone całe to okrucieństwo, a w Czuktach pojawią się nowe zwierzęta skazane na zagładę. Bo wiem, że osoba ta nie jest zdolna do refleksji, do poczucia winy, skruchy, naprawy wyrządzonego zła. Niestety to problem z tego typu ludźmi. Niszczą relacje ze wszystkimi, nie zostaje im nikt, niszczą wszystko wokół siebie, niszczą siebie… i dalej nic nie rozumieją. Nie można im pomóc. Jedyna pomoc jakiej pragną, to wrzucanie do rozwartej buzi jak do dziurawej studni. Nigdy się ich nie nasyci a zresztą czemu by się miało. Nienasycone mają prawo być tylko niemowlęta. Tylko im się należy. Dorosłych obowiązuje odpowiedzialność za swoje życie.

Resztę przeczytajcie na naszym fanpage (łącznie z komentarzami) o interwencji w Czuktach (podaję link, bo nie wiedzieć czemu nie ma opcji osadzenia, a na wszelki wypadek, dla niefejsbukowców podaję moją treść nad udostępnieniem: Właśnie dostałam wiadomość, że koniec horroru w Czuktach. Wszystkich, którzy wątpili w to, co tam się działo, zapraszam do obejrzenia zdjęć koni, których nie udało się odebrać przy poprzedniej interwencji, bo właścicielka je spłoszyła, by uciekły. Gdyby nie to, dwa z nich by żyły :( Oby nigdy więcej żadne zwierzę nie trafiło w ręce tej kobiety!) albo na stronie fundacji Molosy Adopcje (poszukajcie postu z 8 kwietnia, bo też nie można osadzić), której jestem dozgonnie wdzięczna za to, co zrobiła i robi. I jeszcze p. Justynie, która, mam wrażenie, że to właśnie ona kiedyś nie wytrzymała i rozpętała tę akcję, konkretną pomoc dla zwierząt, nasłała fundację, a mnie (przed pierwszą interwencją, gdy odbierano zwierzęta) zaczepiła na FB słowami: jej blog i postępowanie wobec zwierząt mną tak wstrząsnęło, że poruszyłam niebo i ziemię, żeby jej zwierzęta odebrano i jedyne co wtedy mogłam, to podać telefon do dzielnicowego.

Są jeszcze artykuły w augustowskim reporterze , na equista.pl , na zolecka.pl i na suwalki.naszemiasto.pl (tu jest spora galeria strasznych zdjęć zwierząt z interwencji). A kto jeszcze nie wsparł zrzutki na odebrane zwierzęta , by mogły wrócić do jako takiego stanu (do normalnego większość już nie wróci) i stanu godności, proszę, niech wpłaci tyle, ile może, nawet złotówkę, bo każda się liczy.

Wiecie co? Właśnie postanowiłam. Ta sprawa wymaga odrębnego niusa. Niusa z wielkim nożyczkami napiszę niebawem. Nie będę tego mieszać. Tylko jeszcze dodam, dla tych wszystkich, których oburza, że osoba ta odrąbała część padliny z padłego konia i zjadła. Posłużę się komentarzem Andrzeja S.: To, że je padłe zwierzę, jej sprawa. Natomiast sposób, w jaki traktowała je u siebie w gospodarstwie jest nie do przyjęcia. Tak na marginesie, te w fermach przemysłowych, które większość ludzi zjada, wcale nie mają lepiej. Kiedyś udostępniałem tu film Dominion. Dziwi mnie, że to ludzi nie oburza. Skala okrucieństwa jest podobna, natomiast skala liczby cierpiących stworzeń o kilka kilka rzędów wielkości większa. www.dominionmovement.com/watch

Przepraszam, że dopiero teraz odważam się pisać, co na ten temat myślę. Przepraszam nie Was, chociaż może też, zwłaszcza niektórych, przepraszam zwierzęta Izabeli z Czukt. Na swoje usprawiedliwienie, tak jak napisałam na zrzutce, mam tylko to, że to, że tak można, do tej pory nie mieści mi się w głowie.

Komentarze

Dominika, 2019/04/11 21:32
Hej. Jestem z Olecka ale już tam nie mieszkam 12 lat. W ogóle nic ani nikt mi nigdy nie powiedział o takim gospodarstwie. Działam ile mogę na rzecz zwierząt i jak wyszła sprawa z psami na siejniku to podniosło się halo na cała Polskę, wiec nie martw się, może prokuratura w Olecku sobie nie poradzi, czy sąd, ale są jeszcz fundacje, które jestem pewna, ze pomogą te kobietę odpowiednio „nagrodzić”. Ja podudostepniam gdzie mogę. Nie wrzucaj sobie, zrobiłaś co mogłaś i nie ma co się biczować. Nie tylko Ty jesteś na tym świecie, gmina Olecko liczy trochę mieszkańców wiec nie musisz odpowiadać za wszystkie zwierzęta i masz prawo Dbac wyłącznie o siebie. Niestety znam takich ludzi jak ta osoba wyżej. Tzn biednych i z jakims zespołem zaburzeń. Może ona naprawdę nic nie kuma, żyje tylko zawiścią i pseudo „sława” blogowa.
ania, 2019/04/11 21:38
Dzięki, chociaż nie mam wrażenia, że się biczuję;), mam wrażenie że po prostu adekwatnie czuję się winna, jak każdy wrażliwy człowiek, który mógł podejrzewać, co się dzieje tak blisko niego. Poczucie winy (adekwatne) to zdrowy objaw :)
Dominika, 2019/04/11 21:48
No wiem, ale poczucie winy tez nie pomaga, a działasz wiec to jest to co trzeba robic 💪🙏
Dominika, 2019/04/11 21:50
Winna jest tylko ta jedna osoba, to ona to zrobiła, to ją karma dopadnie i to jej zle uczynki. A my ludzie, pomagamy zwierzętom;)
ania, 2019/04/11 22:00
Tam gdzie jest przemoc, winnych jest co najmniej dwoje: sadysta i świadek, który udaje że nie widzi. Grzech zaniechania dla mnie jest najgorszy. Ale oczywiście w tej sprawie nie ma wątpliwości, kto jest oprawcą.
Ewa U., 2019/04/11 22:04
Nie śledziłam z bliska tej sprawy, chociaż wiem o istnieniu tzw. Indianki, bo przypadkiem trafiam tu i tam na jej (i nie tylko jej) wpisy. Nie mam wątpliwości, że jest zaburzona, nie wiedziałam tylko, że aż tak. To jest tak potworne, że fizycznie boli i dławi. Nie od dzisiaj nie daje mi spokoju myśl, że takich sytuacji jest u nas mnóstwo, tylko kogo to obchodzi? Mnie, Ciebie, paru znajomych i kilka fundacji? Mówi się, że kropla drąży skałę i trzeba robić co się da. Trzeba, jasne, mam tylko poczucie daremności i bezsilności. Potrzebne jest twarde prawo i jego egzekwowanie, bo do ciemnej masy tylko pieniądz przemawia. Ten dany i ten zabrany. Obawiam się, że na twarde prawo nie mamy najmniejszych szans. Ludzkość jest zbyt zajęta unicestwianiem świata dla pieniędzy.
ania, 2019/04/11 22:06
I właśnie dlatego marzy mi się radosna demencja... ;)
z FB, 2019/04/11 22:27
Julita M: Nie boisz się tak, otwarcie pisać? Jednak każdy miejscowy wie jak tam jest. ...i do czego jest zdolna
Galeria Wiejska: nie, właśnie postanowiłam się nie bać, nie można do tego tak podchodzić, właśnie dlatego, że wszyscy boją się mafii, mafia robi co chce, tak samo jest z tą osobą.
Julita M: wiesz mafii bym się nie bała Ale jej tak. To nie jest zdrowa psychicznie osoba. Nie wiem czy bać to jest dobre określenie Ale... Ok Ty możesz się nie bać wiesz kto to i co z tym robić... Ale masz gości rodzinę oni sobie na spacerek idą i....
Galeria Wiejska: albo inaczej, tak, boję się, ale to nie powód, żeby milczeć
Julita M: to już lepiej brzmi.
Alicja K: To strach ludzi rozzuchwalił tę kobietą i bezkarność. Przepraszam, że ośmielam się zabrać głos.
Galeria Wiejska: dokładnie tak samo myślę i proszę się jak najbardziej ośmielać! ;)
Julita M: Alicja K - jak ludzie nie mieli wsparcia w policji itp to się bali
Galeria Wiejska: nie mieli, bo policja czuje się bezradna, nie ma żadnych narzędzi oddziaływania na sprawcę, może tylko założyć sprawę w sądzie a prawo nie działa. To tak samo jak z naszymi ŚJ, to my jesteśmy ciągani po sądach i skazywani, a nie ci co źle robią, co z tego że policja nada bieg sprawie, gdy sąd umorze; widzę to na własne oczy, że policji się już nie chce, bo po co? Albo jeszcze gorzej, zaczyna mieć dość tych, co zawracają im d. choć ci chcą tylko obrony.
Alicja K: Julita M - Rozumiem ten strach i proszę nie rozumieć mnie źle. Nie robię wyrzutów miejscowym Potrzebni byli ludzie z zewnątrz, którym ona nie może nic zrobić. To współdziałanie przyniosło efekt i dzięki niech będą wszystkim. jeszcze cytat z grupy "Izabella R: Nie złamałam prawa jedząc mojego konika, więc możecie mi naskoczyć"
Julita M: Alicja K - a nie mam nic do Ciebie. Rozumiem. Czasami miejscowi nic nie zrobią.
Justyna K: Tej pani nie ma sie czego bac. W internecie i na nagraniach kozaczy. Do sklepu to nawet przez wies nie idzie tylko przez pola, przede mna i fundacja na komisariacie uciekala - tak nie robi czlowiek, ktory sie nie boi. Jej nie mozna okazac zadnego strachu i trzeba krócić jej zachowania w zarodku.
Julita M: Justyna K - ile fundacji napisało wprost,, nie podejmujemy interwencji bo nas obsmaruje,,?
Justyna K: Pare bylo.. Ale z nazw nie bede wymieniac. Kiedys jedna osoba z rrdesyf tez zglaszala i tez odmowiono..
Alicja K., 2019/04/14 13:18
To taki typ co szczeka zza winkla, a tupniesz nogą i ucieka. Na szczęście Justyna, Ela i reszta są z zewnątrz, nie muszą się z nią stykać, jedynie na sali sądowej. Młyny sprawiedliwości ruszyły i choć mielą powoli....Na szczęście zwierzęta już są bezpieczne.
ania, 2019/04/14 16:29
Niestety zza winkla może nabruździć dość, zwłaszcza komuś, kto jest osobą publiczną, ma jawną działalność, nie pisze anonimowo... a czasu na chodzenie po sądach nie ma. I tego się ludzi boją, przecież nie jej osobiście.
To prawda - najważniejsze, że zwierzęta już bezpieczne.
Alicja K., 2019/04/16 23:22
Jej głównym zajęciem jest atak- zbieranie haków, dokopywanie komu się da, a najchętniej tym, którym może najbardziej zaszkodzić. Ciągała ludzi po sądach od kiedy czytam bloga, z chorą satysfakcją, ale widać bez sukcesów, bo o nich nie pisała. Mam nadzieję, że teraz miejscowi poczuli moc i razem z fundacją zapłacą jej za jej plugawe czyny. Tę sprawę trzeba raz, porządnie i sprawiedliwie zakończyć i nie bać się już więcej. Wierzę bardzo , że tak się stanie.
sylwia, 2019/04/11 23:41
Ja myślę, że nikt się nie spodziewał takiego dramatu. Specyficzne traktowanie zwierząt, jak to nazwałaś każdy brał pod uwagę, ale nie ich głodzenie!.Sama jestem sponiewierana, kiedy oglądam te zdjęcia, choć wydawałoby się człowiek już odporny po stałych doniesieniach o okrucieństwie świata. Machina ruszyła, fundacja zrobi swoje. Ściągnie z Indianki pieniądze za hotelowanie i leczenie zwierząt. Nawet jeśli nie zapadną sprawiedliwe wyroki za złe traktowanie zwierząt, to finanse muszą się zgadzać. Z czasem Indianka będzie musiała sprzedać gospodarstwo i wszystko się skończy.
ania, 2019/04/11 23:46
Masz rację, i to chyba jedyna dobra strona faktu, że kasa najważniejsza;)
darek, 2019/04/12 19:51
Tak na marginesie, to propagandę też trzeba umieć uprawiać. Jak łatwo zgadnąć na fermach nikt nie głodzi zwierząt, raczej są przekarmiane.
ania, 2019/04/12 19:54
Chyba nie chodzi o głodzenie tylko o traktowanie jak rzecz, a nie jak żywą, czującą istotę. O okrucieństwo.
JKfoto, 2019/04/13 23:47
Pani Izabela nie miala prawa zjesc tej padliny. To byla juz wzdeta padlina, dodatkowo klacz dostala leki od weta. Mniejsza z tym - konie jechaly na sekcje i nie powinny zostac tkniete.

Poza tym.. "Najpiekniejsza klacz", "przyjaciel" - dla mnie niemoralnym jest jedzenie przyjaciol. Moj ukochany kon ma zdjecie na scianie i przy tym zdjeciu wisi jego ogon.. Takie miejsce pamieci o przyjacielu..

To co bylo na ranczu wciaz sni mi sie po nocach... Procz wymienionego tutaj "poruszenia nieba i ziemi" nie pozostalam bierna i pojechalam tam z fundacja.. Bede zeznawac. I mam nadzieje, ze za te lata, lata zaniedban i niechlujstwa.wobez zwierzat pani iza zaplaci srogą kare.. Bedzie rowniez reportaz. Pozdrawiam Justyna K.
ania, 2019/04/14 00:22
Ja jeszcze raz dziękuję w takim razie niejako osobiście
Izabella, 2019/04/17 10:13
Anno, jesteś obrzydliwą hieną żerują na cudzym nieszczęściu. Oby cię szlag trafił. Obyś zdechła podła kreaturo.
Gość, 2019/04/17 12:39
Pani Izabelo, po obejrzeniu zdjęć, które są opublikowane w internecie zastanawiam się, jak pani nie jest wstyd wypowiadać się jeszcze gdziekolwiek.

Teraz ludzie dobrej woli zbierają środki na to, aby jakoś odkarmić zwierzęta odebrane pani i odciążyć od tego pani sąsiadów bo inaczej koszty poniesie gmina. Link do zbiórki poniżej.

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/ranchodesyf
Pionierka, 2019/04/17 10:29
No właśnie, Izabela już strzyka jadem. Niczego się nie nauczyła, żadnej refleksji, żadnych wniosków. Smutne to i przygnębiające, ale trzeba nieustannie nagłaśniać, przypominać, nazywać rzeczy po imieniu, nie pozostawać obojętnym.
Dlatego dziękuje za ten wspaniały, poruszający post świadczący o niezwykłej wrażliwości, inteligencji i samoświadomości autorki " mojego wyrzutu sumienia w Czuktach ". Don't give up ! Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego.
ania, 2019/04/17 12:36
Dziękuję za dobre słowa, nie skasuję komentarza powyżej (z godz. 10:13) , żeby każdy mógł zobaczyć,o czym pisałam ;)
Pionierka, 2019/04/17 10:33
Przepraszam, pisałam bez okularów wiec jako purystka językowa poprawiam natychmiast: dziękuję, " Mojego wyrzutu sumienia w Czuktach "
niesobia, 2019/04/17 14:55
Przez cały czas zastanawiałem się czemu w sprawie Indianki jest takie małe zaangażowania ze strony lokalnej społeczności i władz. No cóż nie zdawałem sobie sprawy ,że taka jedna wesz sterroryzowała całą wieś .
ania, 2019/04/17 23:26
Nie do końca jest to prawdą. Większość ludzi, zwłaszcza tych napływowych, dla których los zwierząt jest naprawdę ważny, gdyby wiedziała, co tam się dzieje, zareagowałaby mimo terroru. Ale gospodarstwo I. jest w małej wsi na uboczu (od nas 8 - 14 km drogą, zależy którą), przez którą nikt nie przejeżdża, jest niewidoczne z drogi, a I. nikogo nie wpuszcza na teren, więc cała wiedza na ten temat pochodzi od autorki blogu, którego dorośli ludzie nie czytają, chyba że ktoś im doniesie, że dzieje się coś złego i szukają tam odpowiedzi. Tylko najbliżsi sąsiedzi mogli widzieć stan zwierząt, które akurat weszły na ich pola i to zdaje się dzięki nim właśnie w końcu odbyła się ostatnia interwencja. Bo to że I. "sra do wiadra", nie radzi sobie z uprawą warzywniaka, kupuje wiaderka czy nawet bełkocze na różnych forach, nikogo tu nie obchodzi. Mnie też nie. To, że ludzie się nabierali na jej fałszywe wizje roztaczane w internecie, to owszem, przykre, ale nie ona jedna ludzi nabija w butelkę i oszukuje, od tego są opinie w necie i temu jak najbardziej mógł służyć antyfanpage RRdS - ujawnianiu prawdy w rzetelny sposób a nie upuszczaniu sobie własnej agresji - to nie sprzyja przekazywaniu ważnych informacji zwykłym ludziom, więc moim zdaniem nie spełnił tej funkcji, jest głównie miejscem, gdzie ludzie upuszczają sobie emocje, które I. w nich wzbudza. To oczywiście też jakaś wartość :) Tak więc nie o terror chodzi tylko niechęć, by być oplutym, co jednak nie było powodem, by nie interweniować w sprawie zwierząt, lecz NIEWIEDZA. To historia z cyklu, o jakich słyszy się w TV, gdy w końcu wychodzi na jaw, że w mieszkaniu za szafą ktoś trzyma niepełnosprawne bliźniaki i nie pokazuje ich światu ani lekarzom, albo gdy ktoś po cichu znęca się psychicznie nad starszą, zależną osobą - co wtedy mówią sąsiedzi? Że nie mieli pojęcia. I na ogół naprawdę nie mieli. Choć po fakcie plują sobie w brodę, że mogli może bardziej się zainteresować, że te czy inne przesłanki mogły o tym świadczyć, ale zajęci swoim życiem, nie dociekali.
niesobia, 2019/04/18 00:02
No nie wiem dla mnie to trochę dziwne ,że pół Polski od lat już trąbiło ,że tam się dzieje gehenna a najbliżsi sąsiedzi nic nie widzieli . Może rzeczywiście pod latarnią jest najciemniej
Lalka, 2019/04/18 06:58
Gdyby nie Ci "hejterzy" z rrds to nadal nikt by nic nie widział i nie słyszał, podobnie jak Ty anno. Najłatwiej wszak zamknąć się w domciu i udawać, że nic się nie dzieje. Uważam, że żeby krytykować najpierw trzeba samemu cokolwiek zrobić.
ania, 2019/04/18 09:06
Pół Polski to dość egocentryczne. RRdS i re-Volta to jeszcze nie pół Polski, o zwierzętach zaczęliście pisać dopiero rok temu, w związku z pierwszą interwencją, tak przynajmniej mi się wydaje, bo nie mam czasu czytać i jak napisałam, w zalewie niepotrzebnych nikomu informacji i wylewanego gówna, właściwe informacje mogły nie zostać zauważone "przez drugie pół Polski". Sądzę że największa zasługa koniarzy z re-Volty, a przede wszystkim wspomnianych w niusie pań. Ale jak zawsze w takich wypadkach teraz się inni podpinają. Przepraszam że pozwolę sobie nie być poprawna politycznie, ale zawsze piszę to co myślę, więc czemu nie teraz - takim osobom jak Lalka całkiem niedaleko do I. Nic nie wiedzą, nie znają człowieka, nie byli tu, nawet nie przeczytali tego co piszę, a najlepiej wiedzą jak jest. Ręczę pani "Lalko" (bo najfajniej się ukrywać pod pseudonimem i szkalować - w tym przypadku akurat I. jest uczciwsza) że dla zwierząt robię więcej niż pani i niż większość RRdS i z okolicznych wsi najmniej nam można zarzucić zamykanie się w domciu i nie robienie niczego. Jeśli się pisze o kimś nieprawdę znaczy że pisze się o sobie. To się nazywa PROJEKCJA. Jakoś mam wrażenie, że ci, co zrobili w tej sprawie naprawdę coś konkretnego, nie biorą udziału w tej teraz na mnie nagonce. Indianka już nie wystarczy?
Lalka, 2019/04/18 09:56
Skoro tyle robisz dla zwierząt, to dlaczego tak się trapisz tymi wyrzutami sumienia, że aż postanowiłaś o tym napisać? I nie anno, nie rok temu ale tak jak sama napisałaś, nie czytałaś, nie wnikałaś a wiesz najlepiej, a nie, przepraszam- wydaje Ci się.
ania, 2019/04/18 10:30
Nie trapię się. Napisałam dla tych, którzy ROZUMIEJĄ takie niuanse, jak konflikt wewnętrzny, wątpliwości, czy na pewno zrobiło się wszystko i by dać innym przyczynek do refleksji także na ich własny temat... a przy okazji dać linka do zrzutki, by mogli pomóc teraz. Inni nie muszą. Inni mogą rozumieć jak chcą, dalej klepać swoje, zamiast czytać ze zrozumieniem, nie mam na to wpływu, takie życie. I raczej żegnam panią, najwyraźniej niusy nie są lekturą dla pani;)
Lalka, 2019/04/18 10:34
Poza tym, nie rozumiem w jakim celu wrzucilas do sieci tego "niusa"? Posypalas głowę popiołem i myślałaś, że wszyscy poglaszczą Cię po tej głowie i powiedzą,że nic się przecież nie stało? Na co liczyłaś?
Co zaś sie tyczy nicków... dla mnie równie dobrze mogłabyś się podpisać Krysia, Zdzisia lub Marysia. Nie znam Cię i nie mam pojęcia kim jesteś, powiem więcej, nie interesuje mnie to. Wrzucilas coś do sieci i odnoszę się do treści tego, nie mam zamiaru dociekac kim jesteś. Tak Ci zależy na moim podpisie? Możesz mnie nazywać Haliną jeśli chcesz lub jakimkolwiek innym imieniem;)
ania, 2019/04/18 10:44
Ostatni raz postaram się odpisać, tak by pani (nie jesteśmy na ty) zrozumiała. Niczego nie wrzuciłam "do sieci", to jest moja prywatna strona http://zawady-oleckie.com/ (szkalując kogoś, najpierw warto sprawdzić, co za jeden), wiadomo kim jesteśmy, jak się nazywamy, co robimy, gdzie mieszkamy, jest tu nasz email i telefon. Na tej stronie można przeczytać o wszystkich naszych przedsięwzięciach, interwencjach, działalności, itd, itp. Niusy są częścią tej strony i służą do kontaktu (wymiany myśli) z osobami, które popierają naszą działalność i wspierają nas, z którymi w związku z tym chcę się tymi myślami dzielić. Ci co czytają a nie zgadzają się z nami, ich sprawa i niech myślą sobie co chcą. Nasza strona www ma fanpage więc tam dzielę się również tym, co nowego u nas.
Za to, że RRdS wrzuciło mój link u siebie nie odpowiadam. Więc proszę już nie zajmować mojego czasu i nie przypisywać mi rzeczy, których nie napisałam i nie zrobiłam, tylko zająć się swoją refleksją na własny temat.
niesobia, 2019/04/18 10:50
Pani Anno ja pani nie krytykuję , tylko wyrażam zdumienie nad mechanizmem ,że czasami ludzie z drugiego końca Polski są lepiej poinformowani co w trawie piszczy niż miejscowi . Pisząc pól polski użyłem skrótu myślowego więc proszę się nie czepiać szczegółów . Co do RRds to ich forma też mi się na początku nie podobała , ale po pewnym czasie zrozumiałem ,żę to jest jedyna słuszna forma walki z takim indywiduum jak Redlarska , to ich kontrowersyjna strona ściągnęła zainteresowanie i czy się komu podoba czy nie mają duży wkład w to ,że może już żądnego zwierzęcia ta kreatura nie skrzywdzi . Ja popełniłem kiedyś podobny błąd do pani ,zmilczałem odwróciłem głowę od cierpienia zwierząt , bo sprawczyni była dobrą znajomą , bo popadła w kryzys finansowy , próbowałem jej pomóc finansowo jednak teraz już wiem ,że to był błąd . Od razu trzeba było z nią jechać jak z burą suką .Zycie to nie bajka , a zerujących na ludzkim współczuciu pasożytów jest od cholery i delikatnością się z nimi nie wygra .
ania, 2019/04/18 10:59
Nie czuję się akurat przez Pana krytykowana, co najwyżej nie do końca rozumiana;) Nie uważam, że RRdS jest takie be że ma przestać istnieć, napisałam że pełni swoją funkcję, ale akurat nie tą, która najbardziej by się przydała - takie jest moje zdanie, ale rozumiem że inni mają prawo myśleć inaczej. Odkąd wiem o tej stronie, wyraziłam na niej swoje zdanie, nie udzielam się tam ale doceniam, że istnieje miejsce nie tylko do ulewania sobie swoich emocji ale też do informowania o kolejnych poczynaniach tej osoby, szkoda tylko, że giną w zalewie moim zdaniem niepotrzebnych treści.

Z przykrością stwierdzam, że mój nius został źle odczytany przez niektórych, ale nie będę się więcej tłumaczyć. Chyba wystarczająco napisałam, żeby ci co chcą, zrozumieli. Dziękuję za słowa, które nie są projekcją lecz prawdziwą wymianą :)
Lalka, 2019/04/18 10:56
Skoro nie jesteśmy ta Ty, to PANI Anno, napisałam powyżej, że nie interesuje mnie kim pani jest. Myli się pani pisząc, że to PANI prywatna strona. Wszyscy mogą na nią wejść i przeczytać treści (skoro ja mogłam przeczytać niusa to mniemam, iż każdy może), więc wrzuciła pani do sieci pewną treść. Tylko ona mnie interesuje i do niej się odnoszę. I nie bardzo rozumiem co pani przypisuję i gdzie piszę o czymś o czym pani nie napisała?
ania, 2019/04/18 11:16
Ależ proszę się interesować, tylko nie zamieszczać treści niezgodnych z prawdą na temat osoby, o której akurat prawdy mogłaby się Pani dowiedzieć przy odrobinie wysiłku. I przepraszam, ale nie będę już odpisywać na Pani komentarze, przynajmniej nie takie, jak do tej pory.
niesobia, 2019/04/18 12:16
Pani Anno myślę ,że jednak panią rozumiem. Pani idealistycznie chciała by ,żeby do walki ze złem stawali rycerze szlachetni i honorowi w śliniących bez skazy zbrojach. Pewnie ja też bym tak chciał, tylko , że ci rycerze są nieskuteczni , a przegrana ale z wyższością moralną to też klęska . Jednak skuteczniejsi są zajadli sukinsyni, którzy walczą bez zasad i potrafią kopać po jajach z partyzanta .Rozumiem ,że trudno się z tym pogodzić , ale tak jest .
Pani Lalko proszę żarzyć coś na wstrzymanie , rozumiem ,że pani jest emocjonalnie związana RRds , ale emocje to zły doradca .
ania, 2019/04/18 13:22
Nie przesadzałabym z tymi błyszczącymi zbrojami ;) ale generalnie chciałabym, aby ludzie byli dojrzali, po każdej ze stron (choć oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, jaka jest rzeczywistość, nie znaczy jednak, że nie będę nadal nawoływać do pozycji depresyjnej:))
Lalka, 2019/04/18 13:02
Panie niesobia, nie jestem emocjonalnie związana z Rrds ani żadną inną stroną/fp itp. I doprawdy nie potrzebuje nic na wstrzymanie. Kulturalnie wyrażam swoje zdanie na temat wrzuconego niusa i moje przemyślenia względem niego. Podobno po to został on zamieszczony.
ania, 2019/04/18 13:19
Nie, pani wyraża zdanie na mój temat, niepoparte wiedzą tylko swoimi projekcjami.
Pionierka, 2019/04/18 13:23
Nastąpił zupełnie niepotrzebny dryf, a zbaczanie z właściwego kursu i złe emocje tylko karmią potwora przez duże I.
Nie dajmy się zwariować, przecież wszystkim nam chodzi o dobro zwierząt. Nie jest to konkurs na największą drzazgę w czyimś oku i najmniejszą belkę we własnym. Chodzi o zatrzymanie zła, a nazywając rzeczy po imieniu pociągniecie kreatywnej kreatury do odpowiedzialności karnej.A ona kocha dym, pyskówki,awantury, jazdę w przepaść, może nie róbmy jej tej przyjemności.Nie zasługuje na to.
ania, 2019/04/18 13:46
Dokładnie tak, dziękuję
Dance Girl, 2019/04/18 20:09
Pani Anno, myślę, że jednak forma RRDS przesłania Pani właściwą treść i wartość. O pani Izabeli R. przeczytałam najpierw na re-volcie i myślałam, że jest po prostu niegroźną wariatką. Dopiero lektura RRDS otworzyła mi oczy. I lektura antybloga, który przez pewien czas prowadziły coachsurferki. Potem pierwsza interwencja i jej wyniki.

Jeśli chodzi o dobro zwierząt - nie obchodzi mnie w jakiej formie RRDS przekazuje informacje, nie będę się do nich czepiać. Ich publikacje stanowiły dużą część mojej motywacji do działania.

Czasem się po prostu nie da „bułkę przez bibułkę” bo gdyby tak było to nie istniałby problem takich osób jak pani Izabella R.
ania, 2019/04/18 20:26
A ja myślę, że mi nie przesłania. Właśnie mam okazję zobaczyć, że nadeptywanie na ogon RRdS skutkuje prawie tym samym, co nadeptywanie wiadomo komu. I to tylko potwierdza moje zdanie, co stwierdzam z przykrością :( (oczywiście nie dotyczy to wszystkich - na szczęście RRdS nie jest jednolitym tworem i są tam ludzie różni)
Dane Girl, 2019/04/18 22:37
Mnie zależy jedynie na dobrostanie zwierząt i upewnieniu się, że ta pani kolejnych nie skrzywdzi. Przepychanki słowne ani z panią Izabelą ani z RRDS mnie nie interesują. Być może jestem na to za prosta, albo mam wystarczająco innych problemów w życiu.

Tak czy inaczej życzę Państwu i sobie wszystkiego najlepszego z okazji świąt. Tym lepsze dla mnie, że mam pewność tego, że zwierzęta spędzą je z pełnymi brzuchami i pod troskliwą opieką.
ania, 2019/04/18 23:26
No właśnie. Mnie też nie, dlatego tam w ogóle teraz nie wchodzę, nawet nie wiem jaki obrót przybrała ta nagonka na mnie ;) i niewiele mnie to interesuje.
Cieszę się, że są też normalni ludzie i że akurat te zwierzęta (niestety poza kotami, jak rozumiem) są już bezpieczne.
Też życzę dobra na święta, choć odkąd jestem weganką, te święta, dla mnie już tylko jako rytuał, straciły na znaczeniu. Tak czy siak spokoju i zdrowia życzę.
Pionierka, 2019/04/18 22:29
Na początku Indianka jawiła mi się jako osoba dzielna i odważna, patrzyłam na jej poczynania z sympatią i zrozumieniem. Sama zaraz po studiach kupiłam gospodarstwo i tam zamieszkałam . Wyniosłam się z wielkiego miasta kilka lat wcześniej więc patrzyłam na nią trochę jak na młodszą siostrę. Jednym słowem dałam się nabrać i do głowy mi nie przyszło, że istnieje ciemna strona medalu. Dopiero " lezby z Krakowa " ( to tylko cytat - ale nawet w tej formie z trudem " przechodzi mi przez gardło " ), otworzyły mi oczy na piekło w raju. Brzydzę się homofobią, rasizmem, antysemityzmem więc już straciłam do niej serce. A potem potoczyło się równo z górki, natknęłam się na RRdS i w osłupieniu dowiadywałam się coraz ciekawszych rzeczy. Forma mi nie przeszkadzała, było śmieszno i straszno, balon megalomanii,bezdennej głupoty i pychy można przekłuć jedynie śmiechem. No a na koniec zrobiło się już tylko straszno i cała gehenna zwierząt zaczęła wyłaniać się z tych oparów absurdu. Proces dochodzenia do prawdy zajął mi kilka lat więc może to jest odpowiedz na pytanie dlaczego tak długo to trwało i nikt z tym nic nie zrobił przez lata. Dodam, że utrzymuję się z hodowli kóz, mam ich ponad 100 plus krowy i konie. Może jest mi łatwiej, bo mam męża i dzieci. Ale gdybym czuła i wiedziała, że nie dam rady nigdy nie skazałabym zwierząt na takie cierpienie. Nie ma tu żadnych okoliczności łagodzących. To taka refleksja na marginesie.
ania, 2019/04/18 23:18
Ma Pani rację, że te opary absurdu zasłoniły tragedię zwierząt. Każdy zajmował się przejawami jej zaburzenia albo od tego uciekał, a zwierzęta w ciszy powoli konały :(
Pionierka, 2019/04/19 11:34
Tak, właśnie tak. Czuję wstyd i jest mi bezbrzeżnie smutno, że spotkał je tak koszmarny los, ale na szczęście te ocalałe już są bezpieczne. Pani Aniu, życzę dużo słońca, cudnych vege świąt i fajnych, inspirujących i interesujących gości. Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających.
ania, 2019/04/19 12:11
i o tym był ten nius, dziękuję, że Pani zrozumiała ❤️
Dziękuję za życzenia i w ogóle.
Spokojnych, dobrych świąt!
Gocha, 2019/04/18 23:51
Pani Anno, więcej dystansu. Kto pisze publiczne posty, powinien liczyć się z krytyką. Komentuje Pani skutki nadepnięcia na ogon RRdS, a skutki nadepnięcia Pani na ogon są dokładnie takie same. I nie, nie jestem ani z RRdS, ani z re-volty, ani z okolic. Jestem nowym obserwatorem, który poruszony tą sprawą wziął udział w zbiórce.
ania, 2019/04/19 09:19
Litości, błagam, proszę mnie nie nawoływać do dystansu:) Przecież piszę niusy, bo nie zamierzam się dystansować:)
Przemyślę te słowa, choć na gorąco wydaje mi się, że tylko reaguję na niesprawiedliwą krytykę (w sensie wmawiania mi rzeczy wyssanych z palca) i nierozumienie, co piszę. Moje zdanie jest to samo od początku co najwyżej niestety tylko się potwierdza.
A swoją drogą ciekawe, że gdy walczymy o brzeg jeziora Głębokiego z naszymi sąsiadami i z ich podłością, nikt nas nie wspiera, poza garstką wiernych czytaczy, a gdy piszę niusa o symbolicznym poczuciu winy dotyczącym kobiety, której dom widziałam tylko na zdjęciu, tyle emocji, w tym złości, na mnie spada. Świetny artykuł psychoanalityczny można by napisać, tyle tu widać mechanizmów, które rzadko kto widzi! To taki bonus dla mnie z tej historii;)
Skomentuj:
QWLOZ
 
 
moj_wyrzut_sumienia_w_czuktach.txt · ostatnio zmienione: 2019/04/14 00:45 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika