4 grudnia 2014

Mroźny dzień świstaka!

No, może tydzień. Przez to, że każdego dnia mam inny rozkład zajęć, kółko jest cotygodniowe. Odkąd nastały mrozy, nic się nie zmienia, tylko temperatura odrobinę wzrasta każdego dnia. Dzień w dzień nocne wstawanie i sprzątanie pogubionych kup Belfegora, dzień w dzień słanie łóżka, mycie zębów i człowieka, ubieranie, jedzenie, zmywanie, pranie, porządkowanie…, Roberta dzień w dzień karmienie ptaszków i noszenie drewna i wspólne chodzenie dookoła pieców, dzień w dzień odgrażanie się, że to ostatnia zima palenia w piecach, trzeba coś wymyślić, jakieś ekologiczne rozwiązanie, psów dzień w dzień molestowanie, bym szła na spacer i moje dzień w dzień zaczynanie dnia od spraw komputerowych a następnie zapominanie, żeby się nie przeciągać wstając od komputera, co powoduje jazgot radości, że wreszcie wstaję i pójdziemy, tydzien w tydzień o tej samej godzinie jechanie do gabinetu w Olecku po drodze nadając paczkę na poczcie lub udawanie się na górę do gabinetu telefonicznego, tydzień w tydzień basen, ulubiony serial w telewizorze (ostatnio walijski na Ale kino), tydzień w tydzień niedziela w czwartek czyli dziś… Po drodze, raz na 6 lat;) jakieś wyskoki typu Prowansja (już zapomnieliśmy, że jest takie miejsce na świecie..), co miesiąc stolyca, raz na jakiś czas jakieś większe zamówienie , niespodziewana wizyta…
I tak dookoła Wojtek z pewnymi modyfikacjami w zależności od pory roku, aż przyjdzie umierać. Ale najbardziej uciążliwy jest dzień świstaka na przełomie listopada i grudnia! Ta ciemnica, ledwo człowiek zacznie dzień, a już zapada…

jezioro z cicha pęk zamarza, to zdjęcia sprzed kilku dni, dziś widok o wiele gorszy, a jak wiecie, niczego tak nie nienawidzę, jak widoku z okna w łazience bez żywej wody!

rzeczka też zamarzła, bo tak spowolniły ją bobry

Najbardziej ubolewam jednak, że największymi świstakami są nasi ukochani sąsiedzi;) Uwierzcie, powstrzymuję się wielokrotnie, by znowu na nich nie nadawać, bo to nudne i świstakowe do bólu, ale prawda jest taka, że dzień w dzień drżę, co znowu się zdarzy za ich sprawą, co utrudni nam życie i przysporzy zmartwień, co będzie kolejnym przejawem bezmyślności.
Odkąd sąsiedzi mają psy, najpierw jednego, potem dwa, codziennie obserwowałam, jak biegają za naszym płotem po naszej łące, jak ścieżką biegną w stronę Domku na górce, jak wydeptują kolejną ścieżkę koło dziecięcego domku, jak bawią się z psami gości pod pensjonacikową kuchnią, jak ganiają nasze koty (Strzałka raz ledwo zdążyła skryć się w ogrodzonej wiacie, zanim Forest złapał ja za ogon;)), wkurzają nasze psy, chociaż te powoli przyzwyczajały się do stałej obecności sąsiadów tuż pod nosem, tak jak przyzwyczajają się do psów będących u nas w gościach. Gdy ich właścicieli nie było w domu, psy właściwie siedziały cały czas u nas i dołączały do nas na spacerze:

Forest to ten czarny, Max to ten rudy wielki szczeniak

Psy są cudne, grzeczne i w ogóle, ale… tu się podeprę tym, co napisałam na FB. Gdyby sąsiedzi swego czasu nie zabronili mi zbliżać się do nich, wchodzić na ich teren i dzwonić, nie musiałabym czynić prób trafienia do nich okrężną drogą. Nie, żebym się tym przejmowała, raczej mi na rękę, że nie muszę podejmować trudu takiej rozmowy z nimi, w której zrozumieją, co się do nich mówi, zresztą znacie dobrze tę historię, nie będę świstaczyć.

Opis jaki zamieściłam do stosownego albumu na FB:
Mam mieszane uczucia - psy brytany sąsiadów są bardzo miłe (liżą mnie po rękach) i nie są winne temu, że biegają samopas i pragną się z naszymi łączyć w stado, ale spacer - ja sama z 6 psami, w tym 3 ogromnymi, może skończyć się jakąś tragedią, nie mówiąc o tym, że brytany notorycznie są na naszym terenie, a u nas goście z psami, dziećmi… brytany póki młode i boją się, gdy się na nie huknie, na czas jakiś znikają, ale przyjdzie moment, gdy zacznie w nich buzować testosteron (obawiam się, że sąsiedzi nie zamierzają ich wykastrować) i dramat gotowy…

…i wkleiłam link do albumu na profilu sąsiadki. Efekt taki, że sąsiadka zblokowała mnie na FB:) a psy zniknęły z pola widzenia. Słyszę je, na pewno mieszkają na dworze, ale nie przybiegają już nawet na plażę. I znowu drżę na myśl, co to znaczy. Poszły do kojca? Są na uwięzi?

Pod albumem pojawiły się komentarze, których Ci z Was, którzy nie mają konta na FB, nie widzą, dlatego zamieszczam:

Ewa L: pogon sasiadow do weta, ew. przeprowadzaj z nimi rozmowy uswiadamiajace
29 listopada o 19:19
Galeria Wiejska: życzę powodzenia z naszymi sąsiadami:)
29 listopada o 19:34
Joanna R: Wspolczuje sasiadow
29 listopada o 20:24
Ruska Aga: aż tak z nimi źle??
29 listopada o 20:40
Galeria Wiejska: z kim?:) z sąsiadami czy z psami? czytelnicy naszych niusów wiedzą w czym problem, a psy są kochane ale z całego serca i dla ich dobra życzę im ucięcia jajek:)
29 listopada o 22:2
Monika: Juz sam fakt, ze sasiedzi puszczaja te psy samopas, kiedy i gdzie chca - nie rokuje. A jak psy po psiemu dorosna, powiedzmy za 1-2 lata… moze byc goraco. Trudna sprawa, wspolczuje.
30 listopada o 03:27
Ewa N: Nieodpowiedzialni ludzie, przede wszystkim nie puszcza się psów samopas… współczuję psom, że mają takich opiekunów….
30 listopada o 11:14
Galeria Wiejska: Problem jest w tym, że posesja sąsiadów jest ogrodzona tylko od drogi, a przy jeziorze nie, bo musi być przejście wzdłuż brzegu. U nas jest ogrodzone podwórze właśnie ze względu na psy, choć też chętnie miałabym nieogrodzoną przestrzeń między domem a jeziorem. Psy sąsiadów mieszkają na podwórzu i skończyłyby w kojcu jak kiedyś Owieczka jeśli mają nie biegać samopas. I to jest mój dylemat = mieszane uczucia.
30 listopada o 11:53
Katarzyna: Albo na łańcuchach:(
30 listopada o 21:03
Galeria Wiejska: na szczęście aż takich złych sąsiadów nie mam;) poza tym wiem, że post ten dotarł do nich, bo mnie zblokowali:) ale przynajmniej wiem, że wiedzą co inni myślą na ten temat, mam nadzieję, że z dobrym skutkiem dla nas i dla piesków!
1 grudnia o 11:29
Beata: Mam tak samo, ja mam teren ogrodzony, psy pod kontrolą, niestety mój sąsiad za płotu ma ogrodzony mały teren tam na co dzień trzyma psa dużego w typie onka. Nigdy nie udało mi się zobaczyć w jakich warunkach bo buda jest tak usytuowana że nie widać jej zza budynku. Kilka miesięcy temu zamieszkał z nim psiak taki do kolana, rudy fajny psiak. Facet notorycznie zamykał go na balkonie czasami na kilkanaście godzin, nie ważne czy w deszcz czy słońce bez wody, bez możliwości schowania się przed deszczem. Zrobiłam z tym porządek, ale teraz zaczął oba psy puszczać luzem, zabiera się i idzie a psy cały dzień samopas, blisko ulica, facet zero wyobraźni. Nie wspomnę o tym że moje jak spotkają się z tamtymi pod płotem drą się niemiłosiernie. Na moje uwagi by nie zostawiał tak psów mówi że nie ma gdzie ich zostawiać, pytam a w domu nie można? facet się oburza jak w domu no co pani? Koło zamknięte, w końcu to zgłoszę bo tak być nie może, a jak któryś wpadnie pod auto, albo wda się w bójkę z innym psem i zostanie pogryziony, nawet nie chcę myśleć jak facet rozwiąże problem. A ja cóż muszę zmienić ogrodzenie od jego strony na takie przez które psy się nie będą widzieć.
2 grudnia o 11:22

Nie wiem, czy jest możliwe mieć dobre układy z jakimikolwiek sąsiadami;) Jeśli nie mają tego samego systemu wartości i takiego samego pomysłu na wspólną/graniczną/oddziałującą na obie strony przestrzeń, to wątpię. A jeśli do tego są kosmitami…:)

Wróćmy do równie niemiłych tematów, mianowicie stanu zamrożenia świata. Problem w tym, że mrozom nie towarzyszy śnieg, więc jestem pełna obaw. Robert nie wiem czemu przekonał mnie, że norweska prognoza na pewno ma rację, nie kazał ubierać tui w wiskozowe ubranka, bo zaraz będzie znowu odwilż, a poza tym miało być góra -5 stopni. A było -12:( Teraz nieco cieplej, z naciskiem na nieco. Róże i inne krzaczki są pod choinkowym przykryciem, choć bez śniegu to na pewno nie wystarczy, bo niczym nieuszczelnione. No nic, pożyjemy, zobaczymy.

I te mrożone samochody! Koszmar! Jak wiadomo nasz garaż służy wyższym celom; tam prawdziwe skarby motoryzacji mieszkają, typu kosiarka, odśnieżarka, traktorek, tudzież worki z segregowanymi śmieciami, graty, rowery, myszy i takie tam.

To zdjęcie zamieszczam, żeby wspomnieć anegdotę na temat moich przejazdów przez wieś Cichy w kierunku pracy zarobkowej - pewien mieszkaniec tej wsi bierze mnie za straż leśną, bo mam orła na masce:)

A tak wygląda zamrożony świat:

początki zamarzania jeziora

i cała reszta…

W związku z okolicznościami przyrody nie ma wyjścia, trzeba szukać pomocy u pieców!

Nienawidzę jeszcze jednej rzeczy, wiecie o tym dobrze, ale dziś znowu muszę to uczucie przeżywać. I znowu się posilę postem z FB:

W naszym lesie dziś polowanie:( Autokar z ludźmi do nagonki przejechał koło Domku na górce i wjechał w las. Debile, którzy lubią sobie pobiegać z fujarkami na wierzchu, pewnie przyjechali terenówkami. Ktoś powie, że lepiej że swoje mordercze potrzeby realizują na zwierzętach a nie na ludziach. A ja czasem myślę, że lepiej byłoby na ludziach - poszłoby to całe towarzystwo na dożywocie do pierdla i skończyłoby się bezkarne mordowanie.

Komentarze dodają wiary, że takich jak ja i większość z Was, moi czytelnicy, jest więcej, a w dodatku jest świetna wiadomość podesłana przez Tess, linki poniżej!

Dagmara: Lepiej bym tego nie ujęła
Monika: Beznadzejne… Co to za przyjemnosc strzelac i zabijac?
Galeria Wiejska: Jak widać, dla niektórych ogromna:(
Joanna: Cale zycie marzylam o uzbrojeniu zajecy w bazooki. Nienawidze mysliwych.
Joanna: P.S. Nie tylko ich nienawdze, ale tez panicznie boje (na tyle na ile potrafie sie czegos bac)
Tess: Aniu, nie wiem, czy wiesz, ale zapadł pierwszy w historii wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego o wyłaczeniu prywatnego terenu z obwodu łowieckiego. Zaraz poszukam linka. A w ogóle w przyszłym roku zmienia się jeden z przepsiów prawa łowieckiego. Bedzie można wyłaczyć swoją ziemię z obwodu, bo Trybunał Konstytucyjny uznał, ze prawo łowieckie jest sprzeczne z konstytucyjną ochroną prawa własności
Tess: Kola-lowieckie--teren-prywatny-nie-dla-mysliwych
Tess: I tu: prawo-lowieckie-utworzenie-obwodu-lowieckiego-obejmujacego-nieruchomosc-prywatna-wbrew-woli
Galeria Wiejska: Dobre i to! Dzięki Asia! Niech ja jeszcze kiedyś znajdę flaki sarenki na naszej łące! niedoczekanie ich!
Tess: Ja ostatnio przeganiałam myśliwych lżąc ich niewybrednymi słowy. Następnym razem zelżył ich Wojtek. Chwilowo spokój.
Galeria Wiejska: Przeczytałam całe co podesłałaś i wynika z tego, że mają obowiązek poinformować właściciela że na jego terenie mają obwód. Poczekamy do stycznia, czy to zrobią i bez względu na to czy tak, czy nie, zgłosimy żeby naszą ziemię wyłączyli z obwodu. Tylko i tak zaraz obok nas jest las państwowy i tam sobie strzelają bezkarnie:(
Gabriela:(((((normalnie na takich debili brak slow(((
Ewa N: Zwyrodnialcy! :(
Anna Ł: Że też nie mogą swojej męskości udowadniać inaczej. To już chyba lepsze są kibolskie ustawki, kiedy wzajemnie sobie łby rozwalają.
Galeria Wiejska: Myślę, że nie tylko męskość udowadniają w prymitywnym rozumieniu posiadania męskich atrybutów ale przede wszystkim mordercze impulsy realizują, które mają nie tylko mężczyźni!
Tess: Ja ostatnio na szkoleniu organizowanym przez Urząd Marszałkowski dla liderów wiejskich gadałam z jednym mysliwym spod Gizycka. W odpowiedzi na argument, ze polowanie jest ” takie męskie”, powiedziałam mu, ze ktoś, kto musi udowadniać swoją męskość zabijając bezbronne zwierzę w ogóle nie jest dla mnie mężczyzną. Ba - nie jest nawet człowiekiem. I on się zrobił…taki malutki.
Galeria Wiejska: no to ładnie mu powiedziałaś!!!
Joanna: od wieków polowano . A Państwo nie jedzą mięska? Myślę,ze polowanie jest bardziej humanitarne niż trzymanie gęsi,kaczek i innych zwierząt w maleńkich klatkach aby potem też zamordować.
Galeria Wiejska: No nie jedzą mięska, a wieki temu ojcowie spali z córkami a kobiety nie miały prawa wyborczego, więc słaby argument. Jestem tak samo przeciwna niehumanitarnemu traktowaniu zwierząt hodowlanych jak i polowaniu. Poza tym humanitarne polowanie w wykonaniu zazwyczaj pijanych kolesi, których umiejętności są wprost proporcjonalne do ich nieświadomości, po co to robią, to fikcja.
Joanna: ja jednak nadal uważam,iż polowanie jest bardziej humanitarne.Pozdrawiam serdecznie!
Galeria Wiejska: Bardziej czy mniej nie usprawiedliwia, że niektórzy ludzie mają przyjemność z zabijania. Zapraszam do i pod starego niusa.. jak znajdę link to wkleję:)
Joanna: chętnie zapoznam się z materiałem,dziękuję!
Galeria Wiejska: znalazłam:) na samym dole i komentarze pod Ręce pełne szataników
Tess: Pani Joanno - bardziej humanitarne od czego? Nie rozumiem ludzi, którzy czerpią przyjemność z zabijania. Jestem w stanie zrozumieć człowieka, który zabija zwierzę bo ma wybór - nakarmię dzieci, albo będą głodne. Ale nie jestem w stanie zrozumieć gostka, który zabija bo sprawia mu to przyjemność. Dla mnie to psychopata.
Joanna: jednak codzienne zabijane są zwierzęta bo ludzie jedzą mięso.Zabijane są po wcześniejszych męczarniach w klatkowych hodowlach.To bardzo złożony temat.
Galeria Wiejska: zgadzam się w całej rozciągłości, ale to zło nie usprawiedliwia innego - czyli w tym wypadku polowań
Tess: Jedyne co mogę zrobić osobiście to po prostu nie jeść mięsa. I po prostu nie rozumiem i nie akceptuję ludzi, którzy czerpią radość z zabijania.
Joanna: To dla mnie gorsze od polowania: https://www.youtube.com/watch?v=iAij-Pt5W0M
Galeria Wiejska: tylko że nie o tym jest ten post;) nikt nie twierdzi tu że polowanie jest gorsze, tylko że ludzie którzy polują nie są dojrzałymi ludźmi, bo nie dojrzeli do mechanizmu sublimacji.
Joanna: https://www.youtube.com/watch?v=YWmxYucTnX8
Tess: świniobicia tez u mnie nie ma. I myślę, ze nie o to chodzi w tym poście. Tu chodzi o poszanowanie wzajemnie swoich przekonań.
Joanna: no więc moje przekonanie znacie
Ewa N: NIE dla polowań!!!

A propos myśliwych, tym razem sierściuchowatych. Z racji mrozów kocicom nie chce się bawić upolowanymi myszami na podwórzu i znoszą je do domu. Z wiadomym skutkiem. Gryzonie wyłapuję w reklamówkę, ale czasem uprzedza mnie Krecik. Nie jest to jednak wtedy polowanie bezkrwawe, za to szybkie - jedno kłapnięcie krecikową szczęką i po bólu. Chyba zwolnię koty i zatrudnię Krecika!

ta mysz już w reklamówce poszła za płot, ale Krecik na wszelki wypadek na czatach:)

A w ogóle to mamy surykatkę:)

I jeszcze jedna wiadomość dla tych naszych czytelników, którzy prosili o info, gdy jakieś zacne siedlisko będzie w naszej okolicy do sprzedania. No więc JEST! W pięknym miejscu w Golubiu Wężewskim, chałupa wymaga dużo pracy, jest dużo starsza niż okoliczne domy, jeszcze z unikalną czarną kuchnią (normalna, kaflowa też jest), piękne zabudowania, piękna okolica, staw za domem, niedrogo, ale trzeba się liczyć z wielkim remontem. To tam, gdzie kiedyś chwilowo mieszkał Misiek z Małgosią, w Siedlisku Aniołów. Głównodowodzący Anioł Mirek postanowił sprzedać swoje włości, bo go nieco przerosły. No cóż, takie inwestycje nie są do ogarnięcia w pojedynkę. Jacyś chętni??

Komentarze

Robert, 2014/12/05 00:11
Jak można to prosimy o jakieś fotki tego cuda na sprzedaż :D
To chyba już znalazłem :D, 2014/12/05 00:15
http://olx.pl/oferta/domek-na-mazurach-murowany-100m-dzialka-900m-do-remontu-stawik-CID3-ID7UDyf.html#e164ae0618
ania, 2014/12/05 00:18
Nie, nie! To absolutnie nie to. Tam jest 1,3 ha, dom i 3 budynki gospodarcze. Kawałek widać na zdjęciach w niusie http://zawady-oleckie.com/wiki/z_nowym_rokiem..._z_nowym_miskiem. To świeża sprawa i jeszcze nigdzie nie jest wystawione.
Ewa U., 2014/12/05 19:24
Tematy, z którymi borykam się też tutaj, w mojej wsi i okolicy. Niereformowalni sąsiedzi, jeszcze bardziej niereformowalny sołtys, trzecia kadencja tej samej, gminnej kliki. Wszystkie te tematy rozsierdzają mnie do nieprzytomności. A najbardziej bezsilność. Nie powiem sąsiadowi, że ujadający w kojcu całymi dniami pies wpędza mnie powoli do grobu, bo on tego psa po prostu zatłucze. Aż mi się nie chce o tym gadać po próżnicy. Ostatnio internet obiegło zdjęcie trzech oblechów z giwerami triumfujących nad truchełkiem lisicy i jej kilku młodych. To dopiero bohaterstwo! Strzały dudnią tuż za płotem. Tylko czekam, aż mi łeb odstrzelą któregoś dnia.

Też mam syndrom powtarzalności. O tej porze roku wszystko mi się zlewa w jedną, szarą całość. Czy to wczoraj po południu było, czy dzisiaj rano? Jaki dzień mamy i o co chodzi?
ania, 2014/12/05 19:30
Dziś widziałam, że Forest i Max chodzą luzem:) no przynajmniej gdy szliśmy na spacer, ubrani byli też do spaceru, Forest nawet za nami pobiegł kawałek ale wrócił długo nienamawiany bo jego ludzie byli na podwórzu. Potem wracaliśmy brzegiem jeziora a Lodzia się zapodziała w ich lasku, więc została pogoniona z krzykiem. I dobrze, może się nauczy, że to ich teren!:) Byle oni pobrali te same nauki u nas!

PS. A ja zamieszczam wyżej na bieżąco dyskusję, która się nieco rozpętała pod postem z FB o polowaniu..
Monika, North Carolina, 2014/12/06 15:00
Po pierwsze primo:
Ciekawam, czy WRESZCIE przebije sie moj wpis tutaj, wszak znow ostatnio nawalal mi serwer i ciagle mnie stad wyrzucalo...
Po drugie primo, secundo i tertio:
Psy, sasiedzi i mysliwi to tematy na niejedna dyskusje. Jak sie nie ma szczescia do sasiadow - mozna miec zatrute zycie. Bo, niby sa to TYLKO sasiedzi, a przeciez staja sie, nieprzymierzajac, najblizszymi NAM ludzmi. A jak jeszcze maja niesforne i nieupilnowane zwierzeta domowe - szkoda gadac! Wiec Cie, Aniu, podziwiam nieustannie. A sasiadke podziwiam, ze uzyla FB, zeby Cie zablokowac. W dziesiejszych czasach blokowanie na FB jest chyba najgorsza kara, jaka moze czlowieka spotkac (tuz po usunieciu z listy znajomych!). Przypuszczam jednak, ze znajomymi nigdy nie bylyscie - blok Fejsbookowy byl wiec zasluzenie zadanym okrucienstwem.
Co do mysliwych: nadzieja napawa informacja od Tess o "wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego o wyłaczeniu prywatnego terenu z obwodu łowieckiego".
A w ogole to Wasza zima mnie lekko przeraza. Bo i za wczesnie, i za zimno. Po prostu. Od patrzenia na te siwe laki mam dreszcze. Brrr... Wracam pod koldre. Mamy sobote rano, wiec jeszcze moge sie wygrzac po tej mroznej fotograficznej lekturze.
ania, 2014/12/06 18:57
No właśnie się zastanawiałam, co tak długo milczysz...
Monika, North Carolina, 2014/12/07 04:39
Mam nadzieje, ze teraz nadrobie nieobecnosc.
;-)
Robert, 2014/12/09 00:43
jednak nie mogę zobaczyć tej nieruchomości a jaka cena coś wiadomo ?
ania, 2014/12/09 10:55
Cena wywoławcza 130 tys. Na razie oglądają ją różni znajomi znajomej, która Mirkowi pomaga w sprzedaży, ale spróbuję jakieś zdjęcia zdobyć. Tam jest pięknie, sama bym to kupiła gdyby nie to że mam:) Tylko z domem jest kłopot, bo jest drewniany i nieco spada z jednego rogu z fundamentów i trzeba by go jakoś unieść i podbudować podmurówkę. Reszta zabudowań w bardzo dobrym stanie i dużo już jest tam zrobione przez Mirka. Tu jest link do mapy google'a (widok z satelity): https://maps.google.pl/maps?ll=54.173668,22.316949&spn=0.003435,0.010568&t=h&z=17
Robert, 2014/12/10 01:31
Piękne miejsce pusta okolica istny raj :D
ania, 2014/12/10 14:40
No mówiłam!:)
Alfred, 2014/12/14 10:45
Psy, niestety nie rozumieją pojęcia własności, a już świadomość istnienia ksiąg wieczystych jest im całkowicie obca.

W moich relacjach z myśliwymi stosuję taktykę jeżdżenia samochodem wzdłuż linii myśliwych i trąbienia przy każdym z nich. Chodzi o to, by któryś z nich przypadkiem nie wtargnął pod koła.

Moją faworytką jest http://jagermeisterin.blog.onet.pl/.

Cieszą mnie Wasze zmartwienia. I bardzo podobała mi się pierwsza część wpisu. Ciekawy opis szczęścia.

I cieszy mnie kondycja i wygląd psa typu Belfegor.

Belfegor. Trzymaj się.

I was pozdrawiam ciepło.
ania, 2014/12/14 13:12
Fred, kopę lat! Jak się cieszę, że Cię czytam!

Myślę, że psy doskonale rozumieją pojęcie własności, zwłaszcza terytorium, ale oczywiście mają inne zdanie na ten temat niż dokumenty:) Dlatego potrzebują odpowiedzialnych właścicieli, by korygowali ich zapędy.

Co do Twojej faworyty, już ustaliliśmy że faworyzujemy omijanie jej szerokim łukiem, coby ciśnienia sobie niepotrzebnie nie podnosić;)

Co do Twojej metody na myśliwych, jak dla mnie mogą wpadać;)
Skomentuj:
ENAUL
 
 
mrozny_dzien_swistaka.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/10 22:58 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika