13 marca 2016

Najpierw Bilbo - kwartalnica!

Leżę ciężko chora. Ciężką chorobą nazywam stan uniemożliwiający pójście do pracy. Ostatni raz z takiego powodu nie byłam w pracy osiem lat temu, a i to był wieeelki wyjątek. Byłam w Warszawie, co tłumaczy stan osłabienia i podobno fruwa jakiś wirus gardlany po świecie, więc mnie dopadł. Podejrzewam też osłabienie spowodowane zabiegiem skórnym na dużej powierzchni, na którym byłam w stolicy przy okazji jechania do pracy. No nic to, w każdym razie chora jestem okrutnie, straciłam głos, ale przynajmniej już gorączka mnie nie trzęsie. Nazbierało się przez tę Warszawę mnóstwo wieści: sąsiedzi nie śpią, sarenki zadają kłam nadleśniczemu, zaprzeczając ciężarowi choroby pojechałam na wycieczkę w poszukiwaniu domu (czym zapewne się doprawiłam) i przemyśleń z wycieczki multum. Ale ja dziś skupię się na najważniejszym. Reszta może jutro. Może, bo jutro MUSZĘ iść do pracy, więc nie wiem, w jakim stanie wrócę:(
Tak proszę Państwa, Bilbo z nami już calutki kwartał, choć wydaje się, że jest tu zawsze.

uwielbia swoje posłanie z podusią, choć sypia z nią różnie

i nie wygląda by zazdrościł Lodzi, to raczej ona mu zazdrości kanapy a jest z niej wyganiana

Właściwie co tu pisać. Wszystko wiecie. Grzeczny, choć coraz chętniej szczeka i już widzę, że pod płotem będzie wiódł prym, gdy tylko sezon na drodze nastanie;)

Mądry, posłuszny na tyle, na ile głuchota pozwala. Potulny, tylko groźnie spojrzeć na niego, już wchodzi pod ziemię, z wszystkimi żyje z zgodzie, choć obcego za płotem nie przepuści! Kiedyś biedny Burasek przywędrował w nocy z górki (Robert raz poszedł na piechotę, bo droga była nietęga i kot przyszedł po jego śladach) i wszedł na pokoje kocim wejściem. Raban nas taki obudził, a największy zrobił Bilbo:) Burasek biedny nigdy więcej się nie pojawił.

Na spacerach z początku galopuje, ale potem tusza nie pozwala. Pracujemy nad wagą, choć skutki równie mierne co z moim odchudzaniem:(

Spacery interesują go tylko z szajką, ostatnio musieliśmy wziąć dziadzia idąc na żurawie, cichaczem wyszliśmy, żeby Lodzia się nie zwiedziała, bo przecież by je spłoszyła zanim bym włączyła aparat.

więcej w albumie Nareszcie wyszło słońce

Wracając spotkaliśmy jednego kota;)

A poza tym marzy nam się już prawdziwa wiosna, żeby można było drzwi od domu trzymać otwarte i żeby Bilbo mógł sobie kursować po podwórku i ogrodzie kiedy chce, nie bojąc się, że o nim zapomnimy.

więcej w albumie Życie podwórzowe

A wiedzieliście, że pod spodem Bilbo jest Biały??

No i tak niepostrzeżenie minęły trzy miesiące z serdelkiem Bilbo!

Komentarze

Monika, North Carolina, 2016/03/15 07:22
Zauwaze tylko, bom tez b. chora, zaziebiona itp:
Bilbo jest szczesciarzem!
Bartek, 2016/03/15 10:55
Fajnie, że będzie drewniany dom. Idziecie na całość:-) I zazdroszczę i podziwiam i współczuję;-))
kinga m, 2016/03/15 14:23
zdrowia życzę
z FB, 2016/03/16 11:42
Ewa N: Kochane psiaki i wspaniale, że Bilbo znalazł tu dom i jest taki szczęśliwy :)
Skomentuj:
AXNLL
 
 
najpierw_bilbo_-_kwartalnica.txt · ostatnio zmienione: 2016/03/14 23:06 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika