5 lutego 2010

Nasze drogi

Od trzech dni dla posiadających zwyczajne pojazdy jesteśmy odcięci od świata. Zawady Jeziorne i Cicha Wólka są nieprzejezdne. Od wczoraj przejechał drogą do nas traktor, terenówka i terenowy wóz elektryków. No i mój kangur, którego Robert powinien w oponki całować, a na pewno odszczekać wszelkie analne wyzwiska. Bo Robert pojechał we wtorek w nocy do W-wy, a w środę rano znowu nas zasypało i zawiało a pługu do tej pory (godz. 21.56) ani widu ani słychu. We wtorek rano sytuacja na drogach wyglądała tak (zdjęcia robione komórką):

W Zawadach zakopał się listonosz i wyciągali go traktorem, a jeden sąsiad, co pojechał bez łopaty, zakopał się w drodze do sklepu a następnie przejechał pług (ale tylko prostą drogą Czerwony Dwór - Sokółki) i do reszty go zasypał tym co zgarnął;)

A w czwartek skoro świt Robert mimo informacji o nieprzejezdności dróg postanowił wracać do domu. Miał nadzieję na gminne odśnieżanie, a jak nie, to w Olecku wsiądzie w PKS do Sokółek a od Sokółek przyjdzie piechotą. Pomijając fakt, że PKSy warszawski i sokólski nie są skoordynowane, to 5 km od Sokółek w taką pogodę i w śniegu będąc po 6 godzinach jazdy PKSem to perspektywa, z którą nie mogłam się pogodzić. Traf chciał, że sąsiad z drugiego krańca wsi chciał pożyczyć od nas wkrętarkę. Ma terenówkę i jest pewny siebie, więc była nadzieja, że przekopie się przez zaspy a ja po jego śladach jakoś potem wyjadę.

No i udało się! Dzielny kangur przeskoczył rozkopane przez sąsiada zwały śniegu i dojechałam do Olecka po Roberta a nawet dowiozłam go z powrotem do domu. Jednak ludzie z Cichej Wólki, ci co mają, jeżdżą koniem z saniami do sklepu, reszta chodzi na piechotę, a drogi wyglądają tak:

Pojazdy zwyczajne parkują na rozwidleniu dróg Wólka - jezioro, czyli na początku drogi do nas. Następnie panowie ze sprawą do sąsiadów przez płot i wędkarze podlodowi brną na nogach do celu.

Jakby się kto pytał, co to za droga w białą dal, to pole truskawkowe:

A na koniec nasza droga do plaży gminnej za sąsiadami. Jako że jest z górki, dopóki nie była zasypana tylko wyślizgana, Lodzia uprawiała na niej sporty zimowe:

Niestety trudno za Lodzią nadążyć i dobrze to sfilmować. Wygląda, jakby tylko padała w biegu, a ona pada i zjeżdża na boku i bardzo ją to cieszy. Jak znowu droga będzie odpowiednia do tych celów, spróbuje Lodzię sfilmować z lepszej perspektywy, bo naprawdę widok jest przedni!

Komentarze

Ania znad morza, 2010/02/06 23:40
Ale z tej Lodzi jest wariatka! Mi sie podobalo tez zdjecie dawne na ktorym LOdzia wlazla na schody zeby lepiej i dalej widziec ;)
Monika, North Carolina, 2010/02/08 09:25
Lodzia naprawde sie prezentuje jak gwiazda sportowa i hollywoodzka! Chyba nigdy jeszcze nie widzialam, zeby jakas psinka tak sie cieszyla ze sniegu. Widac, ze mloda, wesola i szczesliwa.
Monika, North Carolina, 2010/02/08 09:29
A co do zimy i drog zimowych: jest naprawde fajnie, bajkowo, romantycznie i pieknie! Klopot tylko, gdy rzeczywiscie MUSI sie pojechac gdzies, dotrzec na czas. Oby niezbyt czesto! Bo Wasza zima sliczna jest!
Azalka, 2010/02/13 17:54
Zima na całego:) bardzo miło czyta się opowieści z Zawad:) Pozdrawiam słonecznie:)
Skomentuj:
YCCTV
 
 
nasze_drogi.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika