21 listopada 2015

Nie chce mi się pisać

Nie. Nie będzie to nius o wywożeniu szamba, choć nie miałabym nic przeciwko, by ktoś wywiózł całe g… tego świata.
Zamilkłam nie tylko dlatego, że dopiero dziś od dwóch tygodni mam dzień wolny. Nie tylko dlatego, że byłam w Warszawie i tym razem w pracy do niedzieli. I nie tylko dlatego, że nie chce się Wam komentować, więc nie wiem, czy mnie jeszcze czytacie. Zamilkłam, bo nie chce mi się pisać. Bo mierzi mnie i smuci to, o czym napisać bym miała.

Zamieściłam ikonkę z szambiarką jak zwykle dlatego, by w przyszłości sklerotycznej głowie pomóc doliczyć się KIEDY. Ostatniego opróżniania osadnika doliczyć się nie możemy. 8 lat? Coś koło tego. Cud, że nie wyszło na wierzch, za to było sztywne;) Może jakieś odgórne władze ludzkości też się zapomniały? Chociaż zgadzam się z Dalajlamą.
„To ludzie stworzyli ten problem, więc prosić teraz Boga, żeby go rozwiązał? To nielogiczne i dziecinne. Bóg powie nam, żebyśmy sami się za to wzięli, gdyż to my sami stworzyliśmy terroryzm.”
Nie chcę się mądrzyć na temat, co stało się w Paryżu i co w ogóle się dzieje. Jest mi smutno, że dożyłam wojny, która dotyczy także mnie. A miałam cichą nadzieję, że moje pokolenie zostanie oszczędzone. Tylko nie wiem, na jakiej podstawie. Chyba tylko pobożnego życzenia. Bo to jest wojna. Jakie czasy, taka wojna. Uśmiechnęłam się na wieść, że terroryści porozumiewali się konsolą PlayStation.

ohyda od tygodni dokłada się do nastroju, a nie wszyscy mogą się schować za kozą (więcej w albumie Pogoda pod psem)

Nie chcę pisać o fali uchodźców ani o tym, co wypisują i wygadują na ten temat. Uchodźcom ogromnie współczuję. Widziałam w TV zdjęcia, jak szli jeden za drugim z plastikowymi opaskami na rękach, ponumerowani jak w obozie koncentracyjnym. Ci, co wygadują i wypisują, mierżą mnie.
Nie chcę pisać o sąsiadach, o bezdomnych psach, o myśliwych, o płonącej Indonezji (bo co kogo obchodzi Indonezja;))… Ta pani z przerażeniem w oczach, która podobno teraz nami rządzi, podobno jest żoną i matką myśliwych. Zresztą rządzą nami myśliwi od lat. A teraz sadyści lubujący się w odbieraniu życia straszą nas uchodźcami-terrorystami. Śmiech na sali. Nasi sąsiedzi Świadkowie przechwalający się, jakimi wierzącymi są ludźmi, doprowadzili nas do depresji. Wiecie, że u niektórych depresja objawia się wściekłością na cały świat? Wiecie ile schudł Robert przez ostatni rok (chociaż nie ma z czego)? Wiecie ile razy przez nich płakałam? Nie wiecie. Jedyne pocieszenie to czytać posty z Palucha o kolejnych psich biedach, które znalazły dom. Pod warunkiem, że nie czyta się tych odwrotnych.

Do tego cieknące, zarośnięte dachy…

szalejące krety i bobry…

spacery w deszczu…

ostatni już w tym roku zbiór pomidorów…

zdegustowane psy…

płachta od canoe się suszy, bo nie wytrzymała naporu wody, która wypełniła łódkę niczym wannę, a na osłodę możecie obejrzeć album Przeszkadzacze i modele , niestety dla mnie smutny, bo większości przeszkadzaczy już nie ma:(

Więc przepraszam, że jedyną radosną dziś informacją jest ta o wywiezieniu ośmioletniego g…;)

No może jeszcze radosne są nasze nowe furtki czekające na pomalowanie, ale najbardziej radosne jest, że z jedną nie trzeba już być mistrzem ekwilibrystyki z haczykiem, a z drugą - mistrzem celności zasuwką w dziurkę w murze, co z pewnością ucieszy naszych gości!

No i może jeszcze nasze nowe strony subdomen Agroturystyki i Galerii . Darek namówił mnie, bym zrobiła rysunki zamiast szybko nudzących się zdjęć. Pokrojenie rysunków w puzzle to przypadek (musiałam rozciągnąć obrazek, a nie chciało mi się malować nowego).

tu rysunek z agroturystyki, na wypadek, gdybyście nie odgadli, who is who:)

I to, że Robert znowu nadaje w Radiu Wolne Zawady!
I to, że nie wszyscy naraz mają depresję, gdy jedni mają, inni walczą, czasem nawet myśliwy i to z leśnikami! (warunkiem jako takiego samopoczucia oczywiście jest nieczytanie komentarzy pod). Inny myśliwy walczy, bo dostał olśnienia co robi i stał się myśliwym ex! Napisał książkę, możecie przeczytać, dostępna w sieci - Farba znaczy krew a przedmowę napisała Olga Tokarczuk. Szkoda, że tak niewielu doznaje wglądu, a to, o czym pisze Tokarczuk, dla tych, którym by się najbardziej przydało, jest niezrozumiałe:(

No i ta masa dobrych ludzi organizujących aukcje, akcje, wydarzenia… na rzecz potrzebujących różnej maści.
Przepraszam, że ja tym razem nie walczę. Mam nadzieję, że to chwilowe;) Idę dalej smucić się i złościć wewnętrznie, wreszcie mogę się temu oddać bez reszty, bo mam wolne, przy czym wolne nie oznacza braku pracy, wolne oznacza wybór – mogę wykonać robotę, ale nie muszę dziś!

A na ostatnie pocieszenie słonice!

Komentarze

Ewa U., 2015/11/21 12:41
Czytamy, zapewniam Cię. Tylko że zrobiło się tak paskudnie, że nie chce się nawet o tym gadać, bo co tu gadać? Przed deprechą ratuje mnie rysowanie, pisanie i działanie. Sąsiadów też mam beznadziejnych. Co nie jest pociechą i nie miało nią być. Chciałam tylko zaznaczyć wspólnotę odczuwania.
Monika, North Carolina, 2015/11/21 13:32
Czytamy niusy, wszyscy czytamy. Czasmi tylko sami zbyt zdepresjonowami jestesmy, zeby przyzwoicie skomentowac. Albo net sie zawiesza i NIC nie wchodzi. Ja teraz juz 2-gi raz podchodze do wpisania komentarza.
Brak dobrego humoru, obnizony nastroj i milczace ponuractwo to tez czasami potrzebna norma. Tzn. norma w listopadzie, wiec nie ma o co krzesel lamac. A jak do tego dojdzie jeszcze noramlne zyciowe zmeczenie to klekajcie narody. Wyspac sie, poogladac Youtube radze. Ja wczoraj ogladalam wyprawy napoleonskie. Wciagnelo mnie na 3 godziny. A i nasunelo refleksje, ze juz za tamtych czasow nie bylo latwo na swiecie zyc. A przeciez wlasnie od kolonii sie to WSZYSTKO zaczelo.
Kocie furtki ciesza oko. Takich wesolych nigdzie jeszcze nie widzialam. Od razu chce sie przez nie isc na spacer. Nawet w deszczu.
Pomidorki czerwone cudne. U nas wciaz na krzakach, chociaz wlasciwie juz sie nie czerwienia. Chyba zbiore do misy i w domu na okiennym sloncu dojda.
Robertowi dla przybrania tluszczu radze spozyc duza porcje tiramisu'. Wlasnie kupilam spory tort na weekend. Z kawa ze smietana juz koncze trzeci kawalek. Tylko na wage bedzie pozniej strach sie postawic.
Rysowana mapka i interaktywne klikanie w puzzle to mistrzostwo swiata! Tylko dla przyzwoitosci zapytam: Czy to dzielo zmeczonej, zdepresjonowanej osoby? No-no-no... Az sie boje wyobrazac, jakie dzielo stworzylabys, Aniu, w stanie maniakalnym. :-)
ania, 2015/11/21 13:46
No tak, najwierniejsze czytaczki! Można na Was liczyć, dzięki!

Robertowi nic nie pomaga utyć. Odporny jest na wszelkie kaloryczne dania.
Tiramisu u nas tylko z pudełka z supermarketu, choć nie powiem, całkiem niezłe, problem w tym, że jemu by nie pomogło, a ja bym nie wytrzymała, wciągnęła swoją porcję i w jeszcze większą depresję wpadła przechodząc koło lustra;)

Stanów maniakalnych baaardzo dawno nie miałam:( Kurde...
Ewa U., 2015/11/21 16:20
Zapomniałam powiedzieć, że furtki są przepięknościowe! I że Robertowi tak zazdraszczam, że od tego zaraz pójdę coś sobie wciągnąć. Nie ma sprawiedliwości na świecie.
ania, 2015/11/21 16:24
No nie ma, tylko że ja muszę go oglądać czasem 24 na dobę;)

Z pewnością nie zauważyłyście kota do przechodzenia! W furtce prawej na dole z prawej. A propos wciągania, Strzałka niedługo przestanie się w tego kota mieścić:(
z FB, 2015/11/21 23:32
Ewa N: Furtki są super!!! Tak, ta pani ma w rodzinie ludzi, którzy lubią zabijać zwierzęta! :-(

Pod linkiem do "Las poradzi sobie sam":

Ewa N: Tragedia! Czy to się kiedyś zmieni? Chyba nie szybko... :-(

Galeria Wiejska: My pewnie nie dożyjemy:( , ale wciąż powtarzam, że kiedyś różne rzeczy wydawały się ludziom normalne (kazirodztwo, kobiety pozbawione praw wyborczych...) i przestały być. Tokarczuk dobrze napisała we wstępie do Farba znaczy krew, że kiedyś pedofilia była tak przyjmowana, jak teraz myślistwo. To doprawdy niezwykłe, jak bardzo ludzie są ślepi na to, co pewne rzeczy znaczą.

Ewa N: Tzw. zwykli ludzie już widzą to barbarzyństwo i okrucieństwo oraz dewastację.Tylko możni tego świata i politycy nie chcą dostrzec! Może w myśl zasady, że po nas choćby potop... odnosząc się do polskich realiów.

Ewa N: Rośnie świadomość ludzi co do barbarzyństwa dokonywanego na zwierzętach... aczkolwiek bardzo powoli. Likwidowane są ogrody zoologiczne, wypuszcza się zwierzęta trzymane po kilkadziesiąt lat w laboratoriach do tzw. celów naukowych. My piszemy petycje przeciw zwyrodnialcom - myśliwym, ale co z tego, jak wielu polityków poluje :-(

Pod postem "Wszyscy widzieli nasze nowe furtki? Było o nich w ostatnim niusie, ale tu w dużym formacie. Czekają teraz na pomalowanie na jedyny obowiązujący Pod tulipanem kolor:)":

Ewa Barbara: A jak się nazywa ten kolor? Niebieski, turkusowy?

Galeria Wiejska: turkusowy oczywiście:) (w wielu odmianach)

Galeria Wiejska: należy zwrócić uwagę na kota do przechodzenia dla kotów na jednej z nich:)

Monika L: Super! Teraz dopiero zauwazylam.

Ewa L: sliczny plot, ale "kot przejsciowy" chyba dla wychudzonego kotka? A ze dwie-trzy male sztachetki to chyba u Was zamowie:)

Galeria Wiejska: bynajmniej - mieści całkiem grubaśną Strzałę -Robert przymierzał ją do otworu:)
Ilona z Rabki, 2015/11/22 12:10
Ja też czytam :) Pierwszy raz nie mogę się oderwać od miejsca, w którym spędziłam (niestety) tylko kilka dni. Może niedługo spadnie śnieg. Zrobi się cichutko i biało. I na chwilę będzie można się łudzić, że tak czysto i świeżo będzie już zawsze... I spokojnie.

Pozdrawiam bardzo z szarego południa naszego dziwacznego kraju.
Ilona, 2015/11/22 12:13
Aha, na grubnięcie przerobiłam kilka metod:
a) banany, duuużo bananów
b) miska makaronu na kolację po 22:00
c) jedzenie wszystkiego na co się ma ochotę o każdej porze dnia i nocy
Żadna nie poskutkowała niestety ;) Ale może nie poskutkowała na mnie?
ania, 2015/11/22 13:00
Robert ćwiczy to wszystko, ale prawdą jest, że czasem jesteśmy tak zeźleni, że nic nam nie przechodzi przez gardło, i wtedy Robert nie dość że nie grubieje, to jeszcze chudnie, choć doprawdy nie wiadomo co mu chudnie;)
Na chudnięcie więc polecam naszych sąsiadów;) problem w tym, że u mnie efekt odwrotny - zaraz potem idę się pocieszyć;)Robert niestety pociesza się wciągając nikotynę, w glikolu ale jednak - a ta zabija głód:(

Pozdrawiamy autorkę pięknych zdjęć!
Monika, North Carolina, 2015/11/23 12:53
Z nadchodzacym okresem zimowo-swiatecznym w naszych sklepach pojawilo sie juz wszedzie Panettone. W Polsce tez powinno byc. Polecam. Jesli nie pomoze w utyciu - na pewno choc troche poprawi nastroj. Wciaga sie jak slodka bulka, nie natarczywe w smaku, bardzo lagodne ciasto. Mozna jesc z maslem lub z serkiem Philadelphia. U mnie w domu zawsze kilka sztuk Panettone na swieta kupujemy.
https://en.wikipedia.org/wiki/Panettone
ania, 2015/11/23 13:15
Spytałam wujka Gugla gdzie można kupić i owszem można, w Almie, tylko że w Olecku Almy nie ma i z pewnością nie będzie nigdy, chyba że wszyscy bogaci warszawiacy przeprowadzą się w te strony;) Zajrzę do Almy, gdy będę w W-wie, jest po drugiej stronie ulicy, zakupię, jak będzie, ale jednorazowa babka z pewnością nie utuczy Roberta:(
Monika, North Carolina, 2015/11/24 02:24
Oczami wyobrazni widze teraz, ze pod moimi warszawskimi oknami jest dzis Alma. A ja pamietam jeszcze widok na pole, gdzie pod wielkimi topolami ogrodzone bylo niewielkie gospodarstwo, chatynka, a w obejsciu - krowa na lancuchu. Mama chadzala czasem do tych gospodarzy mleko kupowac. A potem chyba przez 20 lat bylo ogromne boisko "Dzikich Druzyn". Pozniej, juz nie za moich czasow, przez kilka lat byl bazar. A teraz luxus: apartmentowce z podziemnymi parkingami, i drogie sklepy. W tym Alma. Dobrze, ze chociaz Panettone tam sprzedaja, bo juz bym sie do reszty zalamala.
ania, 2015/11/24 11:43
Hmm.. domku pod topolami nie pamiętam, może dlatego, że okna miałam z drugiej strony, pamiętam tylko, jak Zwycięzców była brukowana.. A na tych dzikich boiskach w nogę grałam, to były czasy!:)
Skomentuj:
XRLJQ
 
 
nie_chce_mi_sie_pisac.txt · ostatnio zmienione: 2015/11/21 23:29 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika