14 grudnia 2014

Niech żyje blablacar!

Myślałam, że już nici z niusa, bo po moim powrocie z Wawy zbiesił się livebox. Pół dnia klęłam próbując nadrobić robotę w necie, zanim przypomnieliśmy sobie o najprostszym sposobie naprawy - wyciągnięciu wtyczki, niczym w starym dowcipie o tym, co robią informatycy, gdy się zepsuje im auto – wysiadają z niego i z powrotem wsiadają:)

Tym razem nudy na pudy. Robert spodziewał się atrakcji w postaci Aleksandry, ale nawet nie powiało, a śnieg, którym straszyli, zamienił się w piękną jesienno/wiosenną pogodę. W Warszawie, gdy szłam do pracy, pomyślałam, że gdyby mnie spuścili tego dnia z nieba, nie mówiąc co to za pora roku, powiedziałabym, że zaraz wiosna. Czyli powtarza się historia z lat ubiegłych - zimy w grudniu nie ma, ewentualnie w Sylwestra zasypie.

najpierw było buro i powyżej zera, czyli raczej jesień (jak widać Belfegor tak się szybko porusza;) że nawet mój aparat się nie wyrabia!)

a potem nareszcie SŁONICE!

A tak poza tym Robert kuje jak dzięcioł dalej, wysłaliśmy baaardzo duże zamówienie na wieszaki, ale jeszcze dla tej samej galerii deski, i dla różnych ludzi różne inne zamówienia. Zaraz święta a my w proszku. Nie mówię o proszku domowym, bo to nieważne aż tak, jak goście zaraz po świętach, a kaloryferki do kuchni pod tulipanem, co by Robert nie musiał wstawać o 6 rano i palić w kaflowej kuchni, leżą i kwiczą, pokoje nieposprzątane, bałagany podwórzowe… Za to przybyła dziś beczka do kiszenia gości! Prosto z Litwy. Na razie stoi na podwórzu, dopiero na wiosnę uwijemy jej gniazdko z widokiem. Ale kąpać się już można!

więcej w albumie No to przyjechała!

Ja, odkąd wspięłam się o szczebel wyżej w karierze;) mam coraz bardziej napięty grafik, ale ostatnio stwierdziłam, że tak ma być. Żelazo kuje się póki gorące. W moim zawodzie to najlepszy czas, lepszego nie będzie już nigdy. W tym wieku ma się największe doświadczenie a zmiany starcze jeszcze nie doskwierają aż tak;) (co zadziwiające, moja skleroza nie daje uciążliwych objawów w pracy z pacjentami, realizuje się w pozostałych obszarach mojego życia!) więc nie ma co narzekać, tylko łapać wiatr w żagle!

(zamiast się lenić)

W ogóle mam wrażenie, że ten wiek między 50. a 60. to nie tylko czas zbierania owoców ale i ostatni moment, gdy ma się siłę to robić. Jednak wisi nade mną świadomość, że to ostatnie dobre chwile. Choćby z naszymi futrzakami. Niedługo zaczną się sypać. Belfegor potyka się o swoje łapy, właściwie co noc robi kupę na posłanie albo podłogę, jeśli zdąży wstać, co oznacza pobudkę, bo tupie nad nami nie mogąc wrócić na swoją kanapę. Krecik ma kłopoty z krążeniem, taka przynajmniej jest diagnoza doktora. Myślałam, że Krecik ma coś w gardle albo ciągle ma tam jakiś stan zapalny, bo kasłał czasem tak, że płuca wypluwał, a to się okazuje, że od niewydolności lewej komory serca! Dostaje leki na nadciśnienie i rzeczywiście – prawie nie kaszle. Właściwie mnie nie dziwi, że Krecik ma nadciśnienie!:) W Warszawie ciągle chodził wkur… a w Zawadach utył i wznieca się z byle powodu, oczy wtedy wychodzą mu z orbit:) Typowy okaz starszego pana z nadciśnieniem. Z Piesa za to jest już taki dziad, że jak wyjeżdżam, trzęsie się cały czas, chodzi i mnie szuka i wygląda jak kupka nieszczęścia. Wilkuś przyspawał się do pieca i gdyby nie miękkie kawałki, o które wciąż żebrze, bo po pół godzinie zapomina, że już dostał, pewnie by nie wstawał. Nawet Lodzia już nie ta!

w sukience, bo znowu było kąpane

chociaż na tym zdjęciu, jak twierdzi Eugeniusz, wciąż marzy o lataniu:)

No to wreszcie o blablacar. Jestem jego coraz większą fanką! Mało, zacznę pieśni układać na cześć! Miałam ostatnio zagwostkę, jak przywieźć trzy rattanowe fotele z Ikei, potrzebne do gabinetu, nie jadąc po nie samochodem. Znajomi, którzy mieli je zabrać, zmienili plany. Gdybym kupiła je na Allegro to po 25 złoty więcej od sztuki plus przesyłka; w tej samej cenie mogłabym zaryzykować jazdę kangurem. Strasznie mi się nie chciało jechać w obie strony autem – jestem zbyt padnięta w sobotę wieczorem, żeby po nocy zimową porą jechać taki kawał, a do niedzieli nie chcę czekać, bo tak sobie ustawiłam zajęcia, by być jak najkrócej w Warszawie. Dzięki temu nie rozwalam sobie tak życia. No i kangur dość nieobliczalnym zwierzęciem jest. A że fotele dopiero w lutym potrzebne, pojechałam do Warszawy blabla z Suwałk korzystając z okazji, że Robert wreszcie (po roku) zebrał się odwiedzić bank, który nas okrada;) Jechałam dostawczym samochodem rozwożącym różne rzeczy tu i tam, w tym m.in. szlachetną paczkę, sękacze i inne tajemne rzeczy. Bardzo szybko nie jechaliśmy przez te objazdy, ale w porównaniu z polonusem i tak. Okazało się, że Pan jeździ też przez Olecko, tylko że z Olecka do Suwałk i dalej zabierając towar więc dla pekaesu konkurencją już nie jest. W Ostrowi pan przerzuca paczki i pasażerów do wozu kolegi. Więc wpadłam na genialny pomysł, na który obaj przemili panowie zgodzili się za niedużą dopłatą. Z drugim panem po drodze wstąpiliśmy po fotele, fotele dalej pojechały do Pruszkowa (a ja komunikacją miejską do US Praga:)), potem w nocy z powrotem do Ostrowi, skąd zabrał je drugi pan i zawiózł do Olecka, skąd o 7 rano odebrał je sąsiad mieszkający w tym samym domu co gabinet. I tak moje fotele pojeździły sobie po Polsce, podczas gdy ja ciężko pracowałam w Warszawie, ale już bez ciężaru na głowie.
Za to wracając miałam transport tuż po pracy z miejsca 15 minut piechotą odległego od warszawskiego domu. Transport bardzo ekologiczny, bo w małym polo siedziało 5 osób, na szczęście ja obok kierowcy!

płonący stołeczek uratował Robert, bo jak wiadomo, mebel z drewnianymi nogami jest cenny!

Z tyłu trzech wielkich chłopa, w tym jeden nacjonalista. Zazwyczaj siedzę cicho, gdy dobiegają mnie różne rewelacje u ust takich ludzi. Reszta panów też milkła coraz bardziej, choć wcześniej sobie rozmawiali z tamtym. Pan z gatunku tych, co lubią się produkować. I w końcu mnie podkusiło, by na prostym przykładzie pokazać, że opowiada brednie. No i zaczęło się! Nie, nie, do rękoczynów nie doszło!:) ale polo mało się nie rozpękł od tylu emocji! Przelecieliśmy wszystkie typowe tematy. Od Arabów i innych „czarnuchów”, poprzez zwyrodniałych gejów ze szczególnym naciskiem na adopcje, przez aborcję, kościelne wartości, Izrael, zahaczając o Polskę dla Polaków i karygodny proceder wyjeżdżania z Polski.
Pan recytował slogany, które swego czasu pojawiły się pod niusem o tęczy (niesamowite to powielanie identycznych recytacji!), ale był oczytany i na szczęście poza sloganami miał dużą wiedzę z historii i ekonomii, wiele się od niego dowiedziałam, natomiast mojego diabła, mimo totalnego zmęczenia i wyrwanego drugiego trzonowca (poszłam do dentysty w sprawie wstawienia implantu, a wyszłam jeszcze bardziej szczerbata;)), przez co bolała mnie trzeci dzień głowa, jakby ktoś nakręcił! Sama się z siebie śmiałam, że się za nawracanie narodowca wzięłam. Ma się jednak to misjonarstwo w sobie! A tak się zżymam na głosicieli innej maści!:)) A reszta słysząc, że mam odwagę zaprzeczać rewelacjom pana narodowca, dołączyła do mnie, choć każdy trochę inaczej. I wiecie co? Pan na koniec przyznał, że do tej pory nie spotkał osobiście nikogo, kto by myślał jak ja, bo jak to zwykle bywa, obraca się tylko wśród takich jak on, powielających ślepo slogany i trzymających się sztywnych zasad nacjonalistycznych i kościelnych, byle tylko żadne wątpliwości i konflikty wewnętrzne ich nie dopadły, bo jak wiadomo ludzie, którzy zatrzymali się w rozwoju emocjonalnym w wieku dwóch lat, są w stanie przyjąć tylko biało-czarny obraz świata, jakiś pomieszany pomieszałby im w głowie;) Jedzie pierwszy raz blabla, dlatego go to spotkało! Na pytanie, czy to go zniechęca czy zachęca do blabla, powiedział, że zachęca! Że w paru punktach go przekonałam (np. do tego, że dzieci wychowywane przez homoseksualne osoby są nieszczęśliwe z powodu ciemnoty=nietolerancji społeczeństwa, czyli myślących jak on, a nie z powodu posiadania rodziców tej samej płci!). Tym samym się potwierdziło, co zawsze powtarzam: tylko w takim tyglu, jak to polo, w którym spotykają się różne osoby, myślące każda inaczej, mające różne punkty widzenia, możliwe jest dojrzewanie i rozwój. Że społeczeństwa, gdzie ci „lepsi” nie eksmitują ani nie zamykają w gettach tych, którzy im nie pasują (czyli tych, w których projektują to, co niewygodnie im widzieć w sobie), tylko wszyscy są wymieszani, gdzie nie trzeba się ukrywać z innością, to społeczeństwa wyżej rozwinięte, twórcze, ciekawe. A jak szybko upłynęła podróż! Niech żyje blablacar!

Komentarze

Monika, North Carolina, 2014/12/15 00:21
Hahaha, najbardziej rozbawila mnie koncowa relacja z blablacar! Swojego czasu (przeprowadzka znad Zat. Mexyk. na Srdk-Wsch. Wybrzeze USA) przydaliby mi sie tacy zeswirowani dyskutanci, zeby mnie zajmowac rozmowa i nie dac zasnac nad kierownica. Swiete slowa "A jak szybko upłynęła podróż!" Zrobilam wiele kursow przenoszac po kawalku dom i business, w czasie jazdy bijac rekordy gadania przez telefon (z kimkolwoiek sie dalo, aby tylko chcial rozmawiac), zeby nie popasc w stupor kierowcy - wiec zaprosilabym i narodowca na wspolna podroz.
Wasza beczka kiszaca jest doskonalym pomyslem na wypoczynek wsiowy. I chyba pierwszy raz widze jacuzzi tak wysokie. Nie tylko korniszony mozna bedzie tam wsadzac.
ania, 2014/12/15 11:22
bo to japońska wanna, nie jacuzzi!
Monika, North Carolina, 2014/12/15 12:32
Aaach, to wyzszy krag wtajemniczenia.
Zaniemowilam!
ania, 2014/12/15 12:37
Beczka ma wewnątrz ławeczki dla 6 osób!
ola z Katowic, 2014/12/15 07:05
a mnie się włączyło podczas biegania Radio Ma-ryja i uwierz mi nie było to fajne, zwłaszcza przed sobotnią manifestacją ... koty jak zwykle dają radę ...
kinga, 2014/12/15 09:51
Uwielbiam Pana Bosaka - daje społeczeństwu powody do dyskusji !!!
ania, 2014/12/15 11:13
Ola: No bo z radiem nie da się dyskutować!:)

kinga: ja wprawdzie musiałam spytać Roberta kto to pan Bosak, bo ja nikogo w mediach nie słucham (wolę w polo), ale potwierdził Twoją opinię:)

Tylko nie pomyślcie sobie, że zmieniłam zdanie na temat dyskusji politycznych! W aucie rozmawialiśmy o poglądach na życie nie o polityce i nadal tylko to trawię pod niusami!
Monika, North Carolina, 2014/12/15 12:36
A' propos Lodzi w sukience:
Czy nie zamierzasz rozwinac jakiejs linii produkcyjnej suczkowych ubranek? Bo dobra modelke juz masz.
ania, 2014/12/15 12:37
nie wiem, czy nie za gruba:)
Monika, North Carolina, 2014/12/17 10:13
To moze przejdzie jako styl mody dla puszystych?
ania, 2014/12/17 12:19
Chyba dla umięśnionych:) Puszysta Lodzia, niezłe!:) Ona jest nabita!
z FB, 2014/12/16 22:55
Sylwia: :-)
Anna Ł: Gratulacje za nawróconego narodowca ! I wyższego stopnia - czy zostałaś superwizorem?
Galeria Wiejska: już w maju:)
Bea: dobre:)
Skomentuj:
YVBYJ
 
 
niech_zyje_blablacar.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/18 00:25 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika