3 września 2020

Niedziela pracująca

To ostatni nius, w którym ikonki są różnych rozmiarów. W zasadzie jedna, nie licząc tytułowej panoramki (na stronie, skąd wchodzi się do niusów - info dla tych, którzy wchodzą tu zawsze z fejsbuka). No chyba że wezmę jakieś cudze albo canonem będę robić krajobrazy. A poza tym od ostatniego niusa zmieniła się pora roku. W ogóle jakby inna rzeczywistość. Powakacyjna.

Dziś mam niedzielę, ale w zasadzie nie wiem, po co nazywam to niedzielą. Wszystkie zaległości zawsze zostawiam na czwartek, więc urobię się po pachy. Dziś na przykład pół dnia sprawdzałam płatności, wystawiałam rachunki i paragony. Najgorzej takiej roboty nie lubię. I na dziś zostawiłam niusa. Zaczęłam o 16.30. Piszę, by sprawdzić, o której skończę. No to…

Zacznijmy od urlopu Roberta. Wcale nie spędził go pod płotem:) tylko na rzekach Ełk i Łaźna Struga, i trochę na jeziorze Ełk.

więcej zdjęć (moją starą komórką! która bez karty sim zaczęła pokazywać niewłaściwe daty na zdjęciach) z opisami w albumie z urlopu Roberta a na fejsbuku tu

Wrócił po trzech dniach :) cały przemoczony. Ale też dlatego, że za szybko płynął i wykonał cały plan w dwa razy krótszym czasie. Jak na złość, przy tamtej suszy, właśnie w te dni, gdy był na kajaku, padało, a nawet miał burzę. Gdy obudził go sen, że ma wodę w butach i okazało się, że namiot przecieka, udał się w drogę powrotną 🙂

Jakoś w tamtym czasie fejsbuk postanowił, że nowa wersja nie jest już wyborem, lecz przymusem. Osobiście jestem zdruzgotana tym nowym fejsbukiem. Szczególnie doświadczają tego właściciele fanpejdżów, no i ci, którzy korzystają z komputerów, nie smartfonów. M.in. zniknęła opcja „o nas” z moim ulubionym zdjęciem sprzed dwóch lat. Tam można było tak na luzie i z jajem coś o sobie napisać, a zostało takie sztywne info.

zdjęcie z pleneru malarskiego

Nie można opisywać albumów, a więc nie mogę wstawić linku do niusa, który obrazuje dany album, nie można zmieniać kolejności zdjęć w albumie, wciąż bzdury pokazuje - np. mam komunikat, że zareagował Jakub, a na ikonce Monika, nie mogę w prosty sposób pobrać kodu do osadzenia, właśnie zrobiłam „po nowemu” i nie pojawiają się wszystkie zdjęcia pod :-( itd, itp. Musiałam kombinować i wykorzystałam stare osadzenie do zrobienia nowych. Ile minut życia zmarnowałam? Masakra.

Myślałam, że się przyzwyczaję. Że popsioczę, i jakoś to będzie. Ale nie.

I wciąż nie…

Poza tym Frędzel na dzień dzisiejszy chodzi wolny z gołą głową! Nic nie wyszło z tamtych wyskrobków. Zrobiliśmy nowe, wysłaliśmy kurierem w probówkach do wymazów do renomowanej kliniki dermatologicznej dla zwierząt i znowu było źle. Znaczy zażyczyli sobie na szkiełkach. Zdobyliśmy szkiełka, ale jeszcze nie pobraliśmy. Do trzech razy sztuka.
Brak ran to zasługa abażura. Dwa tygodnie temu Frędzel dostał przerobiony psi abażur (po Lodzi). Wiadomo - u psa służy do tego, by pies nie gryzł ran. U Frędzla odwrotnie - żeby nie drapał kopytem.

tak wtedy wyglądała głowa i noga Frędzelka

Bardzo się przejęliście tym faktem, że zaraza przeniosła się na nogę. Na priv dostałam wiadomości o dermatologicznych sławach, oczywiście sławach od psów i kotów, ale jedna weterynarka zgodziła się zbadać próbkę z Frędzla. Nasza gościówa, pani Agata monitoruje sprawę. Ale na razie, jak pisałam, szkiełka czekają na pobranie materiału.

29 sierpnia

Wczoraj po zdjęciu bandaży okazało się, że nie ma żadnych ran, co nie znaczy, że jest dobrze. Ma zgrubienia, zrogowaciałą skórę, placki bez włosów a na nodze duże zgrubienie, które wygląda jak narośl, i trochę otwartą ranę. Na szczęście znacznie się oziębiło, wieje i muchy go nie męczą. Dlatego wypuszczony bez bandaży i abażura, i patrzymy, co będzie.

dziś wolny Frędzel, na razie niczego sobie nie rozkwasił

Na zdjęciach widzicie słupki. Tak, grodzimy barany, żeby nie zagradzać płotkiem przejścia nad jeziorem. Bo inaczej sąsiadom zjedzą wymuskane krzaczki:) Długo to trwało, bo czekaliśmy na żerdzie. Niestety dotąd nie ma, więc realizujemy plan B (a słupki będą przycięte).

Najpierw była susza. Z utęsknieniem wypatrywaliśmy deszczu, bo w naszych beczkach było tylko dno. Zakupiliśmy nowe, by zbierać więcej deszczówki.

jak napisał Stefan, pierwsza deszczówka będzie smakowita bo to beczki po whisky

warsztaty ze szkliwienia wciąż mogły być pod chmurką

Burasek też

Na lato załapała się jeszcze impreza Czterech Łap dla upamiętnienia dr Jakuszki (minął rok od jego niespodziewanej śmierci).

grali i śpiewali Marek Gałązka i Shaun Stuart, wspominały różne osoby w tym żona doktora, przemawiał burmistrz Olecka a na ekranie przewijały się zdjęcia (te dwa na końcu to część słynnej spółdzielni doktora, z której wywodził się Belfegor - na zdjęciach największy pies to Roman, dawca krwi zatrutym kotom i psom, prekursor terapii komórkami macierzystymi, ta mała na ostatnim to ślepa Lalunia znaleziona w worku przy drodze)

Ale było lato i nie ma. Niepostrzeżenie diametralnie zmieniła się pogoda, temperatury, kolory i ciepłota wody… :-(

A przy okazji rozklonowałam Dziadka:)

coraz mniej ufam fejsbuczkowi, więc niech Was nie dziwią te podwójne zdjęcia (moje i fejsbuczka)

goście jednak twardo pływali, przynajmniej ci sierpniowi; tu nasz pomost odpłynął jako tratwa, którą poniekąd jest!

Od dwóch tygodni leje z małymi przebłyskami. No ale oczywiście wciąż pływam.

Po MisioPtysiach widać zmianę aury:

Przy okazji albumu z MisioPtysiami Marysia (ta od Bilbo i Czarliego) namówiła mnie na wspominki. Cztery lata miną 30 listopada.

A poza tym…

poza tym chodzą słuchy, że buda na zakręcie przechodzi w inne ręce!

No i zgadywaliście co to się u nas szykuje…

na łączce za ogrodem…

najpierw przyjechały profile

potem panele

w tym celu parking się przeniósł

Ciężarówa nieco zryła trawę, lecz na szczęście nie mamy trawy z rolki muskanej codziennie bezprzewodową kosiarką;)

I w końcu ktoś wypatrzył! :-)

Małej gwiazdki tym razem nie będzie;) ale rozwiązanie tej zgaduj zgaduli (co tu się dzieje?) jest takie, że nie da się spokojnie posiedzieć z kotami, barankami nad jeziorem, bo brytfany często tak ujadają zza bunkra, że wszyscy dają dyla. Tu MisioPtysie właśnie podejmują decyzję - spierniczać w tej sekundzie, czy za dwie. Pomysły mieliście miodzio! (ojej, przypomniał mi się biedny Miodzio :-( )

a przy okazji krzycząca Lodzia, której jednak nikt się nie boi

No i mamy nowego kota;) A raczej on ma nas, kiedy zgłodnieje. Jest tak odważny, że czapki z głów. Przechodzi gankiem pod nosem Czarliego, a raz skacząc ze schodów odbił się od pleców Dziadka. Gdy robiłam zdjęcie, spojrzał tylko i szamał dalej. Zastanawiamy się, co potem. Znaczy gdy zamkniemy drzwi od domu, bo ostatecznie skończy się lato. Najchętniej zaprosilibyśmy go do Domku na górce, bo tam zwolniona posada. Ale czy będzie chciał i skąd będzie wiedział?

ma ksywkę Czarny, bo jest czarny jak smoła

No ale najważniejsza wiadomość jest z Warszawy. Madzia z Borysem i Tim z Białorusi (na zdjęciu) otwierają barbera. Ale to niezwyczajny barber. Przeczytajcie sobie zasady, to wszystko będzie jasne. Nie zapomnijcie wejść na stronę Marginesu na FB by polubić! Poinformujcie też kogo trzeba! 19 września impreza powitalna, ale jeszcze trzeba się uporać z końcówką remontu i przepisami sanepidu. Booosz, to straszne, niektóre przepisy są tak bezsensowne, że tylko zębami zgrzytać. To jedna z tych instytucji - reliktów PRL. Na szczęście nasz sanepid olecki jest ludzki a panie w nim pracujące życzliwe i pomocne, ale w tej wielkiej stolicy różnie bywa… Niebawem pokażę Wam szczegóły (tym razem całkiem wirtualnie pomagam).

Wyświetl ten post na Instagramie.

Cześć! Chcemy się przedstawić! Margines to warszawski barbershop, w którym robimy piękne, nowoczesne i klasycze krótkie fryzury. Pielęgnujemy też brody. No dobra… czasami nasi barberzy zajmują się też dłuższymi włosami… W marginalnej kawiarence możesz popracować, pogadać, spotkać zarąbistych ludzi i napić się czegoś. Czym różnimy się od innych salonów? Tym, że: - jest to MIEJSCE DLA KAŻDEGO, kto podziela nasze marzenie o pokojowym, tolerancyjnym świecie bez dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, płeć, wiek, wygląd, narodowość; - kultura macho panująca w wielu barbeshopach jest nam obca; - zapraszamy na strzyżenie panie, panów, dziewczyny i chłopaków; - za homo- i transfobiczne, seksistowskie, rasistowskie akcje usuwamy z elitarnej, marginalnej listy klientów; - tęcza, ciałopozytywność, otwartość, równość, uczciwość… i włosy to nasze ulubione słowa; - siedząc na naszym fotelu, poczujesz 100-procentową akceptację, bez względu na to, kim jesteś i kim się czujesz. Czekamy na Ciebie! Cholernie chcemy Cię poznać i obciąć Ci włosy! m. _ #barbershopwarszawa #barberwarszawa #barberwarszawacentrum #barberpolska #barbershopconnect #fryzjermeski #fryzjerwarszawa #barberwarsaw #barbershoppoland #russianbarbers #polishbarbers #hairstyle #haircut #design #hairdesign #style #fashion #hairstylist #stylistshopconnect #fadegame #barbers_of_russia #galorbarbers #skinfadepost #sharpfadeapproved #fadehaircut #barberlife #marginesbarbershop @russianbarbercommunity

Post udostępniony przez margines barbershop & cafe (@marginesbarbershop)

Można się już umawiać, np. na stronie marginesbarber.pl!!!

A to jeden z moich wkładów;)

Trochę od ostatniego niusa powstało wyrobów, ale najwyraźniej najbardziej przemawia do Was zmysł smaku, bo najwięcej reakcji wywołał jeden z eksperymentalnych kafelków, przypominający Wam wędlinę, salami względnie pomidora:

Te kafelki powstają przez wyciskanie w glinie metalowych dekoracji z westwinga:) Kupiłam je kiedyś specjalnie w tym celu, znaczy ich cel jest pierwotnie inny, ale jak tylko je zobaczyłam na zdjęciu, zapragnęłam odcisnąć w glinie!

Ale wróćmy do Marginesu. Napisałam na FB:
To nowe przyjazne, życzliwe i otwarte dla otwartych umysłów miejsce na mapie Warszawy!
W samym Centrum (róg Jasnej i Świętokrzyskiej).
W czasach, gdy chamstwo i brak tolerancji króluje w tym kraju, gdy robi się nagonkę na słabszych, innych, w mniejszości… Margines wyrasta jak kwiatek na łajnie, bo tak to już jest - gdy zbliżamy się do dna człowieczeństwa, humanizm broni się, próbuje przebić z większą siłą i powstają takie fajne miejsca!

To nowe przedsięwzięcie Madzi, Borysa i przede wszystkim Tima, który jest wybitnym barberem/fryzjerem (nie bójmy się tego niemodnego dziś słowa!) krótkich włosów. Resztę przeczytacie na stronie Marginesu. I nie zapomnijcie polubić, i poinformować swoich znajomych, że 19 września impreza z okazji uroczystego otwarcia!
I od razu strach mnie obleciał. A zaraz potem przyszła refleksja - gdzie ja żyję??? Skoro boję się o przedsięwzięcie bliskich, którzy próbują przeciwstawić się tej paranoicznej, homofobicznej nagonce na naszych przyjaciół, ich przyajciól i wszystkich, którzy zaczęli się bać żyć w tym kraju. Dlatego proszę, jeśli jesteś jedną z tych osób, która tak naprawdę nie wie kim są osoby LGTB+, bo nigdy nie spotkała kogoś takiego na swojej drodze, nie miała okazji porozmawiać, zaprzyjaźnić się a faszerowana jest bredniami jakiś niedouczonych, chorych (przepraszam, ale przecież ten pan od tych tabletek na zmianę płci jest chory psychicznie a historie które rozpowiada są z gatunku tych o kosmitach nadających przez plomby), lub po prostu ktoś wykorzystuje brak Twojej wiedzy i manipulowany/a jesteś przez tych, którzy mają jakiś perfidny cel w tych swoich wojnach domowych, które wszczynają… proszę, przeczytaj ten mądry, wyjaśniający wszystko post na blogu Codzienna dawka morfiny. A ja pozwolę sobie (za pozwoleniem autorki) skopiować na oddzielną podstronę, by bardziej miał szansę zaistnieć w sieci. Można go przeczytać klikając w osadzenie:

albo wchodząć na kopię wpisu Rzeczowe i naukowe fakty w odpowiedzi na żałosne teorie (edycja LGBTQIAP+)

Jest 20.29…

Komentarze

Monika, North Carolina, 2020/09/05 16:19
No, dzis kolejny raz przeczytalam niusa i cos tu wreszcie napisze. Bo juz 3-ci raz sie przymierzam.
Taki urlop jaki miewa Robert, tzn. splywy kajakiem skads/dokads zawsze mi sie marzy, zeby go przezyc, ale nigdy jeszcze nie udalo mi sie go spelnic. Wydaje mi sie to duzo ciekawsze, wrecz romantyczne, przesuwac sie na mapie szlakiem wodnym, a nie jedynie drogowym czy kolejowym. No ale moze kiedys i ja zalicze takie przezycie, ponownie zainspirowana Robertowym dzialaniem. Juz od kilku lat to planuje ;-)
Co do FB i jego idiotycznych zmian to chyba chodzi glownie o pieniadze, tzn. obowiazkowe oplacanie FP i reklam. Z tym ida tez wynagrodzenia dla programmerow, ktorzy byliby bez zajecia, gdyby nie wprowadzanie "ulepszen". Wiec wymyslanie pracy dla usprawiedliwienia dochodow. Dla wybranych, oczywiscie.
Biedny Fredzel. Dobrze ze troche z nim lepiej, jesli nawet jeszcze nie calkiem dobrze.
Obawiam sie (albo pocieszam), ze caly zamet i awantura z LGBTQ to raczej zaslona dymna majaca na celu ukrycie jakichs powazniejszych dzialan/zmian/przetasowan spolecznych/ekonomicznych w tzw. cywilizowanym swiecie. Podobnie jak sciema z pandemia.
ania, 2020/09/05 19:32
Towarzyszenie osobie, której bliski umiera/umarł na covid19 zmienia perspektywę w sprawie ściemy; nie polecam sytuacji, gdy ta ściema staje się faktem.

Co do LGBT+ (zamiennie z innymi mniejszościami/grupami społecznymi) zgadzam się, że komuś do czegoś to szczucie jest potrzebne. Do czynienia zamętu wykorzystuje się fakt, że grupy te odzyskują siłę, samoświadomość, tożsamość czyli mówiąc wprost - przestają się godzić na takie traktowanie i stają do walki o godność.
Wczoraj rozmawiałam ze znajomą, dzieckiem ocalałych z Holokaustu.
Jakby ktoś tu się zaplątał, kto nie wie takich rzeczy, to prawie 80 lat temu Niemcy zmusili wszystkich Żydów do noszenia opaski z gwiazdą Dawida. Oznaczało to wykluczenie społeczne oraz stało się zapowiedzią Holokaustu. W niebezpieczny sposób obecne działania rządzących zbliżają się do tego samego - napiętnowania i wykluczenia społecznego LGTB+.
Ta znajoma wywiesza tęczową flagę, choć jest heteronormatywna (cóż za okropne słowo, i nagle zrobiło taką karierę!). Nie tylko na znak solidarności. Powiedziała, że gdyby wtedy każdy założył taką opaskę lub później przypiął żółtą gwiazdę, nie doszłoby do zagłady Żydów. Zgadzam się z nią.
Monika, North Carolina, 2020/09/06 08:58
Co do ostatniego akapitu - tez sie zgadzam, szczegolnie, ze Chrystian X (1870-1947) – duński oraz islandzki król (przywódca Danii w okresie II wojny światowej, symbol oporu i buntu przeciwko dominacji nazistów), sam założył opaskę z żółtą gwiazdą, co w efekcie bardzo pomoglo Zydom w Danii, podczas okupacji.
Skomentuj:
IPJET
 
 
niedziela_pracujaca.txt · ostatnio zmienione: 2020/09/06 17:59 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika