28 marca 2017

Nieudany zamach na pomponiki

Pora umierać ewentualnie godnym krokiem zmierzać na zasłużony odpoczynek w krajach ciepłych. Tygrysy oddałyby pomponiki za niewinność, a wszystko dlatego, że nie ogarniamy już całego tego tałatajstwa;)

Dwa dni temu ogłosiłam, że Tygrysy znaczą teren i się tłuką, i że pora na kastrację. Wszystko po tym, jak w sobotę w nocy weszłam do korytarza a tam… jakby cały pułk kocurów oznaczył swoje podboje - taki smród. Z początku uznaliśmy, że to niemożliwe, aby to tygrysy… W kuwecie tak nie śmierdzi i w ogóle. Przecież wciąż takie małe! No ale jak nie one, to kto? Drzwi do domu przez moment były otwarte, ale Czarli leżał na ganku, więc chyba żaden obcy kot by się nie odważył…

Pomponiki w akcji

Robert na wszelki wypadek obszedł cały strych w poszukiwaniu obcego kocura, przy okazji znalazł skitrany prezent, który miał dostać od zająca;) ale kota żadnego nie znalazł. No to uznaliśmy, że Ptyś, jako że kilka razy udało mu się wymknąć na dwór, wydoroślał nagle i że to on. Pozamykałam wszystkie pokoje na strychu, żeby mi już żadne zające tam nie szczały, wymyłam korytarz, wypsikałam antyodorem przeciw zapachowi szczyn, ale dalej mi wszędzie śmierdziało. No nic, musi wywietrzeć, tak myślałam.
Wczoraj zaś zaginął Miś. Obszukałam podwórze i nic. Poszłam więc na górę i choć Miś nie przenika przez ściany a nawet przez kocie okienka, z głupia frant zajrzałam do pokoju dzieci. A tam coś mi biało-czarnego śmignęło za wojskowe skrzynie. Pokój zaś w ruinie, smród straszny, miska potłuczona, kwiaty powywalane, ziemia rozsypana, sajgon. Zajrzałam za skrzynie, a tam nie kto inny, tylko…

naczelny wróg Buraska, kot, który notorycznie szcza w Domku na górce, tak że goście trzymają buty na wieszaku, nie mówiąc o tym, że jak na obiekt na trzy słoneczka trochę za bardzo zajeżdża praską piwnicą;) Myśleliśmy, że poległ po ostatniej epidemii kociego kataru, który i Burasek, i Łatka, i Beżyk u przyjaciół w szkole, mocno przechorowali. A że kocur i z misek na górce i w szkole wyjada, wchodząc tu i tu przez kocie okienka, nie ma bata, musiał się zarazić. Ale jak widać złego licho nie bierze. Ponieważ Robert zamknął od wewnątrz okienko w piwnicy, by Ptyś nie wychodził, tylko wejść Strzała mogła, kocur mógł wejść, ale wyjść już nie. Całe szczęście, że bezmyślnie zajrzałam do tego pokoju, bo umarłby tam z głodu i pragnienia. Nawet jeśli miauczał, my stare głuche dziady nie słyszeliśmy, albo myśleliśmy, że to Strzała.

Poza tym wczoraj zginął Czarli ale przeszedł test umiejętności wracania do domu. Poszłam z nim na górkę po antyodór właśnie, bo Robert w swej sklerozie dwa razy zapomniał przywieźć, wzięłam Czarliego, bo taki nieszczęśliwy, gdy go zostawiam, na moment tylko weszłam do domku zostawiając go razem z butami na schodach, wychodzę, a jego nie ma. Myślałam, że wrócił tą samą drogą przez łąki do domu, ale w domu też go nie było. No to szybko esemes do Czarliego, żeby podesłał swoją pozycję, Czarli przysłał link do mapy, że jest gdzieś koło domu z bala, ale zanim tam poszłam, widzę, że biegnie zdyszany ścieżką przez łąki tą samą, którą szliśmy. Czy to jest mądry pies? Myślał, że wydostałam się z Domku tyłem i mu uciekłam??

Mieliśmy też niezłą przygodę z dzwońcem a raczej on z nami,

o czym w niusie przyrodniczym Stary dzwoniec mocno śpi

No i tyle o tym, jak to łatwo zapłacić męskością za kogoś innego;)

A poza tym jezioro wychodzi z siebie jak i ja:

ale przyznam (à propos ostatniego zdjęcia), że jestem zawiedziona brakiem większego wsparcia w sprawie zagrodzonego jeziora po ostatnim niusie:( Rozumiem, że temat się znudził i ile można, ale w końcu od czego ma się przyjaciół, nawet jeśli tylko wirtualnych??

Wiosna, wiosna, wciąż trochę w kolorze Piesa, ale jest!

Lodzia nadal w amoku:

Bobry też w amoku:

Na koniec wczorajszy landszafcik:

więcej w albumie Landszafcik z łabędziami

I jak zwykle odzew na FB:

Komentarze

Monika, North Carolina, 2017/03/29 02:28
No, zeby za innego winnego byc wykastrowanym... Alez to byloby niesprawiedliwe!
Zime wciaz macie, a nie wiosne. Tzn. u mnie tak wlasnie zimy, z reguly prawie bezsniezne, wygladaja.

Fajnie masz z tym monitoringiem Charliego. Daje spokoj duszy. Z drugiej strony - gdyby tak Charlie zwedzil z domu szynke czy kawal miecha swiatecznego - nie moglby w spokoju tego zjesc, bo od razu bys go znalazla.
ania, 2017/03/29 10:06
Tak to prawda, prawie w ogóle się nie zdenerwowałam!
A na szynkę świąteczną i tak Czarli nie ma co liczyć;)
Skomentuj:
ASAAN
 
 
nieudany_zamach_na_pomponiki.txt · ostatnio zmienione: 2017/03/29 10:04 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika