11 stycznia 2020

Nieunikniona katastrofa

Możecie na mnie liczyć w nowym roku! ;-) Nic się nie zmieni! Żadnego przymykania oka, żadnego wyparcia i magicznego myślenia! :-) Katastrofa i armagedon dla tamtejszych zwierząt w stojącej na węglu Australii niektórym oko odmyka, ale wciąż nie brakuje niedowiarków, zwolenników braku odpowiedzialności człowieka, czy myślących „będzie co będzie i tak nic nie da się zrobić”, usprawiedliwiających w ten sposób swoje wygodnictwo i nieróbstwo. Ale ja dziś wcale nie o tym! O tym będzie. Zapowiadam. Właśnie wróciliśmy ze spotkania w Szwałku, dla znajomych, na którym Jeff z Joanną przedstawili prezentację na temat czekających nas w najbliższej przyszłości krzyżujących się kryzysów i wyczerpywania się zasobów ziemskich. Obiecali, że zrobią dla Was streszczenie.

żywy dowód w naszym ogródku :-(

Oglądaliście na pewno jakiś katastroficzny film. „Tragedia Posejdona”, „Trzęsienie ziemi”, „Płonący wieżowiec”, czy choćby „Szczęki” z naszej młodości zawsze zaczynały się tak samo. Ktoś już wiedział, że niebezpieczeństwo nadchodzi, ktoś próbował zapobiec śmierci wielu ludzi, dotrzeć do decydentów, by podjęli właściwe decyzje, ale zawsze wygrywała kasa, bo przecież może jednak nic się takiego nie dzieje, i dalej można zarabiać hajs, a do tego wybuchnie panika, więc lepiej udawać, że wszystko w porządku. To właśnie ten moment! Nie łudźcie się. Katastrofa jest nieunikniona, a kryzys przyjdzie niebawem. Już w tej dekadzie czekają nas zmiany. Koniec świata jaki znamy jest bliżej niż myślicie. Dosięgnie jeśli nie tych najstarszych z nas, to naszych bliskich. Ratunku nie ma, można tylko starać się przygotować do przetrwania i adaptacji do nowych warunków, o ile będziemy tymi, co przeżyją. Można go nieco opóźnić, ale w to, znając ludzi, akurat nie wierzę. To samo mówi artykuł, który ukazał się w Przekroju, „Głęboka adaptacja do kryzysu klimatycznego”, który niektórymi wstrząsnął, choć przecież niczego nowego w nim nie ma. Czytamy: „Obiecuję, że jest gorzej, niż myślisz” – tym zdaniem redaktor David Wallace-Wells rozpoczął swój esej pt. Ziemia nie do życia opublikowany w 2017 r. w „New York Magazine”. Ale nawet w środowisku naukowym nie brak głosów jak z pierwszej części filmu. Prof. Daniel Aldana Cohen zajmujący się polityką klimatyczną uznał esej za „pornografię klimatyczną”. Reakcji oburzonych ekologów było więcej, nie wspominając o licznej grupie denialistów odrzucających fakty i interpretacje przedstawione przez Davida Wallace’a-Wellsa, który w 2019 r. wydał książkę: Ziemia nie do życia. Nasza planeta po globalnym ociepleniu. Zwykli ludzie po prostu wykorzystują któryś z mechanizmów obronnych, by móc dalej robić co robią. Prawda jest taka, że dopóki ludzie nie dostaną po własnych tyłkach, będą się oszukiwać i dawać się oszukiwać tym, którzy dzięki temu dalej będą zachłannie zbijać kasę. Zła wiadomość jest taka, że kryzys sprawi, iż to nie kasa będzie wartością, lecz wiedza, umiejętności, które przydadzą się po katastrofie. Cały artykuł albo w Przekroju albo dołączając do grupy Nieadekwatni.

À propos. Producenci samochodów od razu skorzystali z widma katastrofy. Pojawiły się w telewizorze reklamy samochodów elektrycznych. Myślicie, że są one ekologiczne? Niestety. Przeczytajcie o samochodach elektrycznych i nie łudźcie się, że energia odnawialna uratuje nas. Jedyne, co by nas „uratowało”, to globalna wojna lub zaraza dziesiątkująca ludzkość. Po prostu jest nas o 6 miliardów za dużo. Ktoś obliczył, że gdyby całą ludzkość wysłać w kosmos na 50 lat, Ziemia miałaby szansę się odrodzić. Ale zasoby kopalniane już nie wrócą.

Tak więc od samego początku roku nie ma złudzeń co do naszej ludzkiej kondycji.
Najpierw beznadziejna walka z fajerwerkami i kolejna załamka z powodu prostactwa ludzi. Przykładowy post posylwestrowy:

Gdy czytałam komentarze, sama miałam się ochotę wystrzelić w kosmos gdzieś daleko od tych mentalnych niemowląt. Jakaś pingwa napisała, że jej się rzygać chce od tej troski o zwierzęta. A mnie się rzygać chce od istnienia takich ludzi. Ale na szczęście w Zawadach w tym roku było inaczej!

Niestety na portalach oleckich, i w całej Polsce, komentująca banda debili (powtórzę się - jestem za stara, by się bawić w niuanse i owijać w bawełnę). Próbowałam, tak jak garstka osób, tłumaczyć, odwoływać się do wrażliwości, że przecież nie chodzi tylko o „pieski”, ale o wielu ludzi, o dzikie zwierzęta, o ptaki przerażone hukiem, zrywające się w środku nocy na oślep rozbijające się o przeszkody, ale jak napisała nasza fanka: perły przed wieprze. Czubek własnego nosa, własna przyjemność i wygoda, to właśnie to, co nas zgubi.

kliknijcie w niebieskie słowo „post”, by dostać się do „właściwych” komentarzy, załamka :( a jeśli ktoś ciekaw, co sądzą na ten temat olecczanie, musi poszukać postu na oleckim portalu, czyli kliknąć w „Olecko, dzieje się”

i jeszcze do zobaczenia tu: Martwe ptaki od fajerwerków.

Wszystkim wystrzałowym dedykuję:

a resztę proszę o podpisanie petycji o zakazie sprzedaży i używania petard i fajerwerków i chociaż nie wierzę, że coś da, to niech widzą chamy, ile nas jest przeciwnych!

Do tego płonąca Australia…

Podejrzewa się, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni wyginął grubogonik (Sminthiopsis aitkeni) na Wyspie Kangura – malutki torbacz magazynujący tłuszcz w ogonie. Na skraju wyginięcia jest żałobnica brunatna (Calyptorhynchus lathami halmaturinus) – piękny ptak z rodziny kakaduowatych, którego populację udało się w ostatnich latach odbudować oraz kangorszczur długonogi (Potorous longipes). Taka sytuacja może za chwilę dotknąć kolejne gatunki, bo Australia to kontynent endemitów, które w większość są specjalistami żywieniowymi – roślinnymi i zwierzęcymi. Płonące drzewa eukaliptusowe są głównym źródłem pokarmu koali. (Z artykułu o pomagającym Australii wrocławskim zoo)

Wiecie, że 2019 rok był najgorętszy i najbardziej suchy w historii pomiarów? Nie dajcie się oszukiwać, że to cykliczne zmiany!
Wiecie, że Australia jest jednym z największych eksporterów węgla? Polska jest jednym z krajów, gdzie spala się go najwięcej. Oba kraje łączy dominacja węgla. W Australii na jego wydobyciu zarabia się fortuny. W Polsce na wydobyciu i spalaniu opiera się władzę polityczną.

Możecie się dobić zaglądając tu :(. Czy normalny, niezamrożony emocjonalnie człowiek może na to patrzeć i nie płakać?

Następnie kolejny niedouczony minister, absurdalnymi ustawami łatający dziury w nieudacznej, bo opartej na niekompetencji, walce z ASF.

Plus koszmar Radys i jeszcze większy koszmar urzędniczy w tych urzędach, gdzie wójtowie mówią prosto w oczy, że będą do Radys wysyłać psy ze swojej gminy bo tam najtaniej i co ich obchodzi, dlaczego tak tanio jest.

tak wygląda „schronisko” z lotu ptaka, jak współczesny obóz zagłady, do przeczytania i podpisania!

Plus głupota ludzka na każdym kroku! Właśnie jestem po lekturze książki, którą dostałam na Gwiazdkę, „Mądrość Wilków”. Elli H. Radinger na kilku stronach pisze, że największym błędem w stosunkach wilczo-ludzkich byłoby dokarmianie wilków. Dopóki człowiek tego nie robi, ze strony wilków nic nam nie grozi, wręcz przeciwnie, są naszym sprzymierzeńcem. Tymczasem… przeczytajcie artykuł o nowym biznesie w Bieszczadach, opierającym się na… dokarmianiu wilków. Teraz jestem w trakcie „Żywotów zwierząt” Coetzeego, ale o tym będzie innym razem.

Walka w Sonieczkowie o psy, które były z gminy Jedwabne, by ich nie zabrali do Radys (bo wójt gminy Jadwabne właśnie postanowił na psach zaoszczędzić), akurat ogrzała moje zrozpaczone serce - tylu ludzi się zaangażowało, psy do wirtualnych adopcji rozeszły się jak świeże bułeczki!

Plus to co zawsze, czyli chów zwierząt…

Produkcja mięsa i mleka jest trzecią, główną przyczyną zmian klimatu i główną przyczyną wylesiania lasów deszczowych. Pożary zdziesiątkowały Australię, Amazonię, Syberię, Kalifornię, a to dopiero początek.😢 Ograniczanie i rezygnacja ze spożycia mięsa, mleka, jaj to ratunek nie tylko dla zwierząt ale i dla planety. Nie oszukujcie się proszę! Widziałam dziś na własne oczy wykresy. Badania naukowców brutalnie dokumentują korelację między ilością wytwarzanego CO2 a temperaturą na Ziemi. Wzrost temperatury wynikający z czynników naturalnych, związanych z położeniem Ziemi wzgl. Słońca to pikuś wobec efektu cieplarnianego.

Chociaż są i dobre wieści w tej sprawie:

Mogłabym tak jeszcze i jeszcze, np. o ukraińskim, zestrzelonym samolocie, bo jakby ktoś nie wiedział, wszystkie wojny w Afryce i na Bliskim Wschodzie obecnie są wojnami z powodu suszy, ale Wam daruję. Możemy wreszcie zacząć niusa :-)

Ponieważ to pierwszy nius w tym roku, posilę się postem naszych sylwestrowych gości, znanych psiarzom Makulskich, którzy uciekli do nas od sylwestrowej masakry w mieście. Gdy wejdziecie w post oryginalny (klikając w zdjęcie), będą życzenia właściwe.

A reszta jutro bo już nie mam siły…

Jest jutro. To co? Przelecimy się po wiosenno/jesiennych krajobrazach?

to wszystko w Nowy Rok, tylko tama bobrowa dzień później

3 stycznia po nocnym mrozie

chwila zimy w trzech króli

i znowu wiosno/jesień czyli „bezzima”, resztki lodu dalej od brzegu

9 stycznia… NIGDY nie było tak, jak teraz, nie dajcie się oszukiwać! o tej porze ZAWSZE był u nas śnieg i mróz, tymczasem tej „zimy” jeszcze w ogóle nie było śniegu, tylko jakieś przyprószenie…

a to burość z wczoraj w drodze do doliny rzeki

za plażą gminną runęła martwa brzoza, został tzw. świadek, o którym słusznie arborysta Tomek mówi, że teraz nowe, inne życie zamieszka w tym drzewie, tak jak na naszej planecie, gdy już ją wyeksploatujemy do końca i wymrzemy, jak każda cywilizacja, która wyczerpała swoje zasoby

moja walka ze śmieciami na plaży gminnej dała takie rezultaty; nowe kosze niedające się ukraść przybędą w sezonie

a przy okazji:

chwile mrozu zapowiedziane takim zachodem słońca

Na trzech króli przyjechali nasi, można już powiedzieć, stali goście (pamiętacie, gdy przyjechali po raz pierwszy do Bilbusia??). Z Dorotą i Radkiem przyjechała Foxy, która siedziała i z Bilbo i z Czarlim w jednym boksie.

Siostra Doroty zawstydziła mnie; cóż ja przy niej ze swoim pływaniem w końcu września! ;-)

(koniecznie z głosem!)

Dla niedowiarków, czy się zanurzyła:

I kolejny dzień, kolejny długi spacer…

Foksia, a więcej zdjęć ze spaceru w albumie Spacer z psiarnią przed morsowaniem

A po spacerze dołączyłyśmy do Kasi, ale na plaży gminnej, bo na naszej za dużo było już lodu!

Jednak zakres temperatur był większy! :-)

(znowu baniowaliśmy kilka dni pod rząd by nie marnować wody)

Skoro jesteśmy przy gorącej beczce, to słówko o lampie.

tym razem zrobiłam przyjemność Robertowi i zamiast kolejnego, rozsypującego się starocia, które musiałby przerabiać, kupiłam nowiutką, elegancką lampę, tylko trysnęłam ją sprayem:)

Zgadywaliście, ale nie zgadliście…

więc rozwiązanie:

w trzech króli nie dało się morsować, bo jezioro zamarzło :(

A zakres temperatur będzie jeszcze większy, bo… budowa sauny pełną parą! Sauna maleńka, bo jest architekturą ogrodową. Inaczej niewolno by jej było tu postawić. Obowiązuje nas zakaz budowy w odległości 100 m od jeziora. Nasz Pensjonacik stoi bliżej i gdyby nie to, że mieliśmy pozwolenie na przebudowę, zanim wyszło takie rozporządzenie, nie byłoby przebudowy! Na wszelki wypadek byłam w starostwie upewnić się, czy możemy postawić taką saunę, ale pani mnie obśmiała mówiąc: „no bez przesady” ;-) Zresztą po co nam większa sauna. Ta zakryje akurat dziurę w drzewach zasłaniających sąsiadów. Będzie miała… a zresztą, niech będzie niespodzianka! Bo to nie będzie taka całkiem zwykła sauna i mimo, że na razie nie wygląda, wkomponuje się w otoczenie! Z sauny oczywiście będzie się wskakiwać do jeziora!

taki z niej będzie widok!

zdjęcia do tego momentu w albumie Się buduje...

widok z sauny nieustająco piękny, nawet w taką pogodę

Dziadek z Misiem zabawiają się z nudów

a Czarli jak zawsze idzie spać, gdy trochę dłuższy postój lub towarzyszy robocie podwórzowej

A tu dzisiejsze:

pieski oczywiście musiały się zapoznać z nową budą

Problem w tym, że kamery sąsiadów będą filmować gołych ludzi. Macie jakiś pomysł co z wujami zrobić bez zakładania sprawy w sądzie? Bo za sąd to my dziękujemy, nigdy więcej rozpraw, zwłaszcza cywilnych! Jak sobie przypomnę tego ciula mamrotka, gdy na rozprawie apelacyjnej mówił, że nie jestem taką biedną, niedoświadczoną w sprawach sądowym, żeby nie wiedzieć, że zamiast przekrzywiania kamery, by na mnie nie patrzyła, powinnam była pójść z tym do sądu, to mam ochotę zwrócić śniadanie wiadomo na kogo.
Zmieniły się od tamtej pory przepisy, RODO i te rzeczy, a nadzy goście agroturystyki to chyba już prokuratura… No nic, trzeba będzie coś z tym jednak zrobić, tylko tak nam się nie chce… :-(

jedna kamera tam gdzie zawsze, druga akurat przy saunie, niby nie patrzy na nas, ale skoro widzę jej oko, a jest szerokokątna…

Dobra, idźmy dalej! 6 stycznia wszyscy goście nas opuścili i nastał normalny o tej porze stan rzeczy.

po wyjeździe gości z górki Lodzia buszowała w resztkach z ogniska w poszukiwaniu jadła niespotykanego w domu ;-) (i znalazła!)

Ale wróćmy jeszcze na chwile do gości. W tym roku nie tłoczyliśmy soku z jabłek, bo jabłek prawie nie było. Jedynie zimowa jabłonka przy starym kompoście obrodziła. Ale że jabłka ma niedoceniane, nikomu nie chciało się zbierać. Jabłka kilka razy zmarzły (bywało po jednej/dwie noce, gdy było -4/-6. Do tego mocno nadgryzły je szerszenie. Nie wiedziałam, czy do czegoś się jeszcze nadają. Zaproponowałam Dorocie i Radkowi, bo Dorota ostatnio została gospodynią domową i bardzo ją to cieszy.

tymczasem…

podobno pyszny, tak jak i wegańska szarlotka z tych jabłek (za kilka dni spróbuję, bo mam miesięcznicę warszawską; przysmaki mają być dostarczone do dzieci, które wróciły przedwczoraj; już mi leci ślinka)

I jeszcze powróćmy do Sylwka…

nasz Sylwester z Doris

a że spodobał nam się pomysł saloniku w salonie komputerowym a tachanie ciężkich foteli z wiaty za każdym razem, gdy chce się z kimś wypić kawę, to słaby pomysł, zakupiłam na OLXie dwa małe foteliki z lat 60. za bezcen! (stolik będzie z tacy)

No dobrze, kończymy pomału…

jak napisała Monika R. na FB: Top Models się rozlazły…😜

Misio udaje, że go ptaszki nie interesują, wcale ale to wcale, on tu tylko przyszedł w gości do Czarlisia!;)

boczki😁

porcja MisioPtysiów

nieostry Misio już był

a to przeszkadzacz Ptysio

Zgadywaliście, co to za przyrząd i jaka za nim stoi idea. Oczywiście Zero West!

służy do nakładania ziarna do butelek-dozowników dla ptaków

o takich, jak tu wiszą

Jeszcze tylko doniosę, że nie żyje Nela, dla której zbieraliśmy na kojec, a Kubuś, któremu się okienko socjologiczne nie otworzyło, pracuje nad tym u pani Marii, która pomagała kiedyś doktorowi. Jest o tym w opisie zrzutki

I taką misę jeszcze popełniłam, wciąż do kupienia, a dużo nowych drewnianych rzeczy robi się!

Nie, nie zapomniałam o WOŚPie! Możecie wylicytować moje kafelki!

No więc przyszedł czas, bym też pobiła się w pierś. I oczywiście nie w tym jednym jestem winna :-( Wiecie ile dwutlenku węgla produkuje ten nius??? Okropnie dużo! W ogóle internet, wysłanie najmniejszego mejla a co dopiero takiego z załącznikiem! Ta ilość zdjęć, którą zamieszczam, jest bardzo energochłonna. Serwery zużywają ogromny procent energii produkowanej na świecie i to głównie z węgla. Zobaczcie sami. Pomyślę, jak się ograniczać!

Na poprawę nastroju… Ten filmik już i tak wisi na serwerze, nie przeze mnie, ja go tylko osadzam, więc z czystszym sumieniem…

Komentarze

z FB, 2020/01/12 21:52
Elzbieta K: baner, z napisem nieładnie jest podglądać sąsiadów! takiej wielkości żeby zakryć kamerę,lub ustawić na przeciwko tej kamery swoją!
Galeria Wiejska: ale wtedy łamalibyśmy prawo jak oni, a wolelibyśmy się do nich nie zniżać ;) banery żeśmy przerabiali, tylko szpeciłyby u nas, a im nic by nie robiły :(
Elzbieta K: no tak ale oni się tym nie przejmują, pan Robert zdolniacha zrobił by na wysokości kamery z drewna wypalił napisy,a kamerę by trochę zasłoniły!
Galeria Wiejska: ale to by stało u nas, na naszym brzegu, zasłaniało słońce itd :(
Elzbieta K: no jak już tam chcecie to zrobicie,ja tylko tak ,chciałam Was podnieść na duchu. Ja natomiast mialam przygodę z wiejskimi chuliganami, wybili mi szybę butelką od wódki w oknie kuchennym, dobrze że wewnętrzna zostala to mi nie wieje, bo na wkład trzeba czekać dwa tygodnie😒
Galeria Wiejska: przerabialiśmy pomysł z banerem, niestety u nas nie do zastosowania tak, by nie szkodził nam, a sąsiadom coś robił   Współczuję wiejskich chuliganów, u nas na szczęście nie ma takich, chyba wszyscy za dobrze się znają.
Monika Rybak , 2020/01/12 22:53
To co napisałaś Aniu,przypieczętował tylko mój dzisiejszy nastrój. Powód? Rozczarowanie naszym gatunkiem. W każdym aspekcie. Akurat dzisiaj wojowałam z typem zarzucającym Jurkowi nawoływanie do aborcji i eutanazji. O korzyściach materialnych nie wspomnę. Tyle razy obiecałam sobie,że schowam się w skorupce,zamknę chapę i będę przetakiwać. Nie! Nie wytrzymałam! I teraz ten tekst...Przerażający...Niby wszystko wiem,ale tu jest esencja.
A tak nacodzień przeraża mnie niefrasobliwość ludzi.Nie tych gdzieś na drugiej półkuli,nie tych w innym województwie! Tych najbliższych, z mojej wsi czy gminy. Ludzi od pokoleń obcujących z przyrodą. Może dlatego tak oczywista jest dla nich jej niezmienność? Mają mnie za lokalnego wariata,bo wściekam się na nową,piękną,betonową ścieżkę rowerową,wybudowaną tam,gdzie od stu lat rosły ogromne lipy...Bo nie koszę trawników,bo plewię pobocze zamiast, tak jak wszyscy prysnąć hojnie randapem.
Przeraża mnie fakt,że moje wnuki nie zobaczą normalnej, polskiej zimy,że nie zobaczą już zwierząt, które ja widziałam...
Masz rację,że obudzimy się kiedy będzie za późno. Już jest za późno!
Idę spać...Nie wiem czy mi się uda,myśli czarne...Może otworzyć okno? Chyba nie,bo sąsiad znów napalił plastikiem...
ania, 2020/01/12 22:59
Mam nadzieję, że wiesz Moniko, że nie jest moją intencją Was dołować, ale nie umiem siedzieć cicho, gdy coś wiem, czego inni nie wiedzą, a jest to ważne dla wszystkich.
Mnie też jest smutno, że taki świat zostawiam swoim wnukom :(
Sylwia , 2020/01/13 01:09
Do dupy z tym wszystkim ☹️
Monika Rybak, 2020/01/13 07:58
Nie dołujesz, tylko przedstawiasz fakty. Ot co!
A idioci nadal będą twierdzić,że to są dyrdymały nawiedzonych ekologów, że zagrożenia nie ma, że lobby, że ekoterroryzm...
Do momentu,aż huragan nie zmiecie im chałupy,powódź nie porwie wypasionej bryki,a pożar nie pochłonie dewizowej WYLLI w lesie...😪
Monika, North Carolina, 2020/02/05 11:26
Jesli to ma byc "nieunikniona katastrofa" - to jaki jest sens jej zapobiegac, skoro nieunikniona? - Opoznic/zmniejszyc/odwrocic?
ania, 2020/02/05 12:18
Chyba czytasz bez zrozumienia. Jest nieunikniona, ale możemy ją opóźnić (znaczy moglibyśmy, gdyby większość ludzi nie była kretynami) i możemy się do niej przygotować. Przecież to nie stanie się jednego dnia, tylko będzie coraz gorzej, będą stopniowo pojawiały się różne utrudnienia, niemożności, zagrożenia a my musimy jakoś się do tego ułożyć, by w najmniejszym cierpieniu dokonać żywota. Za naszego życia już to odczujemy. Gdy ma się dzieci, wnuki, perspektywa się zmienia. Pragnęłabym, aby ucierpiały jak najmniej, chociaż mnie już nie będzie.
Skomentuj:
EYOYH
 
 
nieunikniona_katastrofa.txt · ostatnio zmienione: 2020/02/05 13:58 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika