24 listopada 2013

Nius dla trolli

tak wczoraj wyglądało jezioro

Czasy, gdy w niusach grasowała Ela z Wrocławia (pozdrawiamy!), niestety bezpowrotnie minęły. Nie żebym za nią tęskniła, ale tęsknię za czasami, gdy nie budziłam tak żarliwych emocji;) Aktualne trolle, wygląda na to, czytają mnie sumiennie i namiętnie, by rozkręcić się w negatywnych uczuciach. A wydawałoby się, że ludzie uciekają z miejsc, gdzie uczucia negatywne się budzą i omijają tych, którzy je wywołują. Jak widać z niektórymi jest odwrotnie. I w dodatku jak się rozkręcą to zatrzymać nie mogą. Można to oczywiście tłumaczyć potrzebą wylewania swojej nagromadzonej gdzie indziej złości w miejscu bezpiecznym, bo anonimowo i wobec kogoś, kto nie zagraża, bo bronić się może tylko słowem i w odwecie nie zniszczy i nie odbierze niczego, na czym trollowi zależy. Ale to wytłumaczenie wydaje mi się zbyt proste i niewystarczające.

Oczywiście nie jestem wybrańcem, każdy piszący bloga nie tylko o kotkach i motylkach doświadcza aktywności trolli - można by powiedzieć „cena sławy”. Wystarczy też zajrzeć na jakiekolwiek fora czy komentarze pod artykułami na portalach, by spotkać sfrustrowanych i zawistnych podjudzaczy, którzy nie przepuszczą okazji by dokopać, wylać żółć, zdewaluować i poczuć się mniejszym zerem. Przyznam jednak, że zawadzkie trolle mają trochę inną maść.
Dzielą się na intelektualnych „wytykaczy” i rozemocjonowanych „naprawiaczy świata”.
Do tych drugich oczywiście mi bliżej:) Jednak różnica między nami jest taka, że ja, gdy ktoś nie wyznaje mojej wizji świata, nie ścigam i nie wpycham mu na siłę mojej jedynie słusznej racji, a gdy się broni, nie obrażam go i nie gnębię, no i każdy, komu moja wizja nie pasuje, może spokojnie opuścić niusy bez podania przyczyny i już nigdy nie wrócić.
Natomiast wytykacze to tacy czepialscy, którzy patrzą innym na ręce i tylko czekają, by móc wypunktować. Z rozkoszą wytykają wszelkie braki, słabości i nieustannie podważają odmienny punkt widzenia. Wyjmują słowa z kontekstu, przyczepiają się do nieistotnych szczegółów i żądają naukowych dowodów tam, gdzie wystarczy troska. Oczywiście też najlepiej wiedzą jak jest prawidłowo, lecz nie chodzi im o naprawę świata, tylko o wykazanie, że ten, kto nie podziela ich opinii jest idiotą.

Dla emocjonalnych naprawiaczy mam więcej tolerancji, bo widzę, jacy są zagubieni, jak walczą o swój obraz świata, by się nie rozlecieć. Intelektualnych wytykaczy nie lubię, bo mają klapki na oczach i uszach w imię podtrzymywania złudzenia o swojej doskonałości, poza tym są emocjonalnymi inwalidami , wierzą w potęgę rozumu i gardzą uczuciami.
Jedni i drudzy niestety widzą tylko to co chcą, choć z innych powodów. Czytają wybiórczo, ślepną na pewne fragmenty tekstu. Można im tłumaczyć, pokazywać drugą stronę problemu, wyjaśniać przyczyny innego postępowania, niż to wymagane przez nich, tłumaczyć, że ma się na myśli co innego, niż to, co nam wmawiają, a oni dalej swoje. Bo problem w tym, że prowadzą monolog a nie dialog.
Naprawiacze panicznie boją się zobaczyć, że jest coś poza tym, co widzą, bo to grozi rozpadem wszystkiego, w co wierzą i zostaliby z niczym. Wytykacze krytykują i oceniają innych nie po to, by coś zmienić, tylko by umniejszyć innych i dzięki temu poczuć się lepszym. Oczywiście oznacza to, że w głębi duszy muszą czuć się zerem, inaczej tej potrzeby by nie mieli.

O mojej tolerancji dla jednych i drugich świadczy, na ile komentarzy im pozwalam;) Jednak jedni i drudzy lądują w końcu w koszu, bo im nie wystarczy, że raz powiedzą co myślą, próbują zdominować dyskusję używając wciąż tych samych argumentów do znudzenia. Tak jakby mieli nadzieję, że gnębiąc styranizują mnie i przestanę myśleć swoje. To takie cudowne złudzenie tyranów, że jak zdominują i skontrolują wolność wypowiedzi, to zniszczą też wolność myślenia.
Oczywiście ja też używam wciąż tych samych argumentów do znudzenia, ale przypominam, to moje niusy i mogę propagować swoje idee ile mi się chce, natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, by myślący inaczej założyli swoje blogi i tam się produkowali do woli. Tu rządzą moje prawa i do woli wolno tylko mnie i tym, którzy mnie wspierają:) Niestety wielu osobom trudno jest uznać, że na ich warunkach może być tylko ich własność. Nawet ja muszę wysłuchiwać bur od męża, gdy wg niego pisząc niusa robię coś sprzecznego z interesem strony zawadzkiej, czyli naszym wspólnym – w końcu to biznes i odstraszanie potencjalnych klientów jest podcinaniem gałęzi na której siedzimy, lub jak kto woli, odgryzaniem ręki, która karmi. I oczywiście ma rację, problem w tym, że ja też;) Bo jak wie każdy dojrzały osobnik homo sapiens (choć nie tylko, koty również to wiedzą, wówczas machają ogonem), w ważnych sprawach rzadko kiedy udaje się uniknąć wewnętrznego konfliktu. Można go co najwyżej rozparcelować w parze, np. jedną stroną obdarować męża, drugą zostawić w sobie i vice versa. Moją racją jest, że wolę, aby ludzie wiedzieli do kogo jadą, skoro mają mieszkać pod naszym nosem i unikamy w ten sposób konfliktów z gośćmi, a przyciągamy takich, z którymi możemy się dogadać. Moją racją jest również interwencja, gdy coś mi się nie podoba, by nie było, że nie mówiłam. Oddaną Robertowi racją jest, że hoduję w ten sposób wrogów. Robert umieszcza we mnie samobójczą odwagę w mówieniu co się myśli, a ja w nim rozsądne wyhamowanie. Albo jak kto woli – ja to zły policjant, a on dobry. I dzięki temu jakoś się kręci:) choć niestety trolle się rozpowszechniają na inne obszary, aktywnie mnie poszukują i wypisują brednie gdzie się da, a gdzie moja jurysdykcja już nie sięga i nie mogę wyrzucić do kosza. Bo ja w przeciwieństwie do trolli ujawniam się.

Są też tacy, których nigdy nie macie okazji poczytać, bo lądują w koszu tak szybko, jak się da. To ci, którzy nadają sobie prawa komisji egzaminacyjnej wydającej certyfikaty. Są tak wybitni, wykwalifikowani, wykształceni, mądrzy i doświadczeni, że przyznają sobie decydujący głos w następujących sprawach: kto i do czego się nadaje a kto nie, komu wolno a komu nie, kto co powinien… Oczywiście ich jedynym argumentem jest „bo tak mi się podoba i już”.

Problem też w tym, że nie wiadomo jak z trollami postępować. Odpowiedź na komentarz prowokuje ich do dalszych, w kółko tych samych wypowiedzi, czują się zachęceni, by bruździć dalej. Gdy się nie odpowiada, czują się ignorowani, co podjudza ich jeszcze bardziej. Gdy się wrzuci do kosza, stają się niebezpieczni. W każdym razie, co by nie zrobić, troll się pieni coraz bardziej;)

Czasem myślę, żeby zostawić w cholerę te niusy, co się będę narażać. Potem myślę, że się nie dam zastraszyć. Raz chcę tłumaczyć, bo wiem, że skoro myśli tak jeden troll, to znaczy, że takie myśli powstają też w głowach innych, ale tych otwartych na świat i warto im pokazać drugą stronę medalu. Innym razem nie chce mi się tłumaczyć, bo nie zamierzam udowadniać, że nie jestem wielbłądem.

marcinki szlag już trafił

Więc tylko: Na zarzut, że nie powinnam uprawiać swojego zawodu, bo się do tego nie nadaję, mogę jedynie powiedzieć, że zapewne mądrzejsi od trolla o tym zadecydowali i na bieżąco to weryfikują. Na pytania, co takiego robię, jaką niby pracę wykonuję dla regionu, mogę jedynie doradzić, by przetarli szkiełka, bo im chyba zawiść mgłą zasnuła, ewentualnie przypomnieć, że czasy praktyk robotniczych i czynów społecznych minęły, teraz nieco inaczej można się przysłużyć, np. dając zarobić okolicznej ludności, popularyzując region i rozwijając turystykę, dbając o walory okolicy i ekologię, przyczyniając się do zwiększenia cen nieruchomości, edukując ludzi, wspierając lokalnych rzemieślników i inicjatywy, pracując dla mieszkających w promieniu 100 km ludzi będąc nielicznym na tym obszarze dobrym specjalistą w swojej dziedzinie, a zarobione pieniądze wydając w tutejszych sklepach i instytucjach, itd., itp. A miłośnikom farm wiatrowych przypomnieć, że będąc ich przeciwnikiem nie jest się ani przeciwko ekologicznym źródłom energii, ani nawet dużym wiatrakom, ani egoistą, tylko może ma się szersze horyzonty. Natomiast pozwolicie, że nie będę się odnosić do przypisywanych mi czy w parze z Robertem motywów postępowania, cech charakteru czy zaburzeń osobowości;) Nikt nie jest doskonały, wszyscy mamy swoje za uszami Panie Trollu i najlepiej zrobisz zaglądając za uszy swoje (polecam lustra i odzwierciedlenie w innych ludziach) i robiąc porządek tam.

to dopiero trolle wstrętne! Zapewne nocą skaczą na trampolinie;) a jeśli chcecie więcej większych zdjęć z tej pięknej zamglonej soboty, to są w albumie Zamglona sobota

Komentarze

Monika, North Carolina, 2013/11/24 05:31
Genialna jestes, Aniu! Doskonale ujecie. Bardzo dobra analiza charakterow trolli i ich wystepow. Sama juz zauwazylam, ze trolle z uporem maniaka wchodza do cudzego domu i krzesla chca przestawiac...
No i wtedy wcale nie trzeba ich zbytnio tolerowac, bo U SIEBIE bedac mozna wyrzucac smieci tam, gdzie ich miejsce. Do smietnika.
Mnie (jak zwykle zreszta) zachwycaja dzisiejsze zdjecia! Mgly, odbicia wodne, brak widoku dalekiej przestrzeni, co daje obraz nieskonczonosci... Jesien u Was jest cudowna, wrazenia wspaniale.
Jedyne co mnie mnie troche zmrozilo - kretowisko wokol trampoliny. Sporo tych kopczykow, nie da sie ukryc. Moja Babcia na dzialce wkladala w nory resztki cuchnacego sledzia, co chyba mialo straszyc krety potwornym smrodem, ale nie jestem pewna z jakim dzialalo to skutkiem. Jednak dzialka Babcina byla na tyle mala, ze krety pewnie z niej mogly latwo uciec do sasiadow. Wasze wlosci to obszar pewnie wiekszy od 1000 malych BAbcinych dzialek, wiec nie wiem, ile smierdzacych sledzi musialabys zakopac, zeby krety sobie poszly...
ania, 2013/11/24 10:46
Nawet gdyby wtykanie śledzi miało sens, mielibyśmy doły zamiast górek i zdychające od śledzi psy i koty;)
Robert, 2013/11/25 09:13
A kiedy znowu będą niusy jak dawniej bez kłótni i innych rzeczy... czekamy na dawne ZAWADY pozdrawiam
ania, 2013/11/25 11:47
Z mojej strony nic się nie zmieniło. Zawsze pisałam, co myślę, gdy mi się nie podobało i czasem już kłótnie były (np. o myśliwych, o wyborach sołtysa, o ustawie o związkach partnerskich, o wiatrakach...). Nie zamierzam zamilknąć, gdy znowu coś mnie wzburzy czy wkurzy. A że uruchamia to myślących inaczej oraz różnych kosmitów i wariatów to już nic na to nie poradzę;)
bjakborys, 2013/11/25 16:05
Ja tam się na swój sposób cieszę z tych wszystkich kłótni, przynajmniej jedyni prawdziwi i nieomylni patrioci nie będą przyjeżdżali na urlop do "lewackiej" agroturystyki i milej będzie z tą świadomością wypoczywać :)
kinga m, 2013/11/26 18:44
a skąd wiadomo,że nie przyjadą? :)
ola z katowic, 2013/11/27 08:32
A Biełka i Striełka? Co z nimi ;-)?
ania, 2013/11/27 16:03
Będą, będą Olu, w następnym:)
Skomentuj:
OLNBK
 
 
nius_dla_trolli.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/07 19:50 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika