26 lipca 2017

Nius imieninowy

Leje więc piszę. Więcej niż dwa dni ładnej pogody chyba tego lata nie było:( Ale po przeczytaniu kroniki szkoły nigdy już nie będę psioczyć na aurę! Wielomiesięczne mrozy poniżej 20 stopni przy naszych kilkudniowych, mrozy w czerwcu przy naszym przymrozku trzeciego, czy dwa miesiące deszczu przy tegorocznym lecie, to prawdziwe powody do zmartwienia. Jednakowoż takie lato niech spada. A ponieważ zmęczył Was nius ostatni, znaczy to co pod nim, dziś cieszmy się, że nasz prezydent w 2/3 poszedł po rozum do głowy i o pisie ani mru, mru;) Tylko jeszcze jedno zdanie:) Bo moja teoria jest taka, że prezydent ma kochankę (jako że brukowce głoszą, że para prezydencka to fikcja) i ta mu szepnęła do ucha: kochanie, masz jedyną szansę przejść do historii nie jako podnóżek K., lecz wybawiciel narodu:) Przy tej okazji, no wiem, wiem, miało być jedno zdanie, no ale jeszcze tylko to: dziękuję wszystkim, którzy w naszym imieniu wyprowadzają świeczki na spacer! Tymczasem tu, w Zawadach, radzimy sobie jak możemy z tym historycznym latem:

grunt to znaleźć dobrą miejscówkę!

ta to się zawsze umie urządzić

a Ptysio, jak przystało na czwartego pieska, na psim posłaniu na ganku

A gdy wychodzi słońce…

więcej w albumie Taki leniwy, letni dzień...

Lodzia niezależnie od pogody - dwie wersje, aby było widać dywany:)

A skoro jesteśmy w wiacie…

rozkwitły róże w donicach i w ogóle

to przejdźmy do kącika kawiarnianego, który powstał pod markizą:

a więcej w albumie Próba zrobienia zdjęć tarasu z markizą

Misio też

A skoro jesteśmy na tarasie, to przejdźmy na podwórze…

bo malwy całkiem rozkwitły!

więcej kwiecia w albumie Kwitną róże, w ogóle kwitną...

u gości też kwiaty

Nie powiem, ładnie u nas:) Szkoda, że to ładnie tylko parę miesięcy, z naciskiem na PARĘ. Dlatego trzeba się już zabezpieczać na zimę!

przy okazji przywiezienia drewna nieco rozjechana łąka czego nie mogli przeboleć przedostatni goście, miłośnicy dzikich łąk pełnych ziół, ale już niedługo sianokosy, więc…

Zresztą w piecach i teraz palimy, bo wilgoć i ziąb czasem w domu:(

nic dziwnego, skoro tak na świecie a jeszcze więcej deszczowych łąk w albumie Nasze łąki mimo niepogody

Misio-Ptysie przytulają się do siebie

donoszę, że ważą już po 4 kilo, ale wciąż jakieś takie małe…

Obowiązek kronikarza karze też donieść, że

dziki pomost na plaży gminnej znowu w rozsypce

a tak wygląda teraz, po działaniach spycharko-koparki, zejście do wody

A przy naszej plaży jakieś takie białe duże psy wylądowały na naszym jeziorze..

lepiej się ewakuować;)

Poza tym Ptysio chciałby chodzić z psami na spacery, ale mu nie pozwalamy, bo jakiś obcy pies może mu zrobić krzywdę, i lepiej niech się kocina nie uczy odchodzić tak daleko od domu. Jednak Ptysio cwaniak chowa się w krzakach bzu i dogania nas, gdy jesteśmy na tyle daleko od domu, że nie chce mi się zawracać. Więc czasem mu się udaje.

więcej w albumie Dziś Ptysio też był z nami na spacerze

Mieliśmy też aferę z kaczuszkami o czym w niusie przyrodniczym Powtórka z kaczkami

Robert wypuszcza ostatnią zgubę (film w niusie przyrodniczym)

Nie pytajcie jak spędzam urlop i imieniny. Znaczy imieniny, to widzicie jak. Ale nie jest źle. Gdy nie ma wymiany gości, czytam skandynawskie kryminały i siedzę w pracowni, czasem po nocy, ale co tam, przynajmniej mogę spać na drugi dzień do południa:)

Post o tym na FB

No dobrze. Starczy kwiatków, kotków, piesków i mazurskiej sielanki??

To może słów parę o Czarlim, żeby nie było takiego gwałtownego przeskoku!:) Najpierw propaganda schroniska na Paluchu (żeby wejść w cały post należy puścić film i kliknąć w F na dole, a warto, bo w komentarzach zdjęcie malutkiego Czarlisia!):

✨ Obalamy mity ✨🕵️‍♀️
Wiele osób boi się zaadoptować psa, który wiele lat mieszkał w schronisku. Często mówią też, że on się już przyzwyczaił i że zrobią mu krzywdę jak go stąd zabiorą. Popatrzcie na Charliego, który trafił do schroniska jako 8-tygodniowy szczeniak, w schronisku mieszkał 10 lat. Nie znał innego życia. W październiku 2016r. Ania i Robert podarowali mu dom. Czy myślisz, że jakby został w schronisku byłby szczęśliwszy?

Czarli jest kochany i ani przez moment nie żałuję, że jest z nami, bo patrzeć na niego na wolności to rzecz bezcenna. Ale gdy zrywa się enty raz z posłania z ujadaniem urywającym głowę, bo wchodzi do domu Robert, albo, bo byle szmer w korytarzu, mam go ochotę udusić. Najlepszym psem jest rano, przed spacerem, wtedy nawet do Roberta podbiega, trąca go nosem i nadstawia głowę do głaskania. Spacer a potem micha, najpiękniejsze chwile w jego życiu!

Ale im bliżej wieczora, tym bardziej Czarlikowi odbija. Czasem nie chce wracać do domu, chowa się za garażem, wczoraj np. musiałam wziąć smycz i go przyprowadzić (złapany ręką za obrożę nie pójdzie, kladzie się na ziemi). I nie wiadomo o co mu chodzi:( Boi się najbardziej wieszania prania i trzepania (kap, dywaników…), zwiewa wtedy pod deski, problem w tym, że w sezonie ciągle wieszam i zdejmuję pranie, no i trzepię. Gdy znikam w ubiorze wskazującym na to, że nie do miasta, wyskakuje przez płot i szuka mnie na drodze, ale na szczęście wraca. Detonator właściwie ma już tylko na wszelki, bardzo wyjątkowy wypadek. Nie wiem, co by to miało być - wybuch? straszna burza? Choć i tak wątpię, by zginął. No ale lepiej nie ryzykować. No i nie można go zamykać w domu samego. Znaczy z resztą psów i kotów, ale bez ludzi. Gdy wychodzimy nawet na krótko, np. sprzątać na górce, dom jest obsrany. Ewidentnie ze strachu. Z kolei zostawiać go na podwórzu nie chcemy, bo przeskakuje płot. Ale najgorsza jest ta jego nienawiść do Roberta. Na żadnego mężczyznę tak nie reaguje. Dopiero gdy Robert podejdzie, zagada, pogłaszcze, Czarli się uspokaja. Nie pomaga, gdy Robert go karmi i wyprowadza. Nie pomaga żółty ser, którym go przekupuje (a Czarli żółty ser uwielbia)! Ani klepanie po tyłku, które uwielbia też. Robert oddala się, wraca, i to samo! Pies jeży się cały i potwornie ujada. Mam na to dwie teorie:) Jedna to taka, że za swoje zaginięcie i czterodniową tułaczkę, Czarli przypisuje winę Robertowi. W końcu to Robert go ganiał po łące i przeganiał;) Potem znowu go chciał złapać na pewno w jakimś strasznym celu. I na pewno wtedy mnie gdzieś zamknął, żebym nie mogła być z Czarlisiem;) Druga teoria: Musi być coś nie tak, żeby Czarli nie zwariował ze szczęścia:)

Historię o zdemenciałym Piechulu, któremu wieczorami włącza się szwędacz i stuka pazurkami o podłogę godzinę, dwie… tym razem Wam daruję:) No i moje imieniny już zawsze będą mi się kojarzyć ze śmiercią Belfegorcia. Już rok, jak nie ma go z nami:(

No to przejdźmy do ciemnej strony mocy;)

Historyjka sprzed kilku dni:

Rozmowa z naszą gościówą z Domku na górce (pani przyjechała na rowerze na naszą plażę z jedzeniem dla męża i dwóch synków, ale ich nie zastała, bo kajakiem popłynęli na plażę gminą):
Ja: Może pani przejść brzegiem, to dużo bliżej, niż wracać do drogi i drogą
Pani: Tą furtką? A to legalne?
Ja: No przecież to pas przybrzeżny, ma pani prawo przechodzić.
Pani: Ale tam są psy.
Ja: Ale tam nie ma prawa być psów, które uniemożliwiają przejście, jeśli będą, to pani zadzwoni na policję.
Ja: Ale ja się boję psów.

Tak to się właśnie odbywa.

Żeby nie było wątpliwości. Nie odpuściliśmy. Młyny sprawiedliwości… Mamy też czarnego konia, którego sąsiad sam nam podarował!, tylko musi nadejść jego czas. A póki co…

filmik z dziś:

i parę zdjęć.

Kłoda po drugiej stronie furtki, tak, że nie można jej otworzyć, supełki-węzełki z wierzby, kamera, tablice ostrzegawcze i kłujący krzak w przejściu. A psy jak były, tak są. Straszą naszych gości i w ogóle ludzi nad jeziorem. A dalej brzegiem z pewnością też nie da się przejść - za Magdalenką jest zarośnięty lasek, przez który nie da się przedrzeć bez maczety czy kosy, bo nieużywana ścieżka zarosła. Pozdrowienia dla pani sędziny wydziału karnego z oleckiego sądu, wiecie której;)

P.S.

Właśnie się dowiedziałam, że dzień moich imienin jest jednocześnie Dniem Pamięci Ofiar Strażnicy. Czyli 26 lipca mam podwójne święto;) bo jak najbardziej czuję się ich ofiarą:(

Komentarze

Monika Rybak , 2017/07/26 19:34
Solenizantce: wszystkiego najlepszego! Koty można oglądać godzinami, są niesamowite!

Lato do bani;leje i duchota, jak mawiał Pawlak. I jeszcze urlop (mój) się kończy!

Pomyślności wszelkiej!
Tess, 2017/07/26 20:55
Ania, najpierw życzenia - ogromu cierpliwości do zwariowanych zwierzaków i do nieprzewidzianych okoliczności! Nam Omek też dawał do wiwatu i też miał odjazdy i też nie żałowaliśmy ani przez sekundę. Przesyłamy głaski dla całego towarzystwa! I słońca życzę!!!
MACIEK, 2017/07/26 23:01
Czesc, wlasnie chcialem wszystkim polecic wspanialy film " Oportunisci" Paolo Virzi z 2013, ale film z Czarlim tez jest mocny.
ania, 2017/07/27 00:15
Film nieznany w Polsce, nie ma go nawet w filmografii Virziego na Filmwebie
Monika, North Carolina, 2017/07/27 06:55
No to znowu: NAJLEPSZE zyczenia imieninowe, duzo usciskow i calusow!
Mam nadzieje, ze z okazji deszczu chociaz troche wypoczelas. Od wszystkiego, lacznie z polityka.
Smiesznie Charlie i Lodzia reaguja na jeziorowe labedzie. A zwierzaki schroniskowe sa zawsze najbardziej zaslugujace na adopcje. No i takie bezdomniaki, jak wasze Tygrysy.
Skomentuj:
SNVGW
 
 
nius_imieninowy.txt · ostatnio zmienione: 2017/07/27 14:09 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika