2 października 2016

Nius na odtrutkę

Taką mam jakąś potrzebę pójścia dalej. Kolejny miesiąc przeleciał, znowu do pracy w Warszawie, więc jak nie dziś, to dopiero ho, ho. A jak wrócę, znowu się przedawni.

Np. to, że prawdopodobnie dziś pływałam ostatni raz w tym roku. Od jutra ma się popsuć pogoda, a nawet gdyby nie, gdy jadę do pracy, raczej nie zdążam z pływaniem.

zdjęcie pstryknął mi Marcin, który przyjechał z Andrzejem i oczywiście z Igą

Iga ganiała Miodzia, więc trochę się znerwicował, a chłopaki jak zwykle szukali skarbów, które teraz się moczą w oleju.

Bo plan jest taki, żeby zrobić muzeum zawadzkie. Na górze pensjonaciku, obok galerii. Trochę się tych skarbów nazbierało, więc trzeba zrobić gablotkę. Poza tym będziemy zbierać na książkę. Na tłumaczenie dziennika zawadzkiego nauczyciela, prowadzącego szkołę przed wojną i w wojnę. Nasz gość z Niemiec sprzed roku skserowane zapiski pisane szwabachą, dla zwyczajnego człowieka nieczytelne, przepisał normalnymi literami. Robert szukał długo tłumacza, na którego nas będzie stać i chyba znalazł. To nadal kupa pieniędzy, więc liczymy na wielbicieli Zawad. Jak przyjdzie pora, zorganizujemy zrzutkę.

tą drogą dzieci z naszego domu wędrowały do szkoły

I jeszcze kwestia kotów. Jeśli mieszkacie na wsi, obserwujecie to samo. Od późnego lata kocie podrostki na polach i przy drogach. Większość z nich nie przeżyje zimy:( Niektóre miały szczęście - zostały wrzucone w krzaki, znalezione i znalazły dom jak Miodzio, inne wyrzucone z samochodu na drogę w lesie i z tej drogi zabrane do domu jak Felix Malutki, jeszcze inne urodziły się w mniastowej stodole, były dokarmiane i teraz problem, co dalej, ale martwi się tyle osób, że może coś wymyślą. Ale inne rozpełzły się po polach i przetrwają tylko nieliczne.

A wydawać by się mogło, że to takie proste. Parę razy nawet podawałam link do akcji sterylizowania prowadzonych przez różne fundacje. Ale po co, skoro można kota wrzucić w krzaki a jak kot zdechnie to tym lepiej.

No więc tak, Pani sołtys. Skoro kolejną kadencję podjęła się Pani nim być, to może pora na jakieś działanie? W gminie są na to środki. Zamiast na hycla i pseudoschroniska, można się wystarać na kastrację i sterylizację. Znam takich, którzy w swoich gminach to zrobili. Tylko ktoś by musiał się tym zająć. No a kto, jak nie ten, kto przyjął na siebie funkcję pośredniczenia między wsią a gminą, nie ten, kto podobno tam nas reprezentuje? Myślę, że co najmniej połowa mieszkańców wsi jest za. Oprócz tego, że w gminie są na to środki, jest też fundusz sołecki, nie wiem, ile razy już zmarnowany. Kiedyś okazało się, że nie może pójść na budy dla psów. Wtedy pisaliśmy do jakiegoś posła o interpretację przepisów. Odpisał, że na budy nie, ale na sterylizację jak najbardziej. Przecież kocha Pani zwierzęta, co stoi na przeszkodzie by zrobić coś wreszcie dla Zawad, a może i okolicznych wiosek? Niektórych rzeczy nie można, bo gmina nie ma kasy. Wiemy i rozumiemy. Ale to jest do załatwienia! A ile ludzi będzie tu szczęśliwszych wiedząc, że nie będzie musiało się martwic o kolejne bezpańskie psy i koty!
Przy okazji z okazji nowej kadencji przypominam o obowiązku zebrań raz na pół roku, a o wyborach należy powiadomić osobiście. Tak wielu jest nas w Zawadach, że nie można było tego zrobić? Nie ma obowiązku czytania kartek na tablicy, gdzie różne rzeczy wiszą, niekoniecznie ważne. Zresztą jeżdżę do pracy przez Cichą Wólkę, nie koło tablicy. Robert był akurat w W-wie, też nie jeździł. Dowiedzieliśmy się przez przypadek, a chyba nie powinno tak być?
Również przy okazji, tych z Was, którzy przeczytali „gdzieś”, że nie wybrano mnie na sołtysa, informuję, że Anna Maluchnik nigdy w wyborach na sołtysa nie startowała, ja zresztą też;)

Skoro już jesteśmy przy urzędach, dostaliśmy ostateczne pozwolenia na dom z bala. Teraz już „tylko” projekt i możemy zaczynać;) Powinniśmy postawić ściany przed zimą, by domu nie zmarnować. No nie wiem…

na razie się niebieści z oddali;) ale mimo, że nie ma budowy, w niusie o domu z bala z cicha pęk przybywa informacji!

Domu nie ma, ale są już widoki z:

ganku

okien z tyłu domu

okien z tego boku, co wychodzi na drogę

Z drugiego boku na razie wyrastają drzewa;)

a Bilbo stoi u podnóża schodów (więcej w albumie Domu z bala jeszcze nie ma, ale widoki już są )

A skoro jesteśmy przy bezdomnych kotach, to ostatnio dokarmianie takich jednych, mieszkających u znajomych w stodole, przypłaciłam… urwaniem drzwi od kangura.

No, prawie urwaniem. Urwać to je musiał Robert do naprawy. Pojechałam do kotów po pracy czyli w nocy. Nie miałam ze sobą latarki, więc zostawiłam samochód przed bramą na długich, by mi oświetlał podwórko, z otwartymi drzwiami, bo przecież zaraz wrócę, weszłam do komórki, gdzie koty mają jedzenie i z tej komórki słyszę jakiś rumor. Wyskakuję, a kangur świecąc mi w oczy toczy się w dół i wpada w drzewa. Otwarte drzwi klinują się elegancko i wyłamują tak, że nie tylko nie dało się ich zamknąć ale nawet przymknąć na tyle, by z otwartymi jechać;). Ledwo go z tych drzew wyciągnęłam. Drzwi otworzyły się w „drugą stronę”, bo wyłamał się ogranicznik, weszły pod karoserię i koniec. Oczywiście musiałam dzwonić po Roberta. Nie chcecie wiedzieć, co powiedział:) A wszystko przez to, że kangur nie ma ręcznego. Znaczy miewa, ale to był akurat ten moment, gdy nie miał. Ręczny w moim kangurze to porażka. Psuje się po góra 3 tygodniach od zainstalowania nowej linki. Wszystko przez napęd na 4 koła. Linka idzie wierzchem a na wsi „wierzchem” oznacza błoto, piach i natychmiastowe zatarcie.

Poza tym jesień na całego! Jest pięknie. Ale podobno jutro ma już padać i zrobić się zimno. Oczywiście mamy nocne przymrozki za sobą i przykrywanie kocem dyń hokkaido i cukinii. Ale w dzień wciąż pięknie i deszczu jak na lekarstwo. Przez co muszę podlewać truskawki i „nowy” ogródek.

tu widać, że nie zabrały ogniska!

Robert skończył dziś rąbać drewno.

wczoraj jeszcze było tak

a dziś już finito:

cztery kopce drewna

i pełna drewutnia - może nie zamarzniemy tej zimy

Ostatnie podrygi w wiacie:

zaraz się zaczną korowody z pelargoniami:(

Resztki facelii:

którą nakarmiliśmy pszczoły Grzegorza, ale dla nas już miodu zabrakło, w okolicy zresztą też miodu brak

Pewnie ostatnie dni takich roślin, co je zaraz zetnie mróz:

ozdobnej fasolki za stodołą na górce, która wreszcie odżyła, bo tak, to albo jej było za ciepło (ściana południowo-zachodnia), albo za mokro

i oczywiście naszego dzikiego wina tu i tam, które teraz w najpiękniejszej postaci (tego ohydnego krzesła nie ma komu schować:))

Te widoki też do pierwszych mrozków:

Więc cieszmy się, póki są!!!

więcej w albumach: I to samo co wczoraj, tylko późnym popołudniem , Jesiennie wokół domów , Zawadzka jesień komórką

I uprzejmie donoszę, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Gwałtowny wzrost polubień na FB, wsparcie i życzliwy odzew tu i tam, zatroskani okoliczni mieszkańcy, bezpłatna reklama (przecież wiadomo, że tych, co wierzą w te bzdury, nie chcemy u nas, a reszta tym bardziej przyjdzie), ale jeśli liczycie na powtórkę, to nie będzie;), szkoda życia.
Skoro już jesteśmy przy marketingu;) - prośba: ci z Was, którzy mają profile na FB a zapomnieli polubić naszą stronę (naszą stronę czyli to, co czytacie!) poproszę o klik w poleć na głównej (prawy górny róg) lub w lewy górny lubię to! w niusach (obojętne w który, licznik ten sam). To tyle na dziś i jeszcze raz dziękuję, że czytacie! (Co jakiś czas muszę sprawdzić:)) W nagrodę Miodzio

który kontynuuje Piesokota

I już naprawdę na koniec

niesamowite zdjęcie Marcina

Paaa!

Komentarze

Monika, North Carolina, 2016/10/03 11:52
Niezle, jak zwykle, pociagnelas z tym plywaniem, ze az do teraz. Ja juz od przeszlo 2 tyg nie plywam (w basenie), bo chociaz temp. powietrza wieczorami nadal jest niezla (25*C), to woda po nocnych spadkach temp - brrr...

Muzeum? - Pieknie! Swoja droga: porzadna wies, dzika natura, glucha prowincja, a Wam sie muzeum zachciewa - jak w stolicy. Czego to te warszawskie ludzie nie wymysla.

Na soltyske ja zaproponowalabym Lodzie. Ona taka bardziej porzadkowa jest, na wyplacajaca karniaki mi wyglada. No i chyba nadal bezpartyjna. Wiec nie beda sie ludziska czepiac, ze manipulje pod plaszczykiem ideologii. Ty, Aniu, na soltyske ani troche sie nie nadajesz, bos artystka. Nie zauwazylas, ze byly wybory i zapomnialas kandydowac. Poza tym - artysci w ogole nie powinni sie dekowac we wladzach. Maja za zadanie rozwijac i pielegnowac tfu-rczosc.

Ale za te drzwi kangurowe, tak glupio wyrwane - to chyba bym pasy darla! Ja juz sobie dobrze wyobrazam, co Robert powiedzial. Znam czlowieka! A i tak z niego jest swiety-swiety-usmiechniety... Podobnie moja mama zrobila w cinquecento: zeby ochronic nowiutki samochod - pozyczyla na kilka m-cy garaz od sasiadki (z mieszkania nr 1). Ale jako ze mama nie byla zwyczajna do garazu - wyjezdzala z niego, tylem oczywiscie, z pol-otwartymi drzwiami (samochodu!) "zeby o nic nie zahaczyc". No wlasnie. Zahaczyla, a jakze! Samochod mial 3 dni na liczniku i juz byl prawie bez drzwi. Przez telefon mama mnie pocieszala, ze "to tylko z jednej strony". Na szczescie, brat mamy z bratankiem (chlopy ponad 2-metrowe!) wygieli z powrotem zawiasy drzwiowe jakos tak, ze chociaz im prawie pekla tlocznia brzuszna - cinquecento wygladalo bez szwanku.

Tyle drewna do kominka budzi moja zazdrosc. Ja musze nachodzic sie po naszej lesnej posesji, zeby zebrac spadle konary. No i potem pila elektryczna podzielic na mniejsze kawalki. A Robertowi to jakos migusiem, samo sie, rach-ciach, porabalo. Mam racje?
ania, 2016/10/03 12:05
tia... rach ciach... jak wszystko u nas:)
Grzegorz, 2016/10/03 16:59
Aniu miodu nie tylko dla Was zabrakło ale również i dla mnie a to dlatego ,ze go w ogóle nie było niestety taki rok, jedyny miód jaki miałem w tym sezonie to miód z mniszka pozdrawiam Grzegorz.
ania, 2016/10/03 17:01
Wiem przecież, pretensji ani do pszczół ani do Ciebie nie mam:) I tak było warto mieć niebieską łąkę pod domkiem!
Marek Z., 2016/10/11 02:37
chetnie sie zrzuce na tlumaczenie owego dziennika. zamawiam przy okazji kopie tegoz tlumaczenia, ksero (na moj koszt) oryginalu, a p. Roberta prosilbym o wyslanie mapy Zawad (Schwalgenort) zamieszkalych przez niemieckich gospodarzy (gdzies mi sie zapodziala) na adres mkz3@op.pl (jako zalacznik).
Pozdrawiam wszystkich, bardzo mnie zasmucilo odejscie Belfusia.
ania, 2016/10/11 13:22
Dziękujemy, damy znać, a mapę w wolnej chwili prześlę
bonku, 2016/10/12 14:27
Czy mogę również poprosić o mapę ? Będzie można mniej więcej zaplanować kolejne poszukiwania skarbów .
ania, 2016/10/12 14:30
Jasne. Ale w takim razie chyba umieszczę mapę na stronie też.
bonku, 2016/10/14 09:35
o i super że pojawi się na stronie .
ania, 2016/10/16 00:32
http://zawady-oleckie.com/wiki/zawady_szkic_mapa1945
Skomentuj:
JHWES
 
 
nius_na_odtrutke.txt · ostatnio zmienione: 2016/10/03 11:23 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika