20 grudnia 2014

Nius nieświąteczny

Miałam pisać niusa z życzeniami, ale jest jakoś nieświątecznie. I nie piszę o śniegu, czyli jego braku. Piszę o nastroju ducha. W głowie mam głównie pracę, czyli jak zgrać różne ważne sprawy, kogo o czym powiadomić, co na kiedy wydrukować i takie tam. Przede mną kilka ważnych przedsięwzięć, więc głównie siedzę przy komputerze. Załatwiam też sprawy do domknięcia. W imię nie zostawiania na nowy rok. Dobrze, że udało się wysłać wszystkie paczki z wyrobami. Robertowi ubyło parę kilo z głowy, bo skądinąd nie bardzo jest z czego;) Został bałagan, z którym zamierzam walczyć jutro, bo w poniedziałek i wtorek pracuję do nocy.

Winni bałaganu

Aura na dworze depresyjna, na szczęście jezioro wygląda na rozmarznięte, choć z bliska sprawy się mają inaczej.

najpierw był podmoknięty lód

teraz niby woda

a tuż pod powierzchnią cienka tafla lodu (tam, gdzie jezioro się nie marszczy)

No i do tego dzisiejszy Sąsiad story cd. Nie donoszę na bieżąco, bo to nudne, ale dziś przeszedł sam siebie. Mniej więcej jak z mafią - jedyne prawo jakie uznaje, to własne „bo tak mi się chce”. Z tej okazji zapraszam do prześledzenia nadjeziornych grzechów głównych naszych sąsiadów.
Najpierw poszerzenie sobie widoku na jezioro kosztem zdrowego drzewa - swego czasu sąsiadka prosiła, bym zlikwidowała pewne zdjęcie ze strony, na którym stoi owe drzewo. Tak się składa, że drzew bez pozwolenia ścinać niewolno, szczególnie gdy rosną na obszarze Natura 2000.

tu zdjęcie z roku, gdy sąsiedzi kupili posesję, można sobie zobaczyć, ile było drzew - tylko dwa z nich uschły i były wycięte.

to z czasów, gdy już przerzedzili widok

Potem historia pomostu odziedziczonego po byłych właścicielach - tamten miał się opierać na beczkach, a że nie bardzo chciał, leżał sobie na brzegu. Nowi właściciele wbili więc bez pozwolenia w dno jeziora dębowe pale i położyli na nich pomost. Była to samowola budowlana.

Na pomoście sąsiad powiesił tabliczkę „teren prywatny” i agresywnie przeganiał każdego, kto chciał tam posiedzieć, choć jak wiadomo, prawo wodne mówi, że pomost stały nad terenem jeziora jest, tak jak samo jezioro, miejscem, z którego mogą korzystać wszyscy. Gdy zaczęły sąsiadów dochodzić wieści, że pomost jest niezgodny z prawem, zamówili opinię prawnika. Była takim gniotem prawnym, że tylko analfabeta z Pipidówka mógłby się na nią nabrać. Prawnik nawet nie znał nazwy miejscowości, w której jest Nadleśnictwo, i nie miał pojęcia o Naturze 2000. Wszystko w tym pisemku było bzdurą. Ponieważ, jak wiecie, to bezprawne molo gabarytem niepasujące do malutkiego jeziora, kuło nas w oczy, czemu dawaliśmy wyraz, kolejnym bezprawnym pomysłem sąsiadów było umieszczenie pomostu na metalowych szynach, po których konstrukcja jeździła, ale szyny zagradzały przejście i znajdowały się nad taflą wody.

z pewnością pamiętacie tę maszkarę

W końcu zainteresowało się tym starostwo i pomost kazano rozebrać. Ale nasi sąsiedzi nie byliby sobą, gdyby w dnie jeziora nie pozostawili uciętych tuż pod powierzchnią wody, a niewidocznych na pierwszy rzut oka pali dębowych. W związku z tym pływający ludzie ranili się o nie a raz mało nie rozwaliły nam łódki. Obecnie sąsiedzi wystąpili ponownie o pozwolenie na budowę mola, równie dużego jak poprzednie, tylko troszkę dalej od naszej plaży. Wiecie co myślimy o molo, więc powtarzać się nie będę.

Przejdźmy do następnego tematu - nasadzeń roślinności.
Sąsiedzi jezioro i jego brzeg traktują jak prywatny ogród, sadzą w nim rośliny nie występujące w tutejszym ekosystemie. Nasadzone przez nich: oczeret jeziorny, pałka szerokolistna, tatarak zwyczajny, strzałka wodna, kosaciec żółty nie występują nad jeziorem Głębokim lub w bardzo niewielkich ilościach (po drugiej odległej stronie).

najpierw było niewinne nasadzenie koło drzewa dzielącego nasze linie brzegowe, by podkreślić granicę w jeziorze:) (na zdjęciu nie widać roślinek w koszyczkach, które w pewnej chwili wyniosłam na drugą stronę pomostu, bo stały nam na drodze w wodzie)

Niektóre z nich, jak pałka, do tej pory niewystępująca w jeziorze Głębokim, agresywnie się rozprzestrzeniają stwarzając dogodne warunki dla nadmiernego wykwitu glonów i procesów gnilnych, zwłaszcza, że pas przybrzeżny jeziora został wypłycony poprzez nawiezienie przez sąsiadów iluś tam (są tacy, co wiedzą, ilu) ciężarówek piasku i woda nadmiernie się ogrzewa. Nasiona pałki również gniją przy brzegu. Wiecie o tym, bo pisałam, jak poprzedniego lata wyrywałam zdzierając paznokcie do krwi kłącza oczeretu, a w te wakacje - pałki i usuwałam razem z naszymi gośćmi gnijące glony uniemożliwiające kąpiel.

pałka rozprzestrzeniła się koło nas i po drugiej stronie plaży sąsiadów, a razem z nią gąbczaste glony

które następnie zaczęły gnić i bomblować, a po wyrwaniu pałki przeniosły się między rośliny rosnące głębiej w jeziorze.

Pas przybrzeżny koło naszej plaży jest nasadzany krzewami i iglakami, tak by nie można było przejść,

tak było kiedyś

tak w to lato

wybrukowane są kamienne rynny, którymi woda deszczowa spływa z ich trawnika do jeziora i jak nietrudno się domyśleć, są przeszkodą przy swobodnym chodzeniu wzdłuż brzegu. Rynny obsypane są drobnym żwirem, który wypływa do wody. Rynnami spływa też zawartość trawnika i kora leżąca na agrowłókninie pokrywającej dużą część zbocza (ciekawe, co to robi składowi chemicznemu wody?). Kiedyś rynny skierowane były do naszej części, gdzie się kąpiemy i żwir kaleczył nogi. Potem, gdy zwróciliśmy na to sąsiadom uwagę, wybrukowali dalej od nas. Nie wydaje mi się, by pas przybrzeżny można było brukować.

zdjęcie z czasów sadzenia krzewów i choinek

To też wiecie, albo sami słyszycie - trawnik nieustannie koszony jest kosiarką o ogromnej mocy, której ryk rozbrzmiewa echem odbijającym się od ściany puszczy. Z jednej strony ogrodzony jest drewnianą palisadą, która sięga do samej wody i zagradza przejście – osoby starsze nie są w stanie jej przekroczyć. Ja przenoszę Belfegora (spójrzcie na zdjęcie - jak na mnie patrzy), gdy wracamy ze spaceru wzdłuż jeziora, bo nie jest w stanie przeskoczyć.

No i dzień dzisiejszy. Wezwaliśmy policję, aby pomogła nam udaremnić sąsiadom drugą już za ich kadencji w Zawadach próbę zagrodzenia przejścia wzdłuż jeziora. Bezskutecznie. Prawo wodne mówi, że ogrodzenie może sięgać punktu odległego o 1,5 metra od wody przy średnim stanie jeziora, lub od roślinności porastającej brzeg. W tej chwili, po wielomiesięcznej suszy w jeziorze jest bardzo mało wody, wiosną woda będzie sięgać furtki.
Arogancja sąsiada wkurzyła nawet naszego spokojnego dzielnicowego. Sąsiad kazał mu zrobić notatkę i spadać. Oczywiście powiedział to w niby kulturalny sposób, ale wszyscy słyszeli ton głosu i wyczuli lekceważenie, adresat słów także. Po drugiej stronie posesji sąsiadów jest ogrodzenie zbudowane przez poprzednich właścicieli, którego obecni wciąż nie usunęli. W tamtym ogrodzeniu też jest furtka, a siatka sięga do samego jeziora. Jak wiecie, sąsiedzi właśnie sprowadzili się na stałe, mają dwa ogromne psy, które biegają przy brzegu atakując głośnym szczekaniem każdego, kto chciałby przejść. Ja się miśków nie boję, ale nasze psy już tak, a inni ludzie tym bardziej, nie mówiąc o dzikiej zwierzynie mającej swoje szlaki wokół jeziora. Pan dzielnicowy powiadomił sąsiada, że nie można psów trzymać luzem na terenie, po którym chodzą ludzie (mając prawo przechodzić wzdłuż jeziora przylegającego do ich posesji), bo do zarzutu bezprawnego grodzenia dojdzie zarzut stwarzania niebezpieczeństwa. Ale nasz sąsiad jak trzyletnie dziecko - myśli, że skoro on uważa, że niebezpieczeństwa nie ma, to w przepisach też tak będzie.

I to tyle nieświątecznych wieści.
Lodzia znowu podgryzana przez Krecika udaje surykatkę,

jedyne grodzenie zgodne z prawem odchodzi w łazience:)

a w ramach świąt mam do zaproponowania tylko takie choinki:

Ale obiecam się poprawić i wprawić w świąteczny nastrój, przynajmniej na czas rozsyłania życzeń:)

Komentarze

z FB, 2014/12/21 00:49
Ania M: Sąsiada nie lubię, łazienkowców tak
Ewa L: a moze sasiad to robi dla Waszego dobra? Dzieki ogrodzeniu jego psy nie beda do was biegac
Aurela: to macie wesolo;) trzymajcie sie!!:))
Galeria Wiejska: prawo wodne zabrania grodzenia a psy będą i tak biegać, bo pies przejdzie płytką wodą lub lodem
Aurela: facet jest niereformowalny widac konsekwentnie tworzy oaze na ziemi;))
Galeria Wiejska: prywatne jezioro, prywatny brzeg i prywatne prawo:(
Monika: Dziwni ludzie z nich.
Galeria Wiejska: bo ja wiem, czy dziwni? dość typowi nowobogaccy, którym się wydaje że kasa wszystko załatwi, nawet obejście prawa
Tomek: Zwykły ćwok
Sylwia: Dzięki za niusa A sąsiad? kolejny nowobogacki burak! jak to inaczej ująć, skoro koleś nic poza własnym nosem nie widzi
Ewa L: ciekawilo by mnie, jak ten sasiad tlumaczy sytuacje?
Galeria Wiejska: sąsiad nie tłumaczy tylko robi co mu się podoba, a swego czasu poinformował Roberta, że jego prawa ludzkie nie obchodzą, kieruje się tylko prawem boskim (jedynej właściwej religii;))
Monika, North Carolina, 2014/12/21 13:29
A ja tak patrze i patrze na to jezioro i widze, ze pieknie tam u Was. Po prostu. I gdyby nie glupi sasiedzi - bylby raj na ziemi.
ania, 2014/12/21 13:35
Sąsiedzi pewnie uważają tak samo:) tylko szkoda, że inny kanon piękna mają:(
Monika, North Carolina, 2014/12/22 05:58
A teraz znow spojrzalam na zdjecia. Lodzia na pomoscie, z jednym uchem klapnietym do tylu - JEST cudowna! Smiesznie macie z tym przychowkiem.
Skomentuj:
TKKKU
 
 
nius_nieswiateczny.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/10 22:47 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika