1 września 2008

Nius posierpniowy

Dziś o 7 rano nasz termometr za oknem pokazywał 5 stopni. To koniec lata. I minęły wakacje. Goście wprawdzie nadal przyjeżdżają, ale już w jesiennych nastrojach. Siedzą w kurtkach nad jeziorem, chodzą na grzyby, palą w piecach. Pora na wspominki i wnioski.

W te wakacje Wilkuś pokazał prawdziwe oblicze - jest zdrajcą:) Jeśli tylko goście byli bez psa, całymi dniami wysiadywał przed ich kuchnią i czekał na porcje pieszczot.

Bardziej od smakołyka zainteresowany był głaskaniem. Goście go uwielbiali i doczekał się niejednej sesji zdjęciowej.

(zdjęcia nadesłane przez panią Kingę i pana Marka)

Za to, gdy przyjeżdżał jakiś pies, koty obrażały się i całymi dniami spały na strychu.

Drugi zdrajca to Pieso. Jako pies przysiadalny całymi dniami urzędował na łóżeczku w wiacie, ulubionym miejscu pensjonariuszy. A gdy goście pakowali się do samochodów, chodził struty.

Belfegor był nieco w dołku:) (który uparcie sam pod sobą kopał na swojej górce), bo ze względu na biegające po podwórku małe dzieci często był uwiązany i wtedy głównie zajmował się spaniem.

Czasem towarzyszył mu Pieso i wtedy odstawiali typowe wiejskie kundle na podwórzu ciepłą porą.

Goście przyjeżdżali z Łodzi, Warszawy, Kielc. Przyjechali też do nas górale - aktywni i rozśpiewani państwo Dyrdowie.

(zdjęcie i dwa następne nadesłane przez tychże)

Pani Janina (pierwsza z lewej) jest nawet przewodnikiem górskim i pilotem wycieczek po Beskidach (zainteresowanym podajemy namiary: dyrdki@wp.pl) a zawstydzała nas znajomością okolicznej geografii.

Warsztaty ceramiczne cieszyły się niesłabnącym powodzeniem, większość gości nie omieszkała spróbować swych sił w pracowni. Stare i nie odkryte dotąd talenty można podziwiać na www.agroturystyka.zawady-oleckie.com/agro/juzteraz/prace/2008/

Prawdziwe lato było gdzieś do połowy sierpnia. A potem z cicha pęk zmieniło się światło,

pojawiły się liście na brzegu naszej plaży, zdematerializowały się żurawie i bociany, skoszone łąki poszarzały,

plaża gminna opustoszała

i nastał cudowny spokój. W lesie pojawiły się grzyby, nie tylko kurki.

O zbliżającej się zimie przypomniała sterta drewna za stodołą, a Robert zakasał rękawy i naostrzył siekierę.

Wcześniej pociął drewno jeszcze piłą spalinową sąsiada, bo na naszą własną, którą po części sfinansował Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko – Mazurskiego w Olsztynie za wyróżnienie w konkursie na najlepszy obiekt agroturystyczny, jeszcze czekamy (aż pieniądze z urzędu wpłyną na konto sklepu z pilarkami). Tylko jezioro stygnie pomału i mam nadzieję jeszcze jakiś czas w nim pływać. Bo dla mnie jesienna depresja zaczyna się wraz z końcem sezonu pływackiego w jeziorze:)

I spełniły się nasze ciche zamierzenia i plany. Goście dopisali, właśnie tacy, jakich staraliśmy się przyciągnąć naszym stylem życia. Galeria Wiejska z powodzeniem pełniła funkcję atrakcji dla gości naszych i turystów, a najmilsze były te chwile, gdy wpadali prawdziwi miłośnicy naszych wyrobów, którzy ogałacali galerię i zostawiali jednorazowo tyle pieniążków, ile zarobiliśmy na niejednym jarmarku przez cały dzień. Fajnie widzieć ludzi, którym podoba się nasza praca i którzy ją cenią.

Tylko potem trzeba było uzupełniać braki. Ale cała przyjemność po naszej stronie:)

Między nami a naszymi gośćmi w pensjonacie ustaliła się niepisana zasada wzajemnej wymiany. Robert piekł chleb, goście robili ciasta (pani Ania z Łodzi nawet torty), którymi nas częstowali, ogniska i pożegnalne przyjęcia w pensjonatowej kuchni były wspólnym przedsięwzięciem, jak w rodzinie. Sprawdziła się też zasada kontynuacji w kuchni. Płyny do mycia naczyń, przyprawy, przeróżne musztardy, mąka, kawa, herbata, olej i cukier – my tylko zrobiliśmy dobry początek, potem już goście kontynuowali zaopatrzenie i zostawiali dla następnych. W lodówce często zostawały produkty, np. jajka, które zjadali następni. W szufladach pojawiły się nieznane przybory, na wieszaku nowe ścierki, w kredensie świeczki. Kuchnia żyje swoim życiem, my tylko sprzątamy przy „zmianie turnusu”. Goście dzielą się na takich, którzy okupują cały pensjonat i na czas swojego pobytu wprowadzają swoje porządki, po czym elegancko doprowadzają pomieszczenia do stanu na początku, oraz tacy, którzy czują się jak u siebie w domu bez żadnych zmian. Czasem jednak goście nie robienie problemów doprowadzają do absurdu. Proszę pamiętać, że my nie mieszkamy w pensjonacie, nie wiemy, gdy coś, czego nie widać na pierwszy rzut oka, popsuje się czy przeszkadza. Jak np. łóżko w pokoju z piecokominkiem (piec dostał szybki w drzwiach, przestał więc dymić, co robił, gdy ktoś chciał używać go jak kominka i widać ogień!), które po wyjeździe kolejnych gości okazało się połamane. Cóż, można było przewidzieć, bo było to jedyne łóżko nie zrobione przez Roberta lecz kupne. 3 listwy były pęknięte, materac zapadał się w tym miejscu i nikt nie powiedział, dopiero się wydało, gdy pani w ciąży zamieniła się na łóżka z inną panią, bo coś jej brzuch leciał do dołu:) W trybie awaryjnym Robert więc zrobił nowy stelaż.

Dlatego prośba. Prosimy zgłaszać wszelkie niedogodności i usterki, w końcu nasz pensjonat jest dla gości nie dla nas!

Wniosek końcowy podstawowy. Na przyszłe lato musimy mieć gotową górę i taras nad kuchnią. Bo były takie okresy w te wakacje, gdy telefon dzwonił i dzwonił, ludzie zagadywali na GG i pytali mejlem, a my musieliśmy odmawiać z braku miejsc. Ale czy uda nam się zdążyć do przyszłego lata… miejmy nadzieję. Za to trawa już zasiana na naszej plaży, w przyszłym roku czeka więc na Państwa kolejna atrakcja – plaża i wygodny dostęp do jeziora na łące pod pensjonatem!

A na pożegnanie lata parę zdjęć ze wschodu słońca z ostatniego dnia sierpnia:

Żegnaj lato na rok:(

Komentarze

pozawadzkie refleksje przyrodnicze, 2008/09/04 21:21
Dziś o 7 rano nasz termometr za oknem pokazywał 5 stopni.{...} dreszczyk przechodzi po plecach, choć sami jesteście sobie Państwo winni wstając tak wcześnie ;) Biegun Zimna???? Nieee: gdy mówiliśmy znajomym w którą część Polski udajemy się tym razem każdy reagował zdziwieniem i powątpiewaniem, że chcemy spędzić urlop na polskim biegunie zimna; byliśmy przygotowani na chłodniejsze dni pomimo środka lata; byliśmy jednak mile zaskoczeni ciepłem i przyjemną letnią pogodą - słońce przypiekało i sprawiało, że kąpiel w jeziorze była bardzo przyjemna; Jezioro: nasze pierwsze wrażenia, że malutkie, ale zaraz później (zwłaszcza na prywatnej plaży), że upragnienie kameralne i doskonałe do zabawy dla dzieci i pływania Pozdrawiamy serdecznie :) Goście z Łodzi
Skomentuj:
LDPSP
 
 
nius_posierpniowy.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika