20 grudnia 2012

Nius przedżyczeniowy

Ogłaszam, że u nas świętowania nie będzie. Bo po pierwsze nie ma kiedy. Po drugie nie ma za co. Po trzecie nie ma jak posprzątać. A po czwarte oszczędzam energię. Na szczęście nikt na święta nie przyjeżdża, ani goście pensjonatowi, ani nasi, więc możemy. Dojechać czymś innym, niż czterokołowiec lub dwukołowiec na łańcuchach, nie ma jak, a na Wigilię zapowiadają -27 stopni, więc nie namawiamy nikogo. Pierwsi goście 28 grudnia, do tego czasu sytuacja może się rozwikła.

Ale po kolei.
Nie ma kiedy, bo na wsi walczy się z rzeczywistością a nie świętuje. No chyba że się jest większą grupą i starcza rąk i do odśnieżania, i do palenia w piecach w trzech domach, i do remontowania, i do jeżdżenia po sąsiadach, u których koty i rury zamarzają, bo u jednych ci, co mieli to robić, jeden zapił, drugi ma grypę, u drugich pan Roman pourywał samochodowi parę istotnych części próbując się dostać w pierwszy dzień zamieci i do tej pory nie dojechał. U nas Robertowych rąk nie starcza nawet gdy ja akurat nie pracuję i przynajmniej nasz dom ogarniam.

Robert zapobiega katastrofie budowlanej…

Nie ma za co, bo zakupy świąteczne zakończyły się na kupnie wełny mineralnej na całą powierzchnię sufitu w Domku na górce. Od soboty ją wieźli i dopiero wczoraj dowieźli, choć nie do końca. Samochód dostawczy utknął na drodze na górkę, więc wełna pojechała dalej kangurem paroma kursami. Robert kładzie folię na całej powierzchni strychu a na nią pójdzie wełna. Jak się domyślacie na strychu temperatura jest podwórzowa, co oznaczało przez ostatnie dni -7 stopni, jakby termometr się zaciął, ale się nie zaciął, bo zgodnie z prognozą temperatura spada i jest -9, choć jeszcze widno. Robert twierdzi, że rozgrzewają go emocje - czy zwali się na dół przez płyty kartonowo-gipsowe, czy też nie;) Cóż, nie ma rady, goście by inaczej pomarzli, promienniki nie dałyby rady a my pewnie i tak nic nie zarobimy tej zimy na Domku, bo termostaty nie będą wyłączać grzania przy takich temperaturach.

Ogłosiłam strajk sprzątaniowy. Ilości rzeczy, jakie zagościły w naszym domu po upłynnieniu ich z mieszkania warszawskiego oraz po otwarciu Domku na górce, czyli przybyciu pościeli, ręczników i innych kap, są nie do ogarnięcia i nie do pochowania. A przekładać z kąta w kąt już nie mam zamiaru. Basta. Dopóki Robert nie zrobi jakiś półek, szaf i innych schowków, nie mam jak tego posprzątać. A wiadomo - na razie nie zrobi. Miał zrobić zagłówki w Domku i też pewnie nie zrobi. Gdy ogłosiłam strajk, usłyszałam, że może zamówić mi kontener na śmieci pod dom. Problem w tym, że i kontener nie przyjedzie;)

A po czwarte, cóż to za pomysł tak energię marnotrawić z okazji świąt? Tyle kasy i siły z powodu dwóch dni i Wigilii? Jestem przeciw. Tak jak wystawnym ślubom i weselom, podczas gdy za te pieniądze młoda para zrobiłaby dla siebie lub innych coś bardziej pożytecznego; z wielką pompą pogrzebom, gdzie marnuje się tony kwiatów, podczas gdy za tę kasę niejeden głodujący napełniłby brzuch; komuniom i chrztom nie mającym nic wspólnego z wiarą, tylko z obżarstwem, pijaństwem i drogimi prezentami; filmom z ogromnym budżetem i pustką w fabule, zamiast na dzieci w Somalii albo bezdomne psy… Wystawne życie na pokaz jakoś mnie mierzi, gdy tyle biedy wokół. Więc jak ktoś chce uczcić ten dzień z powodu wiary w narodziny Jezusa niech do kościoła idzie i raduje się w pasterkę, niech posprząta gruntowniej dom, jeśli ma być odświętnie. Jak ma małe dzieci, proszę bardzo, niech mają taki jeden magiczny dzień w roku. Ale ja nie muszę.

przynajmniej święto dla sikorek - dostaliśmy od leśniczego zapas kul

Cieszę się boskimi darami cały rok, staram się być dobra i uczciwa niezależnie od święta, dbam o to, co nam dane, tak jak mogę, o środowisko, o zależne ode mnie istoty i próbuję przeżyć życie jak najlepiej. Nie muszę urządzać szopki w dwa dni. A radować wolę się przy bardziej sprzyjającej aurze nie wydając z tego powodu kroci pieniędzy:) Oczywiście będziemy mieli skromną choinkę i jeszcze bardziej skromne prezenty;), zjemy kolację wigilijną pewnie z sąsiadami, dla których prezenty stygną w ceramicznym piecu.

żeby wypalić prezenty, trzeba było dostać się do pracowni, czyli odgarnąć tonę śniegu

Ale nie zalegniemy na kanapie przed telewizorem. Bo nikt za nas nie zrobi tego, co musi być zrobione - żeby dojść po drewno, do śmietnika i kompostu, żeby dach się nie zawalił, żeby koty miały jak wychodzić i wracać, żeby ptaki przeżyły zimę, samochody były sprawne, goście jeszcze wrócili, itd, itp…

Więcej zimowej rzeczywistości w albumie O(d)garniamy sytuację

Komentarze

Ewa U., 2012/12/20 16:09
Ulegam presji wyłącznie ze względu na Mamę, która jest już bardzo wiekowa. Dla Niej Święta są ważne i teraz nie pora na bunt. Na szczęście bez zadymy, ton nietrafionych prezentów, oszalałego sprzątania i gargantuicznego obżarstwa. W zasadzie mam doła i najchętniej zakopałabym się gdzieś, najlepiej w śniegu, którego w nas na lekarstwo. Jest wstrętna, szaro-bura breja. Za choinkę robią modrzewiowe suche gałązki, lodówka jeszcze pusta i - o zgrozo - brudne okna! A co tam, jutro przecież koniec świata.
Pozdrawiam
Tess, 2012/12/20 16:09
My na Święta też nie szalejemy. Po pierwsze jestem ledwo żywa po ostatnich dwóch miesiącach. Bo zima na wsi jest ciężka, a zima na wsi bez chłopa to już w ogóle przerąbane ( dosłownie i w przenośni, bo rąbać drzewa wszak trzeba...). A jak się do tego dołoży jeszcze remont w domu również w większości własnymi rękami wykonywany, kursy samochodem w charakterze szofera letniej już latorośli ( ale bez prawka jeszcze ) i obrządek licznej zwierzyny własnej i dochodzącej - to już na kulinarne szaleństwa sił nie staje. Tyle tylko, że to i owo sąsiadkom przygotowuję ale na wymianę, żeby każda z nas mniej roboty miała.
A życzeń też jeszcze nie składam:-)))
OLQA, 2012/12/20 20:48
Ale Was zasypało! To ja w takim razie powinnam dom zrobić na błysk, bom zimowy blokowiec- samo się grzeje i odśnieża, ale u nas też skromnie, bo kryzys a nigdy nie hołdowaliśmy "zastaw się..."a pani domu coś ostatnio po grypie robić się odechciało- będą więc święta skromno- wypoczynkowe- i dobrze:)
k-ce, 2012/12/21 12:11
Pięknie! Biało . Prawie cicho.. bo tylko mała przepychanka w ptasim bistro:)
W oddali bobrowa zamrażarka subtelnie pałaszuje październikową osikę
a lekki pomruk ziemi demaskuje oprawcę pędraka i ślimaka.
Zrobi się tumult, oj zrobi, kiedy dzicz upomni się o opłatkowy zestaw żołędzi :)
Dorota, 2016/03/04 12:13
Stary to wpis, ale dziekuje za niego, bo tylko utwierdzil mnie w tym, ze nie warto zapedzac sie w piece i kuchnie kaflowe (oczywiscie zostawimy gdzie sie da) i zainwestowac w grzejniki i piec na paliwo stale automatyczny, zeby grzal nas w najwieksze mrozy. W cieplejsze dni kominek, kuchnia weglowa... No i drzewo bedziemy rabac latem i jesienia, zeby starczylo na cala zime, aby zima w mrozie nie rabac.

Pozdrawiam i czytam dalej ....
ania, 2016/03/04 12:22
tylko proszę się nie zrażać:)
Skomentuj:
KODTS
 
 
nius_przedzyczeniowy.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/15 19:58 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika