13 kwietnia 2019

Nius z dużymi nożyczkami

20190411_093205_ikonka.jpeg20190411_093843_ikonka.jpeg20190411_123037_ikonka.jpeg20190412_093240_ikonka.jpeg20190412_094433_ikonka.jpeg

Lubię mieć wysprzątany dom. Dziś była szybka akcja porządkowa, bo jutro przyjeżdża Maciek, ten od beixa, a z braku czasu dom nie był sprzątany od remontu! Wprawdzie Robert twierdzi, że Maciek nie jest marokańskim ambasadorem któremu próbujemy sprzedać ropę, ale ja uważam, że gościowi należy się szacunek. Zwłaszcza takiemu, co wpada raz na kilka lat.

Próbujemy też zdążyć przed sezonem. Goście przyjeżdżają już w środę…

a u nas w wiacie owszem koniec układania, ale z fugowaniem nie ma szans; takie cegiełki fuguje się długo i mozolnie

porządki na plaży

prace przy choinkach prawie skończone, tylko jeszcze w drugiej połowie kwietnia, a jak dalej będzie tak zimno, to może i w maju, zaszczepimy je grzybniami (sorry że zdjęcie nie w pionie, ale już mi się nie chce kasować, odwracać i na nowo wstawiać)

tu akurat działalność poboczna, której nie zgadliście, bo nie mieliście szans - robi się tablica na otwarcie z pompą wypielęgnowanej alei dębowej

Na froncie psim, przedwczoraj, gdy pracowałam (wyjątkowo w niedzielę przez godzinę), psy, między 13 a 14, zapewne ze szczególnym udziałem Dziadka, wywróciły kosz z suchą karmą i najadły się nie czekając do godziny 16.00. Nie wiem ile zjadły, ale sądząc po tym, że o 16.00 ani jeden nie spojrzał w stronę misek, choć o 16.00 jest afera, gdy miski puste, nażarły się dość. Nie dostały żarcia aż do następnego dnia rano, czyli wtedy, gdy dostają śniadanie po spacerze. Wcale się nie domagały wcześniej! Na śniadanie dostali obiad z dnia poprzedniego, bo od jakiegoś czasu namaczam im suche, żeby staruszki nie nałykały się i nie dostały rozszerzenia/skrętu żołądka. Niestety gdy są w trójkę i w takim składzie, jedzą na wyścigi. Mam uraz po Belfegorze. Namaczając i widząc jak potem pęcznieje w miskach uświadamiam sobie, jak bardzo sucha karma pęcznieje w żołądku i jakie to niebezpieczne.

pamiętacie truchło jelenia nad rzeką? tyle z niego zostało, więcej zdjęć ze spaceru w albumie Dzisiaj w dolinie rzeki

Dziś Dziadek w dolinie rzeki przeszedł na drugą stronę a potem nie umiał wrócić. Dziadek to jednak ciemna masa. Lodzia też przeszła ale wróciła utytłana jakby nie rzekę przekraczała lecz bagno. Odbyło się dziś więc pierwsze w tym roku płukanie prosiaka w korycie (czyli w naszej wannie), na dnie zostało kilo piachu.

Chyba nie mam dziś weny by pisać o sąsiadach. Czuję opór wewnętrzny. Już przeszłam przez wkurw największy i boję się znów rozniecić. Ale chcę, żeby ludzkość wiedziała. Mam nadzieję, że tu dotrze. Ci, którzy nie czytali niusa Płakać się chce pod nożyczkami (pod koniec) niech najpierw tam skoczą, żeby wiedzieć o czym napiszę teraz. Bo chcę napisać, że odnoszę wrażenie, że zaczynamy być przez policję traktowani niemalże jak bohaterka poprzedniego niusa. Wiem, że policja jest bezradna, bo nie ma żadnych narzędzi oddziaływania na sprawcę, może tylko założyć sprawę w sądzie, tylko co z tego, skoro sąd ją umarza. Ale niestety policji się już nie chce, a najgorsze jest to, że w końcu ma dość tych, co zawracają im ciągle d. Tylko co mają zrobić ci, którzy tę d. zawracają, skoro wciąż są szykanowani, krzywdzeni i nadal potrzebują ochrony? Mają wziąć sprawy w swoje ręce? Mają przestać prosić policję o pomoc? A potem ma być tak, jak z kamerą, że nie dość reagowałam, dlatego sąd uznał, że jestem winna, bo zamiast opuszczać kamerę powinnam była zgłaszać odpowiednim organom? Rzecz w tym, że zgłaszałam, bezskutecznie. Powinnam więc była częściej, by uchodzić za upierdliwca? Znaczy mam nie dzwonić, gdy psy sąsiadów napadają mnie nadal na brzegu albo włóczą się po naszej posesji? Mam poczekać, aż kogoś pogryzą, a potem usłyszeć, że powinnam była niebezpieczeństwo zgłaszać wcześniej? Tylko po co? By usłyszeć to co ostatnio? Że sama sobie jestem winna, bo sąsiedzi zgłosili zagrożenie ze strony ślepego Czarliego przed moją bramą i Lodzi koło moich nóg idącą brzegiem, bo zgłaszam szwendające się bez opieki psy sąsiadów??

A teraz najgorsze! Nie uwierzycie!
Okazuje się, że nawet niemalże zagryziony Daffi nie wystarczył policji, by pociągnąć sąsiadów do odpowiedzialności! Jestem załamana i …. (tu sobie wstawcie słowo, które znacie najgorsze na ten stan). Nie powiem kto, zresztą nie on jeden, wypowiedział się na ten temat: No to chyba mamy jasność w temacie, że olecka policja nie jest bezstronna. Niektórzy nawet snują podejrzenia, że jednak światem rządzą świadkowie jehowy. Wielu twierdzi, że pora przestać szukać sprawiedliwości w sądzie i prosić o pomoc policję. Że są inne, lepsze metody. Cóż… To niestety nie nasza bajka. Ale z drugiej strony, gdyby ktoś nie rozebrał ogrodzenia nad jeziorem, z pewnością do tej pory by stało. A tak sąsiedzi stają na uszach, by postawić te betonowe panele, które sobie przygotowali.

Nawet człowiek z Wód Polskich był nad jeziorem a geodeci coś tam mierzyli. Już biedaczki wiedzą, że dalej prawa łamać nie mogą. Ale te pomiary mogą sobie jednak wsadzić; nie zostaliśmy o nich poinformowani jako sąsiadujący. Liczą na to, że będziemy robić za Kargula i Pawlaka, bo się będziemy o kilkadziesiąt centymetrów ziemi kłócić i będą z nas mogli robić idiotów? Przypomnę, że całkiem niedawno sąsiedzi wezwali geodetę, by zabrał nam 7 metrów plaży i wtedy wyznaczono dokładnie granicę naszych działek, pod którą się podpisaliśmy. Jakież było moje zdumienie, gdy po wizycie cichociemnych geodetów tym razem znalazłam kołek wbity na naszej ziemi a obok niego pręt zbrojony tak głęboko, że nie dałam go rady ruszyć. Robert oczywiście następnego dnia spędził upojny czas w starostwie i w Wodach Polskich, by dowiedzieć się, że geodeci o pręcie nic nie wiedzą, a kołek możemy wywalić, do niczego nie jest potrzebny. Znaczy pręt jest sprawką sąsiadów. No i co mamy z tym zrobić? Zadzwonić na policję czy iść do oleckiego sądu?

tu sterczą ostre resztki ogrodzenia

a to rzeczony pręt

Że sąsiedzi nie dość że nie usuwają kaleczących elementów ogrodzenia z ogólnodostępnej wody i pasa przybrzeżnego, to jeszcze chcą abyśmy my, zwierzęta, nasi goście skaleczyli się na naszej posesji?? Jak myślicie, z jakim skutkiem by się to odbyło? Jakieś inne propozycje obrony przed kujstwem sąsiadów?

i co im kujom szkodzi, żeby zostawić tak, jak jest

Ale najbardziej nie mogę uwierzyć, że sąsiad był tak zakłamany, iż wyparł się na policji, że jego psy pogryzły Daffiego. To niepojęte. Świadek jehowy kłamcą i tchórzem? Nie uwierzono właścicielce pogryzionego psa i jej siostrze? Policjantom, którzy wtedy przyjechali i pocałowali klamkę u sąsiadów, choć przed chwilą sąsiedzi jeszcze łazili po dworze, ale jak przystało na bogobojnych świadków postanowili wypiąć się na policję i tchórzowsko udawać, że śpią, zamiast wziąć odpowiedzialność za swoje niepilnowane psy? A potem wezwani na policję udawali idiotów, kłamali w żywe oczy że to nie ich psy? Jehowo, widzisz to i nie grzmisz??

Czynności wyjaśniające nie dostarczyły podstaw??? Nie wykryto sprawcy?? Litości! Co najmniej 6 osób słyszało ujadające psy sąsiadów galopujące do brzegu i skowyt Daffiego, gdy go dopadły. Z czego dwie z nich widziały to na własne oczy! Jakieś propozycje dalszego postępowania ze świadkami jehowy - kłamcami?

A może to nie kłamcy, bo kłamca to brzmi dumnie. Trzeba mieć do tego charakter. Nienawidzę takich ludzi – cwaniaków, którzy ze wszystkiego się potrafią wywinąć, wyjść na swoje, kosztem wszystkiego i wszystkich. A może śliskich psychopatów niezdolnych do wyrzutów sumienia, którzy wolą chronić swój tyłek niż zapłacić za to, co przez ich nieodpowiedzialność, spotkało tego biednego psa? Którzy niszczą przyrodę, niszczą życie sąsiadów ponad cztery lata doskonale wiedząc, że łamią prawo i że tylko grają na zwłokę, by ludziom, którzy utrudniają im niszczenie, bezprawie i podłość, zatruć życie. Nie potrafią przeprosić, zadośćuczynić, do końca wolą robić za bydlaki (przepraszam bydlęta), niż przyznać, kim są - małymi ludkami, którzy z nikim się nie liczą, byleby im było dobrze i wygodnie. A może nie mogą tego zrobić, bo niestety są nieświadomi, że są źli? Może nie odróżniają dobra od zła, bo ich straszna wiara oparta na nienawiści i radości, że świat zostanie unicestwiony, że wszyscy poza nimi zginą, wymacerowała im mózgi z wrażliwości? Jak myślicie? Chrzanię kotka mamrotka, niech mnie tylko pozwie że to piszę, wezmę najlepszego adwokata w Polsce.

Wróćmy do rzeczy milszych. Np. do mojego gabinetu, choć nie wiem, czy to takie miłe, że pracuję w kociarni (nie mylić z psiarnią)…

więcej w albumie (FB dalej nie pozwala pobrać linka do publicznego oglądu:() Próbuję pracować w moim gabinecie...

Kociarnia dolna:

a czasem tak… (dla niezorientowanych, na oparciu szezlongu - Burasek)

Taka jest susza i lodownia zarazem (dziś w nocy było -5 a nasze oleandry już na dworze:() że świat wciąż nie jest zielony.

I znów nie będzie miło, bo wycinka w okresie, gdy ptaki zakładają gniazda i w dodatku zachłanna eksploatacja lasu, to rzecz której nie mogę zdzierżyć. I ten hałas pił za jeziorem a zaraz potem łoskot z jakim upadają drzewa. Koszmar.

A ptaszki wciąż głodne!

Komentarze

Monika, North Carolina, 2019/04/13 23:11
Aaach, dopiero tu i teraz trafiam na nius bc. Cos chyba ten FB chrzani z linkami, ze za pierwszym razem nie wyszlo.
ania, 2019/04/13 23:14
No pisałam przecież, że chrzani, że dodaje swój ogon. Adres się ma kończyć jak tytuł niusa!
Ewa U., 2019/04/14 00:09
Omatkojedyno. Nie wiem co powiedzieć. To chociaż daję znak, że jestem...
sylwia, 2019/04/14 00:24
Trafiłam, przeczytałam i obejrzałam... dołujący ten dzisiejszy nius. Nabyci i miastowi zawsze za dziwaków we wsi robić będą :( Pocieszę może, że u nas pada, więc może i u Was wraz z ociepleniem deszcz przyjdzie i wreszcie się zazieleni na dobre? Pozdrawiam
Julita, 2019/04/14 06:28
Co do Policji to faworyzuje również mężczyzn, a kobiety i zwierzęta to sama wiesz jak.
ania, 2019/04/14 09:38
Akurat naszą sprawą zajmuje się kobieta, a naczelnikiem w oleckim komisariacie też jest kobieta, ale w ogóle tak.
Skomentuj:
NAYYG
 
 
nius_z_duzymi_nozyczkamibc.txt · ostatnio zmienione: 2019/04/14 10:08 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika