18 marca 2009

No i co??!!

Miała być wiosna!!!

Już Robert wziął się za wiosenne porządki, bo gdy odmarzł jego wiejski pojazd, okazało się, że nie pachnie zbyt ładnie. Rozebrał nawet choinkę bożonarodzeniową z lampek:)

Cieszył się, że to już resztki starego śniegu…

Pieski radośnie biegały po suchym prawie podwórku…

Lodzia wyciągała z ziemi kiełkujący perz…

Tulipany, hiacynty i krokusy odważyły się wychylić…

Żurawie darły gębę na potęgę, cimelki skakały radośnie…

A tu…

Zima wróciła w najlepsze i to w najgorszej postaci.

Już w nocy zostaliśmy oderwani od pasjonujących momentów w naszych książeczkach, bo padł prąd. O 5.20 obudziła mnie pierwsza próba jego włączenia, czyli radosne popiskiwania słuchawki telefonicznej, która odnalazła kontakt z bazą i szum drukarki, która impuls elektryczny wzięła za sygnał do szykowania się do pracy. Ale nic z tego…

Wyjrzałam przez okno i zamarłam, ale duch kronikarza zwyciężył i wyszłyśmy z Lodzią na dwór z aparatem foto (Pieso i Belfegor jako starzy zawadzcy wyjadacze dobrze wiedzieli co się dzieje na dworze i że nie warto nawet podnosić tyłków z posłań).

Zdziwko!

Lodzia takiej zimy z pewnością jeszcze nie widziała! Ciekawe, co takie psy sobie myślą. Jeszcze przedwczoraj było słonko, gdy szły spać, to wprawdzie śnieg padał, ale było jeszcze w miarę normalnie, a po obudzeniu inny świat! Zastanawiam się, czy myślą, że to ja z Robertem za to odpowiadamy:) bo czasem patrzą na nas z takim wyrzutem!

A to pech! Robert zapomniał wjechać do garażu!

Gdy wróciłam do domu oznajmiłam Robertowi, że może spokojnie przestawić budzik, bo z pewnością rano nie pojedzie do Olecka.

Prąd na szczęście włączyli o 6.10 więc nasze mrożonki jakoś dały radę. No i można było włączyć TV i dowiedzieć się na pasku, że całe Mazury zasypane i zabarykadowane drogi połamanymi drzewami. Głupoty tylko napisali, że to przez wichury, bo bardziej przez ciężki śnieg, który wszystko oblepiał i pod jego ciężarem łamało się.

Rano Robert dzielnie przedarł się na łańcuchach do kotów sąsiadów, by odśnieżyć kocie okienko a przy okazji sprawdzić, czy coś przejechało przez wieś. Niestety we wsi droga dziewicza, u innych sąsiadów nie dojechali robotnicy na budowę, tak więc jesteśmy odcięci od świata. A Robert od rana jeździ na łopacie i odśnieża od nowa… Ot, wiosna!

Komentarze

bea, 2009/03/18 17:02
Lomatko!!! wspolczuje...wiem jak czeka sie na wiosne. Na szczescie w Anglii juz cieplej, jasniej i calkiem kolorowo od pierwszych kwiatkow. Chociaz przyznam ze TAKICH zim brak;) i takich mazurskich klimatow tez. Moze kiedys z wielka radoscia i "jak Bog da" odwiedze dom pod tulipankiem, a tymczasem podgladam, sledze niusy i serdecznie pozdrawiam. Beata
Skomentuj:
XAMZP
 
 
no_i_co.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika