19 grudnia 2015

Nowe życie Bilbo, a może i Lodzi i Belgegora?

Idą święta, a u nas tradycyjnie nieświątecznie. Nius świąteczny pora napisać, sprzątnąć pokoje dla gości, nie mówiąc o własnych, ale się jakoś nie składa. Wypadałoby skomentować, co dzieje się za nowej władzy, ale szkoda nerwów moich i Waszych. Mnie wystarczy, że co i rusz natykam się w telewizorze na tego małego ludzika z wielkim narcyzmem, uśmiechającego się pod nosem, że tak mu się udało wszystkich wykiwać. Reakcji mieszkańców i radnych Olecka na to, że w jednym z hoteli mieliby zostać zakwaterowani uchodźcy , wstyd przytaczać. Jednym z argumentów na NIE było, że blisko hotelu plaża i muzułmanie będą turystów odstraszać;) Jeden potencjalny turysta skomentował, że reakcja mieszkańców przekonała go, by nigdy do Olecka nie przyjeżdżać. Ja też bym nie przyjechała do tak gościnnego miasta. Fanka fejsbukowa dobrze napisała: Nie ma to jak ludzka dobroć. Zdrowych i pogodnych Świąt życzę wszystkim z Olecka. Takim prawdziwym Katolikom.
A poza tym korowody ze zwierzętami, czyli szpital zwierzęcy.

Bilbo szybko odkrył łoże;)

ale dał sobie wytłumaczyć, że na naszym łóżku już za duży tłok

tylko nie może się zdecydować, które posłanie wybrać:)

Nasza pociecha Bi przestał sikać na wystające sprzęty, znaczy się zadomowił! Kupiłam zaraz dwa nowe posłania, jedno na przerośniętego Krecika, drugie takie samo, tylko numer mniejsze dla małych żółtych, żeby nie zazdrościły.

Wyniki z wymazu nie przyszły, a Bilbo ma takie bagno w uszach, że zaczęliśmy leczyć cudowną zasypką dr Jakuszki, znaną w Olecku i za granicą. Problem w tym, że nie ma jej jak wsypać w zarośnięte kanały w uszach. Zrobiliśmy lejek z tekturki. Wilkuś w czwartek był w Ełku na kontroli. Chłoniak się na szczęście nie potwierdził, wyniki krwi bardzo dobre poza lekkim wzrostem kreatyniny. Zmieniony lek i obiecane, że już nie będziemy go więcej targać. Niech sobie żyje w spokoju do końca. Pieso ma za to bagno w buzi, czyli constans z przerwami na podawanie antybiotyku. Właśnie znowu dostaje. Belfegor daje radę, ale coraz słabiej. Lodzi nic się nie poprawiło. Owszem, gdy leżała w depresji podczas mojej nieobecności, było git. Ale ani spokojny spacer, ani zostanie w domu (wtedy dostaje histerii i boli ją jeszcze bardziej) nie zmienia stanu rzeczy.

widzicie, jaka zgięta w pałąk i jak się snuje na końcu?:(

Znajoma na FB podpowiedziała doktora Kemilewa , czyli cudotwórcze komórki macierzyste. Po przeczytaniu rewelacji z internetu na temat leczenia psa z dyskopatią (zamknąć w klatce na miesiąc i podawać minimalne porcje jedzenia) i przykrym doświadczeniu ze sterydami, nie było się nad czym zastanawiać. Telefon do doktora w środę a w czwartek już komórki macierzyste wędrowały do nas. Przy okazji Lodzi załapał się Belfegor i jeszcze jakiś mały potrzebujący piesek. A wszystko w cenie komórek dla jednego psa! Tanio nie było, ale gdybyście widzieli cierpienie Lodzi…

Wytypowany do podania został dr Jakuszko, a dr Kemilew zadzwonił do niego by podać instrukcje. I co się okazało?? Że panowie się znają sprzed jakichś 8-10 lat, gdy na jakiejś konferencji jakiś lekarz doktorowi Kemilewowi opowiedział, że zna lekarza z Olecka, który podaje psią krew zatrutym kotom. Olecko słynęło wtedy z tego (nie wiem, czy dalej słynie), że było dużo hodowców gołębi, którzy truli koty przy okazji trucia szczurów zakradających się do gołębników. Dr Kemilew zadzwonił do dr Jakuszki, ten oczywiście potwierdził, że pies Roman (dziś już nieżyjący) oddaje krew kolegom a także kotom w potrzebie, co zainspirowało pierwszego do terapii komórkami od innego dawcy i w ten sposób Roman stał się inspiracją dla rozwoju medycyny regeneracyjnej. Potem dr Kemilew żałował, że zapomniał, jak się nazywał doktor od Romana, któremu wiele zawdzięcza, a czasem o nim opowiadał, i bardzo się wzruszył, gdy nasza Lodzia skontaktowała panów ponownie!

Tak więc dziś zapakowaliśmy Belfegora do bagażnika, Lodzię na kolana Roberta, i pojechaliśmy z duszą na ramieniu, czy Belfegor przeżyje te atrakcje. Teraz oboje leżą i dochodzą do siebie, a my czekamy na efekty, czy jak mówi Robert – poznajemy siłę naszych pieniędzy;) Belfegor podobno może się całkiem rozjechać, zanim stanie na nogi, bo żeby było lepiej, najpierw musi być gorzej. 5% psów nie reaguje na komórki macierzyste. Oby nie nasze!!! Trzymajcie więc kciuki za naszych inwalidów!

więcej zdjęć z 3 dnia Bilbusia w albumie Trzeci dzień z Bilbo

Doniosę jeszcze, że Bibul/Bilbo Baggins ma się świetnie z wyjątkiem tego bagna w uszach, z którym jednak żył pewnie tyle czasu, że prawie się przyzwyczaił. Chyba by mu czaszkę zjadło, gdyby nie wyszedł ze schroniska:( (nie trzepał uszami, więc nikt nie zauważył). To taka radość patrzeć na psa, który po latach rezygnacji zaznaje wolności i czułości.

na tym zdjęciu eksploruje dziwactwa wynikające ze słabych sąsiadów;)

Prawie mi depresja mija, gdy widzę, jak z dnia na dzień dowierza swemu szczęściu, radosny biegnie z resztą szajki po łąkach, jak cieszy go, że w każdej chwili może wyjść na podwórze, jak z wdzięcznością wpatruje się we mnie i przychodzi sprawdzać, czy jestem, jak mruczy, gdy go głaszczemy. Jest cudownym, grzecznym i mądrym psem, i w porównaniu z resztą bardzo wychowanym!:)

a propos naszego szczęściarza ilustracja z FB a pod p. Magda, wolontariuszka Bibiego z Palucha wpisała: Nie mogę uwierzyć jak na to patrzę, dziękuję <3

A poza tym…

Mieliśmy już -9 bez śniegu, więc świat wyglądał tak:

więcej w albumie Dziś w nocy było -9

i tak (dalsza część spaceru już bez Lodzi bo cierpiąca wróciła wcześniej do domu):

Max chętnie by dołączył

jak widać jezioro było bliskie zamarznięcia:( a więcej tych pięknych widoków w albumie Spacer 3 głuchych dziadków

Potem lało, a potem zasnuła nas mgła:

więcej w albumie Jezioro dziś (czyli wczoraj)

i jak zwykle o tej porze, na jeziorze urzęduje rodzinka łabędzi

Zanim Robert dostanie także komórki macierzyste na swój kręgosłup (szkoda że w przypadku człowieka to nie takie proste:(), o ile wcześniej nie padnie, próbuje zrobić to i owo,

ale jak to napisała Małgosia na FB, to nie próby stworzenia boskiego pastorała, tylko ścinki po tej oto nadachowej robocie…

póki co odbywającej się w pensjonacikowej kuchni.

A ze zlasowanych dachówek z garażu robi podłoże pod podjazd na parking:

(więcej w Co robi Robert? )

I to tyle wieści z Zawad!

Komentarze

Ewa U., 2015/12/19 17:42
Kibicuję Waszej geriatrii bardzo i czekam na efekty leczenia. O dr Kemilevie słyszałam. Oby się udało. No i Bilbo! Nie mogę się napatrzeć na jego szczęście, serce rośnie.
Ścinki po pastorale bardzo są ładne. Na pewno się nie zmarnują:)
z FB, 2015/12/19 20:16
Trener Kinga: trzymam kciuki!

Ewa Barbara: Trzymam mocno kciuki! Pokochałam Wasze zwierzaki! :)

Ewa Maryna: czytałam, kibicuję, wierzę niebezpodstawnie, bo moja sunia Zara mieszaniec kaukaza po komórkach odłodniała o kilka lat!

Elzbieta B: I jest cudnie!!!!Powodzenia w nowym bezbolesnym zyciu!!!!

Mo Ania: mojemu Psiakowi z dyskopatią na pewno nie zaszkodziło podanie KM - wręcz przeciwnie :) wierzę mocno i Lodzia i Belfegor staną porządnie na łapki po kuracji <3

Gabriela Z: Jak sie maja?
Galeria Wiejska: na razie śpią:)

Karolina S: Cudownie..

Jacek K: Ciekawa historia,ładne zdjęcia... Wszystkiego dobrego :)

Małgorzata Z: trzymam kciuki!!!! musi być dobrze! I BĘDZIE!!! :) Mój Rokuś (owczarek niemiecki 10 lat) po komórkach chodzi!!!! (a już nie wstawał)

Ewelina: Bardzo mocno

Renata B: Życzę zdrowia z całego serca

Anna K: Trzymamy kciuki- ja z moimi suniami :)
Monika, North Carolina, 2015/12/22 15:05
Powodzenia na oddziale szpitalno-weterynaryjnym!
A wycinki dachowe - filuterne, bardzo ladne!
Skomentuj:
ENFFJ
 
 
nowe_zycie_bilbo_a_moze_i_lodzi_i_belgegora.txt · ostatnio zmienione: 2015/12/19 21:05 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika