21 stycznia 2016

O dwóch psach co wyskoczyły z zakrętu

Znowu się nie obrażę, że nie komentujecie, tylko napiszę nowego niusa! O wycieczce do Ełku z dwoma psami, które następnie w Baranach wyskoczyły kangurem z zakrętu i skasowały siatkę jednemu panu, który kiedyś brał od nas siano. I nie o polityce.

Dziś jak wiadomo niedziela, więc zapakowaliśmy dwa psy do kangura i pojechaliśmy do weta do Ełku. Bo dotychczasowe leczenie paszczęki Piesa i uszu Bilbo spełza na niczym. Bez porządnej diagnostyki wiadomo, nie zawsze się da. Do tego Bilbo ma dwa guzy - jeden na szyi z boku, drugi między przednimi łapami. Bardzo mnie to niepokoiło. Przegląd paszczęki Piesa wykazał, że prawdopodobnie ma coś z zębami ale żeby go prześwietlić, musi być uśpiony, inaczej zdjęcia zębów i kości gębowych się nie da. A usypiać „bez potrzeby” 15 letniego psa bez sensu. Sens byłby, gdyby połączyć to z czyszczeniem zębów. Owszem, można to zrobić, ale musimy się gdzieś zaporządkować na 4 godziny bo Piesa niewybudzonego nam nie oddadzą. Pani weterynarz takiego staruszka musi mieć pewność, że wydaje bezpiecznie. W dodatku z wenflonem do jutra rana, na wypadek, gdyby zasłabł już w domu po narkozie. A w tym czasie Bilbo będzie miał płukane uszy - rozmiękczane i wypłukiwane, rozmiękczane i wypłukiwane… No to psy zostały a my w Ełk.

reszta tych zdjęć: A Bilbo z Piesem byli u weterynarza

Efekt wizyty: Pieso minus 12 zębów w tym oba górne słynne kły. Słynne, bo u takiego małego psa były prawie tak duże jak u Belfegora. W dziurach po zębach szwy. Przy okazji został wytrymowany (pierwszy raz w życiu!:) i obcięto pazurki. Bilbo z wypłukanymi uszami, ale daleko im do czystości - dostał na wynos płukankę. Oprócz drożdżaków, które wykazał wymaz ze schroniska, pani Agnieszka wypatrzyła bakterie. Oczywiście w płukance są leki. Perspektywa jest taka, że Bilbiak ma uszy felerne i z tendencją. Prawdopodobnie lata całe miał tam gnój, ma zrosty, więc kanały nigdy nie będą w porządku. Trzeba będzie bardzo uważać i w porę działać. Pani Agnieszka ma nawet tezę, że to przez uszy Bilbo do schroniska trafił. Bo komuś nie chciało się kłopotać i wydawać kasy. Guzy zdiagnozowane - nic strasznego, ale kiedyś, gdy będzie w narkozie miał czyszczone zęby, co nas czeka niebawem, warto guzy usunąć. Takie też mają tendencję - by rosnąć i uciskać. Oprócz tego wyniki krwi bardzo dobre, nadmiar trójglicerydów związany z tuszą, tarczyca raczej zdrowa, więc gruby jest nie od tego. Pieso ma wyniki adekwatne do wieku. Bilbo całkiem dobrze zniósł rozłąkę i pobyt w gabinecie na socialu. Pieso był bardzo nieszczęśliwy po obudzeniu, trząsł się jak zwykle, więc norma;)

tu idziemy po jeziorze

A potem wracaliśmy. Byliśmy już za Olszewem, gdy Robert tłumaczył piszczącemu Piesowi, że zaraz będziemy w domu o ile paniusia nie wjedzie do rowu… Jechaliśmy za bardzo powolnym samochodem, który skręcił w Baranach na Czukty, i ja z tej radości dodałam gazu a że był zakręt a na nim żywy lód, wylądowaliśmy na siatce pewnego znajomego rolnika. Rolnik wyszedł, a na nasze powitanie odparł „komu dobry temu dobry”… Na szczęście w Baranach mamy swoich ludzi którzy wyciągnęli nas z opresji:)
I tak do worka pieniędzy zostawionego u weta dojdzie naprawa siatki. Cóż. Życie.

więcej w albumie Raz na wozie, raz...

I jeszcze słowo na niedzielę. Na temat: Dlaczego staram się nie mieszać do polityki.
Nie ma to żadnego sensu. Jestem pyłkiem na piaszczystej drodze i mogę tylko wpaść w tuman kurzu i opaść. Trudno nie wyrażać lęku, gdy za plecami robią rzeczy, które mnie dotyczą, ale i tak będzie co będzie. Mój wpływ na to jest żaden, jeśli, to długofalowy i nie mnie będzie zbierać owoce. Staram się nie odzywać, nie pisać o tym, co myślę, by nie rozniecać dyskusji, nie dawać innym okazji do wyrażania przy mnie poglądów. Żeby to jeszcze były poglądy… I nie chodzi mi tylko o tych, do których mi dalej. Bliżej, dalej… siebie warci. Każdy zajętym tym, by postawić na swoim, a nie rozumieniem drugiego. Jedni i drudzy nie widzą, że ci, których wspierają, robią to samo, co ci, których nie cierpią. Że akcja jednych jest reakcją na drugich. Że prowokują się wzajemnie i widzą tylko to, co potwierdza ustalone uczucia. Przeinaczają widzianą rzeczywistość, by pasowała do tego, co chcą widzieć. Jedni i drudzy robią dokładnie to samo nie dostrzegając, że ich polityczni reprezentanci mają ich w dupie, toczą między sobą rozgrywki za jakieś zaszłe krzywdy, nadepnięcia na ogon, momenty, gdy ucierpiało ich ego, różnice są tylko w tym, czy robione jest bez ogródek, po chamsku czy sprytnie po cichu. I jest jeszcze jedno znaczące rozróżnienie – poziom paranoidalności przedstawicieli politycznych opcji, wprost proporcjonalny do pewnych szerzonych idei.
Wiecie, co to przypomina? Rozgrywki małżeńskie przy rozwodzie. Dwoje zranionych ludzi szuka sposobu jak się odegrać na sobie, zemsty za wzajemne rozczarowanie i niespełnione oczekiwania. Znajomi, przyjaciele i rodzina podzieleni na tych, którzy stoją po stronie męża lub żony. Wzajemnie się nienawidzący, choć konflikt nie ich dotyczy. A exmąż i exżona latami dokopują sobie, szukają sposobu, luki, słabości… i sru. A że jakieś dzieci przy tym cierpią? Jakieś państwo, jacyś obywatele?

O sąsiadach, którzy złożyli odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego po dwukrotnej odmowie z gminy, na rozbudowę w pasie 100 m i zostawienie baraku dla łodzi na brzegu, tym razem mi się nie chce. Z pisma z urzędu w Olsztynie dowiedzieliśmy się, że mają rozwiniętą agroturystykę i gospodarkę wędkarską. Jak na to, czym dzierżawca tłumaczył niewydawanie pozwoleń, racjonalna gospodarka przez sąsiadów to kpina. Nie wiadomo tylko czyja większa. Olać to. Taka piękna zima na razie.

więcej w albumie Dziś nie jest już tak pięknie

A! Zapomniałam naskarżyć na Lodzię. W niedziele pogryzła Belfegora:( Jak zwykle po przednich nogach, na szczęście moja szybka interwencja (zarzucenie na Lodzię kołdry;)) uchroniła jedną łapę, a na drugiej skończyło się na jednej dziurze. Niestety biedak w ogóle nie mógł chodzić, bo została mu tylko jedna zdrowa noga:( Stan zapalny rzucił się na całego psa i tył mu od razu osłabł. Po zastrzyku z antybiotykiem i opokanie na szczęście dziś jest już prawie git. Ale Robert tak się wkurzył, że bałam się jak Lodzia skończy;)

I właśnie dostaliśmy rysunek od Gucia z okazji Dnia Babci i Dziadka:

z podpisem: To jest wielki kot a nad nim leci samolotem Gucio z dziadkami i babciami.

Komentarze

Monika Rybak, 2016/01/22 09:52
Pomimo mojego lokalnego patriotyzmu przyznać muszę:najpiękniejsza zima jest w Zawadach!
Zresztą,. Zawady to całorocznie jedno z najpiękniejszych miejsc jakie znam. Dla mnie wręcz magiczne, bo zmieniło moje spojrzenie na wiele spraw i dało asumpt do zmian w moim życiu. Bo Zawady to takie miejsce, gdzie może za krzakiem czaić się refleksja:co w tym życiu ma naprawdę sens. Niestety i tu dociera "dziwny świat", ale dziwni, głupi ludzie odejdą w niebyt, a las,jezioro, pagórki pozostaną. A ludzie? Niestety, Panu Bogu ten gatunek udał się, wbrew pozorom, najmniej. Niestety, próba poprawek i zrozumienia tego "dzieła" Stwórcy to zawsze orka na ugorze.
Kochany mężczyzna, kochane zwierzaki ( kolejność dowolna... ) i miejsce taki jak Zawady, a reszta? Didaskalia.
ania, 2016/01/22 10:55
Czasem te didaskalia kością w oku, solą w gardle:) ale grunt mieć jakiś ideał do naśladowania, a jak jest w rzeczywistości, nieważne! Droga ważna!! Pozdrawiamy z wciąż białych Zawad!
Monika, North Carolina, 2016/01/22 23:27
Dzisiaj i my mamy wreszcie prawdziwa zime. Taka jak z bajki. No, niemalze.
Storm sniezny Jonas dal nam troche sniegu (niegrubo w sumie, bo ze 2-3 cale) i jednoczesnie skul zlodowacialym deszczem caly swiat. Gubernator stanowy zbronil oddalac sie od domostw bez koniecznosci/potrzeby, m.in. dlatego, zeby nie wpadac autem w plot sasiada. Na razie jeszcze (odpukac!) prad i internet mamy. Wiec ogladam swiat z cieplego fotela. Kot na kolanach, grzanie - pierwsza klasa. Warto zauwazyc, ze wszystkie nasze koty, choc juz przezyly 2 zimy sniezne, na razie boja sie wyjsc na biale swiat. Chyba nie pamietaja, co to i po co to. Jak je pecherz przycisnie - beda mialy niezapomniane wrazenia.
Sniezna zima nie jest zla, jesli mozna spedzac ja w cieplym domu. Przyznam jedynie, ze Wasze zawadzkie pobielone sniegiem/mrozem drzewa zachwycaja mnie. Jak malowane... W naszym klimacie wciaz jest chyba za cieplo na takie efekty przyrodnicze. A moze, na razie, za krotko ta nasza zima trwa.
Za to na polnocy - stanely zamrozone Washintgon, Baltimore, New York City, Boston. Calkiem! Wladze nawet metro im zamknely. To sprowadza reflekse, ze wobec matki natury rowniez mocarstwa (czasami na glinianych nogach, ale zawsze!) sa bezradne.
Skomentuj:
HSKXT
 
 
o_dwoch_psach_co_wyskoczyly_z_zakretu.txt · ostatnio zmienione: 2016/02/09 23:21 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika