Odbudowa stodoły

Patrząc od nas, kiedyś wyglądało to tak:

Tuż przed kupnem siedliska w lipcu 2010 stojąca na podwórzu stodoła po czerwcowej nawałnicy zawaliła się

i wyglądało to tak:

pieskowi Reksiowi, którego los dostał się w nasze ręce razem z gospodarstwem, znaleźliśmy cudowny dom

Po uprzątnięciu przed odbudową stodoła wyglądała tak:

Niestety, jak to bywa ze starymi budynkami, czasem więcej trzeba rozebrać i zbudować od nowa, niż było w planach…

stan z końca lipca 2011

Obudowa stodoły, i starej poniemieckiej części, i tej dobudowanej, jak się okazało w roku…

Część poniemiecka w sierpniu 2011:

i część z 1972 roku w sierpniu 2011:

będą tu typowe dla mazurskich stodół żeliwne okienka

Stodoła przygotowana do wylania wieńca. Jak się okazało, stodoła nie ma nawet fundamentów, więc zostały wylane, a ja dzięki temu będę miała…

…półkę do stawiania doniczek z kwiatami!:)

We wrześniu wylany pierwszy wieniec, nierozszalowany:

Pierwszy wieniec i murowanie…

tu przygotowania do wylewania wieńca na drugiej części

a przy okazji wylewanie fundamentów pod drugą częścią, bo się okazało, że tu też nie ma - to cud, że ta stodoła tyle czasu stała, a właściwie wisiała w powietrzu!:

Na początku października 2011 przyjechała więźba dachowa

Wylane do końca wszelkie fundamenty. Robert co jakiś czas fundamenty musi polewać wodą, a że jeszcze wody w kranie nie mamy, mimo podłączenia do wodociągu, robi to wiaderkiem.

Stodoła jest tynkowana (połowa października):

tył czeka na tynkowanie

a na suficie już belki!

22 października 2011 został wylany ostatni, opasujący całą stodołę wieniec oraz słupy. Wieniec musi wiązać 2 tygodnie, zanim będzie można budować dach.

W stodole będzie składowane siano z naszych ekologicznych łąk, warsztat z brykieciarką do robienia z siana brykietów, którymi będziemy palić w piecach, oraz wiata dla gości, o której pod następną ikonką.

Na początku listopada zaczęto budować więźbę dachową

na zewnątrz ostatnie centymetry do otynkowania

po jednym dniu (5 listopada) na stodole pojawiły się wszystkie krokwie

i zawisła wiecha!

Dzień Niepodległości uczciliśmy PRACĄ:)Robota majstrów od dachu została ukończona a Robert ułożył pół połaci dachówek (zdjęcia jeszcze w trakcie roboty):

Można udawać, że cały dach pod dachówką, ale niestety jeszcze Robert trochę poskacze po dachu, co jest tym razem wyjątkowo trudne, jako że dach nie ma deskowania, jedynie łaty na folii paroprzepuszczalnej:

Tył nie zostawia wątpliwości

oprócz dachówek jeszcze podsufitka i odeskowanie szczytów, żeby pierwsza wichura nie porwała nowego dachu!

i specjalnie dla mnie

zostawiona wnęka po zamurowanym okienku, w którym z całą pewnością powstanie jakiś mural

a tu otwory czekają na żeliwne okna

W drugiej połowie listopada nareszcie do końca ułożona pierwsza połać dachu. Oczywiście zabrakło przeznaczonych na nią pałacowych dachówek z Cichego, do których zostały dostosowane odległości między łatami. Dachówki były sporo dłuższe od typowych i trzeba było znaleźć pasujące wymiarem. Zdobytych w Ełku także nie starczyło, w dodatku były nieco szersze i żeby się dobrze układały, każdą z osobna Robert musiał przycinać szlifierką. Dlatego dach jest nieco sztukowany, w różnych odcieniach, ale i tak piękny! Do nietypowych dachówek trzeba było zdobyć pasujące gąsiory, których oczywiście też nie starczyło na całą kalenicę… A do tego łaty śliskie, najpierw od szronu, potem od ciągłej mżawki, a dach pokryty tylko folią, więc zostaje przemieszczanie się w powietrzu po łatach.

Końcówka listopada to obijanie deskami szczytów, tak by wiatr nie hulał, nie mógł rwać folii i podważać dachówek od spodu. Dechy są stare, z odzysku po stodole zwalonej. Dzięki temu nowa wygląda jak prawdziwa stara stodoła, tyle że po remoncie. Deski są piękne, w falbanki i wyżłobione przez deszcz i wiatr. Podbarwione na wiosnę ukażą swoje stare piękno w całości.

A wewnątrz jest tak:

W stodole sprawy się domykają przed zimą:

Jedna strona szczytu ukończona całkiem, łącznie z pazdurem. Stanęło na kocie, bo ma odpowiednią szerokość i pazurkami elegancko zasłonił nierówności przy kalenicy. Takie same pazurki zakryły wystające elementy, które należy chronić przed deszczem. Wyszły z tego ozdobne falbanki, których w planie nie było, ale jak wiadomo, plan powstaje w miarę realizacji:)

pazdur od strony podwórza

W połowie grudnia:

zabita brama z wejściem

Z okazji nagromadzenia przedmiotów w trybie szybkim należało wykonać kolejne zamykane drzwi - wykrojone z drzwi ze spadku po sąsiadach ze szkoły miały być założone prowizorycznie, ale coś mi się zdaje, że będzie to jedna z tych wiecznych prowizorek;)

A to już wrzesień 2012, stodoła poza wiatą nie uległa zmianie, za wyjątkiem wstawionych metalowych okienek, które jednakowoż zmieniły wiele. Ale mnie wciąż się marzy pomalowanie fasady…

od podwórza

okienko na ścianie od strony jeziora

od tyłu czyli od strony puszczy

W maju przyszła pora na malowanie stodoły z zewnątrz:

to już inny widok, pomalowane także drewniane szczyty drewnochronem

długie ściany pomalowane już dwa razy wg receptury pana ze sklepu z farbami - pomalować należy dwiema warstwami podkładu z pigmentem, zamiast najpierw białym podkładem, a potem kolorową farbą właściwą (wychodzi dużo taniej, a efekt taki sam, jak nie lepszy)

przymiarki do przecierek

Historyczny moment - oficjalny koniec czyli zdjęcie tablic informujących o budowie stodoły, 29 maja 2013:

Na przyjazd bożocielnych gości:

Przed wakacjami 2013 szykujemy kraty dla pnączy:

małe kraty m.in. dla tych oto roślinek, które domagają się już czegoś do pięcia:

Na początku lipca pnącza się doczekały i stodoła w obiektywie naszych gości wyglądała tak:

We wrześniu i październiku 2013, w przerwach między gośćmi Robert znowu DZIAŁA. W stodole powstała instalacja elektryczna i wreszcie stała się jasność. Przybyło także parę szczegółów:

I po raz pierwszy zimowa stodoła w kolorze:

7 grudnia 2013

W Wielkanoc na ścianie za stodołą pojawiła się Łatka z puchaczem pod rękę, na straży przyszłej oszklonej wiaty, żeby ptaszki się nie rozbijały tylko zwiewały z krzykiem!

trochę niepodobna ale ptaszki może nie będą się czepiać szczegółów:)

W maju i czerwcu 2014 z okazji wykańczania wiaty, murki wokół stodoły okupują kwiatki w większej ilości niż zwykle:

a skrzynka na kwiaty od Lidki i Krzysztofa z Miłośnika doczekała się ozdobienia we właściwych kolorach:)

Kwiaty stojące zawsze w wiacie pod dachem musiały dostać foliowy daszek:

Pod koniec czerwca 2014 przyszedł czas na zrobienie stropu, by było gdzie schować graty z przygotowywanej pralni.

schody wreszcie nie donikąd…

dalsza część stodoły będzie bez stropu, może kiedyś będzie się suszyć w niej siano…

26 listopada 2014 - w stodole oszklona, zamykana wiata!:

Stodoła od strony puszczy na początku sierpnia 2015 w obiektywie p. Ilony:

cdn

Powrót na stronę Historia Domku na górce

Komentarze

Piotr, 2016/04/27 19:32
Piekne to wyszlo!!!
Skomentuj:
ESBWB
 
 
odbudowa_stodoly.txt · ostatnio zmienione: 2015/08/10 13:57 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika