29 grudnia 2008

Osłupiałe Zawady

I tak na naszych oczach przeobraża się krajobraz wsi polskiej… Znikają swojskie słupy niskiego napięcia z charakterystycznymi drutami jak pięciolinie z nutami z ptaków.

(tu dość gęsta muzyka:))

Zamiast tego powrozy, wiązka kabli i podłączone do niej domy niczym narciarze na wyciągu orczykowym. Obraz okolicy zmieni się też dlatego, że skończy się wzajemna symbioza - krzaki i drzewa, póki małe, chowały się przed kosiarką pod starymi (zwłaszcza tymi rozkraczonymi) słupami, a słupy ukrywały się wśród drzew i chabazi, gdy te urosły. Człowiek przyzwyczaił się do zmurszałych betonowych, wtopionych w krajobraz kikutów. A teraz eleganckie, z prasowanego betonu stoją gdzie indziej, tam, gdzie oko zwykło widzieć niezmąconą przyrodę. I może rzeczywiście, jak mówi Robert, robię się starą zrzędą, która na każdą zmianę reaguje histerią. No bo i drutów wiatr nie będzie zrywał o drzewa, i bociany nie będą ginąć na starych „pięcioliniach” (w zasadzie - czteroliniach), gdy dotkną kilku drutów na raz, i dom będzie można bez obaw pomalować… Może. Ale jak tu nie jęczeć, gdy…

Wyglądam przez okno na ogród, patrzę na naszą piękną i lipę, i co widzę na horyzoncie? SŁUP!

Patrzę sobie przez bramę na wzgórza i łąki, i co widzę na pierwszym planie? SŁUP!

Nie mówiąc o frontowej ścianie domu, naszej reprezentacyjnej… Co widać? RURKI! Kiedyś kabel szedł między ścianami domu, w tzw. pustce, czterolinia dochodziła do domu i łączyła się z nim pięknymi, szklanymi czapkami na hakach. A teraz nowe przepisy każą kablom w rurkach wić się po domach.

Ale po kolei. Elektryfikacja wsi rozpoczęła się wraz z zimą. Pisałam już o tym , jak jej ofiarą padł najpierw wodociąg a potem kabel telefoniczny. Zrujnowano naszą drogę, zwłaszcza nad rzeką na zakręcie - wygląda jak lej po bombie. I na tym na szczęście skończyła się destrukcja, jeśli nie liczyć pewnej sosenki przy płocie od sąsiadów, która rosła tam, gdzie w planach był ostatni słup.

Wkopaliśmy ją gdzie indziej, ale jest już tak duża, że pewnie się nie przyjmie. Zobaczymy na wiosnę.

Elektryfikacja czasem nasuwała myśli o wojnie czy najeździe wrogich sił na nasze terytorium. Nawet Belfegor miał minę nietęgą, gdy pod bramą przewalał się sprzęt ciążki, a na nasz parking wjeżdżały pojazdy, których nie spodziewaliśmy się tam nigdy.

Tu wbijają słup, który najbardziej wpędził mnie w histerię - do tej pory mieliśmy słupy oddalone od bramy, jeden w krzakach na górce. Teraz jest prawie na wprost wjazdu na podwórze, za to przy drodze, więc nie będzie przeszkadzał sąsiadowi w koszeniu łąki.

Najpierw działał świder… …potem dźwig osadzający słup

A tu operacja „słup” nad naszym parkingiem. Ciężarówa ze słupem stała na drodze poniżej, reszta sprzętu (świder do wiercenia otworów, dźwig do wciągania słupa do góry a następnie do kierowania nim, by stał prosto i kopara do zakopywania dołu) na skarpie nad drogą.

Prosto? No teraz to praaawie prosto

Znowu jakaś kopara wjeżdża sobie do nas, jak chce…

…by zakopać słup

I tak mieliśmy osłupiałe Zawady, bo nowe już, a stare jeszcze stały.

Przyszedł czas na nawlekanie powroza na słupy i z tej okazji panowie odcięli nam czterolinię, ale zaraz potem założyli z powrotem, żebyśmy mieli prąd na święta

I znowu jakaś kopara panoszy się po naszych włościach, tym razem by zrobić dołek pod uziemienie ostatniego słupa (tego, do którego podłączeni są sąsiedzi, zarazem ostatniego na tej nitce), a potem go zakopać.

No a potem mieliśmy super zelektryfikowaną wieś, jakby to był jakiś eksperymentalny teren wojskowy, bo słupów i drutów było co niemiara:

I przyszedł dzień, tuż po świętach, czyli dnia niusa tego, gdy przyszło podłączyć nasz dom do nowej linii:

I już kolejny domek na wyciągu narciarskim:)

I nadszedł kres starych słupów. Powalili je…

… a na koniec jeździła ciężarówka i zbierała z nich żelastwo na złom.

I tak mamy nowoczesność w domu i zagrodzie, a nawet przy drodze i na łąkach.

Komentarze

Skomentuj:
GFMAC
 
 
oslupiale_zawady.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika