16 października 2011

Ostateczny kres cukinii

No niestety, nie wiem ile było wczoraj, ale teraz, a dopiero 21.43, jest zero stopni. Wczoraj/dziś w nocy wracałam PKSem z Warszawy i przez telefon wydawałam dyspozycje, które kwiaty w doniczkach Robert ma schować. Po nocy też zbierał cukinie. Na szczęście, przewidując, że ten dzień nastąpi lada chwila, przed moim wyjazdem zebraliśmy wszystkie jabłka z naszej złamanej jabłonki, bo są tak soczyste, że nie wytrzymują nawet lekkich mrozów. Koniec tego dobrego i tak cud, że tak późno. Dobrze, że przed wyjazdem zebrałam też prawdziwki zza jeziora!:)

(płytka, na której leżą, ma 33,3 x 33,3 cm)

Jeszcze jest pięknie na dworze, choć takie długie cienie,

to ja, a jakie mam dłuuugie nogi!:)

sarenki regularnie przychodzą, więc Lodzia na posterunku,

a potem się grzeje przy kozie razem z prawdziwkami:)

Napawam oczy jeziorem, zanim nie zamarznie, choć oczywiście mam nadzieję, że nastąpi to jak najpóźniej!

choć nieco kłuje mnie w oczy ulubiony element zdobniczy krajobrazu naszych sąsiadów - czarna włóknina;)

Ostatni goście pojechali. Niedawno też to pisałam, ale po ostatnich przyjechali następni, i mam nadzieję (coś ciągle mam na coś nadzieję…), że znowu tak będzie!. W ramach porządków w pensjonacie przymierzyliśmy niebieski dywan do pokoju z żurawiem, i wygląda nie najgorzej. Tylko łóżka będzie niewygodnie przesuwać.

Przypomniałam też sobie, że nasze zdjęcia pokoi na stronie nieco są nieaktualne, więc odbyła się sesja zdjęciowa w pensjonacie nowym aparatem, co też można zobaczyć na FB (w końcówce albumu).

Belfegor dalej pogłębia doły w ramach nie wpadania w jesienną depresję:) (ja też się nie daję i uzupełniam psią górkę efektem nowej aktywności kretów)

Ale na depresję najlepszy jest Gutek. Na dowartościowanie się też:) Niedawno, gdy bez żadnego szacunku dla starszych deptał mnie i po mnie skakał, na moment się zatrzymawszy oznajmił: babciu, ależ ty jesteś kochana! A po tym, jak dostał ode mnie dwa zestawy kolejki (dwa, bo w jednym były tylko 2 wagoniki i lokomotywa Tomek, a tak jest pięć - 2×2 i jeden z lokomotywy) - babciu, jesteś NAJLEPSZA! Biorąc pod uwagę, że 90% sklepów w Olecku to ciuchlandy i „WSZYSTKO PO 5 ZŁ”, serce wnuka zdobywam tanio:) Należy też odnotować, że w życiu Gucia nastąpiła znacząca zmiana - traktory i koparki ustąpiły pierwszeństwa ciuchci! Oraz zwrócić uwagę na bluzkę Gucia - Tomek i przyjaciele to teraz jedni z najważniejszych! (Nr 2, na spodniach, ale niewidoczny na zdjęciach - Bob budowniczy)

Atencją też zaszczyca Gucio klocki, z których należy budować tory (patrz wyżej) albo wyyysokie wieże.

Hamer w ruchomymi wycieraczkami i otwieranymi drzwiami też może być!

Madzia zaczęła spisywać teksty Gucia na oddzielnym blogu , więc ścisłych fanów Gucia zapraszam. Ja, czytając, dawno tak się nie uśmiałam!:)

A pod ikonką poniżej ostatnie zdjęcia Gucia:

Gucio i jego pojazdy

Ryszard po tym, jak został sam na kocich włościach, rozpoczął dietę cud, choć póki co, do efektów daleko. Rysiek jest grubasem z natury a do tego jadł to samo co Model, bo inaczej nie dało się. Kot chory na nerki musi mieć stały dostęp do jedzenia i musi jeść pokarm niskobiałkowy i wysokokaloryczny, nic więc dziwnego, że wspólna miska z Modelkiem skończyła się Ryśkiem monstrualnym. Zdjęcia z lepszej perspektywy, więc tu nie wygląda tak strasznie, ale rzeczywistość jest taka, że brzuch niemal ciągnie po ziemi, nie sięga sobie pod ogon, ani w okolice, trzeba więc było znowu wyciąć mu dredy na tyłku (przypominam, że o czesaniu mowy nie ma, chyba że w żelaznych rękawicach po łokcie).

A na depresję jesienną dobre są też postępy w budowie! Nasza stodoła zaczyna stodołę przypominać. Dwa niezależne elementy zostały spięte w całość, wciąż jeszcze jeden z wieńców do wylania a potem już tylko dach!

romantyczny widok przez okienko na puszczę już nie taki romantyczny bez gołych cegieł:)

Nowa wiata już do wyobrażenia, odkąd spojenie nad bramą:

a widok z wiaty z małymi dodatkami :)

Na koci domek w nocy już za zimno, dlatego ze spaniem koty wyniosły się na pokoje

Więcej zdjęć z odbudowy stodoły w domenie Agroturystyka pod „Domek na górce” - Odbudowa stodoły

Dachówki, dachówki, końca dachówek nie widać… Nowy transport z dachu pałacu w Cichym, miejmy nadzieję starczy na drugą połać stodoły. Dachówki są niezwykłe, ogromne (dla porównania obok leży zwykła), mają pewnie z 200 lat!

A w domku… Kuchnia - coraz mniejsze pobojowisko:

w przeciwieństwie do „romantycznej dwójki 2”, gdzie wśród zgromadzonego wyposażenia:), kuchnia oraz stołówka i sypialnia kotów:

Kończę. Godzina 23.37, -1 stopień:(

PS. - 3 stopnie o 6.30, zdjęcie z 8.20

Komentarze

Aurela, 2011/10/17 06:59
Ależ cudnie;)) już czuję te kolory i zapachy: jeziora i trawy:))Trzymajcie się ciepło!!!
Tess, 2011/10/18 12:32
U nas też już przymrozki. W związku z czym praca przy przetworach wre ( nienawidzę buraczków...)U Gucia na blogu już byłam i uśmiałam się serdecznie! Chciałoby się do Was przyjechać... Ale nic to. Może na wiosnę się uda. Teraz zdobyłam sprawność hydraulika ( osobiście wymieniłam kran w kuchni, bo pękł ), sprawność tynkarza - tynkuję ścianę w pokoju, potem będę zdobywać sprawność malarza - bo będę ją malować... A Wojtek w robocie w Poznaniu. Ech życie!
Ściskam nieodmiennie!
Egretta, 2011/10/18 19:53
Blog o Gutku- rewelacja. A Twoje długie nogi... tylko pozazdrościć ;) Pozdrawiam :)
Skomentuj:
OQKRY
 
 
ostateczny_kres_cukinii.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/12 00:55 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika