Ostatni dzień w Maroku cały w Agadirze

No i pora kończyć marokańską przygodę…

Doba hotelowa jest do 12.00 a samolot o 20.10. Ale nie bój żaby, w hotelu jest specjalne pomieszczenie, gdzie można przechować bagaż. My poszliśmy przechować się na plażę. Plaża powitała nas wielkim odpływem.

do skał można było dojść na piechotę

fale przed skałami krzyżowały się

Potem szybko woda wróciła na miejsce, były cudowne fale do skakania, więc prawie nie wychodziliśmy z wody, na zapas! Więcej zdjęć z ostatniego plażowania w albumie Maroko ostatni dzień :(

Przed wyjazdem na lotnisko trzeba było upłynnić dirhamy i najeść się. Szkoda, że tak późno odkryłam, że całkiem blisko hotelu, po przeciwnej stronie ulicy (trochę w lewo) są knajpki, gdzie tanio i całkiem po marokańsku można było fajnie zjeść. Wszystko dlatego, że jednak pod wieczór sama za dużo nie chodziłam po mieście. Nie dlatego, że było niebezpiecznie, wręcz przeciwnie, tylko wciąż byłam zaczepiana co było uciążliwe. Niby stara jestem, a ciągle słyszałam „Madam”, „Comment allez-vous?”, „where are you from?”… Gdy chodziłam wieczorem, to jakbym się prosiła o zaczepki. Skoro stara baba wałęsa się sama, znaczy szuka chłopa;) Natalia z Vasylem mieli wykupione obiado-kolacje w hotelu (są od 19.00, trochę późno), więc nie mogłam na nich liczyć. Ostatniego dnia za całe 54 dirhamy zjadłam zupę haribę, wegetariański kuskus i wypiłam avocado juice (pycha! - z migdałami i mlekiem).

Na lotnisku na szczęście poszło sprawnie. Mimo nadbagażu przepuścili mnie bez słowa (były wolne miejsca w samolocie, więc nie robili problemu), lot trwał 20 minut krócej niż planowano, widać lecieliśmy z wiatrem;) i o 1.30 wylądowaliśmy w zimnej Warszawie.
I tak to było w Maroku…

Komentarze

Skomentuj:
EYSNR
 
 
ostatni_dzien_w_maroku_-_agadir.txt · ostatnio zmienione: 2017/11/16 18:26 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika