26 - 31 grudnia 2009

Ostatni nius w tym roku!

Resztki roku to w Zawadach najazd gości, pracowity tydzień między świętami a Nowym Rokiem, najbardziej dla Roberta, który robi za palacza w piecach i jest na pierwszej linii gościnnego frontu.
Kronikarski obowiązek nakazuje zarejestrować, że w Święta i zaraz po mieliśmy wiosnę:

Bobry nie poddają się!

Wezbrana rzeka

Krety wszędzie!

Resztki śniegu ze zwałów wywiezionego z podwórka na taczkach

Odśnieżony widok z podwórka na jezioro

Psy na stanowiskach obserwacyjnych

Lodzia jak zwykle najwyżej

Do pensjonatu przyjechała bernardynka Czika i psy poczuły się nieco zaniepokojone jej rozmiarem

A potem wróciła prawdziwa zima, taka w sam raz - śniegu tyle, żeby było miło ale wszędzie można dojechać, a temperatury takie, żeby śnieg nie stopniał ale psy nie przymarzały do podłoża

Po wieczornych i nocnych opadach 28 grudnia, nazajutrz rano Robert zaczął dzień jak zwykle od napalenia gościom w kuchni, a potem przerzucił się na łopatę do śniegu, dzięki czemu po podwórku swobodnie można się przemieszczać…

…a na wywiezienie z podwórka czekają dwie wielkie góry śniegu

Trzeba je wywieźć, bo jak stopnieją, to utoniemy.

Zaśnieżony widok na jezioro

…i na górkę za płotem

…nasza ex-choinka bożonarodzeniowa znowu się ugina

a kagańce znowu pełne śniegu

Tu widać hektary trzcinowiska, w którym niedawno psy straciły orientację

a potem niestety zmroziło świat…

Lodzia z rozkoszą siedzi przy piecu, a jak się już za bardzo podgrzeje, przemieszcza się do budki i tak wte i z powrotem.

ale dzięki temu zrobiło się pięknie! Widoki w Sylwestra zapierały dech, bo nocna mgła osiadła na wszystkim, zamarzła a potem lśniła w słońcu. Najpiękniej było, gdy słońce chyliło się ku zachodowi. Na spacerze z psami nie miałam aparatu więc zrobiłam zdjęcia nową komórką.

Droga za jeziorem - robimy zwyczajową pętelkę trasą traktora, który dokarmia zwierzynę leśną

i spoglądamy w prawo na rosnące w dole brzózki, a nuż znowu przechadzają się sarny i jelenie

I wracamy do drogi, zawracamy do jeziora

ale nie mogąc się oprzeć widokom…

przy plaży skręcamy jeszcze w stronę doliny rzeki

Dolina powoli wylania się w pełnej zimowej krasie

W dolinie rzeki Mazurki zawsze jest pięknie!

Chodzimy po górkach więc w lewo prześwituje nasza ziemia uwieńczona ścianą puszczy

I wracamy wzdłuż rzeki…

do zakrętu z bobrami

i do drogi do domu

Już w domu, czyli nad jeziorem:)

Pięknie, prawda?

A to nasz zamrożony parking i samochody z wyjącymi z mrozu wycieraczkami:

Komentarze

Monika, North Carolina, 2010/01/06 09:44
Oh, troche mi sie zimno robi, gdy spoglam na te zimowe fotografie. Bardzo sugestywne obrazy!
Skomentuj:
JMGYL
 
 
ostatni_nius_w_tym_roku.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika