5-6 września 2018

P jak Płot, I jak Interwencja

Oczywiście ściągnięte po Monice z Północnej Karoliny, która na nowo pasjonuje się naszym serialem P jak Płot, bo inni już dawno odpadli z nudów;) Porównania są również do Zemsty (tej Fredry;)) i do Kargula i Pawlaka. Co niestety sprowadza całą sprawę do jakiś sąsiedzkich potyczek, nieco śmiesznych choć emocjonujących, zamiast do istoty, jaką jest niszczenie przyrody, wieloletnie łamanie prawa wodnego i w odwecie za naszą z tym walkę, dręczenie. Ale widać światełko w tunelu! Najpierw Interwencja Polsatu, której ekipa wczoraj i dziś nagrywała obiektywny reportaż. Następnie, o czym się w sądzie dowiedzieliśmy, jest ostateczny wyrok w sprawie rozbiórki ogrodzenia, oczywiście podtrzymujący nakaz rozbiórki z lipca 2016, o czym ani policja, ani Wody Polskie w Olecku nic nie wiedziały, my oczywiście też nie, gdyż nie byliśmy stroną w sprawie a też w głowach by nam nie powstało, że mimo wyroku ogrodzenie nie dość że jest nierozbierane (albo rozbierane, ale w ten sposób aby nas znowu w coś wrobić), to jeszcze dokonywana jest próba ponownego grodzenia, mimo braku urzędowej decyzji, gdzie można zakończyć płot. No i dzisiejsza kolejna bezsensowna rozprawa, w której na podstawie tego, że opuszczam kamerę, chce się ode mnie wyłudzić pieniądze na nową, i na szczęście sfilmowane kamerą sąsiadów (przy okazji sprawy Roberta), że nie niszczę siatki a tylko ją zdejmuję z drutu i że robię to gołymi rękami, a nie, jak Kotek Mamrotek próbował nam wmówić, używam do tego specjalnie przyniesionych narzędzi.

Tyle wstępu.

Za podszepniecie Interwencji muszę podziękować Żanecie, bo ja skierowałam kroki do Uwagi, której temat nie zainteresował i byłam gotowa się poddać. Wszystko odbyło się błyskawicznie. Napisałam do Polsatu 28 sierpnia, tego samego dnia się odezwali, no i zapowiedzieli wizytę na wczoraj. Z tej okazji odbyły się przygotowania jak na przyjazd papieża do Ełku:) Pazdur wrócił na miejsce, powstał tryptyk bramowy

i nawet został pomalowany!

oraz sadziliśmy róże :) - tak, to te same róże, o które pytałam ostatnio i po Waszych radach i aby zakryć dół po piaskownicy, wylądowały w gruncie

A po 12.00 przyjechała ekipa Interwencji.

I od razu powiem, że to nie jest dla mnie takie hop siup w prywatnej sprawie występować w telewizji. To się kłóci z wykonywanym przeze mnie zawodem, w którym powinnam zostać anonimowa, ale dostałam przyzwolenie od koleżanek po fachu. Usłyszałam - „twoje życie jest w tym momencie ważniejsze, niż dobro pacjentów”. Przemyślałam to i to prawda - w moim zawodzie szczególnie KONIECZNY jest spokój psychiczny i muszę o niego zawalczyć, w ten sposób bardziej zadbam o pacjentów (mając po cichu nadzieję, że nie oglądają nagminnie Interwencji;))

jako przerywnik pieski sąsiadów sprzed kilku dni

Więc poszłam na pierwszy ogień, bo o 15.00 zaczynałam pracę. Mówiłam, mówiłam, starałam się w skrócie, ale czy to się da te lata udręki zebrać w skrót?

Nagrywali mnie w różnych pozach i aktywnościach ;) na przebitki, żeby było wiadomo, co tu robimy pod tym tulipanem, oraz obrazki mnie z Robertem na ławeczce pod domem, na krzesełkach nad jeziorem i takie tam:) Sielanka zawadzka jednym słowem. A potem pobiegłam do pracy do gabinetu na górze i tylko w przerwach zaglądałam, co się dzieje.

Potem występował Robert nad jeziorem z jednej i drugiej strony (gdzie oczywiście ogrodzenie w stanie niezmienionym), a potem minęła nas burza o włos, więc nie można było puścić drona. No i się rozpadało.

W czasie deszczu nagrano więc Jerzego Kisielewskiego, użytkownika jeziora od 20 lat, naszego przyjaciela także o lat tylu (tak à propos, że mnie nikt nie lubi i tak à propos, że nikogo poza nami, to co robią sąsiedzi, nie obchodzi - tekst Mamrotka z dzisiejszej rozprawy).

A potem wyszło słonko

i dron przeleciał się nad okolicą filmując m.in. brzeg jeziora, w tym naszą piękną dziką linię brzegową.

No a dziś na 9.30 pojechaliśmy do sądu, gdzie przyjechała też ekipa Interwencji nagrać ostatnie z nami sekwencje i pojechała dalej nagrywać. Już właściwie napisałam, co było w sądzie, sprawa nierozstrzygnięta, bo biegły musi się wypowiedzieć, czy kamera jest zniszczona, co wydaje mi się bez sensu, bo skoro na zdjęciach wisi i działa a materiał dowodowy wskazuje, że dalej nagrywa, to można ją tylko jeszcze popsuć lub podmienić, bo kto udowodni, że nikt przy niej nie grzebał. Tak jak mnie nikt nie udowodni, że to ja ją zniszczyłam. Nawet gdyby założyć, że rzeczywiście tylko ja się do niej dotykałam (opuszczałam, chcąc chronić swoją prywatność), to ktoś ją potem podnosił. Czy aby na pewno umiejętnie? Oczywiście zakładamy, że sąsiedzi jako świadkowie jehowy są krystalicznie czyści, co nieraz udowodnili;), i nie popsuli sami kamery, a faktu, że do niej chodziłam opuszczając na dół, nie wykorzystują, bym opłaciła nową i lepszą (która się niebawem pojawiła). Taki sam to dowód, jak ten przeciwko mnie.

Ale nie o tym miałam, tylko o Kotku Mamrotku. A najpierw o naszej pani adwokat. Bo mamy nowego prawnika. Nasza pani odmówiła dalszej współpracy i przekazała nas koledze po fachu, bo uznała, że jest zbyt emocjonalnie zaangażowana w nasze sprawy, że za bardzo ją to wkurza, co nas spotyka za przyzwoleniem prawa i że nie może nam w tym pomóc, więc przestała czuć się wystarczająco odpowiednią osobą do obiektywnego reprezentowania nas. Tymczasem najdroższy adwokat świata najwyraźniej się emocjonalnie pogubił i nie widzi, że nie zachowuje się zbyt profesjonalnie. Takim jadem zieje, tak zaognia sytuację, pozwala sobie na takie komentarze, a szczególnie mnie darzy nienawiścią, którą już wszyscy widzą, że nawet sędzia zwrócił mu uwagę, że nie pomaga w rozwiązaniu konfliktu, tylko rozjątrza. Albo pan ten ma jakiś problem z silnymi kobietami, albo jest świadkiem jehowy, więc emocjonalnie reaguje na moje wywody o świadkach, no albo robi to z premedytacją, by doić sąsiadów i nas w nieskończoność. Raczej stawiam na kłopoty natury emocjonalnej, bo histeryczne tony i egzaltacja o tym świadczą, z drugiej strony manipulacyjne taktyki mówiłyby o tym drugim, ale może są na usługach emocji. Ten szlagier, jacy to jesteśmy agresywni, śpiewa z sąsiadami nie od dziś, nie rozumiejąc, że agresja istnieje głównie w postaci zawoalowanej. Woal w tym wypadku jest cienki, agresja sąsiadów prześwituje wyraźnie i w metalowych sterczących słupkach, i we wlewanym betonie, i w betonowych płytach, które nam szykują na plaży, i w tych agresywnych, nadmiernie wielkich budowlach, i w agresji psów które gryzą niewinne zwierzęta… jednak do tego trzeba trochę więcej refleksji i wyobraźni emocjonalnej, aby zrozumieć, że szturchnięcie i nazwanie epitetem sąsiadki w skrajnych, sprowokowanych emocjach to tylko ułamek tego, co sami reprezentują.

Przy okazji, inne szlagiery sąsiadów, powtarzane po okolicy, w sądzie, kiedy tylko okazja i wszystkim, którzy chcą słuchać:
o mnie pt. „Kłótliwa osoba, jego wszyscy lubią, a mnie nikt”,
„O gościach komercyjnych, których zapraszam na posesję sąsiadów i zachęcam do korzystania z ich pomostu”, (powtarzany bezmyślnie np. przez niejaką Karolinę)
i śpiewany wspólnie z Kotkiem Mamrotkiem, ostatnio na rozprawie Roberta, ile to już rozpraw przegraliśmy. Przypomnę tylko, że do tej pory z naszym udziałem były dwie zakończone rozprawy, w tym jedna przeciwko sąsiadowi, zakończona umorzeniem z przyczyn proceduralnych, druga przeciwko Robertowi, zakończona warunkowym umorzeniem postępowania, w zawieszeniu na jeden rok, które mam nadzieję wygaśnie za pół roku, bo sąsiadom kolejna próba prowokacji Roberta się nie uda. Przy okazji przypomnę o tej drugiej próbie w weekend sierpniowy, bo całe zdarzenie nagrywane przez trzech świadków jehowy w celu znalezienia powodów do kolejnego pozwu, w obliczu tego, że odbywało się ponad miesiąc po oddaleniu przez NSA skargi kasacyjnej sąsiadów, nabrało nowego znaczenia.
Ale nie myślcie sobie, że repertuar jest wciąż ten sam! Piosenki przybywają nowe! Ostatnia jest o tym, że nie lubię świadków jehowy i to jest prawdziwa przyczyna wszystkiego! No! :)

a dla niefejsbukowców link do albumu Nadjeziorna fantazja sąsiadów

Znacie pewnie tę technikę manipulacji, z uwielbieniem stosowaną przez rządzących teraz polityków, że gdy się coś powtórzy wystarczającą ilość razy, to stanie się prawdą. Tak więc pewni ludzie (no bo nie pewni raczej się nie nabiorą;)), którzy nas nie znają, nigdy z nami nie rozmawiali, w końcu uwierzą w te bzdury klepane w tę i z powrotem. I o kłótliwej agrobiznesmece, i o tym, jak nasi goście tylko nóżkami przebierają by korzystać z uroków Magdalenki, bo przecież my nie mamy własnego dostępu do jeziora (mamy, pewnie z 200 metrów, pięknego, dzikiego brzegu), i o nieskończonej ilości wygranych z nami spraw w sądzie… Do tych doszła jeszcze piosenka o moim nielubieniu świadków jehowy, przez co się znęcam nad nimi nie pozwalając niszczyć brzegu, stawiać nielegalnych budowli i grodzić pasa przybrzeżnego. Gdybym ich lubiła, pozwoliłabym na wszystko! No to może jeszcze raz wyjaśnię.

Do czasu, gdy sąsiedzi zaczęli zagarniać wspólną przestrzeń nad jeziorem nie licząc się z nikim, a zwłaszcza z nami sąsiadami, oraz czynić rzeczy dokuczliwe/niszczące nam życie i naszą działalność, świadkowie jehowy w zasadzie byli mi obojętni. Owszem, przeżywałam niemiłą mieszankę uczuć, gdy nachodzili mnie w domu, molestowali, wtryniali gazetki - od złości po litość. Starałam się być miła, no bo co oni winni, że zmanipulowani od dziecka w nabijanie kabzy wydawnictwu Strażnica. Z pewnym zaciekawieniem zaczęłam czytać o świecie świadków jehowy, gdy miałam pacjentów z ciężkimi zaburzeniami po latach bycia świadkiem, a następnie z jeszcze większym, gdy się dowiedziałam, że nasi sąsiedzi są świadkami. Próbowałam zrozumieć ich postępowanie przez pryzmat tej wiary i rzeczywiście wiele mi to wyjaśniło. Jest mi niezwykle żal tych ludzi, i jeśli czegoś nie lubię, to ich arogancji zbudowanej na narcystycznej wierze iż są wybrani i jedyni.

Miałam zamieścić filmik z tej ostatniej prowokacji. Tam jedna kobieta, gdy Robert w nerwach mówi, że świadkowie jehowy sobie królestwo boże za płotem zbudowali, z taką pogardą i wyższością odpowiada „oj boli, boli”, że niby Roberta boli, że on nie ma wstępu do tego królestwa. Nie zamieszczę tego filmu, obowiązuje mnie RODO, a oni nie łamali prawa tylko czekali, czy uda się prowokacja, ale jakby ktoś chciał zobaczyć, to w kuluarach;) Ci biedni ludzie są tak otumanieni, że nie rozumieją, w jakim matriksie żyją, co fundują sobie i swoim dzieciom, że szczęście rodem z Korei Północnej to nie szczęście, tylko brak świadomości wynikający z izolacji psychicznej, indoktrynacji i manipulacji trwającej całe życie (nie mówię o świadkach „z łapanki”, ludziach zagubionych, na ogół w żałobie, którzy się dają omotać). Gdy im odebrać ten świat, zostają w pustce, z niczym, ciężko chorzy, nic więc dziwnego, że tak muszą tego bronić wszelkimi dostępnymi obronami.

Piosenka w sądzie „nie lubię świadków jehowy” zabrzmiała po tym, jak w związku z próbą ze strony sędziego zainicjowania mediacji, pogodzenia nas, do tej pory przez sąsiadów odrzucanych, sędzia spytał, czy nie byłoby fajnie, gdyby ich dzieci z naszymi wnukami mogły się bawić. Chciałam odpowiedzieć, że wydawało mi się po tym, jak sąsiadka ignorowała takie próby czynione przez synową, iż sąsiedzi wolą, by ich dzieci nie zadawały się ze światusami. Na co (zanim skończyłam zdanie) zostałam zakrzyczana, że to moje wyobrażenie i że w telewizji powinnam była powiedzieć, jaki mam do świadków stosunek. Ale przecież powiedziałam! :-) I jestem pewna, że gdyby Gustaw chciał się zaprzyjaźnić z ich synem (są w tym samym wieku), nie spotkałoby się to z zachwytem.

Ja nie „nie lubię” świadków jehowy, ja im współczuję, ale mam to szczęście mieć wiedzę, która mi pozwala rozumieć, dlaczego spotyka mnie tyle zła z ich strony. I nie boję się o tym pisać. Będę pisać, dopóki będę musiała się przed tym złem bronić. To moja jedyna broń. I to tyle w najnowszym odcinku P jak Płot.

*

Komentarze

Ewa U., 2018/09/06 21:26
Ja pierdzielę. Niech ten koszmar się wreszcie skończy, a światełko w tunelu rozbłyśnie pełnym blaskiem, że tak górnolotnie się wyrażę. Zły człowiek to po prostu zły człowiek i żadna religia mu nie pomoże. Może tylko zaszkodzić, jak widać na załączonym obrazku.

Telewizja ma moc, ale trochę się jej boję.
ania, 2018/09/06 22:06
Też się boję i boję się, że nabrużdżę sobie w życiu zawodowym, ale cóż, majtki obs... ;)
Bądźmy dobrej myśli.
ola z Katowic, 2018/09/07 00:03
zdalnie ściągam dobre, nie majtki a myśli ;)
ania, 2018/09/07 09:42
:-) 💚 ❤️
Monika, North Carolina, 2018/09/07 12:34
Nooo, Kochana! Tos sie rozhustala... Zawsze tak niewinnie sie zaczyna od Polsatu i drona, a potem scichapek nadchodzi hollywoodzka kariera i Oscar za glowna role zenska, w filmie obcojezycznym. Robertowi na pewno przypadnie Oscar za scenografie, bo ta swiezo pomalowana brama i ten przeswit na ganku... Misio-Ptysie niech szybko sie naucza chodzic w smokingach, a Lodzia niech cwiczy w szpilkach na koturnach - wszak jest ona troszke niska wzrostem. Charlie z Dziadkiem moga robic za ochroniarzy - wystarczy, ze przytroczy im sie nowe GPSy. Jak przylecicie na noc oscarowa, to ze 2 doby mozecie u nas przewaletowac na Wsch. Wybrzezu, zeby pozniej w Californii nie dokuczal Wam za bardzo jet-lag. No i nie zapomnijcie, ze manager Monika bierze tylko 50% z kazdego kontraktu.
ania, 2018/09/07 13:33
Na temat tych 50% to jeszcze ponegocjujemy! ;)
desire, 2018/09/07 15:08
Sąsiedzi rodem jakbym o kimś czytała.. może trzeba by ich z Indianką poznać? :)
ania, 2018/09/07 16:52
Chyba już się znają - ktoś mi kiedyś doniósł, że na swoim blogu Indianka śpiewa tę samą piosenkę o mnie, co niejaka Karolina ;) znaczy tę o komercyjnych gościach, których zaganiam sąsiadom na plażę, bo swojej nie mam. No chyba że usłyszała ją w jakimś radiu :)
mazurka, 2018/09/07 22:55
Wydaje mi się ,że w tej całej sprawie gdzieś wójt się schował, sołtyska siedzi cicho, a przecież oni wiedza, co się dzieje.
ania, 2018/09/08 09:19
Wójt się nie schował, na pewnym etapie sprawdził czy coś może i nie mógł. To nie leży w jego gestii, ale nas popiera i wyrażał się jasno o sąsiadach, że ma dosyć kłopotów, jakich nieustannie przysparzają.
A sołtys tak jak reszta wsi rzeczywiście wydaje się, że mają w dupie, co dzieje się nad jeziorem.
Na szczęście nie oznacza to, że piosenka Mamrotka, że tylko nas to obchodzi, jest prawdziwa. Nie jest, jest wiele osób zaangażowanych w tę sprawę i przyjdzie pora, że zajmą się łamaniem prawa o ochronie przyrody.
Maciek fan Gwiazdy i Olszewskiego duzo zdrowia im zycze a nic dzis nie pilem, 2018/09/07 23:43
Kiedys pracowalem w firmie dwoch gosci ktorzy cholernie wykorzystywali kreslarza, ktory byl bardzo dobrym fachowcem i zalatwial wlasciwie wszystko w tej firmie a w dodatku pomagal mi bez chwalenia i trabienia ze to On. Zasuwal jak "murzyn" i nawet w dniu swoich urodzin siedzial w robocie do 22. Ostatnio w niedziele jade Bryka i widze ze ten kreslarz rozdaje jakies papierki a ubrany w biala koszule jak nigdy.

Teraz z innej beczki:

" Znacie pewnie tę technikę manipulacji, z uwielbieniem stosowaną przez rządzących teraz polityków, że gdy się coś powtórzy wystarczającą ilość razy, to stanie się prawdą." Anka masz na mysli Parlament Europejski gdzie krzycza na premiera Morawieckiego (a dawniej pania premier Szydlo) wszyscy to samo i w kolko ze w Polsce sie zamyka ludzi do wiezienia za bukiet kwiatow ? Rzad aktualny nie jest moim idealem, ale jest konsekwencja wielu spraw ktore sie nawarstwily odkad Unia Wolnosci zmienila sie w Unie Liberalow, prywatyzacje bezmyslne albo zlodziejskie, a potem Olszewski wywalony przez Bolka i klike paziow z Geremkiem wlacznie, Kwasniewski niby socjo demokracja robil polityke Thacher, a cala Francja zamiast ocieplac sciany wolala skomlec do Cara po rurke z gazem jak nedzarz po opium. No i teraz macie faszyzm no bo jak inaczej nazwac rzady takich co daja na mleko dla glupiej holoty ?
ania, 2018/09/08 09:20
Każdy ma na sumieniu tę technikę, Ty Maćku też.
ania, 2018/09/08 09:48
A z innej beczki o kreślarzu:
Tak, świadkowie jehowy, z tego co obserwuję, mają dwie szanse rozwoju - narcystyczna wielkościowość lub uległość, podporządkowanie i utrata swojego Ja. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by obie osobowości ujawniały się w jednym człowieku.
Żaneta, 2018/09/08 00:50
Super, że się udało z Polsatem.A te najnowsze zdjęcia, no cóż, ręce i wszystko opada, brak słów. Obejrzę koniecznie tę Interwencję, może cos się ruszy.....
Skomentuj:
WGSSV
 
 
p_jak_plot_i_jak_interwencja.txt · ostatnio zmienione: 2018/09/11 11:19 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika