17 października 2015

Pan kotek był chory

ale nie leżał w łóżeczku i nie przyszedł do niego pan doktor, bo gdy kotek jest chory w Zawadach, musi przejechać ponad 100 km, by wiadomo było co mu jest. Pojechał do Ełku w czwartek do pani Agnieszki z Vety , bo u niej jest aparat USG droższy od domku na górce;) (na tablicy z informacją, że został zakupiony dzięki funduszom unijnym, była cena).

Wilkasek martwi nas od jakiegoś czasu, ale mieliśmy konflikt wewnętrzny czy męczyć 18/19 letniego kota czy dać mu spokój. Moim zdaniem ma typowe objawy chronicznej niewydolności nerek; w końcu znam się na tym, przerabialiśmy to z Lunetką i Modelkiem. Dużo pije, dużo sika, ciągle je a jest chudy i ma rosochate futro jak przy odwodnieniu. Ale oczywiście mogła to być cukrzyca, nadczynność tarczycy… Miesiąc temu w Olecku robiliśmy mu badanie krwi i dwa podstawowe pomiary (mocznik, kreatynina) wykazały normę, choć to drugie było leciutko podwyższone. Kot nadal nas jednak martwił. Chodzi czasem i przeraźliwie miauczy bez powodu, a przede wszystkim od jakiegoś czasu śpi w nocy między naszymi głowami. Tak robiła Lunetka przed śmiercią.

Jednak jeśli to niewydolność nerek, to odpowiednia karma (z obniżoną zawartością fosforu), leki i ostatecznie kroplówki podskórne (roztwór Ringera z mleczanem, uzupełnianie potasu i wit.B12) mogą przedłużyć kotu życie o kilka lat. Modelek dożył siedemnastu, mimo że miał tylko jedną zwyrodniałą nerkę! Tylko trzeba mieć pewność, że na pewno chodzi o nerki.
Pani Agnieszka zrobiła wszelkie możliwe badania krwi i z początku wydawało się, że wszystko OK. Potem Wilkuś poszedł pod maszynę. W życiu nie widzieliście grzeczniejszego kota! Weterynarz wciąż mu powtarzała, że jest święty;) Badanie trwało godzinę, a Wilkasek leżał cały czas bez ruchu na plecach i mruczał. Widać mizianie po brzuchu mimo żelowej mazi bardzo mu się podobało. Nerki wydawały się w porządku, tylko jakaś czapa na jednej, ale pewnie to zwłóknienie po stanie zapalnym. Mocz pobrany igłą prosto z pęcherza miał jednak zbyt mały ciężar właściwy, czyli mówiąc po ludzku - był rozwodniony. Kreatynina podwyższyła się do 3, i może to nie tragiczny wynik, ale z 1,90 do 3 w miesiąc… Poza tym jakiś twór na trzustce. Nie wiadomo, czy stary otorbiony ropień, czy co, blisko krezki, więc ryzyko, że to chłoniak (to samo co było u Mrówki), do którego stare koty mają tendencję. Trzeba skontrolować za dwa miesiące. No i tak. Teraz Wilkuś je pasztety weterynaryjne dla nerkowców (od jakiegoś czasu je tylko mokry pokarm, bo suchy niechętnie, a przy chorych nerkach kot nie może być głodny, i tylko pasztety i musy, jest więc najdrożej żywiącym się osobnikiem w domu;)), pobiera leki. W związku z tym mamy jeszcze większy kołowrót ze Strzałką, niż zwykle. Bo nikt nie ma czasu stać nad Wilkusiem, czekać aż skończy i odganiać Strzałkę. Strzałka bezczelnie wkłada mu ręce do miski i podbiera, łasi się o niego, aż ją przepuści do michy i czyha na resztki. I o ile podbieranie zwykłego jedzenia skończyło się tym, że Strzała upodobniła się do zaginionej siostry, o tyle podbieranie pokarmu dla nerkowców skończy się dla nie gorzej. Dziś wyniosłam ją na dwór, gdy Wilkuś jadł, zamknęłam drzwi od domu, nie minęło pół minuty, wracam, a kot szary (twu, u weterynarza zapisali, że jest srebrzysty z białymi znaczeniami:)), zmienił się w biało-czarnego. Słabo to widzę:(

A propos Białki… Chciałam zauważyć, że w poprzednim niusie nie było słowa o sąsiadach;) Ale sąsiedzi starają się jak mogą, żeby o nich pisać;) Doszły kolejne rewelacje na temat Foresta. Wiem, że to głuchy telefon, ale ile by w tym prawdy nie było, wniosek jest prosty. To przez Foresta Białka została zagryziona. Dlaczego Forest został oddany, jak się okazało, zależy od słuchacza. Jedna z wersji mówi o trzech zagryzionych kotach. Nóż się w kieszeni otwiera. Ci ludzie wiedzieli o tym, że ich pies zagryza koty (i zapewne nie tylko koty) i tak długo pozwalali, by chodził po całej wsi, zwłaszcza nocami i zagryzał co się da. Zamiast zrobić wybieg dla psa, gdy nie był pod nadzorem, zamiast zakładać mu kaganiec, zamiast zrobić pastucha… bawili się w stawianie kamer, w zabieranie dostępu do brzegu i robienie pozornych ruchów w postaci zagradzania nam jeziora łódką. A na koniec pozbyli się psa. Szczyt odpowiedzialności. Jak ma się psa, to się go pilnuje, a nie oddaje. DNO.
Biedny Forest. Ciekawe czy gdyby rasowy Max to robił (zresztą kto wie, może robi), skończyłby jako pies pilnujący „zakładowej” posesji. Nasz gość z górki dobrze napisał na FB - Szkoda, że sąsiedzi nie pozbyli się siebie.

Lodzia też wypatruje zwierzyny, tylko że na swoich krótkich nogach na szczęście ma niewielkie szanse

No dobra, wróćmy na nasze podwórko.

Mrozy się skończyły

Dziś miało padać cały dzień i co?? I nico. Kolejny piękny dzień. Nieco zamglony ale ciepły i słoneczny.

wypielone ogródki na zimę!

psiarnia korzysta z pogody

Robert też

Dziś był kolejny piękny dzień, choć nieco zamglony , mieliśmy wyjechać na wczasy Na górkę, pokąpać się w bani, ale na weekend znowu zwalili się goście. Nie mają litości:) Jedni na rowerach skoczyli po pracy z Giżycka. No i Andrzej. Ale wystraszył się prognozy i wyjechał dzień wcześniej. Jakby nie wiedział, że u nas prognozy się nie sprawdzają.

Ale choć sezon jakoś nie może się skończyć, miejscami już nieelegancko. W kuchni goście z pomidorami;) (patrz nius poprzedni)

a w wiacie zawrócony fotel na kółkach z warszawskiego strychu czeka, zanim trafi na górkę, na poduchy. I jak widzicie, stolik z plastra dębowego - po miesiącu przyjechał do naprawy, bo lokator robił parapetówę, jeden z gości pomylił stolik ze stołkiem i nieco go rozleciał;)

Na koniec parę jesiennych obrazków znad jeziora (zwróćcie uwagę na uszy Piesa i spadające liście!)

więcej w albumie W czwartek nad jeziorem komórą

Komentarze

z FB, 2015/10/19 13:19
Ewa Barbara: Z kotkiem lepiej!?
Galeria Wiejska: chyba tak samo, chroniczna niewydolność nerek nie mija, z tym już kot musi żyć do końca, tylko można mu ulżyć i mam nadzieję, że czuje się lepiej, choć nie okazuje tego:)
Ewa Barbara: Biedny ... Osiągnął piękny wiek ... :)
Monika, North Carolina, 2015/10/19 21:34
Wilkus biedny staruszek - szczesliwie u Was dogorywa. Obyscie mogli mu ulzyc w chorobie, cokolwiek mu jest.
Historia z zagryziona Bialka jest okropna, smutna, wrecz przygnebiajaca. Tak samo jak historia psa. Ale gdy sasiadami sa kretyni - to duzy problem, wszedzie.
A ten stolik, wygladajacy jak stolek, to NIESTETY, az prosi sie, zeby na niego siasc i rozwalic. Powinien byc podpisany: To jest stolik. Nie siadac!
ania, 2015/10/19 22:28
Eee tam, kto widział jajowaty stolik!
Ale po naprawie lokator ma postawić na nim coś, co wystarczy za napis:)
Skomentuj:
GWFAC
 
 
pan_kotek_byl_chory.txt · ostatnio zmienione: 2015/10/24 16:33 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika