20 lipca 2010

Pańska łaska na pstrym koniu jeździ, czyli pozycja schi-pa

Miałam zatytułować tego niusa „Jak znalazłam się w szkle kontaktowym”, ale zaraz potem parcie na szkło zamieniło się w przykrą refleksję, jak to media mogą uczynić nas sławnym, czyli spieprzyć nam życie do reszty. Ale po kolei.
Ostatnimi czasy na naszej plaży można spotkać redaktora Iwaszkiewicza. Okupuje naszą ławeczkę, ewentualnie w przerwach między moczeniem się w jeziorze (a woda w nim jak w wannie) przysiada na naszym canoe. Czasem przynosi lody, Robert robi dobrą kawę (dla nich, bo ja kawy nie lubię!) i w wiacie odbywa się zbieranie materiałów do którejś z audycji, w których redaktor ostatnio występuje lub do artykułu w Vivie. Redaktor Iwaszko spija nam słowa z ust, zapisuje na karteczce a potem nie wiadomo kiedy, gdzie i pod jakim szyldem zostajemy zacytowani:) Jedna z rozmów, choć unikam takich jak ognia!, zeszła na politykę, pewną partię i jednego pana, co to był już łagodny jak baranek, ale znowu mu się zmieniło i ściga czarownice. Ja w tym miejscu, by pomóc rozmówcom w rozumieniu bliźnich i tego, co się dzieje, wykorzystałam wiedzę zawodową i wygłosiłam teorię (aczkolwiek codziennie, choć teraz mam urlop, potwierdzaną w praktyce w gabinecie) słynnej, nieżyjącej od pół wieku, psychoanalityczki Melanie Klein. Dotyczy tzw. pozycji schizo-paranoidalnej, czyli jednej z dwóch (choć są tacy, co głoszą trzy) pozycji, w jakich znajdujemy się w czasie naszego marnego żywota. (Iwaszko oczywiście na to, że on zna pozycji więcej;)) Pozycja schizo-paranoidalna, czyli w skrócie schi-pa jest bardziej prymitywną, w której, nie mając innego wyjścia, znajdujemy się w okresie niemowlęctwa, tak do 6-8 miesiąca, a potem mamy szansę przejść do pozycji depresyjnej, bardziej rozwojowej, ale niestety wielu z nas nie przechodzi, albo wciąż się w nią stacza, gdyż teoria pani Melanii mówi, że nie można przejść raz a dobrze ze schi-pa do de - w momentach kryzysu na ogół staczamy się z powrotem w schi-pa, zwłaszcza doświadczeni stratą, choć jedni na krócej, drudzy na dłużej, a trzeci tkwią w niej wciąż i do końca. W wielkim skrócie: jako niemowlęta potrzebujemy żyć w złudzeniu, że świat kręci się wokół nas (wówczas całym światem jest mama) i na tym pozycja schizo-paranoidalna polega, że poprzez prymitywne mechanizmy obronne bronimy się przed świadomością, że to nieprawda i organizujemy sobie tak postrzeganie rzeczywistości, żeby wyszło na nasze. By udało nam się rozwinąć i stać psychicznie dojrzałym, musimy przejść do pozycji depresyjnej, czyli przełknąć gorzką pigułkę pt. „świat kręci się niezależnie ode mnie, kręci się jak chce i nie bierze mnie pod uwagę”. Jedynym sposobem zachowania złudzenia jest – skoro świat nie chce się kręcić jak pragniemy – uznać, że w takim razie, skoro nie chce, znaczy jest przeciwko nam! Cokolwiek się dzieje nie TAK, jest wyrazem wrogości do nas, każdy, kto czyni inaczej, niż byśmy sobie życzyli, ba, nawet, gdy myśli inaczej, jest naszym osobistym wrogiem, skoncentrowanym na tym, by nas zniszczyć! Inni nie mają nic lepszego do roboty, tylko być skupieni na nas, w najlepszym razie czyhać, aż nam się noga podwinie i oceniać nas nieustannie, w tym gorszym – robić nam źle i na złość. W ten sposób pozycja pępka świata zachowana! Och, jak to się spodobało redaktorowi! Pozycję schizo-paranoidalną zapisał na karteczce, odczytał na głos dla pewności parę razy, schował do kieszonki, pojechał do stolicy, przyszła sobota, usiłuję czytać nowego Irvinga, ale Robert ogląda Iwaszkę w szkle kontaktowym i co słyszę z ust redaktora na stosowny temat? „Rozmawiałem z doktorami i jest taka pozycja, nazywa się schizo-paranoidalna…” a redaktorowi Miecugowowi też się spodobało, tylko później panowie zrobili z tego syndrom, a z psychoanalityków – psychiatrów, którzy obawiam się o pozycji schi-pa i de nic nie słyszeli:) Ale tak oto, incognito, trafiłam do szkła kontaktowego:) Reszta zapisków redaktora z naszej wiaty pewnie niebawem w Vivie:)

Miła przygoda z mediami skończyła się szybko, gdy wczoraj zobaczyłam w czołowych portalach informacyjnych zdjęcia i filmiki z zatrzymania największego gangstera w Polsce, zbira wszech czasów… czyli Władka, którego znam osobiście, bo jeszcze gdy bywałam częściej w Warszawie, przychodził do nas na strych poćwiczyć w mini siłowni, którą zresztą pomagał złożyć, a ostatnio pomagał przy remoncie mieszkania na Starej Pradze - jednego z najporządniejszych i najmilszych kolegów Borysa i Madzi. Chyba nie chcę dawać linku do tych rewelacji, bo naprawdę żal d… ściska, gdy się widzi, co media robią ludziom dla lepszej oglądalności/poczytności. Tylko dopóki to nie dotyczy ludzi, których znamy, nie zdajemy sobie z tego sprawy, łykamy te wiadomości podduszone w ostrym sosie dla lepszego smaku. Władek 10 lat temu, jako zwariowany osiemnastolatek, pobił na ulicy policjanta, który zatrzymał bez ważnego powodu jego kolegę i jak możemy się domyślić, nie był dla niego zbyt uprzejmy. Dokładnie nie znam sprawy, zawsze wiedzieliśmy tylko, że Władek siedział dość długo w areszcie i od tamtej pory bardzo spoważniał, nie bierze do ust alkoholu i stał się najporządniejszym młodym człowiekiem, jakiego znam. Gdy go wypuścili z aresztu, został skazany w zawiasach, przez pięć lat miał się poddawać warunkom wyroku i być pod nadzorem, ale z nieznanego nam powodu (choć znając poglądy Borysa i jego kolegów, mogę się domyślać powodów tej „głupoty”) omijał go wielkim łukiem. No i jest tak, jak na amerykańskich filmach – gdy podpadniesz policji, nie przebaczą NIGDY. Po dziesięciu latach od tamtego wybryku młodości, dwa miesiące temu wystosowano list gończy za Władkiem, który specjalnie się nie ukrywał, normalnie żył, zdybali go pod drzwiami dziewczyny, pojmali jak bandytę przy fleszach dziennikarzy, następnie okropnie pobili, gdy już dziennikarze zniknęli i od tamtej pory, poza informacją tuż po aresztowaniu, nikt z Władkiem nie ma kontaktu. Czy gdyby Władek pobił jakiegoś zwyczajnego człowieka na ulicy, po 10 latach ktoś by się nim zainteresował? Obawiam się nawet, że gdyby komuś z nas jakiś prawdziwy zbir zrobił naprawdę krzywdę, gdyby nas okaleczył a może nawet zabił, chodziłby dalej wolny po świecie (pewnie każdy z nas zna takie przypadki). Uruchomiliśmy znajomości by znaleźć dobrego adwokata, koledzy Władka zbierają kasę na mecenasa, a ja znowu nie mogę się pogodzić ze złem tego świata, ale cóż, świat kręci się, jak chce, a nie jak byśmy chcieli, nawet nie tak, jak powinien, bo “powinien” i “oczywista oczywistość” to już “syndrom” schi-pa;) I niestety, w podtrzymywaniu złudzeń nie pomogą nam nawet konszachty z prezydentem;) (i kto by pomyślał rok temu), a w zasadzie Gustawa z wnukiem Stasiem:)

zdjęcie z września 2009 roku, skoro przestało być tajemnicą, odkąd w filmiku wyborczym wtedy niedoszły pan prezydent przekonywał, że byłby prezydentem wszystkich Polaków, nawet tych z Budy Ruskiej:)

A poza tym…
lipcowo, po upałach jezioro jak w tropikach, sezon w pełni…

świtania jak marzenie:

podziwiamy letnie zjawiska naniebne:

śpimy pod cienkimi kołderkami tylko Lodzia zbiera już ciepełko na mroźne dni - nawet w upał pod kocykiem!

Komentarze

Egretta, 2010/07/21 23:17
No cóż... nic dodać, nic ująć.
Monika, 2010/07/25 21:06
No cóż, czyli wasz znajomy przerobił was na "doktorów" :) Miło z jego strony. Też zmiałam okazje obserwować nierzetelność dziennikarzy, plotą i piszą co im ślina na język przyniesie, byle było medialnie. Ale lekarstwo na to mam - nie oglądam i nie czytam gadajacych głów. Miedzy Bugiem a prawdą jedyny Iwaszkiewicz jakiego znam to św. pamięci Jarosław i niech tak zostanie :-)))
k., 2010/07/25 23:03
No i Iwaszkiewicz dostał też za Władka;-)))
ania, 2010/07/25 23:30
No właśnie... biedny Iwaszko... zacny redaktor z dawnych i obecnych czasów, akurat ma najmniej na sumieniu, bo o motoryzacji za bardzo pleść się nie da, a warszawka, którą opisuje w Vivie, sama plecie byleby tylko się dostać na jego salony:)
monia, 2010/08/02 19:25
Media potrafią...wiem doskonale jak przekłamują rzeczywistość - kilka lat temu zamieniły mojego brata i jego kolegów w bandę zbirowatych uczniów co biednego nauczyciela...znałam sprawę dobrze, od środka - mój brat nakręcił filmik o nauczycielu chemii bijącym uczniów (filmik był przeznaczony tylko dla wychowawcy klasy) . Tak ten facet robił i pewno robi tyle że on został bohaterem oświaty a mój brat...cóż jakoś sobie poradził...jakoś. Pozdrawiam serdecznie - Monika, właścicielka słomkowego kapelusza :)
Monika, North Carolina, 2010/08/13 08:04
Ojojoj... z redaktorami powtarzajacymi teorie naukowe to chyba w kazdej dziedzinie jest klopot. Socjologia, psychiatria, psychologia? - jeden czort! Nie przyswoja poprawnie, z zastosowaniem odpowiednim maja klopot. A chodzi przeciez tylko o to, aby jezyk gietki powiedzial wszystko co pomysli glowa.
Skomentuj:
LPPCP
 
 
panska_laska_na_pstrym_koniu_jezdzi_czyli_pozycja_schi-pa.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika