13 grudnia 2015

Pierwsze Bibeloty za płoty

No to zdradzam niespodziankę. Mamy nowego członka rodziny. W schronisku nazywał się Bibi, ale Robertowi chyba za bardzo kojarzy się z Justinem Bieberem, bo się krzywi;) Więc wstępnie nazwałam Bibiego Bibelotem, żeby pierwsza sylaba była ta sama, ale panowie uznali, że to obciach mieć takie imię. Bilet, Bidon też obciach, nie mówiąc o Bidecie;) Na razie mówię do niego Misiaczku, jak do wszystkiego, co pluszowe, a Robert Grubasku i Bibi czeka na nowe imię, które samo się objawi. Chyba że macie jakieś propozycje. Skąd się wziął Bibelocik? Przecież była mowa, że dopóki żyje Belfegor i Wilkuś, nie będziemy im fundować atrakcji. Ale prawda jest taka, że tęskniłam za Krecikiem i jakoś pusto było bez niego, więc gdy na początku listopada chyba, na stronie Lolka , który kiedyś szukał domku, a teraz szuka dla kolegów, zobaczyłam… Krecika, można było się domyśleć, co się stanie;)

Ale najpierw udawałam, że to nic… Jakby nigdy nic udostępniłam go u siebie na FB… Ale wciąż mi chodził po głowie.
Pod albumem do udostępniania było napisane, że Bibi jest bardzo smutnym psem, bo nikt go nie chce nawet wziąć na spacer. Gdy wolontariuszki go proponują, słyszą, że nie, ten to za brzydki. No to mów mi tak jeszcze;) Jak mogłam o takim krecikowatym smutasie zapomnieć? Zresztą sami zobaczcie (zdjęcia były zamieszczone na FB ze strony schroniska Na paluchu ). Do tego taka informacja:
Bibi, Gatunek: Pies Rasa: Mieszaniec Płeć: Samiec Wiek: 9 lat Waga: 17 kg Data przyjęcia: 01.05.2013 Nr ewidencyjny: 0970/13/P
Bibi jest łagodnym, spokojnym psem, który na pewno nadawałby się do domu z innymi zwierzętami i dziećmi. Bibi jest bardzo grzeczny ładnie chodzi na smyczy i nie zaczepia innych psów. Przy pierwszym kontakcie nie jest zbyt wylewny, ale z przyjemnością przyjmuje pieszczoty. Z racji swojego spokojnego usposobienie i niewielkiego rozmiaru świetnie nadawałby się do mieszkania w bloku.

Przecież taki łagodny, grzeczny piesek na pewno nie będzie przeszkadzał naszym seniorom… No i idealny dla gości, dzieci, psów w gościach…

Jeszcze z dwa tygodnie Krecik bis chodził mi po głowie, pokazałam go Robertowi spodziewając się tekstu co zwykle - no zastanów się kobieto, tymczasem usłyszałam - w zasadzie potykam się o trzy psy, to mogę i o cztery, co za różnica?
No to czym prędzej do wolontariuszki, której nr komórki podany był przy Bibi, i mówię, że chcę, ale nie mam jak. Samochód niesprawny, jadę do Warszawy do pracy na trzy dni i kończę, gdy schronisko już psów nie wydaje, czy może ma jakiś pomysł, jak Bibi miałby się dostać do Zawad, no i jak obejść schroniskowe twarde zasady adopcji (3 spacery, umowa adopcyjna w schronisku z osobą, u której pies będzie na stałe, wydanie psa tej osobie w godzinach od do…)
Myślałyśmy i niewiele wymyśliłyśmy. Przepytałam na tę okoliczność znajomych z nienormowanym czasem pracy i samochodem, ale nic z tego. W końcu łącza w mózgownicy mi się przetarły od ciągłego myślenia - Sławek! Ten, który mieszkał u nas przez miesiąc półtora roku temu i pomagał przy gospodarstwie. Samochodu wprawdzie nie ma, ale prowadzi a mój samochód jakoś trzeba w takim razie usprawnić, może przejedzie w sumie 600 km. Sławkowi bardzo się pomysł spodobał ratowania smutnego psa ze schroniska.
Pojechałam z duszą na ramieniu moim świszczącym kangurem nieco wcześniej do Warszawy i prosto z drogi zajechałam Na palucha odwiedzić Bibiego. Bo zdjęcia zdjęciami, ale trzeba poznać psa w realu. Choć oczywiście wiedziałam, że jaki by się nie okazał, i tak go zabieram do Zawad, ale trzeba było zrobić wrażenie osoby poważnej:) No i cudowna pani Ania, opiekująca się rewirem, w którym Bibi siedział w klatce, przyprowadziła… Krecika na sterydach:)

pod bramą schroniska

Bibi okazał się sporo większy i w dodatku bardzo grubiutki. 17 kg w opisie okazało się bliższe dwudziestu;) Rzeczywiście nie był wylewny ale przemiły. Nie chciał iść na żaden spacer tylko z powrotem zaprowadził mnie do klatki;) No cóż… czasem trzeba być mądrzejszym od dziecka i zmusić je do czegoś wbrew woli, wiedząc że tak będzie lepiej dla niego…
Szczęście nam sprzyjało, bo w piątek nie musiałam wyjątkowo iść do pracy na 11.00, a w następnej miałam być o 13.00 i w tej dziurze udałam się do schroniska (a to kawał od miejsca gdzie byłam), gdzie wolontariuszka Bibiego już zadbała, by w trybie ekspresowym odbyła się adopcja i badanie u weta.
Weterynarz stwierdził silny stan zapalny w obu uszach i nie mógł dobrze go osłuchać, bo zbyt dużo ciałka wokół serca;) Zgodził się zrobić wymaz w Warszawie, byśmy nie musieli jechać do Ełku, mejlem przyjdzie wynik i wtedy poprosimy dr Jakuszko o kurację. Po podpisaniu umowy Bibuś wrócił do klatki, gdzie pozwolono mu jeszcze przenocować, wolontariuszka Marysia, dzięki której to się wszystko udało, zabrała go w sobotę do siebie, a następnie przywiozła pod dom na Saskiej Kępie po mojej pracy. Niestety w tym zamieszaniu spakowałam aparat do jednej z kolejnych wojskowych skrzyń, które przy okazji zabraliśmy z piwnicy, więc zdjęć z zapakowanego Bibiego w samochodzie nie mamy (było za ciemno, by komórką dało radę), za to Bibi od razu poznał, co to znaczy należeć do naszej rodziny i jak się u nas jeździ kangurem, zwłaszcza między Zawadami a Warszawą;) Miał wymoszczone posłanie za skrzyniami, w charakterze pasażera z przodu jechał wielki worek treningowy. A i tak jechał Bi całą drogę z głową na moich kolanach i może z dwa razy podniósł się by sprawdzić, co słychać. W życiu takiego psa, co by tak jeździł samochodem, nie miałam! Sławek oczywiście prowadził, my z Bibim siedzieliśmy z tyłu. Ponad 3,5 godziny Bibi zachowywał się jak anioł.
Ale wreszcie dojechaliśmy i nastąpiła chwila prawdy, co powie szajka i koty…

Spotkali się na podwórku z Belfegorem i Lodzią i i poza wysyłaniem adekwatnych do sytuacji sygnałów, nic się takiego nie działo.

chciałam Bibiego zostawić na podwórzu, żeby zbyt szybko nie wchodził do domu, bo to zawsze neuralgiczny moment - wtedy do szajki dociera, że to nie pies w gościach. Ale Bibelot jakby nigdy nic poszedł za wszystkimi, jakby jego dom był tu zawsze. Ponieważ Pieso nie usłyszał, jak przyjechaliśmy, bo spał w najlepsze na łóżku, nieco się zdziwił, gdy nie tylko zobaczył, że wróciłam, ale jeszcze jakiegoś przerośniętego Krecika;)

Szajka towarzyszyła w obwąchiwaniu kątów, a Bibi stanął jak wryty dostrzegając wreszcie koty na łóżku. Był mocno zdziwiony ale krótko. W ogóle sprawia wrażenie, jakby już nic na tym świecie nie mogło go zadziwić. A koty? Nic. Widocznie uznały, że to Krecik zstąpił z niebios, a że w niebie mu się dobrze powodziło, nieco się powiększył;)

Bibelocik pewnie na okoliczność podróży niewiele jadł, więc przystąpił szybko do konsumpcji

a następnie umęczony padł na posłaniu, tymczasowym, bo niestety w wypraną po Kreciku budkę się nie zmieścił;)

Po przespanej nocy, z małym siku podczas krótkiej pobudki Lodzi na kupę o 5 rano (łaskawa! ostatnio jest regularna o 3.54), wstał i…

poszedł obudzić Roberta, ale niestety z łóżka nie udało się panusia wyciągnąć

przeszedł się więc po podwórku, gdzie Strzałka sprawdzała, czy gania koty, biegając mu pod nosem - owszem, zaciekawiony podreptał za nią, ale szybko stracił zainteresowanie, skoro kot nie dał się powąchać

miejscówkę przy piecu odkrył już w nocy, za pierwszym razem tak się położył, że mało ogona nie przypiekł (a ja myślałam, że mu będzie za gorąco w domu!)

W ogóle Bibi zachowuje się, jakby mieszkał tu od zawsze! Może dlatego reszta go traktuje jak swojego, łącznie z kotami. Belfegor się owszem czasem na niego szczerzy, ale Bi po prostu omija go wzrokiem i idzie dalej. I wcale nie jest smutasem!

tarza się uśmiechnięty po posłaniu lub dywanie

wesoło wyciera pysk w dywaniki (jak reszta szajki;))

Ale na spacer poszedł oczywiście na smyczy.

im dalej byliśmy od domu, tym coraz bardziej nie chciał iść - może mu się nie chciało, a może bał się, że go wyprowadzamy na manowce. No i jak taki domek zostawić w tyle!

niestety na spacerze w robocie były sarenki, których Bibelot nawet nie zauważył;) za to Lodzia i owszem, w związku z tym znowu cierpiała na kręgosłup:( Od jutra znowu będzie miała szlaban.

W instrukcji ze schroniska, jak postępować z psem, którego się wzięło, było między innymi, by nie kąpać go od razu, dopiero po 3-4 dniach. Żeby nie stresować. Ale Bibelot nie woniał zbyt miło;( i skoro taki już domowy, poszedł do wanny.

choć na zdjęciu ma niezbyt szczęśliwą minę, całkiem mu się podobało!

Wcześniej w W-wie specjalnie poszłam do sklepu zoologicznego po szampon, bo u nas z psów tylko Lodzia się kąpie, ale w Białym Jeleniu;) Pani zapytała, jakiej długości pies ma sierść i w jakim kolorze, zaproponowała szampon pogłębiający czerń za 24,50;) Poprosiłam o jakiś tańszy, no bo kto to widział, żeby pies mył głowę w szamponie droższym niż ten, którego używam ja:)

po kąpieli znowu było małe tarzanko

a następnie chłopak jakoś się upchnął na posłaniu małych żółtych, przez co Pieso obraził się i poszedł spać do mojego gabinetu, za to Lodzia śpi teraz na fotelu Piesa przestawionym czasowo koło mojego biurka, bo tam gdzie fotel był, jest posłanie Bibelota… Będzie trzeba przemyśleć sprawę psich łóżek.

Spytacie, jakie wady ma Bi. No więc na razie znaczy teren w domu. Sika na nogę od mojego fotela przy komputerze, na kant łóżka, schodów w korytarzu… Nie jest to normalne sikanie, kałuże średnicy 10 cm. Gdy widzimy, że zadziera nogę, odganiamy i straszymy, że będzie nazywał się Lejek;). Ale oczywiście nie da się go zawsze upilnować. Myślę, że gdy już poczuje się w stadzie, przestanie.
Ma też poważniejszą wadę, prawdopodobnie jest głuchy;) Cóż, chyba już taki nasz los, mieć tylko jednego niegłuchego psa:) Może po wyleczeniu uszu zacznie słyszeć, ale gdybyście zobaczyli z bliska jego uszy, sami byście wątpili. Ma uszy jak prawdziwy krecik, no… prawie… Malutkie, jakby nie od tego psa, a w środku malutkie otwory do słyszenia. W ogóle trzeba przyznać, że Bi jest piękny inaczej:)

No i tak minął pierwszy dzień psa Bi… w Zawadach. Więcej zdjęć, z racji ohydnej pogody niezbyt ostrych, w albumie Nasza niespodzianka

(zdjęcie ukradzione z FB ze strony Lolka)

Komentarze

Tess, 2015/12/13 19:56
Piękna niespodzianka i piękny jest Wasz Bi ( a może Bikiniarz? )Ja jeszcze nie jestem gotowa na drugiego psa po Niuśku, ale wiem, ze jak Go zobaczę - będę wiedziała, ze to ten. I nie mam pojęcia, czy będzie mały, czy duzy, kudłaty, czy gładki, stary, czy młody. Jakiego św Franciszek nam na drodze postawi - takiego weźmiemy. A co do uszu - niezaleznie co w badaniach wyjdzie kupcie borasol i tym pędzlujcie uchy. Zmieni się srodowisko w kanałach usznych. Pomaga i na drozdzyce i na paciorkowce i na gronkowce ( oczywiście poza tym normalne leczenie. Wypraktykowane.

Uściski załączamy i głaszczemy bandę:-))
Ania, 2015/12/13 20:24
Bigos! Tak świąteczne :) Co prawda, znam psa o tym imieniu, ale chyba się nie obrazi ;)
ania, 2015/12/13 20:27
Przed chwilą znajoma na FB też Bigosa zaproponowała. Fajne, ale jakoś za spokojny na bigos:)
Tess, 2015/12/13 20:42
Mam. Biceps:-))
ania, 2015/12/13 20:43
:) No tak, same mięśnie:))
Ewa U., 2015/12/13 20:50
Aż takiej niespodzianki się nie spodziewałam!!! Jaki fajny psiur! Zaprawiony zapewne w schroniskowych bojach, to i bele co go nie ruszy. Sikać przestanie. One (znajdy) tak mają. Przećwiczone. Musi poczuć się bezpiecznie i NA PEWNO.
Może Bingo? Albo Biżu (bijou)?
ania, 2015/12/13 20:57
O Bingo myślałam, Biżu nie wiem czy go nie obraża;)
magda, 2015/12/13 21:55
witam. W danych wpisach znalazłam u Państwa piękną syszarkę na naczynia. Cxy mają Państwo jakies namiar na Pana Sprzedawcę? na allegro nieuchwytny niestety. A ja MUSZĘ mieć tą suszarke :)
Pozdrawiam
ania, 2015/12/13 22:03
Napisałam pod postem Ewy U. że ten pan już dawno gdzieś przepadł.
Ale Ewa U. ma taką do odstąpienia!
Ewa U., 2015/12/13 21:56
Przecież to jest Biżu!
Bigot, Bilans, Birbant, Bilion, Bilon, Biret, Bigbit?
ania, 2015/12/13 22:04
Wszystkie propozycje skrzętnie odnotowuję!
Ewa U., 2015/12/13 21:57
Do Magdy: Ja mam taką suszarkę. Chodzi o tę metalową?
ania, 2015/12/13 22:02
Chodzi na pewno o tę: http://zawady-oleckie.com/wiki/bardzo_wazny_nius_o_suszarce
Niestety Pan z Allegro już dawno ich nie ma, też kiedyś chciałam jeszcze jedną taką, ale zadowoliłam się inną.
Ewa U., 2015/12/13 22:07
Tak, to ta sama. Chętnie odstąpię Magdzie, lub Tobie. Kupiłam kiedyś dwie (z zachłanności), a zagospodarowałam jedną. Druga zalega.
ania, 2015/12/13 22:09
Odstępuję Magdzie, ale jak nie zechce, to ja pochłonę!
Magda, 2015/12/13 22:11
bardzo chętnię ją odkupię! Jaki byłby koszt? Jak możemy się skontaktować? :)
Magda, 2015/12/13 22:14
dokładnie chodzi o tę metalową/ kutą :)
Ewa U., 2015/12/13 22:18
Magda, pisz: 3babyzwozu@gmail.com
Magda, 2015/12/13 22:21
Ewo, poszło :)
Ewa U., 2015/12/13 22:31
No proszę, niezła suszarkowa historia!
Ewa U., 2015/12/13 22:49
Dla Biżu jeszcze Biling, ale źle to się wymawia. A może po prostu Bil? Bilu? Albo Bilewiczówna.
ania, 2015/12/13 23:03
Spytam go, czy Bilewiczówna mu odpowiada... Kurde, zapomniałam, że jest głuchy;)
z FB, 2015/12/13 23:06
Dorota Ł-T: A mi się podoba Bibelot:) No może jeszcze Bimber byłby niezły.

Dorota Ł-T: hm bigos też nie:)

Mirela L: Witamy .Darek proponuje Biluś.

Galeria Wiejska: dołączam do listy!:)

Mirela L: Bi od pierwszych liter imienia jakie mial a luś od Luluś bo sika gdzie sie da. Pozdrawiamy.

Ewa Barbara: Bingo ;)

Galeria Wiejska: już jest na liście:)

Elizabeth S: Uwielbiam takie <3 niespodzianki... BIBI jest boski a Panstwo jestescie Wielcy !!!

Galeria Wiejska: Robert jest bardzo wysoki, ja jak na kobietę raczej też:) ale wielcy to nie:)

Elizabeth S: ...:) , macie wielkie Serca !
Bartek, 2015/12/13 23:12
Gratuluję. Poczciwota taka. Jak ma być na Bi to pomyślałem, że Biedroń, bo niesie jakąś nadzieję, choć fonetycznie musiałby być Bidroń.
ania, 2015/12/13 23:16
Lodzia jest od Łodzi to i Bidroń może być;)
Bartek, 2015/12/14 10:30
No to moim zdaniem przynajmniej na zdjęciach wygląda na Bidronia;-)
ola z Katowic, 2015/12/14 11:32
proponuję Bilbo :-)
ania, 2015/12/14 11:56
no... nawet podobny do hobbita:)
Ewa U., 2015/12/14 12:35
To może kawałek z Bibelota i kawałek z Biedronia: Bibroń.
ania, 2015/12/14 13:30
to może od razu Bizon, co się będziemy ograniczać;)
Ewa U., 2015/12/14 14:13
A co tam, idźmy na całość - Bicykl. A skoro Lodzia od Łodzi, a Biedroń ze Słupska, to może Słupsk? Albo nie, Bimba! Bimba po poznańsku to tramwaj, a tramwaj jest rodzaju męskiego:)))
Kaśka, 2015/12/14 20:16
piękna, odpowiedzialna adopcja psiego seniora. przemknęło mi pytanie czy Wy jesteście prawdziwi ? wyrazy szacunku i uznania dla Was za stworzenie tak cudownego domu dla tych kiedyś samotnych zwierząt. Szacun ! całusy dla Bibusia
ania, 2015/12/14 21:13
Jak najbardziej prawdziwi i w dodatku można przyjechać do nas w gości:)
(Dziękujemy za słowa uznania, choć nieraz powtarzam, że nie uważamy tego za coś niezwykłego i znamy paru podobnych)
Magda, 2015/12/15 09:42
Gucio z Afryki proponuje: tak jak Ola - Bilbo (bo jest właśnie po lekturze tej książki) albo Bifur (tak nazywał się jeden z krasnoludów), ewentualnie Bilet albo Biskup (gramy czasem w karty w dupę piskupa ;-)). Bic, Bifor i Birol (to od Borysa). Mnie podoba się Bibol lub Biruś.
ola z Katowic , 2015/12/15 09:59
Gucio górą - Bilbo!!!
Magda J., 2015/12/15 10:35
Bibol zdrobniale Bibciu
ania, 2015/12/15 10:38
Chyba musi być Bilbo, skoro Gucio tak zarządził:)
Tylko że na razie Bilbusiowi wszystko jedno jak się nazywa, bo głuchy jak pień:(

Tego nie napisałam w niusie, że Gucio został poproszony o akceptację Krecika bis, gdy podejmowaliśmy ostateczną decyzję i oczywiście wypowiedział się pozytywnie.
Julia, 2015/12/15 11:37
Pan Robert kocha Norwegię to może spodoba mu sie Bjorn -niedzwiedź lub bamse -miś. W sumie niespodzianek jest misiowaty.Pozdrawiam Państwa i życzę pięknego radosnego zdrowego życia temu słodziakowi w tak wspaniałej rodzinie .
ania, 2015/12/15 11:47
Dziękujemy i też pozdrawiamy!
Monika, North Carolina, 2015/12/17 20:16
No, a nie mowilam: Super niespodzianka!
Tyle razy widzialam Bibisia na Facebooku Zawad Oleckich, ze juz go dobrze znam!
Skomentuj:
QYTMN
 
 
pierwsze_bibeloty_za_ploty.txt · ostatnio zmienione: 2015/12/19 17:46 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika