29 czerwca 2017

Pierwsze burze za nami

Eh życie. Już dawno miałam usiąść do niusa, ale ciągle coś. Zresztą wracam z pracy przed 21, idę pływać i potem już mi się nie chce. Jeszcze dwa tygodnie do urlopu, znaczy wiecie do czego;) A dni płyną i płyną, jedni goście wyjeżdżają, drudzy przyjeżdżają,

łąki zmieniają oblicze,

truskawki przemijają,

tylko tygrysy stanęły w miejscu na trzech kilogramach 600 i ani rusz dalej, choć jedzą za pięciu.

Dziś była wymiana gości pod tulipanem. Korzystając z okazji, że jedni wyjechali, a drudzy dopiero jadą, Robert rzucił się na płytki drewniane i kleił nad tulipanem a ja malowałam wiatę, to, co kiedyś farby zabrakło. Potem miałam odrabiać zaległości w pracowni a potem pisać niusa… ale przyszła burza i musiałam słuchać głośnej muzyki z Czarlim ;) Niusa nie mogłam pisać, bo gdy burza, wyłączamy internet. Czytałam więc kronikę szkoły zawadzkiej - ostatni raz przed drukiem. I znowu dzień minął nie wiadomo kiedy, a że za nami nieprzespana noc, trudno zarwać drugą. Nie te lata. Bo w nocy też była burza i Czarli nie dał spać. Padam więc i chyba zrobię, co zwykłam w takich razach. Wrzucę Wam zdjęcia i będę uzupełniać niusa na raty. OK?

Po czytaniu kroniki szkoły czuję się w obowiązku donosić także, co się dzieje w Zawadach. Donoszę więc, że szkołę pomalowano na jaśniutko żółto, ale zdjęcia będą przy okazji ogłoszenia, że kronika już gotowa i można odbierać/kupować. Oprócz tego donoszę, że w Zawadach przybyła działka do kupienia. Vis a vis zlewni, widać ją z Domku na górce, czyli z niej widać Domek. Przykre tylko to, że w okresie lęgowym wycięto z tej okazji drzewa:(

Historia Zawad wciąż nas dopada. Kilka dni temu do wsi zawitał pan, który się tu urodził, 60 lat temu. Szukał starych mieszkańców, których mógłby pamiętać. Chodził do zawadzkiej szkoły. Opowiadał, jak z kolegami chodzili sikać na swastykę, która ułożona była z czarnych kamieni na bruku w środku wsi. Robert miał nadzieję, że swastyka wciąż tam jest, tylko przysypana. Okazało się jednak, że te kamienie później wydłubano.
Pan potwierdził, że kiedyś w naszym domu był sklep.

sprzedawano przez okno w naszej łazience:) (to na prawo od ganku)

Wracając do współczesności - zarastamy. Odkąd zaczęło padać po suszy, trawy rzuciły się do wzrostu. Oj widzę, że przenika mnie duch zawadzkich nauczycieli:) Oni tak właśnie pisali.

droga na górkę od strony wsi nie do przebycia, choć jeden z naszych gości jakoś tamtędy przejechał i to po nocy!

ledwo nas widać zza traw (i pokrzyw;))

nie nadążamy z koszeniem; cóż, podwórza, ścieżki i plażę kosić trzeba

i nawet z podtulipanowej kuchni nie widać jeziora

Właściwie na pogodę nie można narzekać.

Codziennie jest ładnie, potem się chmurzy, czasem spadnie deszcz. Chmury robią widowisko.

Pierwsza w tym roku burza, szumnie zapowiadana, była dopiero 20 czerwca. Ale tylko poburczało i zmoczyło podwórze.

te niepozorne zdjęcia biły rekordy na FB (6789 odbiorców - naprawdę taka jest dziś liczba!:)); jak to nigdy nie wiadomo, co ludzi zauroczy…

Spacery często kończymy z Ptysiem, znaczy dołącza do nas, gdy wracamy i zahaczamy o jezioro.

Misio towarzyszy nam rzadziej, ale też:

Dziś daruję Wam opowieści o tym, jak dzień w dzień płynąc do brzegu pozuję do kamery, a raczej mój środkowy palec;) i mówię „głośno i wyraźnie”, co myślę. Także o pieskach zawsze pod opieką, które straszą gości przełażąc na naszą stronę i walą kupę na plaży. I o Robercie, który mógłby wyjechać na Cabo Verde i dołączyć do kolesi „no stress”;) bo zaczął leczyć nerwy (jak wiadomo zawadzka sielanka może człowieka wykończyć;)) Oprócz wagi tygrysów jehowskie g. też niezmienne - przedwczoraj, wczoraj, dziś… wciąż cuchnie nad jeziorem . I jutro też będzie:(

Lodzia ostatnio notorycznie urywa się na spacerach. Wraca długo po nas sflajana. Znika gdzieś na naszych łąkach, pewnie w trzcinowisku. Ale nie wiem po co? Lis? Bobry? Lisem owszem ostatnio w jednym miejscu śmierdzi.
Dyskusja o Lodzi indywidualistce z FB:

Lodzia także reklamowała ostatnio galerię. Efekt taki, że Galeria pusta i znowu wstyd wpuszczać ludzi.

Ładnie jest.

Ale ile to się trzeba narobić, aby tak było… Przy każdej zmianie turnusu wychodzą jakieś kwiatki. Kabina w dwójce dalej ciecze a ostatnio wysiadła terma. I nie dziwota…

tyle kamienia!

Więc jak zwykle… jadą goście jadą, a u nas…

podtulipanowa norma;)

Ale słodziaki wszystko rekompensują!

gdyby ktoś chciał więcej Strzały to niech zajrzy do albumu Nasza rozwora na środku podwórza

I małe przyjemności!

nowe podkładki na stół w kuchni gości!

Tylko mszyce nas zżerają,

najbardziej lubią róże

i mole:(

dorwały się do dywanów, które u mnie w gabinecie czekały na swoją kolej, dlatego ten tu dywan przechodzi kurację antymolową nad tulipanem

A na koniec o niefarcie. Rezerwacja w terminie 1-8 lipca w romantycznej dwójce w Domku już dwukrotnie została odwołana. Tak więc spieszcie zarezerwować, czasu zostało niedużo a okazja jakich mało;)

bania rozsycha się… ale goście zażyczyli sobie jutro kąpiel, więc znowu namoknie, byleby nie ciekła za mocno;) a wiata w stodole na górce budzi zachwyty

pani Justyna rekomenduje pod postem:)

No dobrze, chyba skończyłam.

PS z dnia następnego, gdy skończyłam pisać niusa (oczywiście przechwaliłam pogodę, cały dzień leje):

Komentarze

Monika, North Carolina, 2017/07/01 09:57
Najbardziej tego zazdroszcze, ze "tygrysy stanęły w miejscu na trzech kilogramach 600 i ani rusz dalej, choć jedzą za pięciu."
- Och, gdyby tak kazdy mogl jesc za pieciu i nie przybierac na wadze! Rozmarzylam sie...
Monika Rybak , 2017/07/02 12:26
Jak sobie porównam te widoki z moją "cywilizowaną" wsią,wyć mi się chce do księżyca.Jak cudownie i pusto. I cicho. I ludzi mało.Ech...
ania, 2017/07/02 15:26
À propos eh i ech - upewniając się co do pisowni dowiedziałam się, że występują oba wykrzykniki, i eh, i ech, i że każdy wyraża różne emocje, ale niestety nigdzie nie jest napisane, który które, pewnie dlatego, że piszący nie zamieszcza zdjęcia wyrazu swojej twarzy:) : "Oczywiście oba mogą wyrażać różne emocje: żal, rozpacz, rozgoryczenie, niezadowolenie, obojętność, zniecierpliwienie, zniechęcenie, lekceważenie, a nawet sprzeciw. O co chodzi nadawcy, gdy mówi "ech", zakodowane jest także w intonacji i barwie głosu czy nawet mimice jego twarzy, można też odczytać intencję nadawcy dzięki samemu kontekstowi użycia."
Skomentuj:
FLFSA
 
 
pierwsze_burze_za_nami.txt · ostatnio zmienione: 2017/07/01 21:48 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika