Pod prąd

Nie zawsze jednak płynie jak po maśle. Ten sezon to także sezon użerania się z nieograniczoną wyobraźnią naszych ulubionych świadków Jehowy, jak nie liczyć się z najbliższymi sąsiadami. Telewizja Jahve dalej nadaje a kamera filmuje drewniane przepierzenie. Psy biegają dalej jak chcą. Głównie po nocy i o świcie. Dziś w nocy także. W końcu pisałam niusa, to wiem, słyszałam dzwonek Foresta na drodze pod naszą bramą. Sąsiedzi albo strugają głupa, albo są głupi bo nieświadomi, że ich genialny plan zagrodzenia jeziora nie działa. W czwartek psy biegały po naszych łąkach koło 18.00 gdy goście górkowi szli z Willy na warsztaty. Biegały pod Domkiem na górce a potem tu i tam. Goście byli przestraszeni, bali się o swojego psa, zakosami zdążali pod tulipana. Sporządzili odpowiednią notatkę zgodnie z zaleceniem prawnika.
Z niepokojem czekam, aż opadną liście z drzew i naszym oczom pokaże się czarna błyszcząca folia przykrywająca wał ziemny o długości prawie całej działki sąsiadów leżący tuż przy siatce graniczącej z nami. Sąsiedzi pokryli całe wzniesienie widziane od naszej strony obrzydliwym, błyszczącym w słońcu plastikiem:( Co ich obchodzi, że ludzie obok będą musieli znosić ten widok, zamiast widoku dzikiej przyrody. Grunt, że oni nie widzą.

mijanka na dzikim pomoście gminnym, a my czekamy na molo sąsiadów, które radosny RDOŚ zezwolił postawić:(

Poza tym w środę o świcie była potworna burza. Nawalało jak na wojnie. To chyba pierwsza porządna u nas burza w tym roku. Efekt - spalona wielka stodoła wraz z niemałym dobytkiem (samochody, maszyny) w Szwałku i brak internetu przez 3 dni. Na szczęście telefon analogowy działał. Ale w piątek miałam głównie superwizje a materiał na nie przesyłany jest w mejlach. Uratowali mnie goście górkowi - pani Jola miała komórkę z 5 MG internetu, którą podłączyła mi jak router, więc miałam wi-fi. Ale wpadliśmy na to dopiero w czwartek wieczorem, gdy byli na warsztatach. W środę i czwartek żyłam w stresie. Pora pomyśleć o takim komórkowym internecie, bo to druga awaria z rzędu a moje nerwy lepiej chronić!;)

I do tego Robert od czwartku po kilkanaście godzin doprowadzający mieszkanie na strychu w W-wie do użytku czyli wynajmu. Przyjechał Borys (minęli się z Madzią i Guciem na płycie lotniska w Modlinie; służbiści nie pozwolili Guciowi podbiec na przytulkę do taty) i razem działają. Potem ja się z Robertem wymieniam i będę wieńczyć dzieło.
Cóż, życie to nie jebajka.

Komentarze

Skomentuj:
LGEQW
 
 
pod_prad.txt · ostatnio zmienione: 2015/09/07 14:25 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika