2 marca 2011 wieczorem

Polowanie czas zacząć

Nie zwykłam pisać po dwa niusy dziennie, ale nigdy nie wiadomo co życie przyniesie.

Siedzimy sobie z psami w wiacie po spacerze, bo jakoś nie chciało mi się wracać do domu i marnować takiego pięknego słońca, a tu wóz strażników leśnych zajeżdża pod bramę. Na szczęście zajechał też Robert z Sokółek. Zaraz potem pan z nadleśnictwa od spraw łowiectwa dużym zielonym samochodem z paką, którego niedawno spotkaliśmy z psami na drodze. Pan jeszcze nam wtedy nieznany, choć jak się później okazało, Robertowi owszem z długiej rozmowy przez telefon o bobrach, co się pobiły za płotem. Jechał wolniutko żeby mi psów nie rozjechać, za co miał u mnie plus, ale martwa łania na pace zdecydowanie była na minus. Psy wyczuły dziczyznę, wspinać się zaczęły na samochód, a potem Lodzia, gdy odjechał, puściła się za nim niczym za łanią żywą.

(nie dajcie się omamić ciepełku, spójrzcie na te góry śniegu!)

Panowie wszyscy zaszczycili nas wizytą, bo godzinę temu (czyli mniej-więcej wtedy, gdy byłam z szajką grzecznie drogą na spacerze) dostali anonimowy telefon, że niejaki Maluchnik poluje z psami i właśnie ciągnie sarnę za nogę:) Gdyby nie powaga sytuacji i smutny powód wizyty, uznałabym to za żart wyśmienity.

Jak powszechnie wiadomo nie jemy mięsa a o myśliwych mamy zdanie sprecyzowane. W pierwszych słowach naszej przyrodniczej subdomeny dajemy się poznać: „Dla miłośników przyrody Zawady Oleckie to raj! Nie ukrywamy, że nie lubimy myśliwych…” No chyba że o czymś nie wiem!:) Może gdy jestem w pracy, Robert chodzi na jakieś polowania z szajką i ukrywa mięso gdzieś w lesie?

Pan z nadleśnictwa przypomniał sobie zdarzenie ze wspinającymi mu się na samochód psami, panom strażnikom powiedział, że sam widział, że te psy chodzą w kagańcach i tylko z człowiekiem, więc to jakaś pomyłka. Dalsza rozmowa utwierdziła panów, że to jakiś kiepski dowcip, nam za to kolejny raz dała do myślenia. No bo kto mógł z takim tekstem zadzwonić do nadleśnictwa? Czy to kolejny głupi dowcip Eli z Wrocławia, żeby się zemścić, tylko za co? Może za krzywdy moralne i bycie niezrozumianą w komentarzach? A może któryś ze źle traktujących psy właścicieli poczuł się dotknięty?

Wiadomo, ludzie są różni, kwadratowi i podłużni i to wszędzie. W Zawadach i okolicy też. Niektórzy szczerze serdeczni albo tacy po prostu, niektórzy na co dzień tiu, tiu, tiu, a w myślach i na językach za plecami sączą jad. Takich fałszywych rozpoznajemy lub nie. Takie życie. Chciałoby się powiedzieć, że niektórzy po prostu mają podły charakter, ale z racji zawodu nie mogę się taką myślą płytką brukać. Przyczyną większości anonimowych telefonów obsmarowujących sąsiadów jest zawiść lub zemsta za poczucie się urażonym. A urazić ich może wszystko – na ogół to krzywda wyimaginowana, urojona uraza z racji niskiego poczucia wartości i towarzyszącej mu niemal zawsze paranoi, że inni nie mają nic lepszego do roboty, tylko czyhać na ich dobre imię. Brak dystansu do siebie czyni ich łatwym żerem dla nienawiści i potrzeby odwetu. I znów posilę się filozofią - takie życie. Na szczęście ów donos był tak absurdalny że krzywdy nam nie mógł zrobić, jedynie przykro nastroił co do kondycji świata, czyli nie dał zapomnieć, że świat nadal, nieustająco składa się z obu części medalu.

(a z dachu woda kapu, kap)

Ale przy okazji tego żartu/donosu porozmawialiśmy sobie z panami i wyłonił się bardzo smutny obraz sytuacji. Tej zimy, zwłaszcza ostatnio, znajdowanych jest mnóstwo zagryzionych przez psy zwierząt. I to nie jakieś ledwo trzymające się na nogach po srogiej zimie sarenki, lecz dorodne, zdrowe byki i łanie. Podejrzane, bo widywane jako szwendające się po lasach, są dwie pary psów – dwa czarne, jeden większy drugi mniejszy, i jakiś duży wilkowaty z małym białym do pary. Sami widzieliśmy krwawe ślady na drodze koło nas, a na skrzyżowaniu w Zawadach leżało udo sarny.

Praktyka niektórych mieszkańców, żeby wypuszczać na noc uwiązane za dnia psy, „aby sobie popolowały”, bo w ten sposób przyoszczędzi się na karmieniu, niestety wciąż kwitnie. A nie ma większych morderców, niż psy w bandzie, zwłaszcza głodne i spuszczone z łańcucha. Dzika zwierzyna nie ma przy nich szans. Piszę o tym nieraz i w linkach mam, że jestem przeciwna odstrzałom psów przez myśliwych. Jak wiadomo niejeden domowy pies w obroży zginął zastrzelony przez zbyt sumiennych łowczych. Niejeden łowczy miał dobry pretekst, by z braku zwierzyny leśnej lub z braku talentu wystrzelić z rurki do radującego się psa na spacerze. Cieszy mnie bardzo, że, podobno, jak twierdzi pan z nadleśnictwa, ma wejść ustawa zakazująca tych praktyk. Z drugiej strony nie dziwię się, że się boi, iż będzie to hulaj dusza dla tych, którzy karmią swoje psy tym co psy upolują. Problem w tym, że akurat tych „właścicieli” psów i tak nic a nic nie obchodzi, że im zastrzelą psa. Jak jednego zastrzelą, będzie drugi. Bo „suka u sąsiada zaraz się przecież znowu oszczeni.” Tak czy siak zawsze stratny będzie pies, nie człowiek. Ten pozostanie bezkarny i za to, jak traktuje swojego psa i za to, co robi zwierzynie leśnej.

No i znowu się okazało, że świat nie jest czarno-biały i jednoznaczny. Bo pan myśliwy może okazać się człowiekiem szanującym życie zwierząt, a właściciel zastrzelonego psa oprawcą. A z panem myśliwym z zielonego samochodu umówiliśmy się na kawę w milszych okolicznościach.

Komentarze

Egretta, 2011/03/02 21:34
Czasem nie moge uwierzyc w to co piszesz Aniu i pozostaje mi tylko miec nadzieję, że podobna choroba ludzkich dusz nie stanie sie naszym przekleństwem, kiedy sie juz na tę naszą wymarzona wieś przeprowadzimy. Osobiście również nie lubię myśliwych, z jednym, małym wyjątkiem potwierdzającym regułę, którym to wyjątkiem jest młynarz z naszej wsi. Otóż jest on wyjątkowym myśliwym, pasjonatem łowiectwa niezwykłym jak na mój gust, jako że w całej swojej wieloletniej łowieckiej karierze nie ustrzelił był ani jednego zwierza. Dziki ryją mu podwórko, (pewnie podobnie jak nasz kret, z wdzięczności za darowanie życia) a nasz młynarz zachwyca sie niezwykłym umaszczeniem loszki od lat powtarzajac, że dobrze, że przychodza na podworze, bo gdyby mial ochote na dziczyznę, to sobie dziczka ustrzeli. Jakoś widac dotąd żadna ochota na dziczyznę młynarza nie naszła ;) Wyjątkowo barwna i zasługująca na to by ja opisac jest również historia czapli, która nabrała paskudnego zwyczaju wybierania młynarzowi ryb ze stawiku i naszego miłego łowczego, który postanowił położyc kres temu procederowi w sposób właściwy mysliwym i przy pomocy śmiercionośnego sztucera, który lśni w sejfie naszego dzielnego młynarza. Może jednak te opowieśc zostawie sobie na inny wieczór, a tymczasem życzę wam szybkiego powrotu wiosny i jako rodowita Wrocławianka zapewniam, ze nie każda mieszkanka tego pieknego miasta ma na imie Ela ;)
ania, 2011/03/03 15:00
do przeczytania na temat: http://wyborcza.pl/1,75478,9162918,Prokurator_w_obronie_psow_i_kotow.html
gumis, 2011/03/04 22:04
Witam sytuacja jest prosta ,zawiadomienie urzdenika panstwowego(a takim jest lesniczy) o niepopelninym przestepstwie (jak klusownictwo) jest z mocy prawa przestepstwem.Wystarczy zlozyc zawidomienie na policji i wprokuraturze i MUSZA!!! podjac czynnosci.Namierzenie telefonu z ktorego wykonano polaczenie nie stanowi zadnego problemu ,gdzyz od dluzszego czasu policja juz wie jak sie robi badanai geolokacyjne i namirza IMEI aparatu ,zas fajny programik pozwoli im namierzyc ktoz niego korzystal i gdzie dany aparat sie znajdowal w ostnim czasie .Nie pomoze wylaczenie telefonu ,gdyz wiekszosc telefonow ma podtrzymywanie zegarka i i tak TBSy lapia sygnal telefonu,ogolnie wykonujacy polacznie musilaby kupic aparat nie majac przy sobie zadnego swojego telefonu i trzymac go daleko od swojego domu oraz telefonu ,.Oczywiscie w obszarach bardzo zurbanizowanych jest trudniej ,bo za duzo telefonow loguje sie pod dane TBSy,ale w przypadku Zawad raczej nie bedzie to problemem :-). Poza tym mozecie podac na policji adres IP Uli z Wroclawia ,namierza kompa bez problemu ,nawet jak idiotce sie wydaje ze wystarczy neostarda ze zmiennym IP ( niektorzy serio tak mysla ,jednak glupota ludzka jest wielka ).Za taki numer nie za wiele jej zrobia kilka tys zl na jakis cel ,ale z tego co wiem to zmienia sie prawo i mozna to podciagnac pod tzw:"stalking" i jeszcze dolozyc sprawe cywilna .Ogolnie bym zglosil na policje ,przynajmniej sie wstydu naje przed cala okolica :-) i bedzie miala obciach w pelnym zakresie .A tak swoja droga to pewnikiem Robert korzystajac z Twojej nieobecnosci przerabia dziczyzne na golonke ,flaki i inne przysmaki i zazera sie nimi w samotnosci ;-).Pzdr
ania, 2011/03/04 23:31
Szkoda nam czasu na chodzenie po komisariatach i sądach, ale jeszcze raz się coś takiego powtórzy, nie omieszkamy tego zgłosić - wtedy hurtem - uwiązanie Reksia do sterty drewna, obraźliwe komentarze i fałszywe oskarżenie do straży leśnej. Znamy datę i godzinę telefonu, jeśli w dodatku nr telefonu okaże się tej samej osoby co IP komputera (wszystkie, nawet usunięte komentarze mamy w archiwum), to będzie nie tylko zawiadomienie o nie popełnionym przestępstwie ale i uporczywe, złośliwe nękanie mogące wywołać poczucie zagrożenia zagrożone karą pozbawienia wolności od 3,5 do 10 lat.
gumis, 2011/03/05 10:34
Dokladnie ,a namierza na pewno.Nieraz jakis debil zadzwoni z karty na policje zawiadomi o podlozonej bombie a potem sie dziwi ,ze polcja go zatrzyuje w klknascie,kilkadzisiat minut.Debil jest zdziwony ,bo przeciez telefon mial na karte i zaraz po wykonaniu polaczenia go wyrzucil do kosza daleko od domu ,wiec pewnie poicja ma wrozke na etacie :-).A namierzyc kompa a wlasciwie tableta mozna nawet jak sie z netu korzysta z kart pre-paidowych , o czym przekonalo sie troche ludzi robiacych walki na allegro .Pzdr
Aurela, 2011/03/05 17:15
Oj to się dzieje..;(Mam nadzieję ,że sprawy ostatecznie rozwiążą się na + Pozdrawiam;)
Egretta, 2011/03/11 13:15
Kochani, obudźcie się, wiosna idzie na całego, sikorki zaglądaja do budki lęgowej, skowronki przylecieli ;), dzięcioły zaczynają nawoływać a nawet bębnić tu i ówdzie, moje pomidorki wschodzą i nawet maja już listeczki. Piszcie czym prędzej czy już pogoniliście zimę :)
ania, 2011/03/11 14:17
ja niestety witam wiosnę warszawską, w niedzielę wracam to zdam relację, póki co mam doniesienia telefoniczne od Roberta, że słyszał wreszcie osobiście żurawie i że coś świergoli, ale pliszki naszej jeszcze nie widział.
Skomentuj:
CDKGN
 
 
polowanie_czas_zaczac.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika