Ela Kozłowska
23 października o 22:37
Z czystym sumieniem mogę napisać, że USTAWA O OCHRONIE ZWIERZĄT to bubel nad bublami, zaś całe prawo jest tak dziurawe, że pozwala w świetle prawa na znęcenie się przez organy, które de facto powinny przejąć opiekę i zobowiązania nad odebranymi interwencyjnie zwierzętami, w imię ich ratowania. Nie jest to tylko znęcanie się przez organy administracji nad zwierzętami odebranymi w trybie interwencji, LEGALNEJ I KSIĄŻKOWO PRZEPROWADZONEJ jak ustawa, oraz pozostałe rozporządzenia, nakazuje, ale również znęcanie się nad osobami, które przyjęły te zwierzęta pod dach dając schronienie i opiekę, za którą nie pobierają opłat. Na dzień dzisiejszy w plecy jest jakieś 240 tys. za zwierzęta z Bereżnicy Wyżnej i Daszówki, zwierzęta z wykupów, które Izabela S. zagłodziła. Jak pokazuje niniejszy przykład, fundacja to święta krowa i mimo sprawy karnej (już drugiej o te same zarzuty, pierwsza jest o 3 lata starsza i dotyczy Izdebnika, gdzie Izabela S. dopuściła się identycznych zbrodni względem zwierząt), jak się ma kochanka co współpracuje z miejscową gminą, to decyzja czasowego odebrania będzie odmowna a w dokumentach tak się zaszachruje, że słowa obydwu lekarzy PiW, obdukcje lekarzy specjalistów, szeroka dokumentacja medyczna potwierdzająca znęcanie się nad zwierzętami w sposób ciągły i z premedytacją, to pikuś przy słowie sąsiadki (notabene powiązanej koligacjami rodzinnymi z Izabelą S.) i innych osób miejscowych, nawet prokurator i policja się nie znają na przestępstwach, wójt wie lepiej, a dokumenty to nie są ważne w ogóle. Te szacunkowe 240 tys. (nie mam jeszcze wszystkich danych więc kwota będzie wyższa) to koszty transportu, obdukcji, leczenia i utrzymania 14 koni odebranych w dniu 12 kwietnia 2018 r. w Bereżnicy i Daszówce. Najbardziej po tyłku dostał Centaurus, na jakieś 124 tys., potem ja z moimi domami (coś koło 80 tys.), Pegasus, Zwierzęca Polana, Stowarzyszenie Lucky Horses i Ostoja 4 łapy (Ostoja ogólnie ma po tyłku bo jeszcze Ania opłaca z prywatnych środków prawnika zarówno do sprawy z Izdebnika jak i do Bereżnicy i Daszówki, nie znam kosztów, w każdym razie są niemałe). Nikt tego już nie zwróci, nie ma szans. Nawet jeśli sąd zasądzi nawiązkę to Izabele S. jest niewypłacalna gdyż nieudolność naszego prawa pozwoliła na wyprowadzenie i ukrycie majątku. Nawiązka będzie nieściągalna! Następna cudowna interwencja, też przez ratowaczki, to Mirotki, wszak to koniki z wykupów! Tu pieniądze zobaczymy, za jakieś 3 lata, a do tego czasu zwierzęta mają żyć, wyglądać wspaniale, cieszyć się zdrowiem, a jak zachorują być leczone, lśnić brokatem witalności i to wszystko z…. powietrza chyba, bo nie ma żadnego przepisu, który zmuszałby prywatne osoby i fundacje do utrzymywania zwierząt z prywatnych środków (no może jakaś fundacja ma fundacyjne, moja takowych nie posiada). Tu ma dzień dzisiejszy zaległości są koło 140 tys. za zwierzęta będące pod moją opieką, opieką Stowarzyszenia Feniks oraz Fundacji Ranczo Nasza Szkapa, przy czym Ranczo nie dostało od grudnia złotówki na swoje zwierzęta, zaś Anki Stowarzyszenie od maja, a za wysłane faktury, mimo obietnic, Anka nie dostała grosza zwrotu. Moja faktura z grudnia do dziś jest nie zwrócona, innych nie podesłałam bo dlaczego ktoś ma moimi pieniędzmi rozliczać siebie? Poza tym kto go postawił ponad prawem i na jakiej podstawie prawnej mam cokolwiek mu wysyłać skoro stroną dla mnie jest gmina? Sprawa złożona przeze mnie 4 czerwca do dziś nie została dotknięta, ewidentnie gra jest na zwłokę, ale w przypadku mojego zawiadomienia niestety nie da się ukręcić łba żeby sprawy nie było. No cóż wiedziałam co piszę w zawiadomieniu i miałam całą dokumentację potwierdzającą to co zostało napisane. Interwencja numer 3, gdzie wszystko było ustalone, gdzie cała niemal Polska kibicowała. Wójt zaczyna się litować nad perfidną babą, która naście lat, ze szczególnym okrucieństwem znęcała się nad zwierzętami na swoim sranczu, krzywdy nie chce jej zrobić, bo może się okazać, że chora może jest. Z gminą i prokuraturą ustalone było, że konie trafią do naszych domów, bo są dzikie, nieokiełznane, niobsługiwalne, w fatalnym stanie, oni nie mają na miejscu ani nikogo ze stosowną wiedzą, ani odpowiedniego miejsca, ani doświadczenia z końmi w „takim stanie” i nie mają nikogo rzetelnego kto będzie potrafił zrobić dokumentację procesową bo Vetol jest opieszały i nie wie jak taką dokumentację zrobić. Cóż… „obiecanki cacanki a głupiemu radość”, „jak trwoga to do boga”, ”….a teraz radź sobie sam”. Pieniędzy na utrzymanie koni Izabeli R. nie będzie, znaczy może będą, za minimum 3 lata jak udowodnimy w sądzie, że ich obowiązkiem jest utrzymywać zwierzęta…. a co do tego czasu? Co mam powiedzieć tym wszystkim zwierzętom? Że „kochane moje, zawieście się w aplecie do czasu aż sąd wyda wyrok, a komornik ściągnie należności”, teraz nie możecie ani jeść, ani srać, ani oddychać, musicie przejść w level bytu internetowego i zdjęć, bo nie ma dla was na żarcie, się gminie odwidziało, dalej będą pobłażać dzidzipiernik i utwierdzać ją w przekonaniu, że jest bezkarna. Poniżej zdjęcia zwierząt, które nie zasłużyły na to by żyć wedle urzędników, nie zasłużyły na pomoc i na zabezpieczenie ich bytowania mimo stosownych zapisów w ustawie, do których gmina nie ma zamiaru się stosować. Cierpią na tym zwierzęta, ale cierpią i ludzie, którzy chcieli pomóc, ot tak z czystego serca, bo mają miejsce, które mogą użyczyć i podzielili się żarciem swoich zwierząt z tymi potrzebującymi zwierzętami. Wszyscy jesteśmy dymani, w świetle prawa, prawa, które należy zmienić zaś Ustawę o Ochronie Zwierząt zwyczajnie wywalić do kosza i jeszcze ten kosz podpalić żeby nikt przypadkiem jej nie wyciągnął i by nie ujrzała już nigdy światła dziennego. Tak mi się ulało, już mi wszystko jedno, ale nie odpuszczę choćbym miała sama tego prawnika sfinansować za nie wiem… sprzedaną nerkę?, W IMIĘ ZASAD NIE ODPUSZCZĘ! Te zwierzęta nie były bezimienne, czuły, bały się, cierpiały, wypatrywały ratunku. Kiedy zbliża się kolejna rozprawa ich niemy krzyk nie pozwala mi spokojnie zasnąć, wracają te wszystkie obrazy…. KOLOROWYCH SNÓW!

A to mój komentarz przy udostępnieniu:

Tak w Polsce działa prawo, zwłaszcza to dot.ochrony przyrody czy zwierząt, prawo wodne i pewnie wiele innych, ale że z innymi sprawami nie mamy do czynienia, to żyjemy w nieświadomości. Doświadczamy tego z sąsiadami zza płotu, którzy niszczyli przyrodę, nadal podglądają bezprawnie ludzi i wiadomo co robili wiele lat kpiąc jawnie z prawa i urzędów, wykorzystując luki w prawie i nic ich za to nie spotkało i nadal są bezkarni, za to my ponosimy straty finansowe. Sprawa koni z Czukt natrafia na ten sam bezsens i chyba na brak jaj urzędników, bo nie wiem, o co chodzi w takich chwilach. Gdy my dostajemy pismo, że nie będzie reakcji policji/urzędu/prokuratury, to zastanawiam się, czy to z lenistwa czy ze strachu ci zza biurek tak decydują: „dymaj się zwyczajny człowieku a kanalia niech dalej robi co chce”. Przeczytajcie oryginalny post. Nogi i ręce opadają.

Przy okazji zrzućcie się proszę na dobrego adwokata dla koni z Czukt

A przy okazji sąsiadów radosna twórczość pilnowacza:

podglądająca nas wciąż kamera (liście opadły, więc ma nas jak na patelni)

I przycięta roślinność nadwodna (nasadzona i nie) by się lepiej krzewiła w przyszłym roku:

Komentarze

Monika, North Carolina, 2019/10/30 10:45
Czytalam juz na FB. Niezmiennie podziwiam wszystkich zaangazowanych w ratowanie od smierci i cierpienia biednych koni, a wczesniej owiec, koz, psow. Wierzyc sie wprost nie chce, ze tacy sadysci jak Indianka wciaz maja sie dobrze i sa bezkarni, a Ustawa o Ochronie Zwierzat WCALE nie pomaga w tychze zwierzat ochronie.
Skomentuj:
VVSYD
 
 
postu_eli_kozlowskiej_z_fb.txt · ostatnio zmienione: 2019/10/29 10:22 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika