4 marca 2012

Prawie wiosna... (prawie robi wielką różnicę)

Zaczyna się – im cieplej tym mniej czasu a więcej do niusów. A pomyśleć że jeszcze 10 dni temu była kompletna zima! Psy zapadały się po pachy

a wczoraj i dziś…

prawie nie ma śniegu

tylko w lesie jeszcze zima króluje

i oczywiście w jeziorze

Lodzia nie może się doczekać nowalijek, wyciąga więc perz z ziemi, przez co podwórko całe w dołkach i górkach (górki - krecia robota, a a propos kretów, mieliśmy krecią przygodę: małe żółte buszowały za bagienkiem i z tego buszowania Pieso przyszedł z kretem w zębach, co jest nie lada wyczynem, gdy jest się w metalowym kagańcu - trzymał go tak mocno, że nie mogłam mu go wyjąć z gęby, gdy się w końcu udało, wyszczypał krecikowi kawałek futra, a potem chodziliśmy po polu szukać dziury w całym, żeby krecika schować, by go małe żółte znowu nie dorwały i po 15 minutach udało się - wpełzł szybko pod ziemię a ja Wam muszę powiedzieć, że taki mały tłusty krecik z różowymi łapkami i ryjkiem jest tak cudny i miły w dotyku, że już nigdy nie będę przeklinać krecików, jedynie ograniczę się do wywożenia ziemi z kretowisk)

tulipany, krokusy i hiacynty wystawiają czułki, choć ja się nie daję nabrać - nawrót zimy murowany, nawet dziś zapowiadali w nocy -9

drogi ledwo przejezdne, zwłaszcza na górkę, więc część gruzu poszła w błoto ale to kropla w morzu:

Robert przekopuje rowki w poboczu drogi, żeby woda z dołów mogła spłynąć na pole

W czwartek była niespodzianka. Siadam ja sobie w gabinecie w fotelu punkt 15.00 i czekam na pierwszego pacjenta, słyszę że telefon dzwoni na dole, a u mnie… cisza. Na szczęście na dole mam słuchawkę bezprzewodową, więc w ciągu 5 godzin pracy, w dziesięciominutowych przerwach ładowałam nadwyrężoną przez 50 minut baterię. Śledztwo w piątek rano przed następną turą wykazało wysoką aktywność… myszy. Robert odsunął kanapę a tam…

mysi raj! Spod podłogi wyciągnięte plewy (a myślałby kto, że przy remoncie, zmianie ocieplenia i podłogi wszystko zostało usunięte)

i poprzegryzany kabel, którym mój gabinetowy telefon połączony jest z gniazdkiem na parterze.

W ogóle w moim gabinecie baby z dziadem tylko brakuje! Marzę o domku na górce, żeby już przenieść te wszystkie piętrzące się graty. Do tego po każdym paleniu w kozie, a następnie wystygnięciu, na podłogę i wszelkie sprzęty spada śnieg małych muszek. Latem i jesienią mieliśmy plagę takich wielkości Drozofili melanogaster, poszły spać na strychu i teraz odkurzanie jest syzyfową pracą. Pełno tego w galerii na wyrobach, w gabinecie, na strychu stodoły…

A propos domku,

elektryka w toku

ściany wyczyszczone pod naszą nowatorską (sprawdzoną w mieszkaniu na Inżynierskiej w pokoju bez balkonu) metodę ujawniania cegieł, bez cegieł na widoku.

w romantycznej dwójce 2 przymierzamy szafę kryjącą umywalnię i pasuje jak ulał! Szafa zacna, secesyjna po mojej babci, wreszcie się doczekała, bo do tej pory nigdzie się nie mieściła.

i zrobiliśmy rozeznanie w składowisku starych drzwi a nawet ustaliliśmy, zanim dotrą do stolarza, które gdzie mają być (a jutro podobno mają przyjechać panowie z drzwiami wejściowymi - pożyjemy zobaczymy o ile dojadą przez błoto).

No i byliśmy dziś u Małgosi i Miśka. Postęp u nich wielki, graty wszystkie spalone a Małgosia skrobie ściany z wszechobecnej farby klejowej, na której jak wiadomo nie można malować emulsją. Od Maji (a może Mai? - nie znalazłam odpowiedzi!), co prowadzi obok agroturystykę, dostała parę przydatnych materiałów i sprzętów pozostałych po agrobudowie.

nowe widoki Małgosi:)

Robert wczoraj po nocy wycinał szybkę do drzwi wejściowych i dziś założył oraz zabrał się za elektrykę, która kryła niezłe niespodzianki, a raczej czary-mary, np. gdy włączało się do gniazdka wtyczkę od zapalonej lampki, zapalało się też górne światło:)

istne muzeum techniki;)

a obok muzeum techniki, muzeum przyrodnicze:)

Pogoniłyśmy też sołtysa ze wsi obok, który poprzednim razem wiózł traktorem rzeczy Małgosi, żeby dowiózł, jak obiecał, resztę dobytku w tym budę Miśka, i szczęśliwie już wszystko zjechało do nowego domu.

skoro Misiek stał się wsiowym burkiem, to może zechce teraz mieszkać w budzie?

Misiek oczywiście wszystko kontroluje, przebieg prac również

i jest w raju!

utytłany jak nieboskie stworzenie czeka, aż Małgosia będzie miała wodę (oczywiście lutowy mróz zrujnował jak u nas na górce wodomierz)

a z kumplami zza siatki sztama

Czaki (ten płowy), który miał mu odgryźć głowę, przychodzi po Miśka na podwórko i przez dziurę w siatce wyciąga na lumpki, co uwiecznił mój szpiegowski aparat:

A poza tym napisał do mnie pan, że jego babcia robi takie piękne obrusiki, więc może ktoś chciałby wesprzeć taką zdolną babcię - mam mejla do pana!

No i wieści Mrówkowe. Gdybym pisała wczoraj, napisałabym jest źle, coraz gorzej ale wczoraj Mrówka dostała cudowny leukeran i dziś jest lepiej. Ale cudu się już nie spodziewamy. Niestety w środę rano jadę do W-wy i wracam dopiero w poniedziałek, prosto do pracy w Olecku, Robert więc zostaje sam z chorym kotem, któremu w pojedynkę trudno podawać leki i kroplówkę. No nic, jakoś to będzie, jak zawsze…

nieco perwersyjny trójkącik na naszym łóżku (obok nieuwieczniony tym razem Wilkuś)

I tyle na dziś, jeśli jutro wstawią drzwi, to ja też wstawię peesa.

PS z 5 marca:

Hurrra!!! Mamy drzwi do domku na górce!

stare samoróby przeszły w stan zasłużonego spoczynku

dumny właściciel

z zewnątrz w pełnej krasie, tylko teraz okna na parterze wołają My też chcemy być takie ładne!!!

i wewnątrz równie piękne

Komentarze

Ola z Katowic, 2012/03/05 10:10
A Robert to czasami odpoczywa?
ania, 2012/03/05 10:16
Owszem, przynajmniej na razie, bo niedługo nie będzie;) Czas mija nieubłaganie, jesteśmy w tyle, źródełko wysycha:( a sezon tuż, tuż.
Ewa U., 2012/03/05 11:50
Dawno już przestałam walczyć z krecikami, bo to walka z wiatrakami, no i poza tym - jak powiadasz -są śliczne. Podejmuję w tym roku ostatnią, bezkrwawą walkę - posieję piołun (nasiona już mam), podobno krety nie znoszą jego zapachu i wieją, gdzie pieprz rośnie. Nie za bardzo w to wierzę, bo z metod naturalnych nie próbowałam tylko surowych śledzi (źródło: internet!), które powinny śmierdzieć w kreciej norze. To dopiero pies miałby używanie! Wystarczy, że na krety poluje - niestety, skutecznie. Jakiś czas temu - przepraszam wrażliwych - wyrzygał kreta W CAŁOŚCI! Niestety, kret nie przeżył.
Pozdrawiam Małgosię i Miśka - fantastycznie unorany (tak, tak, po poznańsku "wynorać" znaczy wyszukać, ale też utytłać się!), szczęśliwy pies!
Śliczna ta szafa...
Na naszej wsi też się nie odpoczywa, na wsi się bez przerwy buduje, bądź remontuje, a zwykle jedno i drugie jednocześnie. Dzisiaj piękny dzień, +16 w słońcu! Da się kawkę wypić na tarasie. Między remontami, oczywiście.
Pozdrawiam
ania, 2012/03/05 11:57
U nas +2:( ale dobra wiadomość - zakładają drzwi!!! Zdjęcie niebawem.
Egretta, 2012/03/05 19:18
Jakby Ci to powiedzieć...może i istnieje taka zasada, że krety nienawidzą piołunu, ale naszym, wiejskim nikt o tym nie powiedział więc żyją sobie szczęśliwie w otoczeniu dorodnych okazów tego aromatycznego ziela :))
Naszą wypróbowaną metodą na kreta jest.. pokochać go i tyle :)))
Ewa U., 2012/03/05 22:13
W zasadzie wiem, naszym też nikt nie powiedział. I w zasadzie to już je kocham i cierpię, jeśli pies któregoś, mniej ostrożnego, dopadnie. Ja tak sobie z tym piołunem, a co mi tam, w najgorszym razie absynt się zrobi. Bardziej chodzi o to, żeby sobie poszły na pobliskie łąki zamiast w paszczę mojego psa.
A drzwi są wytworne!
ania, 2012/03/05 23:18
Od razu inny dom się zrobił, tylko te plastiki obok bardziej teraz denerwują.
Ewa U., 2012/03/06 16:13
Plastiki można okleić specjalną folią, dostępną chyba we wszystkich kolorach tęczy i faktur. Przymierzamy się do takiej akcji, bo plastikowe okna to stan zastany i w ceglanym murze wyglądają okropnie. Latem od zewnątrz wstawiamy siatki w drewnianej ramie (przymocowane do elewacji za pomocą malutkich zasuwek), które skutecznie maskują, nie mówiąc o owadach, chociaż siatki mamy tylko w niektórych oknach (jedno okno w każdym pomieszczeniu). W pozostałych oknach miały (mają) być same ramy maskujące, ale tak jakoś "schodzi" - wiadomo, zawsze jest coś pilniejszego do zrobienia. Kosmetyka na koniec!
ania, 2012/03/06 16:36
To niestety ma być ekskluzywny pensjonacik więc oklejanie plastików nie wchodzi w grę (w domu bym pomalowała bo tak też można, są specjalne farby) ale tu ma być elegancja-francja, więc tylko wymiana wchodzi w grę na takie jak na strychu, zwłaszcza, że część okien wymieniamy na balkonowe. A jak to zrobimy to pójdziemy z torbami;)
Ewa U., 2012/03/06 18:04
Aaaaa, teraz rozumiem. "Niestety ekskluzywny" zobowiązuje! Wymieniliśmy na strychu jedno na balkonowe, więc wiem z pierwszej ręki, jak to boli. Ale za to jaki widok! Tutaj są górki, wieś lekko w dołku i dopiero ze strychu jest perspektywa. Przy tym balkonowym ma być zewnętrzny, drewniany taras z widokiem. Ech, w którym życiu, ja się pytam???
ania chwilowo z warszawy, 2012/03/07 22:47
A propos kilku żyć - obiecałam sobie i innym że jeszcze 5 lat remontów, budów i inwestowania, a potem będziemy leżeć do góry brzuchami;) ewentualnie drobny remoncik tego co już jest (trzymajcie mnie za słowo!).
Ewa U., 2012/03/08 22:52
Akurat...
Monika, North Carolina, 2012/03/10 03:36
Jeszcze 5 lat? Daj spokoj, Ty to masz zdrowie, kobieto...
Podziwiam i zazdroszcze.
Mag., 2012/03/13 08:49
My na wiosnę mamy zawsze straszny problem z kretami... Kiedyś usłyszałam, że skutecznym sposobem na pozbycie się ich są ludzkie włosy. W ubiegłym roku sporo podcięłam swoje i wpakowałam po małym pukielku do wszystkich kopców, jakie były w zasięgu wzroku, no i krety przeniosły się do sąsiadów :).
Ewa U., 2012/03/13 13:35
Nie mam włosów do obcięcia... A mogą być czyjeś, czy na moje krety muszą być moje włosy?
ania, 2012/03/13 19:21
To ja się chyba poświęcę i wybiorę do fryzjera z reklamówką, aby było na całe podwórze i ogród, bo sądzę, że ludzkie to ludzkie, nie muszą być własne (na ilość kretów, jaką mamy przed płotem, nawet gdybyśmy się ogolili oboje na łyso, nie starczyłoby własnych).
Ewa U., 2012/03/14 10:40
Ja musiałabym ogolić całą wieś! A może wystarczy potrzymać głowę w kretowisku?
Mag., 2012/03/14 12:48
Hmmm z tą głową w kretowisku, to jest myśl! ;o)
ania, 2012/03/14 14:11
To na pewno MARZENIE ŚCIĘTEJ GŁOWY :)
Ewa U., 2012/03/14 15:08
Taaa, najchętniej naszego sołtysa...
Skomentuj:
NFPDD
 
 
prawie_wiosna..._prawie_robi_wielka_roznice.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/15 17:32 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika