1 października 2014

Przedzimowych porządków cd

Boję się, że to ostatni nius przed długą przerwą – najpierw będą nerwowe przygotowania do opuszczenia Zawad, potem Prowansja, następnie praca w stolycy, a jak wrócę - leżenie do góry dnem w celu regeneracji. Boje się też, że dziś pływałam po raz ostatni – już rano był lekki przymrozek a gdy wstałam, widziałam przez okno łazienki jak z jeziora wyparowują resztki ciepła. I w ogóle boję się, że gdy wrócę, będzie już tylko buro, ponuro i czekanie na wiosnę:(
Przed wyjazdem trzeba wodę spuścić z węża i z ogrodowych kraników, kwiaty schować do domu i meble „ogrodowe”, jabłka zebrać, żeby nie pomarzły…

No to ja na koniec sezonu pływackiego refleksyjnie. Na temat pasowania, dopasowywania się i integracji. Przypomina mi to, jak byliśmy na wiejskim weselu. A tam, jak to na zacnym wiejskim weselu: stoły uginające się pod szynką, pieczeniami, wódką… muzyka disco polo… A my? Nie jemy mięsa, Robert w ogóle nie pije, ja tylko piwo i wina powyżej 35 zł:) (tańsze kończą się dłuuuugim pobytem w WC), a po zapuszczonym i opuszczonym Radiu Wolne Zawady domyślacie się, co nasze uszy czuły, zwłaszcza uszy Roberta. Ubawiliśmy się w każdym razie setnie a jedliśmy z głodu (po długiej podróży, bo wesele było po drugiej stronie Polski) chleb z masłem i ziemniaki;) Inna historia: Robert po latach spotkał kolegę ze studiów, który mieszka i pracuje w naszej okolicy (w promieniu 60 km), tutejsza elita. Odwiedziliśmy go. Fajnie byłoby mieć takiego kolegę i to wpływowego (nie dla prywaty, ale spraw wyższych, np. walki z wiatrakami). Kolega okazał się czynnym myśliwym (w dodatku wdrażającym dzieci), swojego przemiłego psa trzyma w klatce a ich małżeńską coroczną rozrywką są pielgrzymki do Częstochowy. No jak nic nasze klimaty;)

Tamto było wprowadzeniem:)
Nie mogę udawać, że pasuję do wsi polskiej, bo nie pasuję. W sensie integracji z wiejską ludnością. Z miejską też nie bardzo:) ale to oddzielny temat. Prawda jest taka, że Robert też nigdy nie będzie wieśniakiem. Ile się nasłuchał: „Roberciku, fajny z ciebie chłop, tylko żebyś ty jeszcze chciał wypić!”, ale teraz, gdy większość z tych do wypitki wymarła, i zobaczono, że myśli inaczej, znów jest obcy. I nie mówię o tym, że jesteśmy i na zawsze będziemy „warszawiakami”. I że taki los emigranta – nigdy nie zostanie przyjęty jako swój.
Są ludzie, którzy pasują, i są tacy, którzy nie. I wcale nad tym nie boleję, ani bym nie chciała, bo musiałabym przestać byś SOBĄ. Paradoks w tym, że nie jesteśmy też miastowi – ja jestem chora na tydzień przed wyjazdem do stolicy, a Robert nawet po pobycie w Olecku jest nieżywy. Miastowymi, którzy bawią się w mieszkanie na wsi, też nie. Jesteśmy wieśniakami, tyle że INNYMI. Prawdopodobnie jesteśmy pewną odmianą wieśniaków, nowym rodzajem nieintegrującym się z innymi odmianami. I wiecie co? Jakoś nie wierzę w taką integrację.

Choć wierzę, że są byli miastowi, którzy pasują do typowej polskiej wsi. Jedzą mięso, nie przeszkadza im więc produkcja zwierzęca. Nie są wrażliwi na krzywdę zwierząt, to i na psy w lichych budach i ciasnych kojcach, byki za kółko do ściany, chude koty, o które nikt nie dba…. Nie obchodzi ich, co dzieje się z ich środowiskiem, okolicą, miejscem, w którym żyją, przymykają więc oko na czarne dymy z kominów sąsiada i szambo wylewane na pole, nie mówiąc o budowlach za ich płotem. A jeśli do tego podzielają nauki kościoła, będą u siebie! Nie będzie im przeszkadzać nienawiść do ich homoseksualnych czy transseksualnych przyjaciół (których nie mają), ani to, co wpaja się dzieciom i młodzieży o innych niż akceptowane przez kościół zachowaniach (w tym o masturbacji) i skłonnościach, związkach bez ślubu, antykoncepcji… (bo wolą nie wiedzieć o tragicznych tego skutkach – samobójstwach, okaleczeniach, chorobach psychicznych tych, którzy mają to nieszczęście być zbyt słabi, by obronić się przed bredniami). Nie będzie im przeszkadzać, bo nie znają tych, którzy cierpią z powodu zaściankowych przekonań (czemu nie znają? to chyba jasne) albo dorabiają do tego świetne teorie (a cierpienie i tak pozostaje). Jeśli tak, to wierzę, że się dopasują. Bo jeśli myślą inaczej, wyznają inną moralność, mają inny system wartości, to nie wiem, jak to robią, jak to godzą.
(Nawet jeśli oskarżycie mnie o stereotypowe myślenie na temat mieszkańców wsi, i nawet jeśli wiem, że nie wszystko wszyscy…, to wiejska solidarność i lęk przed wychylaniem się wystarczą, by tacy jak ja nie pasowali.)

widzicie zajączka? na wiosnę będzie jak znalazł:)

Wiem, wiem, zaraz mi powiecie, że przydaje się tolerancja. Ale co to jest tolerancja? Zgoda na to, żeby ludzie wokół nas niszczyli, co dla nas cenne, co jest najważniejszą wartością w naszym życiu, zgoda na to, z czym walczycie i przez co cierpicie? Żebym jeszcze wierzyła, jak świadkowie Jehowy, że tylko ja znam prawdę i tylko prawdę a reszta, która nie wierzy w to, co ja, zginie marnie i to jednego sądnego dnia? Może z takim pocieszeniem w sercu i nadzieją, że rychło to nastąpi, umiałabym uśmiechać się miło do wszystkich wyćwiczonym na zajęciach z akwizycji uśmiechem, w głębi duszy widząc ich w ogniach piekielnych, gdy wreszcie nadejdzie sprawiedliwość i moje będzie na wierzchu;) Na szczęście jednak nikt nie wymyślił takiej religii ani nie stworzył sekty wrażliwych na krzywdę ludzi i zwierząt wegetarian mających podstawową wiedzę psychologiczną i nastawionych na ekologię i dbałość o harmonię i spuściznę kulturową;) A może by tak… kurde, muszę o tym pomyśleć!:) Chociaż… w takiej sekcie pewnie spaliliby mnie na stosie za pewne uchybienia;)

do czego służy trampolina jesienią

Pieso - koci król

Lodziak rozpustnik a więcej w albumie Polegujemy jesiennie

Wiecie co? Taka tolerancja to puste słowo. Bycie sobą - przeciwnie. No nijak nie zaprzyjaźnię się z Wami, nie stanę się jedną z Was, jeśli macie diametralnie inne podejście do życia, inaczej myślicie, robicie coś, co krzywdzi i niszczy tych/to co dla mnie ważne. Sorry, nie jestem w stanie. Prawdziwa tolerancja opiera się na zrozumieniu a nie na bezmyślnej akceptacji. Mam to szczęście, że za rozumienie mi płacą, moja praca opiera się na rozumieniu innego myślenia ale też na pomaganiu innym w zrozumieniu, dlaczego tak myślą. Poza pracą już mi się nie chce. Wybaczcie. Za to możecie być pewni – gdy się do Was uśmiecham, to szczerze:)

A poza tym inne porządki:
Malowanie domów:

jak Wam się chce, sięgnijcie do zdjęć z Lodzią i kotami na „ambonie”, zobaczycie wtedy stan sprzed. Z tyłu, ale w drodze do kosza na śmieci czy na trampolinę można było podziwiać załatane ściany, pęknięcia w tynku i brudną fasadę. Wreszcie doczekała malowania! No i porządek pod schodami!

stodoła pomalowana ze wszystkich stron, aniołek z tulipanem nareszcie w odpowiedniej oprawie

próby pomalowania śladów po kleju do płytek, tudzież łatań po robotach elektrycznych i innych ubytków zakończyły się wnioskiem, że nasz dom przez te lata zmienił kolor z bzianego na niebieski, a nowe podmalunki farbą wg wzoru sprzed lat raziły gencjanowym kolorkiem - po pięciokrotnym rozbieleniu można było uznać, że to ten sam kolor, tylko niewyblakły. Za to dopiero razi skrzynka elektryczna! Dopóki przechodziło się furtką i omijało ścianę wzrokiem, szło wytrzymać, teraz nowe zadanie przede mną, ale to już gdy wrócę pełna nowych prowansalskich pomysłów;)

tu już poprawione farbą po rozbieleniu (te i inne kafelki w albumie Nowe i nasze)

a z tyłu przy ogrodowym kraniku robiłam wprawki:)

przygotowania do malowania pensjonacikowej kuchni - po potraktowaniu myjką ciśnieniową zeszły nie tylko porosty ale i słabo trzymająca się farba. Chętnie zostawiłabym właśnie tak, niestety klimat nie pozwala. Jak w Norwegii - musi być grubo kryjącą farbą, inaczej za rok będzie znowu do remontu.

Inne malowania:

ławka w trakcie a stół czeka (na zdjęciu, bo już się doczekał) na skrobanie i nowy look

tu nas deszczyk postraszył, ale generalnie wciąż susza

PS. z 2 października

Dziś też pływałam, a co! Taka piękna pogoda, wcale nie było przymrozku, tylko 2 st. nad ranem, nie mogłam przepuścić okazji!

Komentarze

marzena, 2014/10/02 10:40
Amen! A tak w ogole to mi sie sni po nocach ta Wasza sciezka z domku na gorce do jeziora :) I to najpiekniejsze wspomnienie z wakacji 2014 pozostanie juz na zawsze. Pozdrawiamy
ania, 2014/10/02 10:53
No, ścieżka fajna jest, teraz jak drzewa zżółkły jeszcze fajniejsza.
Cieszę się, że Wam się podobało, zawsze można wrócić, ścieżka czeka:)
z FB, 2014/10/02 10:55
Natalia: Sploniesz na stosie , jak nic ! Hahaha !!! Udanego urlopu

Galeria Wiejska Zawady Oleckie: dzięki za jedno i drugie:)

Marzena: I ja tez dolaczam sie do zyczen o udanym urlopie

Galeria Wiejska Zawady Oleckie: dzięki, dzięki, i za komentarz w niusach też!
ola z Katowic, 2014/10/02 10:56
o ja pinkolę, kolega po zbóju...
ania, 2014/10/02 10:58
Robert się z nim na studiach nie kolegował nie wiedzieć czemu...;)
Ewa U., 2014/10/03 18:52
No chyba Cię uściskam! Sama nie ujęłabym tego lepiej, bo mam tak samo. Nie chce mi się już nieść kaganka, nie chce mi się słuchać, że mentalność ludzi się zmieniła, tylko tego nie widzę, że myślę schematycznie i stereotypowo i takie tam. Nie chce mi się integrować, bo się nie zintegruję. Próbowałam na początku, ale integracja po tutejszymu oznacza chlanie na umór. Nawet jeśli chlania nie ma (rzadkość), to i tak integracji nie ma. Jest drętwota i sztuczność. Ciekawe, że ci, którzy twierdzą, że jest inaczej to przeważnie "miastowi", w każdym razie nie stąd. Nie widzą tego, co ja widzę. Idę z Tobą na stos, ale przedtem przystąpię do tej sekty, która chodzi Ci po głowie.
Pięknej podróży! A potem? Się zobaczy...
ania, 2014/10/03 19:45
;) - tylko na tyle mnie stać...

Co do podróży jestem na etapie wypierania:) choć to już we wtorek... Wolę nie myśleć o tym, co muszę, żeby z czystym spokojem zostawić dom na 10 dni, ani o jeździe do W-wy, a potem o świcie do Modlina, a potem o lotnisku (samolotem lubię latać, ale nie cierpię lotnisk)... Im człowiek starszy tym trudniej ruszyć 4 litery:(

Za to wiadomość dnia jest taka, że pomimo nocno-porannego przymrozku, w dzień było bardzo ładnie i kolejny dzień rekordu pobity!!! (woda na ciepłotę taka jak wczoraj)
Ewa U., 2014/10/03 20:14
Rozumiem Twój ból. I zostawieniem, i z podróżą. Ale za to potem! TAM na pewno sobie popływasz!
ania, 2014/10/03 20:48
Z raz może się uda:) Syn nam tak zaplanował pobyt, że nie wiem, czy będzie czas na siusiu;)
kinga, 2014/10/04 20:18
Aniu . Nie tylko homoseksualiści dostają w d... . Zdarza się,że jest na odwrót i to oni krzywdzą innych. Czy w takich przypadkach należy byc poprawnym politycznie i miec dla nich zrozumienie ? A w imię czego ? Zgody na najwyższy szczyt egoizmu jaki reprezentują? Czy oni rozumieją nas ? Z własnych doświadczeń wiem ,że nie ....i zapewniam ,że nie mają zamiaru się dopasowac . Więc : jak Kuba Bogu ..... :).
ania, 2014/10/04 21:02
Oj Kinga, Kinga, prywata zamydla Ci oczy, to tak jakby powiedzieć, że heteroseksualiści są sukinsynami, bo taki jeden skrzywdził moją przyjaciółkę, zostawił z dzieckiem i poszedł do młodszej... Co ma homo/heteroseksualizm do bycia draniem? Ludzie są podli bez względu na orientację seksualną, obstawiam że procentowo hetero są podlejsi;)

Przy okazji: należy zakazać zakupów, bo mogą stać się nałogiem (to a propos masturbacji;))
kinga, 2014/10/10 08:09
Tylko niech się zdecydują . Albo są hetero i mają dzieci ,albo homo i nie mają . Ale oni chcą wszystkiego. W tym celu oszukują kobiety i aby miec potomka - to są jak najbardziej,w 100% hetero. Twierdzą ,że ,,technika ta sama " . Najgorsze ,że potem nie potrafią byc ojcami , troszczącymi się o rodzinę . Po prostu nie potrafią. Zrzucają wszystko na kobietę , bo ,, jest równouprawnienie ". To o czym piszę znam z autopsji - przypadek w rodzinie. Dlatego nie popieram : równouprawnienia (fikcja kompletna ) ,adopcji dzieci przez homo ( to nie jest normalne ), oszustw homo w egoistycznym dążeniu do posiadania potomstwa , którym nawet nie mają zamiaru się zając.

Co do równouprawnienia , to nie to , że nie popieram ,tylko boleję,że nie da się tych idei wprowadzic w życie - dosłownie nie da się byc matką , pracownikiem ,kucharką ,sprzątaczką i żoną w jednym !
Monika, North Carolina, 2014/10/21 09:31
Nie wiem, czy kolor domku oddany jest dobrze na obecnej fotografii, ale ten bziany niebieski-jasno-wyblakly jest b. udany. Podoba mi sie niezwykle.



No a teraz juz czekamy na niusy po-provensalskie!
zośka, 2014/10/30 13:03
a mnie się właśnie przykro trochę zrobiło, bo mieszkam na wsi, jem mięso, a na krzywdę zwierzat czuła jestem i staram się reagować... znam również wegetarian, którzy są nimi tylko i wyłącznie dla pozy, bo tak jest teraz "trendy". Co do homoseksualistów - jestem przeciwna głaskaniu ich po głowach (czy też po główkach) tylko z racji tego, że są inni. To przecież nonsens. Jeśli mają głowy na karkach, to nawet będąc innej orientacji, za nic w świecie nie chcieliby być traktowani ani lepiej, ani gorzej, niz reszta społeczeństwa. Co do adopcji dzieci - jestem przeciw. Oszustom również mówię NIE.
ania, 2014/10/30 13:46
W jakimś innym niusie napisałam o robieniu przykrości - sama wiem po sobie, że jak mi się zrobi przykro, to najwięcej wtedy myślę a to prowadzi do zmiany. Nie na wszystkich działa, bo jak pisałam istnieją putinki, ale jeśli komuś robi się przykro, znaczy że jeszcze do niego coś dociera;) Dlatego nie będę przepraszać, że zrobiło Ci się przykro Zośka, ani komukolwiek, tylko mam nadzieję, że zrozumieliście tego niusa, przemyślicie pewne kwestie i sprawdzicie, czy na pewno czujecie się w porządku ze swoimi poglądami i przyzwyczajeniami. Jeśli tak, OK.

Pewnie, że chciałabym, aby nikt nie krzywdził zwierząt z głębokiego przekonania, a więc nie sprawiał im cierpienia (choć sam rąk nie kala) także z powodu ich spożywania. Ale jeśli ktoś decyduje się na to mimo świadomości i wrażliwości, trudno. Nikt z nas nie uniknie konfliktów wewnętrznych, jeśli ma ich świadomość, to OK. Nie to mi trudno tolerować, tylko bezmyślność i dorabianie idei, w tym religijnych, do swojego rozpasania i braku troski.

Z całą resztą prawie się zgadzam, więc nie wiem czemu rozumiane jest jako głaskanie kogokolwiek po głowach. Wegetarianom na pokaz, weganom czującym się lepszymi od innych, wszystkim, których miłość do zwierząt jest tylko narcystycznym wywyższaniem się, mówię takie samo NIE jak mięsożercom, którzy kpią z troski o zwierzęta. I wydawało mi się, że cały czas właśnie o tym piszę, że LGTB są tacy jak heterycy - źli i dobrzy, niedojrzali i dojrzali, głupi i mądrzy... Tak samo wieśniacy:) choć myślałam, że to jasne, że wieśniakiem (chyba powinnam używać nazwy: wiochmen:)) nie jest ten kto mieszka na wsi, tylko ma mentalność wieśniaka.
Skomentuj:
TZUQY
 
 
przedzimowych_porzadkow_cd.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/08 01:16 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika