17 grudnia 2007

Historia naszej sosenki, czyli

Przesłanie Gwiazdkowo – noworoczne.

Nasza sosenka, jak jej koleżanki zza płotu, jest przykładem sukcesji łąkowej, czyli powolnego wchodzenia lasu na sąsiadującą z nim łąkę i wypierania jej.

Ale przy naszym garażu nie wysiała się sama, lecz została przeniesiona przemocą.

IX 2000

IV 2001

Odkąd Robert wykopał ją zza płotu, a ja zasadziłam przy warzywniaku, służy za choinkę świąteczną. W Wigilię ubieramy ją w światełka i wątpliwej urody ozdoby.

XII 2005

Choinka radośnie mruga, co widać ze wsi, gdy wracamy do domu i przez okno, gdy siedzimy w kuchni przy stole.

XII 2005

Sęk w tym, że sosenka urosła (sporo już wystaje nad komin garażu) i światełek ledwo starcza na dolne gałęzie, nie mówiąc o tym, że wdrapać się, by sięgnąć czubka, nie sposób, a na grubych gałęziach już słabo trzymają się łańcuchy i bombki, wiatr łatwo je zrywa.

X 2007

I pojawia się pytanie - dlaczego choinki, jej koleżanki a może i siostry, tuż obok, ale za płotem, są dużo mniejsze i nie tak zgrabne.

VI 2007

X 2007

Wcale ich zające nie obgryzają, bo boją się naszych psów (pewnie nieraz widziały, jak Belfegor skacze przez płot). Warunki meteorologiczne wszystkie mają równie nieprzyjazne, te same silne wiatry, srogie mrozy i ciężkie opady.

XII 2005

I 2006

Nasz warzywniak nie jest nawożony, ziemia za płotem taka sama, a podlewanie warzyw na głęboki system korzeniowy drzewka raczej nie wpływa. No więc co??? Jedynie to, że sosenka została WYBRANA. Szczególną atencją obdarzona przez coroczne dekorowanie. Może sobie wesoło pomrugać. Jest chciana, lubiana, wie, że oko cieszy. Przez tydzień w roku wyróżnia się spośród innych, jest wyjątkowa. Używając psychoterapeutycznego języka – zaspokaja narcystyczne potrzeby. I jak to wówczas bywa, rośnie w oczach.

XII 2007

Tylko, że ona rzeczywiście rośnie, aż gałęzie wchodzą na garaż, a nie puszy się i nadyma jak narcyz, co go byle brak zainteresowania z powrotem kurczy. A może po prostu pańskie oko sosnę tuczy. A może… siedząc przy kuchennym stole i wyglądając przez okno zawieszamy na niej oko bezwiednie, ale bezwiednie, nie znaczy bez miłości.

Wszystkim bez wyjątku, a szczególnie tym, którym brakuje podziwu, okazywanej spektakularnie miłości, czucia się jedynym, wyjątkowym i wybranym, życzymy miłej zwyczajnej Gwiazdki, przyjemnego Sylwestra niekoniecznie w błyszczących kreacjach i (ze względu na trzęsące się ze strachu psy i przerażoną zwierzynę leśną) bez ogłuszających fajerwerków, a w nadchodzącym roku i wszystkich kolejnych latach bezwiednego oka po cichutku kochających najbliższych.

Zdrowych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia i Dobrego Roku 2008 życzymy.

Ania i Robert

Komentarze

b-m, 2007/12/17 16:48
Bardzo podobaja mi sie Wadze zyczenia - przeslania. Ja takze Wam zycze, zeby dla Tego, ktory jest Wielka Przyczyna a wlasciwie Praprzyczyna tych wszystkich naszych checi, potrzeb, wybrania, milosci, sil i slabosci, bezwiednych oczu, choinek krzywych i prostych, zwierzat wdziecznych i oczekujacych miec zawsze czas i przestrzen i dopomagac Mu w tym co robi i na czym Mu zalezy. To taki dziwny Ktos, kto jest od zawsze a narodzil sie 2000 lat temu i wciaz rodzi sie w kazdym z nas. *** Chetnie odwiedze z mezem kiedys Zawady oleckie, ktore sa bardzo blisko nas i naszej Przerosli, w ktorej bywamy sporo miesiecy w roku. Teraz akurat pisze to z Warszawy, ale zaraz po swietach prawdopodobnie pojedziemy TAM. Zeby bylo smieszniej, bylismy juz kiedys w Zawadach, ot tak sobie, zobaczyc Wasze okolice. Jesli znajdziecie choc chwilke czasu, a bedziecie chcieli zorientowac sie co-nieco co my za jedni, to zapraszam na moj blog: www.babcia-malgosia.blog.pl Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam Malgorzata Cywinska
rv, 2007/12/17 21:38
Opowieść o choince bardzo ładna. Przesłanie słuszne i zbawienne. Ale nie wierzę, żeby w czasie suszy ktoś się nad drzewkiem nie zlitował. A może i nawozu ktoś czasem po kryjomu podsypie. Albo może i nie jeden podlewa i podsypuje, tak żeby inni nie widzieli. I tak tworzy się mit, że to przez bombki choinka rośnie. Tak, czy ovak życzę choince szczęścia.
Ewa - mama Magdy, 2007/12/18 12:43
Bardzo to piękne i niebanalne życzenia oraz wspaniała i mądra przypowieść! Myśląc o „cudzie” Waszej udomowionej choineczki – zastanawiałam się też nad tym, czy może fakt bycia POTRZEBNYM komuś (choćby tylko raz w roku – od święta) powoduje ten jej szybki wzrost i tak bujny rozkwit? Może coś w tym jest? Może choineczka to czuje, wie o tym, że jest Wam potrzebna? Może zdaje sobie sprawę, że w jej istnieniu jest jakiś szczególny, ważny cel? Życzę więc każdemu, kto przeczyta tę przypowieść, aby zawsze miał kogoś bliskiego, kto go potrzebuje, liczy na niego, dla kogo warto być, żyć, rosnąć i rozwijać się. Dobrze też znać ten cel dla którego istniejemy. Często niełatwo taki cel sobie znaleźć albo go sobie uświadomić. Ale zawsze warto coś dobrego dla innych robić i (nawet długo) poczekać na tę chwilę, kiedy rozświetlą nas setką kolorowych światełek i błyszczących ozdób. Chwilę, w której będziemy naprawdę szczęśliwi i docenieni przez tych, którzy na nas liczą, potrzebują nas, kochają i pokładają w nas nadzieje. Przesyłam najserdeczniejsze życzenia świąteczne i noworoczne! Ewa – mama Magdy.
Skomentuj:
IHAVH
 
 
przeslanie_gwiazdkowo_noworoczne.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika