11 lutego 2018

Pytania bez odpowiedzi

Wróciłam i tylko donoszę, że humor nam się trochę poprawił. Kapliczka w planie:) (dzięki Sylwia), oprócz tego inne plany, ale odkąd podpowiedzieliście wierzbę energetyczną pod płotem a ta następnie znalazła się na brzegu po stronie sąsiadów, nie będę zdradzać planów:) Jednak nie zrobimy niczego, co nam by wadziło!

póki co, po ostatnim niusie zniknęła furtka walająca po naszej stronie

Tylko to, co nam sprawi przyjemność a sąsiadom nie:) Na razie Robert kupił megafon mający zasięg 0,7 km i będzie nim wzywał do uciszenia psów:) Bo psy sąsiadów, znaczy właściwie to Max, bo Basza, jak to suka, jest dużo mądrzejsza i nie ujada bez sensu, tylko gdy trzeba. A Max całymi dniami i nocami: hau, …, hau, …, hau… Megafonem możemy też wzywać gości z górki na warsztaty:) Donoszę także, że rozprawy w czwartek nie było, bo naszej pani adwokat umarła matka. Mam nadzieję, że naszych sąsiadów krew zalewa, że to już prawie rok, a jeszcze żadnej rozprawy. Taki odwet za tamte dwa lata chodzenia po sądach. Robię się mściwa… kurde, a nigdy nie byłam. Ani mściwa, ani pamiętliwa…

tak obecnie mają się sprawy nad jeziorem - molo odrosło a oko Jahwe wciąż paczy

A poza tym stwierdzam, że dużo radośniej mi się żyje, gdy odcinam się od głupoty świata tego. Lecz tylko zajrzę na stronę główną fejsbuka (wiadomości w TV nie oglądam, gazet nie czytam), od razu mi się pogarsza.

(wraca temat igrzysk w Rosji)

Owszem, czasem, z rzadka, są posty ku pokrzepieniu serc, ale znikają w morzu bezsensu.

I odwieczne pytanie. Czy każdy z nas, maluczki, będąc innym, czyniąc dobrze, choć trochę zmienia świat?

To okropnie deprymujące. Rządy, koncerny, masy debili…
Co z tego, że nie jem mięsa.
Nie mogę jeść, jeśli przez to cierpią niewinni. Choć jeść, gdyby mi smakowało, może bym mogła, ale jak dla wątpliwej przyjemności godzić się na warunki, w jakich zwierzę żyje, potem jest transportowane, a następnie zabijane… Nie jem też w nadziei, że im będzie nas więcej, w końcu komuś się to przestanie opłacać – nieekologiczna hodowla i przemysł mięsny z całym swoim okrucieństwem. Może, gdyby ci, co jedzą, mieli za nie zapłacić tyle, ile warte jest życie zwierzęcia, wysiłek hodowcy, który z miłością to zwierze oporządza i karmi, a potem humanitarnie zabija, dotarłoby do nich, jaka jest prawdziwa cena za zjadanie istoty żywej. Ale gdy idą do biedry, gdzie jakieś grosze płacą, tracą w mózgu łączność z tym, co robią naprawdę. Więc po prostu inni zjedzą za tych, co nie jedzą, kark będzie im rósł, świadomość maleć, a przemysł mięsny mieć się dobrze i coraz lepiej. Czy to jednak znaczy, że trzeba się poddać, bo i tak to bez sensu?
I nie chodzi tylko o niejedzenie zwierząt.

Dla tych, którzy nie widzą komentarzy, są tu:

Anna V: To nie jest aż takie trudne. Naprawdę. Od dwóch lat nie korzystam już z tego paskudnego przemysłu. Świat jest jakby piękniejszy.

Galeria Wiejska: niestety dla mnie jest trudne, nienawidzę gotować, a to wymaga większej inwencji niż dania, na które mnie stać psychicznie i czasowo;) a muszę też żyć i mieć jakąś przyjemność przynajmniej z jedzenia w tym obes… życiu;) Czasem po prostu trzeba sobie radzić z konfliktem wewnętrznym, a nawet nie czasem, takie życie. Ale mam nadzieję, że przejdę na weganizm, gdy ktoś będzie dla nas i naszych gości smacznie gotował w ten sposób.

Anna W: Galeria Wiejska Zawady Oleckie na pewno się uda. :) To jest tak jak ze wszystkim: początki są trudne. :)

Anna V: Galeria Wiejska Zawady Oleckie Ja też myślałam, że nie dam rady i że to trudne… Jestem panią po 50-tce z dłuuugim stażem kuchennym i… dałam radę! :) Zajrzyj do mnie, pisuję bloga dla znajomych, po to by im pokazać że to nie jest aż takie trudne. <3

Galeria Wiejska: dzięki za zaproszenie, niestety ja już nie mam czasu ani na cudze blogi ani na gotowanie i będąc panią mocno po 50.:) znam dobrze swoje ograniczenia, nie będę się więc czarować i jeszcze się trochę pomęczę z tym konfliktem;)

Ewa Aleksandra S: Mam dokładnie ten sam problem 😓😓

Małgorzata C: Na poczatek proponuje mleko roslinne - soja raczej nie, ale migdalowe, ryzowe, lniane pycha😊

Galeria Wiejska: ja nie piję mleka, nie mam z mlekiem problemu tylko z żółtym serem, majonezem i jogurtem

Małgorzata C: Sa weganskie odpowiedniki tez😊

Galeria Wiejska: niestety nieco ohydnawe;) wiem, próbowałam, co i raz od nowa próbuję (choć w oleckim kauflandzie, gdzie blisko nas tylko bywają takie rzeczy, bywają bardzo rzadko) i niestety…:) rzeczy gotowe wegańskie które coś udają dla mnie są niesmaczne, natomiast wiem, że niektórzy potrafią wyczarować pyszne rzeczy, ale to właśnie trzeba WYCZAROWAĆ, mieć polot i talent kulinarny oraz serce do gotowania, mnie głównie ostatniego brakuje, ale liczę na jakiś czarodziejów, którzy zamieszkają w domu z bala:)

Małgorzata C: Wiem, nie przepadam tez za tym smakiem, ale czasem to jest kwestia skomponowania i doprawienia. Niektore warzywa imituja smak sera, ale to juz wyzsza szkola jazdy, nie doradze, bo nie potrafie;-) W tureckim sklepie kupilam kiedys wedzone tofu, bylo baaardzo fajne, w smaku troche jak moje ulubione halloumi

Małgorzata C: Nie wiem, jak teraz w Polsce, ale wydaje mi sie, ze rynek sie moocno rozwinal pod tym wzgledem, bo mi wyskakuja polskie reklamy i oferta jest bardzo fajna.

Joanna G: Jogurty roślinne są teraz już niezłe, a majonez z tofu aksamitnego jest w smaku idealny. Najgorzej z serem żółtym.

Galeria Wiejska: jogurt m taki posmak, który dla mnie jest ohydnawy, ale wiadomo, rzecz gustu. Żółty ser za to się nie rozpuszcza jak normalny, a ja używam dużo do dań na ciepło i grzanek. Majonezu nie jadłam, bo nie widziałam w sklepach, bo tak jak piszę - u nas w najbliższym mieście Olecku nie uświadczysz, czasem rzucą do Kauflanda, kupuję, żeby ich nie zniechęcać, bo jak nikt nie kupi, to już nigdy nie sprowadzą, ale widać ja jedna nie wystarczam;), bo raczej szybko znika z asortymentu i się już nie pojawia:(

Galeria Wiejska: Małgorzata C. w Polsce czyli w Warszawie, na prowincji nie uświadczysz

Joanna G: Kupuj w necie, ja wszystko tak kupuję, bo u mnie w sklepach nie ma nic roślinnego. A jaka oszczędność czasu. ;) Może jakieś jogurty Ci podpasują, bo wybór jest. Z serem żółtym kicha, ja też czasami zjadam.

Galeria Wiejska: w sumie tak, net to potęga, chyba rzeczywiście muszę się przestawić, może nawet do Prus Wschodnich mi dowiozą:)

Joanna G: Aaaa, Serotonina robi podobno niezłe sery, ale ceny też są niezłe.

Elżbieta W: A jak te rośliny cierpią gdy je jemy…szkoda pomyśleć.

Galeria Wiejska: no jednak jest pewna różnica, ale zawsze fajnie tak to sobie wytłumaczyć, że się je mięso;)

Żaneta R: Jak powiedziała mi lekarka - wszystko co zdrowe jest mnjej smaczne , a produkty niezdrowe sa niestety smaczne , ale żyje sie raz , poza tym życie samo w sobie nie jest łatwe, więc korzystajmy z życia, póki mozemy.Nie potrafię zyć bez nabiału, mięsa.a wszystkie produkty wegańskie, są mówiąc eufemistycznie - mało smaczne.I ciagle ta soja i soja , ile mozna?To nie dla mnie.a poza tym, układ pokarmowy człowieka jest przystosowany do jedzenia mięsa, więc korzystajmy z tego……

Galeria Wiejska: nie zgadzam się z tym do końca! Tak mówią ci, którzy nigdy nie byli wegetarianinem/weganem i nie wiedzą, że soi to akurat lepiej nie jeść, bo modyfikowana i w dodatku ma w sobie estrogeny nie dla każdego dobre, a układ pokarmowy człowieka nie jest zbyt dobrze przystosowany do jedzenia mięsa, nadmiar białka zwierzęcego prowadzi do podagry, z kolei nabiał zamula i obniża odporność, a gdy się siedzi w temacie i lubi pichcić, to naprawdę pyszne rzeczy można robić wegańskie, tylko te w sklepach gotowe dla leniwych i nie mających czasu są niesmaczne. Dla pewnych wartości czy czyjegoś dobra warto się poświęcić, na tym polega dojrzałość człowieka ale też nie da się przeżyć życia bez konfliktów wewnętrznych. Nasi sąsiedzi też wyznają zasadę, że póki żyją na ziemi, to ma być im jak najprzyjemniej i jaki tego efekt?…

Żaneta R: Galeria Wiejska Zawady Oleckie W tym cały problem - jak się lubi pichcić.Ja nie znoszę gotowania i pichcenia, potrawy mają byc proste i jak najmniej pracochlonne.To jak ja mialabym przyrządzać godzinami ciekawe i smaczne dania?Staram sie w miarę mozliwości kupowac ekologiczne produkty - nabiał, mięso, jaja, owoce , warzywa.Nie, nie mam na tyle silnej woli by wyrzec się sera żółtego, mleka, schabowego czy szynki z tłuszczykiem.Niestety, człowiek nie jest idealny….ale staram się w innych dziedzinach nadrobić te złe cechy, które posiadam.

Galeria Wiejska: Żaneta R. no właśnie, mnie chodzi o to, by nie dorabiać sobie teorii, dlaczego je się mięso czy nabiał, tylko wiedzieć, co się robi, mieć świadomość tego konfliktu wewnętrznego, a nie udawać, że wszystko jest OK. Jeśli ktoś ma świadomość i potrafi udźwignąć, jak to napisała niże Joanna, ten dysonans poznawczy, to OK.Ja już słabo dźwigam dlatego moim marzeniem jest dom z bala:)

Żaneta R: O tak, dom z bala to cudowna rzecz.Moja kuzynka kupiła siedlisko razem z domem z bala.Cudownie go odrestaurowała, Piękny dom.Kupę kasy w niego włożyła, ale wyszło cudeńko.Wszystkie rzeźby, zdobienia - sama czyściła, impregnowala.Pracy włożyli w ten dom mnóstwo, ludzie ze wsi pukali sie w czoło, a w tej chwili - dom marzenie.Znając państwa podejście - ten dom , tez będzie jak z bajki.

Galeria Wiejska: Tylko że mnie nie chodzi o sam dom:) tylko o mieszkańców którzy będą gotować wegańskie żarcie ☺po to go budujemy!

Zbigniew S: Kiedyś w Szkocji pewien farmer powiedział mi, że u nich każda krowa która urodzi cielaka ma zapewnione na tej farmie dożywotnie pastwisko i opiekę - chyba można inaczej…

Galeria Wiejska: jasne, też mi się tak marzy i jak na filmie „Rozkosze Emmy”

Joanna P. C: Bardzo wspieram i zachęcam do „kroku ostatecznego” Zrobiłam go rok temu, bo już nie dawałam rady z redukcją dysonansu poznawczego. Mięsa generalnie nie jem ponad 20 lat. W rozstaniu się z produktami mlecznymi pomógł mi m.in. film „Cowspiracy” oraz ksiązka - podsumowanie 40 letnich badań Campbella. Powodzenia! Nowoczesne zasady odżywiania...

tym razem Misio zrobił furorę, zwłaszcza w ilości udostępnień poszczególnych zdjęć

To samo z ekologią. Chciałabym wiele rzeczy robić inaczej, bardziej ekologicznie, mniej przyczyniać się do niszczenia Ziemi, ale nikt mnie w tym nie wspiera, raczej odwrotnie – ceny są zaporowe. Nieekologiczne rozwiązania są reklamowane, promowane, a dla ekologicznych, droższych, ale ratujących świat, nie ma żadnych dotacji, żadnego wspomagania. Światem rządzi korpo, chęć zysku wielkich i małych. A ci, którzy by mogli coś zrobić, siedzą w cudzych kieszeniach. I jeszcze chęć bycia wybranym w następnych wyborach przez gawiedź, której wszystko jedno, byle napchać bebech i byle jej było wygodnie, a po nich to choćby potop. Nie wystarczy uciec do Zawad, żeby o tym zapomnieć:( Zachłanność niszczy troskę o świat. Chociaż nie, nie niszczy. Ta troska nigdy nie pojawiła się w ich głowach i sercach. To tego trzeba wyrosnąć z pozycji niemowlęcia, któremu się wszystko należy a Ziemia matka ma psi obowiązek zaspokoić. Ile razy jeszcze to napiszę???

Tak, to załamujące, deprymujące, demotywujące… gdy w majestacie prawa, często pod rękę z księżmi, różni chłopcy w marynarkach pod krawatem, do których należy dbanie o ich kraj, o dziedzictwo, o przyrodę… mają w d… i zniżają się do swoich równie mądrych wyborców, zamiast wskazywać drogę i krzewić dojrzałe wartości… eh. Gdzie są ludzie wykształceni, pełni mądrości, wrażliwości, inteligentni i dobrzy za razem? Wszyscy już poumierali?? Czy nie tacy powinni nami rządzić? I dziwić się, że potem ludzie pokroju tych za płotem, mający mózgi wypchane cudzą treścią zamiast rozwinięte, czynią co czynią, mając z góry przykład i pozwolenie.

Pozwolę sobie zacytować o jednym z takich chłopaczków:

„Szyszko „nie wie” kim jest Kinga Rusin ale Kinga Rusin i miliony Polaków WIEDZĄ kim jest Jan Szyszko: MINISTREM ZAGŁADY ŚRODOWISKA! Powinien stanąć przed Trybunałem Stanu za sprzeniewierzanie się swoim obowiązkom ustawowym! Zgodnie z ustawą do jego zadań należały bowiem m.in.:
1) ochrona i kształtowanie środowiska oraz racjonalne wykorzystywania jego zasobów;
2) ochrona przyrody, w tym w parkach narodowych i krajobrazowych, rezerwatach przyrody, oraz ochrona gatunków roślin i zwierząt, prawem chronionych lasów,
zwierzyny i innych tworów przyrody;
Z racji dziennikarskiego i obywatelskiego obowiązku przywołuję poniżej przerażająca fakty z jego działalności, zebrane przeze mnie przy pomocy organizacji pozarządowych.
Polacy nigdy mu nie zapomną:
-decyzji z 2007 roku o budowie autostrady przez Dolinę Rospudy (wstrzymanej jedynie na skutek gigantycznych obywatelskich sprzeciwów i decyzji sądów)
- masowych wycinek najcenniejszych drzewostanów, w tym z otulin parków narodowych i obszarów chronionych Natura 2000
- „lex szyszko”, przez które w niekontrolowany sposób wycięto w Polsce kilka milionów drzew z terenów prywatnych, w tym tych objętych programem Natura 2000
- dewastacji Puszczy Białowieskiej na niespotykaną skalę! (jednym podpisem CZTEROKROTNIE zwiększył pozyskanie drewna z tego bezcennego terenu)
- wprowadzenia do Puszczy Białowieskiej tzw.harvesterów wielokrotnie przyspieszających jej wycinkę i dewastację
- pogardy dla obrońców Puszczy i decyzji o używaniu wobec protestujących siły fizycznej przez podlegającą mu Straż Leśną
- buty i arogancji wobec decyzji Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu zakazującego dalszej wycinki w Puszczy. Polska jako pierwsza w historii nie zastosowała się do wyroku Trybunału.
- zniesienia zakazu wycinki drzew w okresie lęgowym, który mogły nakładać gminy na właścicieli posesji
- bezprecedensowego odwołania wybitnych specjalistów i naukowców z podlegającej mu Państwowej Rady Ochrony Przyrody i zastąpienie ich „swoimi” ludźmi na czele z koleżanką myśliwym z Polskiego Związku Łowieckiego popierającą komercyjny odstrzał żubrów (Wanda Olech-Piasecka)
- działania na rzecz komercyjnego odstrzału żubrów przez Lasy Państwowe
- zezwolenia na masakrę dzików, w tym w parkach narodowych
- zniesienia moratorium na odstrzał łosi (gatunek miał całoroczny okres ochronny) - szczęśliwie zgodę cofnięto pod naciskiem opinii publicznej
- wprowadzenia możliwości odstrzału szakali (praktycznie nie występują w Polsce). Otwiera to furtkę do odstrzału wilka, którego z racji podobieństwa będzie teraz można z szakalem „pomylić”
- strzelania do 500 wypuszczonych z klatek pod jego strzelbę bażantów - dla rozrywki(!)
- skóry rysia (gatunek pod ścisłą ochroną) zawieszonej w centralnym miejscu jego domu bez dokumentów świadczących o legalności jej pochodzenia (dochodzenie w tej sprawie w toku - pewnie zostanie umorzone)
- wjazdu złotą karocą na święto myśliwych i pokazania wszystkim którzy mieli jakiekolwiek wątpliwości „kto tu rządzi”
- Obrony podległych mu Lasów Państwowych przed włączeniem do sektora finansów publicznych co gwarantowałoby transparentność finansową tego, państwowego w końcu przedsiębiorstwa
- wielomilionowego finansowania z funduszy ochrony środowiska (!) przedsięwzięć o. Tadeusza Rydzyka.
- nepotyzmu i kolesiostwa (zatrudnił w podległych mu instytucjach kilkudziesięciu znajomych i członków rodziny)
Zgodnie z raportami naukowców i organizacji zajmujących się ochroną środowiska decyzje Szyszki przyczyniły się do nieodwracalnych strat dla polskiego środowiska naturalnego i pozwoliły nadać mu zasłużony tytuł „Ministra ZAGŁADY Środowiska”.
Nowy minister środowiska, Henryk Kowalczyk, jak sam zadeklarował - to przyjaciel Szyszki. Oby nie kontynuował linii polityki poprzednika. Bo też może trafić przed Trybunał Stanu! Jak każdy urzędnik, niezależnie od opcji politycznej.”

Dobra, starczy tego niusa. Miałam jeszcze o kilku sprawach, bo wiele głupoty ostatnio przelało się po tym kraju, największa to chyba o świętych, wielkich Polakach bez winy, plus nieco omnipotentnych himalajskich złudzeń, ale ile można;) Wiem, robię się coraz bardziej nudna, widząca świat w czarnych barwach, a w końcu to nius zawadzki, gdzie podobno raj, oaza od głupoty, pod warunkiem, że nie patrzy się w lewo, ale tylko stojąc twarzą do jeziora:)

więcej w albumie Wczoraj i dziś z Ptysiem i bez

i przymyka się oko na zawadzką rzeczywistość;) Zaczęłam wesoło, a skończyłam jak zwykle LOL

Tak, ten nius to efekt podróży żakbusem w drodze z pracy w Warszawie i posiadania smartfona z 10 GB internetu;) Zabijałam czas w autobusie przeglądając o czym piszecie i co udostępniacie na FB. Bo na co dzień nie mam kiedy zaglądać na stronę główną FB, zdążam tylko wstawiać posty na nasz fanpejdż i reagować na Wasze reakcje. A wszystko po to, by nie zniknąć z Waszej świadomości. Bo wiem, że życie w czyjejś pamięci bywa krótkie:) Ale teraz i to zagrożone, gdyż pan Zuckerberg, który jest właścicielem FB, zapowiedział że zamierza wprowadzić nowy algorytm udostępniający posty ze stron (ich widoczność dla odbiorców). Szanse na jakąkolwiek oglądalność będą miały strony, których odbiorcy nie poprzestaną na reakcji „kciuk w górę”,”serduszko” i.t.p., a pozostawią po sobie ślad w postaci komentarza lub innej interakcji z autorem (np. wiadomość). Jako motyw podano chęć przywrócenia fejsbukowi pierwotnej roli medium „prawdziwie społecznościowego”, w odróżnieniu od obecnej, czyli tablicy ogłoszeniowo-reklamowej. Hmm, nie wierzę wprawdzie w szczerość tego motywu. Sądząc po tym, jak często FB wciska mi komunikaty, że mam coś promować i za coś płacić, znowu chodzi o kasę.

paczka z westwinga na wypadek, gdyby kiedyś trzeba było ewakuować się z FB

To wróćmy do rzeczy milszych:

na początek nasza najpiękniejsza wnusia w drodze na bal

Przy okazji wspomnę, że Gustaw z tatą pojechali w ramach ferii na wycieczkę do Wenecji, Rzymu i Neapolu, ale zdjęć jeszcze nie widziałam. Takim to dobrze! A Robert planuje wycieczkę do Islandii, w zamian za moje Maroko:) Ale to w środku lata.

nasza nowa umywalnia:)

życie na szezlongu:

na wyrku:

(a propos Czarlika to lepiej nie będę pisać, co wyprawiał, gdy byłam w Waszawe:( w każdym razie zamarzał)

i pod piecem:

Przegląd aury, czyli zima oszustka, ale w końcu przymroziło:

2 lutego

3 lutego

4 lutego

5 lutego

6 lutego

też 6 lutego, ale później

7 lutego

8 lutego w dniu wyjazdu do W-wy

i po powrocie 11 lutego a więcej i z opisami w albumie Wróciłam a ostatnie zdjęcie to tama pod Domkiem na górce

A na koniec zaproszę Was na obchody psa warszawiaka

i spytam, czy przypadkiem nie wala Wam się po szufladach takie coś, bo potrzebuję do wybrakowanej wyciskarki do cytryn:

średnica ok. 9 cm

I chyba zapomnieliście o ikonce do starusów 2017?? :(

aby do wiosny!

Komentarze

ania, 2018/02/12 17:11
Przeczytałam. I czuję się winna, bo jem mięso. Bo łatwiej i szybciej można je przygotować, bo mam mięsożernego męża, bo smaki mamusine. Podjęłam zobowiązanie dwóch bezmięsnych dni w tygodniu. Zobaczymy. A co do odstawienia wieści z fb, tudzież innych źródeł wiadomości - to mam to samo. Od razu robi mi się lepiej. Tu w Warszawie, leżącej lata świetlne od raju, można się zamknąć w domu i cały wstrętny weekend czytać Jane Austen, zeszywać poduszki, rysować i gapić się na koty. Chyba zaczynam być staruszką - wycofać się do swojego świata, robić to, co sprawia przyjemność i od czasu do czasu, w kardynalnych sprawach mówić: nie. Żeby nie było, że mnie nie obchodzi. Fala głupoty, szaleństwa i zaczadzenia, która się podniosła przekracza wydolność moich mechanizmów przystosowawczych.
sylwia, 2018/02/12 20:37
Cieszę się z kapliczki! Mimo że akurat w tej materii bliżej mi do sąsiadów z poglądami, to bardzo kapliczki kocham. Są takie nasze... takie polskie, swojskie i sielskie. Kłóci mi się w głowie kapliczka z figurką, dlatego mam na swoim podwórku kapliczkę z rurkami na pszczoły w jedynie słusznym kolorze. A Ty wiesz, że u nas w domu... kolor, który do tej pory spleśniałym błękitem nazywaliśmy od jakiegoś czasu funkcjonuje jako zawadzki niebieski? :)

Całą drogę krzyżową sobie zróbcie! I całą otoczkę do tego.

Radio to jest myśl przednia! Można sobie w ten sposób swój własny świat tworzyć. Serwować tylko sobie miłe decybele w odpowiedniej dla siebie tonacji, we właściwym sobie nurcie i światopoglądzie. Ja też już naszego 25letniego tv nie oglądam i mi z tym cudnie.

Sama miałam w życiu okresy bezmięsne paroletnie - 3-4 razy w życiu. Leży mi to na sumieniu okrutnie. Wiele tego nie ma, ale jednak świadomość dokładania się do cierpienia jest duża. Wiesz kiedy mi z tym najgorzej? Kiedy latam jadą z pracy w upał rowerem... za śmierdzącą ciężarówką pełną kwiczących z przerażenia świń jadących na rzeź. :(( U mnie w domu zakałą stoi obecnie młodsza córka (17lat), która była bezmięsna więcej niż połowę swego życia... a potem się zakochała. W domu ukochanego golonka i karkówka na porządku dziennym no i nagle wszystko w łeb dostało. Obiad bez mięsa to nie obiad! Gotuję jej często osobno, ale przyznaję, z lenistwa czasem się łamię. Niemniej dziś skłoniona do refleksji nad tematem obiecuję poprawę. Widzisz jak warto agitować!
ania, 2018/02/12 21:10
No właśnie o to mi chodzi, by jedząc mięso czy nabiał mieć świadomość, co tak naprawdę się robi, a nie dorabiać idiotyczne teorie.

Cieszę się, gdy i Ty i Ania która miesza się ze mną, bo się taka samo zaczęła podpisywać (ania, dorabiaj ł albo co;)) piszecie, że o tym myślicie, że to Wam nie jest obojętne, że robicie coś w tej sprawie na miarę swoich możliwości.

Spleśniały niebieski, hmmm... jakoś mi się ze spleśniałym nie kojarzy, raczej z życiem:)

Co do kapliczek, nie będą to kapliczki z panienką i dzieciątkiem, o co to to nie, tego bym nie wyrobiła, zresztą na Mazurach nie ma tradycji kapliczek, bo to chyba mało protestanckie, nie? Nasza kapliczka będzie ze świętym, mam nadzieję że ŚJ świętych równie nie trawią. Z jakim świętym? Może z Franciszkiem. Albo... A jaki jest odpowiedzialny za ochronę przed utopieniem? Ktoś wie?
Monika, North Carolina, 2018/02/12 21:05
W pracy jestem, wiec na cito tylko tyle odpowiadam - do dluzszego, szczerego zastanowienia sie: W kwestii jedzenia lub nie jedzenia miesa - gdzie wyznaczyc linie NASZEJ akcji/reakcji? Jemy mniej lub wcale nie jemy miesa, potem rezygnujemy z nabialu, jednoczesnie rezygnujac z wyrobow skorzanych, bo tez sa odzwierzece, potem musimy juz wszystko dokola siebie miec nie pochodzace z krzywdy zwierzat... I tak zyc mamy, gdy reszta swiata nie robi sobie NIC z tych naszych, jakze chlubnych zasad? Bo ja tu nie wierze, ze ziarnko do ziarnka...

"Bo wiem, że życie w czyjejś pamięci bywa krótkie:)" - OOO, NIE-NIE!
Ja Ciebie, Aniu, JUZ na cale zycie zapamietam, czy chcesz czy NIE! Mlodosc ma swoje prawa. Co sie w mlodosc nabylo, to zostaje z nami na zawsze!
ania, 2018/02/12 21:21
Gdzie jest granica naszej reakcji? W naszym sumieniu. Ja nie kupuję skórzanych rzeczy (w tym butów), ani nie jem mięsa. Nabiał jem z wyrzutami sumienia i staram się to zmienić. Wiem, że sama nie zacznę tak gotować, dlatego wymyśliłam dom z bala;) Wiem też, że obecne technologie pozwalają zastąpić i skórę i jedzenie odzwierzęce. Ale nie kreuję się na tą jedyną dobrze czyniącą. Tylko nie pozwalam sobie i Wam przymykać oczu na rzeczywistość i się odszukiwać;)

Co do pamięci, to Ty, wiem, że masz mnie już na zawsze w głowie:) ale reszta nie mieszkała ze mną na podwórku i zapomni szybko!:)
Sylwia, 2018/02/12 21:39
Patronem pływaków jest św. Adjutor :) ale to taki szemrany święty jest dosyć. No i trudno o jego godziwy wizerunek. Poczciwy Franciszek otoczony psami i kotami zdecydowanie bardziej Wam pasuje.
Tak, świadkowie wszelkich figurek nie trawią, każda jest obrzydliwością w oczach Jehowy :)m choć pewnie bardziej im wątrobę gniotę kapliczki w kulcie będące, niż ozdoby obejścia li jedynie.
ania, 2018/02/13 00:06
Ale one mają być jak najbardziej w kulcie, dlatego wolałabym Adjutora, stałby w drodze na plażę gminną i świeczki by mu stawiali w intencji nieutonięcia po kilku piwach:)
A św. Franciszek swoją drogą ale to ja już bym mu te świeczki:)
sylwia, 2018/02/13 11:16
No to super! To się rozumie! Jej jak to pięknie będzie! A Ty wiesz, że może się okazać, że to będzie JEDYNA kapliczka Adjutora w naszym katolickim kraju! Proponuję po jej postawieniu.. i zapewne po wypaleniu Ajutora w Waszym ceramicznym piecu :) sik! poprosić plebana o poświęcenie kapliczki. Wówczas przynajmniej u nas jest z tego cała biba,przynajmniej jakaś lekka forma kolacji dla księdza :) Wówczas zaserwujesz coś z kuchni z domu z bala i zrobisz pogadankę na temat traktowania zwierząt. Zaczniesz od ograniczania nieszczęśliwych wypadków w wodzie, a skończysz na mięsie. Jak to się wszystko pięknie w zgrabną całość nam łączy.
ps. U nas wiosna! dziś śpiewał kos! jupi!
ania, 2018/02/13 11:46
U nas kos w krzakach siedzi i się nie wychyla;)

A goszczenie księdza... hmm... ale czegóż się nie robi dla sprawy!:)
Dorota, 2018/02/14 11:56
Dzień dobry.Od jakiegoś czasu podczytuję bloga ale nie miałam odwagi się odezwać.No dobrze,przyznam się,że zaczynałam pisać i gdyby to był papier to zrobiłby się spory stosik pogniecionych kartek.Jestem pod wrażeniem waszej pracowitości i odwagi.Wiem ile trzeba wysiłku włożyć,żeby było tak pięknie jak u was.Pani Aniu ,mam nadzieję,że sprawa z sąsiadami ucichnie.Swoją drogą to sąsiadka jest taka brzydka,że jej mąż musi inne podglądać?Może podesłać mu strony ruskiego porno,niech się napatrzy,bo to pewnie o to chodzi.Zastanawiam się czy dopóki tej zapory nie zlikwidują nie dałoby się założyć luster?Pewnie głupi pomysł,ale ja tak tylko sobie pomyślałam .Pozdrawiam :)
ania, 2018/03/12 22:56
Hmm... myślałam, że odpowiedziałam na Pani komentarz dawno temu, a tu niechcący zajrzawszy widzę, że komentarza nie ma:( Pewnie pisałam na smartfonie, któremu nie ufam ni w ząb. Napisałam wtedy, że bardzo dziękuję, że się Pani jednak odważyła, i że bardzo bym chciała, by to nie był jedyny raz! I jeszcze napisałam, że sąsiadka owszem piękna nie jest, ale że sąsiad podgląda głównie dzieci, bo te najczęściej są w wodzie na widoku. A lustra pomysł świetny, tylko cholerka drogi, bo lustra takie, by ich aura nie zmasakrowała, tanie nie są:( Serdecznie pozdrawiam i proszę o więcej! :)
Skomentuj:
TMKWN
 
 
pytania_bez_odpowiedzi.txt · ostatnio zmienione: 2018/02/12 20:52 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika