13 października 2009

Ratujemy prąd

Robert zarządził, że jak wrócę z pracy z Olecka, idziemy ratować przed naszymi bobrami kabel, którym płynie do nas prąd.

Bobry ponapoczynały drzewa, które, gdy runą, spadną na linię elektryczną i może drutów nie zerwą, bo mamy teraz zwinięte je w powróz a nie rozciągnięte w czterolinię, ale mogą odczepić z haków a w najgorszym razie powalić słupy. A wtedy to przez 3 dni nie będziemy mieć prądu! Porażeni tą wizją wszyscy ruszyliśmy ratować prąd.

No tak…

Uskok tamy dużo wyższy niż ostatnio…

Pościnane nowe olchy…

Wizja lokalna wskazuje na nowe zagrożenia…

Bobry poczynają sobie na całego! Zadaniem Roberta było ścinanie drzewa, moim zapieranie się na bosaku:) czyli pchanie drzewa w tę stronę, aby spadło do rzeki, a nie na kabel. Bo drzewa jak na złość pochylone są w stronę trakcji. Ale Robert przecenił moje możliwości, okazałam się za cienka w uszach i drzewa powaliły się… dokładnie tam, gdzie nie trzeba. Na szczęście nic się nie stało, kabel się rozhuśtał, słupy najbliższe nieco też, ale wyszliśmy wszyscy z tego cało.

Następne nadgryzione drzewa poleciały już do rzeki.

Ale do kolejnych zawołamy Witka pilarza:)

*

Suplement z 21 października

Bobry dalej szaleją. Podtopiły drzewa a kolejne olchy i brzozy groziły zawaleniem na kabel elektryczny. Zamiast Witka pilarza Robert zawołał Jerzyka, co to jego krowę uwzględnialiśmy w dopłatach. Tym razem ja obserwowałam zza rzeczki, Robert pchał, a Jerzyk piłował, więc wszystko poszło gładko:)

Głupie bobry zaczynają jeść również dęby i to te przy drodze!

Komentarze

Monika, North Carolina, 2009/10/29 09:34
Podziwiam Wasza walke z zywiolem. Bo bobry nie daja za wygrana... Ciekawe jednak moze byc, czy bobry nie czuja ludzkiej interwencji przy "wykanczaniu" scinania drzew - jako ingerencje i wtracanie sie w ich ekosystem? Czy nie obrazaja sie, ze psujecie im szyki i nie odchodza obgryzac drzew w inne, bardziej dziewicze miejsca?
ania, 2009/10/29 10:33
Też się nad tym zastanawialiśmy, ale w kontekście, czy dla nich to lepiej, że mają już ścięte i nie muszą się męczyć, bo w końcu tylko dokańczamy za nich robotę a drzew do wiosny nie likwidujemy, leżą jakby leżały, gdyby je bobry ścięły; czy też wpadają w depresję, bo im zabieramy rozrywkę i wtedy rzeczywiście mogą iść balować gdzie indziej:)
Monika, North Carolina, 2009/11/11 06:58
Depresje bobrowa trzeba byloby wtedy koniecznie leczyc. Nalezaloby tez wynajac bobrowych psychologow i terapeutow. Nie mozna przeciez pozwolic, zeby bobry w swoim lesie musialy sie ukrywac, bo jacys namolni porzadkowi z Warszawy przyjechali przestawiac bobrowe szyki na tamach.
Skomentuj:
SICQR
 
 
ratujemy_prad.txt · ostatnio zmienione: 2013/10/20 20:26 (edycja zewnętrzna)
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika