20 stycznia 2018

Raz na lodzie, raz pod lodem

Miałam zamiar zmienić nastrój na optymistyczny. Ale jak każdy dorosły wie, życie to nie jebajka, raz na wozie, raz pod wozem, raz na tarczy, raz z tarczą, jednocześnie złe i dobre, czarne z białym, czyli pozycja depresyjna, choć by się chciało w różowych okularach pobyć trochę w manii;) Jedno jest pewne - nie jest różowo, ale biało! Zima nareszcie dopisała!

No to spróbujmy wytrwać w rzeczywistości takiej, jaka jest – ani w całkiem złej, ani w różowej.

Miałam się już dawno pochwalić, ale się nie składało. Najpierw na temat, że pewien serwis chwalący Polskę urządził konkurs „Sielsko czy aktywnie?” a nagrodą główną był trzydniowy pobyt u nas! Pan organizator najpierw oczywiście spytał, a następnie wpłacił za pobyt zwycięzcy quizu „Sielskie klimaty”. Zwycięzca z rodziną przyjadą w czerwcu.

Jakiś też czas temu zgłosiła się do mnie pani z dogtravel, czy jesteśmy zainteresowani obecnością na ich mapie. Generalnie to jesteśmy zawsze zainteresowani, tylko gdybyśmy wszystkim, którzy się zgłaszają, płacili za reklamę, poszlibyśmy dawno z torbami. Więc grzecznie odpisałam, że płatna reklama nas już nie interesuje. Ale gdy pani się dowiedziała, że u nas pieski wypoczywają bezpłatnie, to nas też bezpłatnie umieściła i to z jaką adnotacją! Znajdźcie nas na mapie , to sami się przekonacie!

A teraz posłużę się fejsbuczkiem, by prześledzić dalszą rzeczywistość:)

Najpierw byłam, jak zapowiadałam, na pogrzebie. Na mszy, nie dość, że czułam się nieadekwatnie, to znowu się przekonałam, na czym to polega (na pobieraniu kasy ofc). Msza była bezduszna, ksiądz odbębnił swoje i jeszcze używał imienia zamarłego, którym za życia nikt go nie nazywał (choć żona zmarłego zasłużona dla parafii). Jedyne, co dobre w tej smutnej historii, że pogrzeb na wsi, więc szliśmy za trumną niesioną na ramionach a ludzie w orszaku śpiewali. Bo te miejskie obrządki to już w ogóle farsa.

A że życie i śmierć się krzyżują, po pogrzebie była wielka stypa w Pamiętnej, czyli tam, gdzie zmarły był szefem, na 200-300 osób, bo Wojtek kiedyś w żartach powiedział, że tak by chciał. I mam nadzieję, że mi wybaczy, że po jego pogrzebie skoczyłam po beczkę;) Od wielu lat wiedziałam, że w tej samej wsi jest facet, który sprzedaje wielkie dębowe beczki, wozy i inne stare wiejskie wyposażenie. Ale z Ulą i Wojtkiem spotykaliśmy się w Warszawie, pod Skierniewice nie było po drodze. Dopiero pogrzeb mnie zmusił. Facet od beczek, jak się okazało, likwiduje interes i wyprzedaje wszystko, więc trafiłam na okazje. Na stypę a potem do pracy w Warszawie pojechałam z 600 litrową beczką i ogromną dłubanką;) czyli jak zwykle; nawet z pogrzebu nie mogę wracać jak człowiek.

À propos skarbów… Znacie moją obsesję kupowania narzut i poduszek w oleckich ciuchlandach. Nie przyznałam się jeszcze do szali;)

takich cudów nawet w Maroku nie dawali!

A przy okazji - jak to nigdy nie wiadomo, co Was zachwyci! Do tej pory Misio-Ptysie wiodły prym, ale szale je prześcignęły! 81 reakcji! (na podglądzie widzicie tylko ilość polubień, a na FB są też inne wyrazy zachwytu;))

Gdy wróciłam objuczonym kangurem z Warszawy, zaczął się mróz a więc ciężki czas dla okolicznej zwierzyny.

przyjechało siano do paśnika, znaczy Robert przywiózł przyczepą za kangurem

mrożone bobry

i mrożony Ptyś;)

I wreszcie nastała prawdziwa zima, chyba specjalnie na przyjazd Adama i Zosi! Adam to mój uczeń sprzed…. eee, nieważne. Miliony lat świetlnych minęły, gdy uczyłam go biologii. Chyba dobrze go uczyłam, bo utrzymujemy kontakt do dziś:) Choć ostatnio widzieliśmy się ponad 11 lat temu. Adam był dawno temu w Zawadach, gdy jeszcze strych w naszym domu straszył pajęczynami. Spał tam na łóżku polowym a podgrzewał się olejowym kaloryferkiem, bo był w Wielkanoc. Jego córkę, Zosię, rówieśniczkę Gustawa, widziałam teraz po raz pierwszy.

więcej zdjęć w albumie Hu, hu, ha

Przy okazji tych zdjęć zostaliśmy obsztorcowani, że propagujemy chodzenie po lodzie na jeziorze, choć ostatnio tyle się o tym mówi. Rzeczywiście, dla mnie samej niepojęte, jak chłopak, który wpadł pod lód na basenie, mimo przybycia po 2 minutach policji, przeleżał pod lodem 1,5 godziny i dopiero go nurkowie wyciągnęli. Oczywiście nie mógł tego przeżyć. Z tej okazji różni mądrzy ludzie głosili, że w żadnym wypadku na lód wchodzić nie wolno. Zwłaszcza na rzekach (z tym się zgodzę) i jeziorach. Bo ruchy wody pod lodem a lód kruchy. U nas czasem na lód samochody wjeżdżają i doskonale widać, jaki jest gruby. Rzecz jasna najpierw obchodzimy całe jezioro i sprawdzamy grubość, patrzymy na pęknięcia, tam, gdzie coś wcieka szczególnie. No i przemieszczamy się raczej przy brzegu, choć wędkarze wchodzą na środek. Gdy taki mróz w nocy, nie ma bata, lód na naszym jeziorze, do którego ani nic nie wpada, ani specjalnie nie wypada, jest solidny. Strzeżonego jednak pan Bóg strzeże, więc sprawdzamy. Mądrale telewizyjni muszą mówić to co mówią, bo niektórzy są bałwanami. Ale mam wrażenie, że ludzie tu na północy doskonale wiedzą, kiedy można, a kiedy nie. Więc nie będę moralizować i mądralować, to nie TV:) Pamiętacie historię wyławiania dzików, zanim jeszcze niusy istniały? Wtedy nauczyliśmy się co nieco o lodzie na naszym jeziorze i o wpadaniu do wody.

przy okazji oko Jahwe podglądało nas na lodzie, a pieski udawały, że po lodzie nie chodzą;)

I to jest ta przykra część rzeczywistości i przypomina o piśmie, jakie sąsiad wystosował przez pełnomocnika, w którym m.in. było, że niejaka Maluchnik (nie znam;)) ma mu w ciągu trzech dni! w zębach (nr konta nie było) przynieść ponad półtora tysiaka za poprzednią kamerę, bo ją zniszczyła i biedaczek musiał sobie kupić nową, taką, której nie można opuścić, by nie podglądała, w dodatku szerokokątną, więc podgląda na wszystkie strony:(

wracając do rzeczy milszych, Zosia z Adamem oczywiście musieli wykonać kafelki;) a więcej moich i ich zdjęć z ich pobytu, który się dziś zakończył, w zawadzkim albumie Ferie Adama i Zosi

Inni nasi goście, o których było poprzednio, podesłali filmik o tym, jak łapano Figę, suczkę, którą ktoś wyrzucił w lesie. Dorota i Radek dali jej dom tymczasowy i jak się należało spodziewać, już jej nie oddali. I to jest taka strona rzeczywistości, która krzepi - że na jednego debila czasem przypada wielu dobrych ludzi (tych co zgłosili, tych co łapali i tych, co ją wzięli).

W komentarzach (pod dymkiem) do tego filmiku zdjęcie Figi pod kominkiem w Domku na górce.

Wiecie za co lubię FB? Za to, że oprócz tego całego zła, które dokumentuje, pokazuje, że nie jesteśmy sami. Że są ludzie, którym się chce.

Wiem, wiem, tak jak w komentarzu, niektórzy z Was są sceptyczni, bo co to da, że ja ograniczę? Ale ziarnko do ziarnka, nie od razu Kraków zbudowano, zmiana idzie od dołu, a dorośli, w przeciwieństwie do dzieci, umieją odraczać - zarówno zaspokojenie, jak i efekty swej pracy!

I znowu à propos (to chyba moje ulubione wyrażenie;)) zastanawiam się, ile jest takich miejsc, gdzie nie ma komu się zainteresować i walczyć z jakimś cwaniakiem, co pod pretekstem usunięcia „niebezpiecznych” drzew, wyrżnie zdrowiutkie grubaśne dęby i zakosi za każdy pewnie z kilkadziesiąt tysięcy. Na szczęście u nas jest i Andrzej Sulej, i Zbyszek Sienkiewicz, i Adrian… więc mamy nadzieję uratować aleję drzew biegnącą do cmentarza w Cichym, i do Nowin. Dziś chłopaki (w tym Robert) ewidencjonowali wszystkie drzewa, w mrozie, trzy godziny! Teraz Robert leży i umiera, tak go gardło boli i zatoki:(

Jeśli macie konto na FB, wejdźcie przez dymek do posta, kliknijcie w zdjęcie, wtedy wejdziecie w post Andrzeja i w dyskusję do niego.

Czasem też fajnie się pośmiać, choć to śmiech przez łzy, gdy ktoś obnaża hipokryzję:

Pośmiać się trzeba, żeby nie zwariować, ale nigdzie nie można spać spokojnie:( Słyszeliście o oleju palmowym i orangutanach?? To poczytajcie! Uważajcie na skład kupowanych produktów! Olej palmowy jest w wielu.

W międzyczasie umarła Dolores O'Riordan. Jedna z najbardziej niebanalnych wokalistek:(

Na szczęście mamy Misio-Ptysie! To najlepszy lek na depresję!

Ale… Oprócz młodziaków, mamy staruszka Piesa, u którego, przy okazji zakładania pieluch, wykryliśmy zapalenie pęcherza (na pieluszkach były plamy krwi) i chorą prostatę:(

tu przed wizytą u weta

w dodatku zrobił mu się ropień na boku

Z rzeczy miłych - dostaliśmy od naszej fejsbukowej fanki pieluszki dla Piesa (miała na zbyciu, ale chciało jej się zapakować i iść na pocztę!), które niestety okazały się pieluszkami dla suczek. Na szczęście po odcięciu części na ogon;) w sam raz pasują do takiego podtrzymującego pasa, który Robert dla Piesa zakupił. Dzięki Luiza!

Jak widzicie na powyższych zdjęciach, budka przy piecu to towar pożądany!

może nawet warto byłoby zjeść kota, by zdobyć budkę??;)

Kolejny pożądany towar to pudełko. Najpierw pozował w nim Ptysio.

a potem…

więcej w albumie Pudełeczko przechodnie

Czarliś tylko się przygląda;)

Oprócz tego oblegany jak zwykle szezlong:

właśnie zostałam wykolegowana przez Lodzię

I nogi panusia;)

Wróćmy do zimy. Zwłaszcza, że napadało!

Jednego dnia był śnieg idealny na bałwany. Dawno takiego nie było w Zawadach!

najpierw ulepiliśmy Lodzię gigant

a następnie z górki stoczyliśmy kulę na kulistego Czarlisia:

Nasze bałwanki:

A potem Czarliś powiedział, co myśli o bałwanach, i wyraził to, co my byśmy chcieli względem bałwanów co poniektórych;)

Lodzia obsikuje tego przy górce:

No i nareszcie odśnieżarka poszła w ruch!

I spacery są prawdziwie zimowe!

więcej w albumach Zima wczoraj i dziś i Dziś to już zima na całego

Ale zima odsłania prawdę na temat zablokowanych przez sąsiadów szlaków zwierząt:(

tropy na naszej plaży

Cóż… I na to przyjdzie czas! A póki co piękne obrazki na odtrutkę. Dziś było naprawdę niezwykle!

więcej w albumie Dziś było dość niesamowicie

I tym optymistycznym akcentem skończmy wyprawę do pozycji depresyjnej:)

*

PS. Patrz komentarze:)

Komentarze

sylwia, 2018/01/24 22:35
Wystraszyłam się! Faktycznie niusa przeczytałam już jakiś czas temu, ale zwykle na blogach milczę. Za to udzielam się na fb - prawda? Pozdrawiam serdecznie i zapewniam... że wiele osób czeka na Twoje niusy z Zawad :)
ania, 2018/01/25 13:07
Prawda:) (to na temat FB)
Dzięki!
Ewa, 2018/01/24 22:55
Wszystko super! Tekst, zdjęcia filmik - ale radocha przed spacerem :-D Cała trójka w podskokach. Pańcia pewnie nie, bo zdjęcia wyszłyby rozmazane. Lodzia jest szalona, a bliźniaki bosko słodkie. Piękna zima na zdjęciach. Fajnie, że jest śnieg - można bałwana ulepić. Pancio ma zajefaną maszynę do odśnieżania ;-) Zazdroszczę beczki. Fajna jest też ta przywieziona dzieża/dłubanka. Walczcie o dęby.

Pozdrówka :-)
ania, 2018/01/25 12:43
W alei większość to jesiony, niektóre chore, ale jest też parę dębów, w tym jeden gruby, zdrowiusieńki, a zaznaczony jako chory. W drodze od nas do Stożnego z kolei zaznaczono 120 drzew w ten sam sposób:(

PS. Dziękuję za aktywność na FB i zachęcam też tu:)
elaja, 2018/01/24 23:03
ja też, ja też czytałam i nie piszę, ale na fb ♥ i lubisie zostawiam ;) każdy nius jest długi i dopracowany, z odnośnikami i odsyłaczami, pełno zdjęć - zawsze jestem w szoku kiedy na to czas znajdujesz! ja swojego bloga od lat wygaszam, chyba z lenistwa :( ale tutejsze niusy zawsze czytam! pozdrawiam serdecznie i głaski dla czworonożnej rodzinki zostawiam :)
ania, 2018/01/25 12:59
Przede wszystkim bardzo dziękuję za odzew tu i tam!

Pisanie niusów to moja praca, więc nie należy do czasu, którego nie mam:) Na szczęście lubię tę pracę, zawsze coś w życiu pisałam, jak nie pamiętniki za dzieciństwa, to listy, potem artykuły cykliczne, a teraz zajmuje się podtulipanową propagandą:) Zresztą lubię, jak każdą inną, która teraz do mnie należy, bo w moim wieku wykonywanie roboty, której się nie cierpi, nie wchodzi w rachubę. A gdy jeszcze lubiana robota jest uzasadniona 1) reklamą, 2) przesłaniem społecznym, 3) reagowaniem na niepożądane sytuacje, 4) wspomaganiem kulejącej pamięci... to poświecenie na pisanie niusa kilku godzin zazwyczaj po nocy staje się do wytrzymania!
Żaneta, 2018/01/25 00:32
Zabieram się do pisania, jak uczennica strofowana przez nauczyciela. Uwielbiam czytać Pani blogi, oglądać zdjęcia czy filmiki. Zwierzyniec jest jak zwykle fantastyczny, zdjęcia przepiękne, szczególnie te lekko przymglone. Co do reszty spraw, proszę walczyć o dęby, nie wolno odpuszczać. Co do pogrzebu, proszę wierzyć, nic nie równa się pochówkom na Podlasiu. Zmarły jest najpierw minimum 24 godziny w domu, tam cały czas trwają modły, płaczki płaczą, obok stoi jedzenie i trwa poczęstunek. Następnie przychodzi ksiądz i następuje wyprowadzenie z domu. Pogrzeb a potem stypa w restauracji bądź wynajętej sali. Na pogrzebie minimum setka ludzi - z reguły cała wieś, bliższa i najdalsza rodzina.Na stypie coraz jakaś modlitwa typu - "na twoją bolesną mękę..."Dla mnie katastrofa.
A narzuty są fantastyczne, u mnie w ciucholandzie niestety nie ma takich cudeniek.
Pozdrawiam i czekam na dalsze newsy i zdjęcia stworzonek i przyrody.
ania, 2018/01/25 13:06
Mimo wszystko wolę takie pogrzeby jak na Podlasiu. Uciekanie od śmierci w miejskim stylu nie bardzo mi się podoba.
Co do narzut, to tym razem na zdjęciu są arabskie szale, ale od biedy mogłyby robić za narzuty:)
A poza tym bardzo dziękuję za reakcje na moje wszelkie akcje;) to wiele dla mnie znaczy!
ania, 2018/01/25 13:15
No dobrze, pora się przyznać, że powyższe komentarze to efekt mojego szantażu na FB;)

Przyznam także, że po kilku godzinach pisania niusa po nocy (patrz: odp do elaja) to bardzo frustrujące, gdy nie ma żadnego odzewu:( Gdy Monika z Północnej Karoliny gdzieś wsiąknie, to już w ogóle załamka:) Wiem, że wiele ze spraw opisanych w niusie było już na fejsbuku i kto miał się wypowiedzieć, już to zrobił (dlatego zresztą osadzam posty) ale tak naprawdę najbardziej cieszą mnie Wasze komentarze tu w niusach. Bo że czytacie, to wiem, mam liczniki tu i tam:) ale potrzebuję z kimś pogadać w mojej głuszy, nie tylko z psami, kotami i pacjentami!
Ewa U., 2018/01/25 13:40
Pańciu Żółtych! Ależ czytam i to ze zrozumieniem, choć ostatnio muszę skupiać się jakoś bardziej. Na sensowne komentarze już mi nie starcza. Poza tym fb odbiera Ci klientelę!
ania, 2018/01/25 14:14
Postaram się pisać jaśniej i wyraźniej;)
Ewa U., 2018/01/26 21:45
Nieno, chodzi o MOJĄ pomroczność, z Tobą i niusami wszystko w porządku!
Monika Rybak , 2018/01/25 22:10
Głupia sprawa...Wyrzuty sumienia,podkulony ogon i głowa posypana popiołem...
Kiedy otworzyłam "Niusy..." i zobaczyłam swoje zaległości,po raz kolejny dotarła do mnie przykra prawda o oszalałym świecie, goniącym coraz prędzej,na tyle, że "przelatuję " jedynie przez Facebooka, czasem coś od siebie napiszę, ale generalnie jestem tak zmęczona, że nie mam siły na czytanie czegoś wartościowego :książek, które zawsze kochałam, czy niusów Pani Ani,od których byłam uzależniona.
Wstyczę się tego,ale coraz bardziej przypominam urządzenie biurowe, nastawione na najwyższe obroty...
Tyle tytułem infantylnego,być może, usprawiedliwienia...
Fantastyczną macie zimę, która u Was najpiękniejsza na świecie, a kiedy patrzę na zdjęcia zwierzaków powyciąganych przy piecach, od razu lepiej robi się na duszy!
Podzielam fascynację szalami z ciuchlandu; ja w swoim namiętnie wykupuję chusty, szale,a ostatnio nawet nabyłam chodniki różnego kształtu i maści,robione na grubych drutach (oczywiście w tonacji niebieskiej! ).
Pięknościowe!
Gratulacje z tytułu "wizerunku medialnego ",chociaż z drugiej strony, nie chciałabym by Was rozdeptali...
Takie miejsca i tacy ludzie jak Wy,to rezerwaty normalności,tak teraz unikatowej.
Pocieszające dla mnie jest jednak to,że istnieją jeszcze tacy "dziwni ludzie" jak ja,dla których zagraniczne, krzykliwe kurorty nie umywają się do Zawad!Ot i cała prawda!
Kocham Was od pierwszego wejrzenia i nawet niusowe zaległości czytelnicze,ani trochę tej wielkiej miłości nie osłabią! 💚💚💚
ania, 2018/01/25 22:47
No już nie chciałam wytykać palcami kogo to fejsbuk pochłonął tak, że zapomniał o starych niusach! :)
Przeprosiny przyjęte! 💚
Tess, 2018/01/26 09:49
Wiem, wiem, miałam koszmarne, niusowe zaległości. Nie wiem, czemu czas wiejski nie płynie wolniej od miejskiego...U nas zima trwała niecały tydzień, dobrze, że zdążyliśmy węgiel zamówić, bo przez to wieczne bajoro na podwórku musiałam w workach kupować i w bagażniku wozić. Żurawie były, ale poleciały dalej, gęsi są w stadach wielkich, a zima narobiła zamieszania i sobie poszła.
To niesprawiedliwe, że u Was na lumpach można takie cuda kupić. Jak mi się ostatnio udało wyczaić obrus w kratkę i zasłonki do kuchni to byłam szczęśliwa jako gwizdek.
Trzymam kciuki za piesa, starość nie udała się Panu Bogu. Rysio nam słabuje, a doktor mówi, że kot, który ma prawie 18 lat i niewydolność trzustki przez całe życie, to w tym wieku cud i dziwo. I oby jak najdłużej się tak dziwował. Pozdrawiamy serdecznie z Siedliska pod Lipami, zazdraszczając dłubanki i dywanów.
Asia i Wojtek
ania, 2018/01/26 13:18
No właśnie byłam niedawno w przelocie na Twoim blogu a tam jakiś wpis z listopada o tym, jakie życie na wsi jest sielskie;)
U nas też już koniec zimy. Robert wczoraj widział błotniaka łąkowego, który powinien być obecnie we wschodniej Afryce na południe od Sahary, albo na wschodzie Afryki lub w Indiach. Wyczytałam, że do tej pory widziano tylko jednego ptaka zimującego, więc ten był drugi;)
Rysiowi życzymy długiego dziwowania i pozdrawiamy!
ania, 2018/01/26 13:20
PS. Dywany też z ciuchlandu!
Monika, North Carolina, 2018/01/26 15:53
Melduje sie wreszcie - JESTEM!
A nie bylo mnie, bo u nas od miesiaca jest tak zimno, mamy tak syberyjskie temperatury, ze doslownie mozg zamarza! A zatem wszystko sie wolniej robi - wolniej pracuje, wolniej zyje i dziala, a zas internet to juz w ogole - ciagle spi. Po przyjsciu do domu wieczorem od razu chce sie isc do lozka, nakryc po kokarde i spac, nie wysciubiajac spod koldry nosa, do samiuskej wiosny. A wiosna... Czy ona w ogole kiedys jeszcze do nas przyjdzie?
Ale dobrze, Aniu, zes podkrecila towarzystwo, zeby sie wypowiadali w komentarzach, bo tak tylko czytaja i znaku odzewu nie daja, lenie jedne!
ania, 2018/01/26 16:22
No już się martwiłam!!!
A w tej Hameryce to nam całą zimę zabieracie!
Ewa Lizak, 2018/01/27 18:26
i ja czytam niusy z ciekawoscia, tyle fajnych wiadomosci, tyle slicznych zdjec, wiec natlok komentarzy w glowie, ale jak dochodze do konca to nie wiem co chcialam wszystko napisac. Wiec tylko donosze ze jestem wielbicielka czyli wielbiaca czytelniczka i ogladaczka zdjec. I to nie tylko moich ukochanych ptysio-misiow:)
ania, 2018/01/27 18:49
Dziękuję za miły donos! :)
MACIEK, 2018/01/29 23:07
Najlepszy jest ten drewniany bojer, Maluch zabieraj sie do roboty, trzeba teraz zrobic do niego odpowiedni tor !

Bedziemy sie scigac z Anka w debowej beczce !
ania, 2018/01/29 23:11
Raczej bym wygrała, bo dłubanka pojedzona przez robale i łatwo nasiąka wodą:)
darek, 2018/01/30 02:32
Bobslej.
MACIEK, 2018/01/30 23:40
Bobslej,ale lipa. A juz mi sie widzialy takie wyscgi po sniegu jak z Draculi Polanskiego.
Skomentuj:
NSOHA
 
 
raz_na_lodzie_raz_pod_lodem.txt · ostatnio zmienione: 2018/01/25 13:21 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika