30 marca 2011

Ręce i nogi opadają

Dziś nie będzie miło. Przynajmniej na większości zdjęć. I wprawdzie na fejsbuku w albumie Recykling by Galeria Wiejska pisałam że śmietniki to moje naturalne środowisko, ale bez przesady. Będzie też niemiło, bo kolejny raz muszę napisać o wiejskich zwyczajach, które myślącym ludziom nie mieszczą się w głowie. Ale od początku.

Tuż przed moim wyjazdem do Warszawy, w piątek, namówiłam Roberta, by oderwał się od rąbania drewna i żebyśmy kontynuowali porządki w domku na górce, zwłaszcza na skarpie nad rzeką, zanim trawa porośnie. Po drodze zlikwidowaliśmy powalone strachy na wróble, a raczej na dziki. Szmaty na kijach gniły na ziemi zostawione przez właścicieli, bo po co sprzątać, skoro to już nie ich?

Ubrania nie tak łatwo zdjąć ze strachów, więc w całości pojechały na dachu i zrzucone zostały pod resztką stodoły:

A potem zabraliśmy się za wysypisko śmieci pod domem, na nadrzecznej skarpie… I tu ręce i nogi nam opadły!

Wysypisko nie wiem z ilu lat, pewnie kilkunastu, bo chyba tyle mieszkali tam ostatni właściciele domu, z początku wydawało się łatwe do ogarnięcia, dopóki się go nie ruszyło. Bo najgorzej rozgrzebać. Pod najwyżej położoną warstwą pokazała się warstwa darni i gałęzi a pod nimi następna i następna i ciekawe ile metrów w głąb wszystko sięga.

Żeby to jeszcze były same śmieci to by się szuflą nabierało czy pakowało je jak leci do worków, ale przemieszane z ziemią i gałęźmi. Żadnym spychaczem tam nie wjedzie, bo skarpa stroma i śmieci do samej rzeki. Nie mówiąc o tym, co z nich wycieka wraz z deszczem, zwłaszcza po genialnym sposobie na utylizację poprzedniego właściciela i producenta tych odpadów. Bo sąsiad z górki mieszał śmieci z gałęziami, żeby móc je podpalić.

Nie wiem wprawdzie jak miały mu się spalić te tony puszek, potłuczone szkło, kable wszelkiej maści, mokre łachy i zabawki? Wszystko więc jest takie ledwo napalone a ilość toksyn która po skarpie spływała w ten sposób do rzeki…. lepiej nie myśleć.
Przykro mi, że kolejny raz muszę o tym napisać, ale ludzka bezmyślność nie ma granic. A wszystko za przyzwoleniem państwa czyli gmin, bo całe lata nie kontrolowano wywózki śmieci na wsi. Ostatnio jest chyba jeszcze gorzej. Bo wywózka jest ale płaci się od ilości pojemników a przede wszystkim wciąż nie ma obowiązku korzystania z usług firmy wywożącej śmieci. Wyobrażacie sobie?? To nie jest obowiązkowe! I nikt tego nie kontroluje, co ludzie robią z odpadkami! Sąsiad nie miał podpisanej umowy ani pojemnika i wszystko to z urzędowym błogosławieństwem! Niektórzy na wsi owszem podpisują umowę na wywóz jednego kubła, ale całą resztę śmieci wyrzucają i tak do lasu albo zakopują wokół domów, a palne śmieci spalają w piecach na drewno, co wiadomo, przy tej temperaturze spalania jest szczególnie niebezpieczne dla środowiska i dla ludzi, którzy to wdychają. Słuchałam kiedyś audycji w trójce na ten temat i wymieniano rakotwórcze związki w ten sposób puszczane niskim kominem na okolicznych mieszkańców, nie mówiąc o skali takich praktyk - w porównaniu do ilości śmieci, jaką powinni statystycznie produkować Polacy, 1/3 znika w tajemniczych okolicznościach. Wiecie ile to jest 1/3 śmieci!? A nasz sąsiad na górce upłynniał w „tajemniczy sposób” chyba wszystkie śmieci.
I co, myślicie że władze są tego nieświadome? W miastach jakoś to rozwiązano, choć proceder spalania byle czego trującego, byle dawało ciepło, w ramach oszczędności na opale, w domach, w których są piece, wciąż kwitnie, a najlepszym dowodem smród i barwa dymu wydobywającego się z oleckich kominów. Ale przynajmniej opłata za wywóz śmieci zależy od ilości domowników i jest obowiązkowa i stała niezależnie od ilości wyrzucanych śmieci a nie - zależy od czyjejś dobrej woli i jest ustalana tak, by jak najmniej wydać, a nadwyżkę śmieci upłynnić. Gdzie tu marzyć o segregacji śmieci?? A przecież to wszystkim powinno się opłacać. My też mamy jeden pojemnik, którego prawie w ogóle poza sezonem nie wypełniamy. Bo prawie wszystkie śmieci przesegregowane wyjeżdżają od nas do pojemników do recyklingu. I o ile pojemniki w Olecku są pełne, to w Sokółkach nikt ich nie używa! Wszystkie śmieci chyba pochodzą od nas. To jakiś ekologiczny koszmar, kompletny brak wyobraźni. Kiedyś w DOMO był taki reality show o tym, jak grupę ludzi wywieziono na wysypisko śmieci (myśleli że jadą na wakacje:)) i musieli tam przeżyć nie mając nic poza żywnością i wodą przez chyba 2 tygodnie. I przeżyli, bo na wysypisku nawet w dość ekologicznie nastawionym państwie, w którym się to działo, znaleźli wszystko potrzebne do życia! To znaczy, że ktoś mógł z tego jeszcze korzystać i nie musiało być wyrzucone.
Na wysypisku przy domku na górce też jest wszystko! Zupełnie dobre ubrania, zabawki, które można było oddać komuś biednemu, choćby wrzucić do pojemników PCK w Olecku. Szkło, wszelkiej maści plastikowe opakowania, puszki, które mogły być przetworzone. Żelastwo, kable, które można było oddać na złomowisko. Nie mówiąc o szkodliwych elektrośmieciach - jakiś starych sprzętach elektronicznych. Szkolne podręczniki, czasopisma, które mogły iść na makulaturę. Itd, itp… Więc teraz my, bo nie mamy co robić, nudzi nam się;) segregujemy te zardzewiałe żelastwo, zaśniedziałe plastiki, nadgniłe szmaty, kaleczymy się potłuczonym szkłem.

I może to nie jest największy problem, ale przy okazji wspomnę, że wysypisko sąsiad robił na prywatnej ziemi i to bynajmniej nie jego! Przez lata była to ziemia naszych najbliższych sąsiadów, od trzech lat jest nasza!
Właściwie mam ochotę zgłosić to wysypisko na policję, żeby ukarano tych, którzy dopuścili do zatrucia i zniszczenia środowiska, ale co to da, poza jeszcze większą nienawiścią do nas okolicznych mieszkańców? Dlatego tym niusem apeluję do Urzędu Gminy, by wreszcie rozwiązać problem śmieci na wsiach. Ja wiem - przyjadą tacy z miast i im się w dupach przewraca;) - chcieliby nie mieć gór odpadów w lasach, w dołach na polu, nad rzekami, tak jak chcieliby nie patrzeć na nędzę zwierząt i marzy im się jakaś regulacja prawna, która chroniłaby środowisko, ludzi i czujące istoty!

a to pierwsze efekty sprzątania i segregowania śmieci, ale kiedy my to wszystko zrobimy we dwójkę?? Nie mówiąc o tym, ile zapłacimy za wywiezienie cudzych śmieci!

Naprawdę mamy co robić!

ściany w kuchni jeszcze nie oskrobane do końca

Ręce i nogi opadają, ale na szczęście oczy cieszy Gustaw

- tu filmik z gadającym Gutkiem:

towarzystwo żółto-szare (no i czarno-białe, dropiate i bure nieuwzględnione na zdjęciu)

oraz żurki tańczące za płotem (więcej zdjęć z tańca żurawi w niusie przyrodniczym na samym końcu)

Komentarze

Tess, 2011/03/30 13:57
Nie dziwię się, że ręce i nogi Wam opadły. Moje przy sprzątaniu gór śmieci po poprzednich właścicielach wyciągnęły się po ziemi, a śmieci nadal są ( czekają aż droga obeschnie, żeby je na wysypisko wywieźć przyczepką ). Wczoraj wywiozłam kolejna partię plastików i szkła z zakątków obory. Masakra! Tylko Wy macie fajniej, bo Was Gucio pociesza:-)))
-r., 2011/03/30 22:38
W sąsiedniej gminie, Filipowie, w Urzędzie Gminy stworzono etat dla pracownika zajmującego się (z pomocą funkcjonariusza oddelegowanego z Komendy Policji) nie tylko kontrolą umów na wywóz odpadów stałych ale i kontrolą realizacji tych umów. W 3 miesięce zrobiono porządek. Pierwsza wizyta - upomnienie i pouczenie, druga wizyta - kara pieniężna 100 PLN, trzecia wizyta - kara pieniężna 200 PLN. I spokój ze śmieciami. Pozamiatane.
-r., 2011/03/30 23:01
A przy okazji: na stronie internetowej gminy Filipów, w aktualnościach, na pierwszej stronie znajdziemy: - Przydomowe oczyszczalnie ścieków (zachęta do składania wniosków o budowę w 85% dofinasowaną) - Usuwanie azbestu (co, jak i gdzie) - Apel do mieszkańców o zaprzestanie spalania w piecach (i nie tylko piecach) odpadów z tworzyw sztucznych - Zbiórka odpadów elektronicznych (gdzie i kiedy darmowa możliwość pozbycia się) - Zbiórka odpadów niebezpiecznych (ponownie gdzie i kiedy darmowa możliwość pozbycia się) Na stronie gminy Kowale Oleckie na sześciu stronach aktualności i wszędzie indziej nie znalazłem o śmieciach niestety nic. Ne ma problema...śmieci. Filipów tak blisko a zdaje się to zupełnie inny świat!
Monika, 2011/03/31 09:31
To jak włości pilnujecie, skoro przez trzy lata nie zorientowaliście się, że na waszej ziemi kwitnie wysypisko?? ;-) A byli sąsiedzi rzeczywiście bezczelni. Myślałam, że obowiązek podpisywania umów o wywóz śmieci jest wszędzie tam, gdzie sięgają macki firm wywozowych. Podobało mi się w gminach nadbiebrzańskich, gdzie ze zdziwienie widzieliśmy WSZĘDZIE duże kontenery na śmieci. Na terenach GMINNYCH: przy drogach we wsiach, nad jeziorem i W LASACH!! Dookoła było naprawdę, w widoczny sposób czysto. Myślę, że to właśnie kwestia rozstawienia przez gminę pojemników i wysokich kar (prawo lokalne) za zanieczyszczanie i śmiecenie. PS. W mieście, za wywóz zepsutej pralki firma wywożąca śmieci zażądała ode mnie 500 zł (koszt kontenera, bo wywózki jako takiej nie ma) :-)))) Dobrze, że panowie śmieciarze byli bardziej elastyczni.
-r., 2011/03/31 10:07
To jest w takim miejscu, że nie było widać. Na śmieci sypali trawę i gałęzie. A wszystko na stromym zboczu schodzącym do rzeki. Dopóki tam nie zejdziesz to nie widzisz. A poza tym to nie mieści się normalnemu człowiekowi w głowie więc nie upilnował. Wyobraźmy sobie, że każda rodzina mieszkająca w małym miasteczku czy osadzie np. Olecku czy Cichym robi pod blokiem w którym mieszka, w dowolnie wybranym przez siebie miejscu, swoje własne wysypisko śmieci. Wywala co chce, co jakiś czas rzuca trochę gałęzi, polewa benzyną albo przepalonym olejem i podpala. A potem wyobraź sobie, drogi czytelniku, że robi tak każda rodzina mieszkająca w dużym mieście. Dzieci patrzą, uczą się i jak dorosną robia wokół siebie tak samo. Jeśli tego nie rozumiesz, to z całą pewnością jesteś debilem. Ale i tak pewnie wielu, dopóki nie wejdzie w świeżo wyrzuconego, wyładowanego po brzegi pampersa albo wiatr nie rzuci mu na twarz zużytej prezerwatywy, by to nie przeszkadzało. Może gdyby ksiądz z ambony powiedział... Nie powie, bo wysypisko śmieci pod cmentarzem w Cichym jest wielkości kościoła. A kościół jest duuuuuuuuży.
Kowalak, 2011/03/31 10:21
Ciekawe, kto lub co,pozwoliło Filipowiakom kontrolować prywatne posesje.Poki co,ustawy śmieciowej nie ma,więc tzw.dwojki lub trojki jak w komunie, działają nielegalnie.Każdy normalny człowiek sprząta po sobie sam .Edukujcie Państwo sąsiadów,skoro przynieśliście tam trochę cywilizacji.Gdy kupuje się stary dom ,trzeba wszystkiego się spodziewaćPozdrawiam ,życzę powodzenia .
ania, 2011/03/31 10:50
A co ja innego tu robię w niusach, jak nie edukuję? Tylko że za tę edukację płacimy niechęcią niektórych mieszkańców, więc to chyba nie do nas powinno należeć - są urzędy i instytucje, które mają większe pole oddziaływania, fundusze na to i możliwości sprawcze. To jest nasz drugi stary dom i wiedzieliśmy czego się spodziewać, a mimo to zastana sytuacja przerosła nasze wyobrażenia!
-r., 2011/03/31 11:05
Z tego co wiem, nie kontrolowano posesji ( to byłoby trudne i czasochłonne) a jedynie dokumenty. Czy jest umowa na wywóz odpadów stałych? Czy są co miesiąc opłacane faktury za wywóz. Pozdrawiam Kowalaka.
Ewa, 2011/03/31 11:39
Śmieciowy problem ciągnie się po całym kraju wzdłuż i wszerz. Wystarczy przecież wejść do przydrożnego lasu, także w "gospodarnej" Wielkopolsce. Kilka lat temu przeprowadziłam się na wieś nieopodal Leszna. Żadne odludzie, wieś dostatnia, na pierwszy rzut oka - zadbana. Zadbanie dotyczy, niestety, tylko fasady. Płoteczki, żywopłoty, kwiatki - ale tylko od strony ulicy. Przejeżdżając przez taką wieś, aż serce rośnie. Przechodząc i patrząc za te płoteczki - już trochę mniej. A jak już się tu mieszka...nogi i ręce opadają - jak Ani i Robertowi w Zawadach. Na początku mojej wiejskiej przygody, Pani w Zakładzie Od Śmieci oznajmiła mi, że "selekcjonowane" śmieci wywozi się tutaj raz na dwa miesiące. Na moją zdziwioną wątpliwość w sprawie nadmiaru zwłaszcza plastikowych śmieci, Pani w Zakładzie rzekła, iż mieszkańcy jakoś "sobie radzą" . Bardzo szybko przekonałam się, że istotnie, sobie radzą. Plastiki odkładają na zimę, albo i na lato - w zależności od tego, w jaki sposób pozyskują ciepłą wodę. Reszta ląduje w pobliskim lesie. Przed naszym domem po 2 miesiącach stoi kilka worków, u sąsiadów pół, albo wcale. Dodam, że wywóz selekcjonowanych śmieci jest tutaj bezpłatny, płaci się tylko za wywóz kubłów z tym, co nie da się posegregować. Ale po co "oddawać" za darmo plastikowe butelki, skoro można je spalić i mieć z tego ciepłą wodę? O szkodliwości takich praktyk albo nie słyszeli, albo uważają, że trują sąsiada, a nie siebie i swoje dzieci. Edukowanie sąsiadów daje efekty odwrotne do zamierzonych. Toteż powoli daję sobie spokój i to jest najgorsze. Nie wyedukuję, ani nie zmienię mentalności. To praca u podstaw i to przez kilka pokoleń. Serdecznie pozdrawiam. PS. Tony śmieci po poprzednich właścicielach domu znaleźliśmy pod stertą suchych gałęzi w ogrodzie, bynajmniej nie gdzieś poza domem, ale na terenie działki, tuż obok. Wyglądało to tak, jakby wyrzucali śmieci bezpośrednio przez okno, nie ruszając się z domu...
Egretta, 2011/03/31 15:47
Masakra, ale u nas było nie lepiej, mamy to juz dwa lata, a jeszcze nie wszystko zdolalismy uprzatnąc.
Magda, 2011/04/06 05:26
Na naszym Zadupiu wcześniej była gospodara pełną gębą, także sprzątaniu nie ma końca. Wszędzie wala się pełno szkła po szklarniach, kości krów i kuraków... Tak po cichu myślę sobie, że i lewą aptekę tutaj mieli, bo gdzie się łopaty nie wbije, to zawsze jakiś medykament się wykopie. Generalnie gdyby nie częściowy rozkład, to i niezły ciuchland bym otworzyła ze znalezisk w sadzie. Jeszcze jakieś 3 lata i może w końcu z obrzydzeniem nie będę bała się do prac ziemnych... Uściski
Wielkopolanie , 2011/04/19 21:43
Ludziska kochane - nie mam dobrych wiadomości. My zbieramy już 24 lata... Mogłabym być archeologiem - samoukiem ;) Ale nie traćcie ducha - mam wrażenie, że szkieł i szmat wyłazi z ziemi z każdym rokiem coraz mniej. Natomiast w kwestii edukacji - totalna porażka - analogicznie jak u Ewy. Pozostaje świecenie przykładem...tylko czy ktokolwiek to widzi ??? Pozdrawiam z Wielkopolski .
MECENAS, 2011/05/27 11:36
Mieszkam w Zawadach Oleckich wie Pan co zwozicie śmieci ze stolicy chyba bo jakoś nie widziałem a lubię spacery często chodzę nad tym strumieniem wiec nie rozumiem czegoś pozdrawiam
ania, 2011/05/27 12:23
cha, cha, bardzo dowcipne:) tak! przywieźliśmy parę ciężarówek śmieci z Warszawy i wyrzuciliśmy sobie pod domem! No niestety Pana teoria upada.. byli właściciele domu przyznają się do swojego wysypiska na naszej ziemi, ze strachu, żebyśmy nie podali ich do sądu nawet za parę worków do śmieci zapłacili, więc tym razem nie da się zwalić wiejskich przywar na warszawiaków:) Skąd w Panu tyle nienawiści do byłych mieszkańców stolicy? A póki co wysypisko na tyle wysprzątane, że zarosło i prawie nie widać, ale zapraszamy po zimie i może Pan pomoże sprzątać w ramach wiejskiego czynu społecznego?:) W końcu strumień to wspólne dobro, fajnie byłoby, żeby toksyczne związki z rozkładu tych śmieci nie zatruwały go. Również pozdrawiam.
Skomentuj:
XVYTJ
 
 
rece_i_nogi_opadaja.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/12 00:12 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika