8 stycznia 2013

Ręce pełne szataników

Pomału nasz dom staje się domem wariatów. Lemury dostały nową ksywkę - szataniki, bo wszędzie ich pełno, przestały zadowalać się spaniem w łazience i wybiegiem w sypialni. Gdy tylko ktoś nie domknie drzwi, w trzech susach pokonują odległość do następnego pokoju, do którego z racji na Belfegora i ilość rzeczy do zwalania, niszczenia i zaplątywania się w nie, nie mają wstępu. Ale niestety zakaz wstępu lemurom to pojęcie lemurom nieznane.

Staramy się jak możemy wstrzymać potrzeby fizjologiczne, by śpiących szataników nie zbudzić, ale ile można. Zresztą i tak włączają klaksony, żeby je wypuścić, zanim świt nastanie, a najmniejsze poruszenie w pokoju obok - już stoją pod kratą. Wyją gorzej niż trzylatek domagający się, by było jak chce. Spróbujcie ich nie wypuścić. Wspinają się po zakratowanych drzwiach drąc gębę. Do późnej nocy szaleją, ale wcześniej niekoniecznie chodzi im o wariowanie - one pragną towarzystwa! Zadowalają się Wilkusiem, gdy nie mamy czasu, o ile ten jest w humorze i śpią z nim na łóżku. Wolą towarzystwo niż ciepło pieca.

więcej szataników smacznie śpiących w albumie Lemury zwane szatanikami w wersji do ogarnięcia

pod kocem oczywiście jest jeszcze Lodzia, czyli więcej ich na szczęście nie było!

Gdy Robert padnie na wyro, obłażą go niczym wcześniej Mrówka z Wilkusiem. To w sumie ciekawe, że wolą obłazić Roberta niż mnie. Mnie obłażą z braku laku, czyli panusia, jak już nie mają wyjścia. Są na ten temat dwie teorie. Pierwsza Roberta - panuś jest już ledwo żywy i kładą się nań w celach reanimacyjnych (co koty czynią z chorymi - kładą im się na chorych miejscach), druga moja - o mnie wiedzą, że długo nie poleżę w spokoju:)

tu niestety już się budzą…

I się zaczyna…

człowieku, łap co możesz!

za moment, czego kamera nie uchwyciła, kot z klawiaturą i tym wszystkim, co pod nią, spadł na głowę Belfegorowi. Ten nie wiedział, czy połknąć kota w locie, czy się ewakuować, zanim oberwie klawiaturą w łeb. Ostatecznie ewakuował się kłapiąc na Białkę paszczęką.

a to co? (rozległ się warkot włączonej przez Białkę drukarki)

po zrzuceniu wcześniej dekodera polowanie na jakiegoś pana w TV

Strzałka w ogóle nie ma instynktu samozachowawczego. Zresztą oba koty kompletnie nie boją się psów, co z jednej strony jest dobre, bo wiadomo - pies poluje na to, co ucieka, z drugiej, włos się na głowie jeży, gdy plączą się zgromadzonym psom między nogami (więcej szataników rozrabiających w albumie Szataniki - wersja nie do ogarnięcia )

Dziś niestety było w Zawadach polowanie. Czyli chłopcy, co mają zbyt małe kutasiki, pobiegali po lesie z doprawionymi fujarami i bawili się w „czyja narobi więcej huku”. Jeździły samochody z myśliwymi, bus z naganiaczami, potem samochody z upolowanymi dzikami. Słychać było strzały ale na szczęście Belfegor głuchy. Takie polowanie z nagonką szczególnie mnie denerwuje. Jeszcze jak sobie jeden myśliwy chodzi po lesie, tropi zwierzynę i oko w oko ze zwierzęciem się zabawia, pół biedy. Zwierze ma jakieś w miarę wyrównane szanse, choć tak na prawdę to nie jest oko w oko, tylko oko w przyrząd celowniczy. Ale wypłaszać kogoś z ukrycia, a następnie strzelać do niego, gdy bezbronny i przerażony krzykami zewsząd nie ma gdzie się skryć… Życzę panom tego samego, niech was ktoś wypędzi z domu w gaciach a potem do was strzela, gdy próbujecie uciec - no świetna zabawa, cha, cha, cha! Przykre to jak zwykle i to właśnie jedna z tych spraw, której nie toleruję i nic z nią nie robię, bo niczego nie zrobię. Takie życie - chłopcy z doprawionymi kutasami wciąż rządzą tym światem, a przynajmniej im się wydaje…

A propos męskich kompleksów otrzymałam ostatnio mejlem filmik (dzięki Haniu!). Bardzo mi się spodobał, ale nie ze względu na zawartość tekstową, tylko ideę. Oj jak ja bym chciała, żeby każdy przy sobie nosił takie urządzenie, co pipczy, gdy się kłamie! Ileż to by zaoszczędziło nam złego samopoczucia! Nie? A co, myślicie, że źle byśmy się czuli, gdybyśmy wiedzieli, co ludzie naprawdę o nas myślą, czy też gdyby mówili prawdę? O nie! Czujemy się źle, bo nam się wydaje nie zawsze trafnie. Większość fantazji o tym, że myślą o nas źle, okazałaby się naszym pragnieniem, by inni się na nas skupiali i nie mieli nic lepszego do roboty tylko nas wiecznie oceniać. Reszta, przykra prawda, zmusiłaby nas do rewizji obrazu siebie, strąciłaby nas z piedestału swojego mniemania o sobie a stosunki międzyludzkie stałyby się uczciwe i nie trzeba by się było bać, że znowu ktoś nas zawiedzie. Nie mówiąc o tym, że wcześniej rozpoznawałoby się różne Małgosie (przepraszam Małgosie fajne), nie marnowało czasu na fałszywych „przyjaciół” i omijało tych, których tak naprawdę się nie lubi, zamiast wchodzić im w cztery litery. Moim zdaniem świat stałby się o niebo lepszy!

I tym miłym akcentem kończę i udaje się dziś w nocy do Warszawy.

Komentarze

Tess, 2013/01/08 21:27
Te małe zbóje kompletnie mnie rozbawiły:-)))A mina Belfegora - bezcenna! Moje już się chociaż trochę wybiegają na dworze - inna sprawa, że teraz wyjdą oknem z jednej strony domy by...po minucie meldować się na parapecie z drugiej strony i domagać się wpuszczenia. A w akwarium mi zostały 4 ( słownie cztery ) rybki. Wszystkie takie same, trzymające się dna. Resztę, gnojki wyłapały...
I tylko ci myśliwi mnie na powrót sprowadzili na ziemię.I tak jak mogę ( choć z trudem ) zaakceptować polowanie, że tak powiem pojedyncze, tak polowania z nagonką budzą we mnie wstręt.
ania, 2013/01/08 23:00
O właśnie! WSTRĘT. Tego słowa mi brakowało.
Ewa U., 2013/01/09 11:27
We mnie polowania budzą więcej, niż wstręt. Budzą takie emocje, których nie chcę nazywać po imieniu. Najbardziej niewinna z nich to wściekłość. Gdyby nawinął mi się taki z malusim kutasikiem i wielką fuzją, nie ręczę za siebie. Nagonka nie lepsza, tylko kasy chłopcy nie mają na sztucery-bajery, celowniki, lunetki, podczerwień i ... wie co jeszcze, muszą zadowolić się wnykami. Znałam takiego ze sztucerem i życie pokazało, że ktoś, kto strzela do wszystkiego, co się rusza, jest podłym, wstrętnym człowiekiem, drugiego takiego dotąd nie spotkałam. Może dlatego, że - poza tym jednym - nie znam osobiście żadnych myśliwych. Na równi z polowaniem denerwuje mnie dorabianie do tego ideologii.
Za to szataniki są takie, ale takie, że normalnie...Wam dają do wiwatu, ale ja, po tej stronie, spijam śmietankę!
Pozdrawiam
Tess, 2013/01/09 19:22
Ja z racji zawodu poznałam trochę myśliwych. I tak jak niektórzy budzą we mnie chęć natychmiastowego popełnienia czynów karalnych ( no wiecie, w mordę lać, skląć i tym podobne odruchy...)tak znam kilku, którzy wydają się być w miarę przyzwoici. Na przykład łowczy z koła, które teoretycznie może polować koło nas. Teoretycznie, bo się nie zapuszczają. Łowczy spotkany kiedyś przy okazji akcji "sprzątania świata" - ja byłam z dzieciakami ze szkoły w Węzinie, a oni dzieciom zasponsorowali w wiacie ognisko z kiełbaskami - na mój widok zbladł i zszarzał. Potem mi się przyznał, że takiego opieprzu jak ode mnie za polowanie niezgodne z zasadami, którego dopuścili się ludzie z jego koła - w życiu nie dostał. Efekt: tamci myśliwi zostali zawieszeni na 5 lat. nie polują koło mnie w ogóle, a jak było liczenie dzików to najpierw zadzwonili i zapytali czy mogą:-)))A Hiszpanów, którzy przyjechali na dewizówke i polowali za blisko mojego siedliska sklęłam w kilku językach. Z drugiej strony rzeczony łowczy przez miesiąc niańczył u siebie w szopie rannego myszołowa, by go potem wypuścić. Ale nagonka, polowania zbiorowe, sztucery z lunetą - to chore i ja po prostu nie rozumiem tej potrzeby zabijania.
kinga, 2013/01/09 22:33
Ja niestety byłam córką myśliwego i z polowaniami byłam obeznana od dzieciństwa. To nie jest tak ,że oni tylko biegają po lesie i strzelają , ale mają i obowiązki. Przede wszystkim muszą dokarmiać zwierzynę w zimie, budują więc pasieki , wywieszają słoninę ,mają też obowiązek utrzymywania ilości sztuk zwierzyny tak,aby nie była niebezpieczna dla ludzi. Dlatego te polowania. Jeśli tego nie robią , efekty są widoczne od razu. Podaję przykład u nas . Panowie nie mieli zamiaru polować na dziki , ponieważ ktoś nagrał ich telefonem komórkowym i wysłał do Tvn-u robiąc z nich morderców. Watacha tak się rozrosła (pozbawiona naturalnych wrogów w postaci wilków), że zaczęła ,,obrońcom ,,
wchodzić w drogę, jakieś dzieci w lesie pogoniła ( całe szczęście,że nic się nie stało),mnie osobiście wlazły do ogrodu i zryły cały (dosłownie) trawnik. Mieliśmy fajny las, po którym mogliśmy spokojnie spacerować ,jeżdzić na rowerach ,biegać, jeżdzić konno. Teraz każdy się boi wybrać do lasu - nie chcąc ryzykować spotkania z watachą. Podobno liczy już ona 40 sztuk .
Ewa U., 2013/01/09 23:01
Kingo, przecież to człowiek wlazł w paradę dzikom, a nie odwrotnie. To człowiek wybił wilki, zabrał lasy i zaanektował pola, wykarczował co się da, wyrżnął w pień gnany chęcią zysku. Znikają naturalne ostoje, wodopoje, nie ma co jeść, to zwierzęta podchodzą coraz bliżej człowieka. Nie mówiąc o tym, że w miastach, dokąd coraz częściej przenoszą się dziki bynajmniej nie ze złośliwości i złej woli, albo dlatego, że chcą iść do kina, ale ludzie je dokarmiają (Gdańsk), co widziałam na najwłaśniejsze oczy. I co? Potem mają pretensje, że locha w naturalny sposób broni swoich młodych, albo terytorium i dzieciaki pogoniła? Przecież to jej prawo. To człowiek jej to zrobił. Nie locha się panoszy, tylko człowiek właśnie.
Ewa U., 2013/01/09 22:49
Wiesz Tess, nie polują koło Ciebie, to polują trochę dalej, gdzie nie zeklnie ich żadna baba, ani chłop. Wydają się przyzwoici, ale przecież ZABIJAJĄ! Z rannym myszołowem to trochę tak, jak z dokarmianiem zwierzyny zimą. Po co? Po to, żeby do niej za chwilę walić z dwururki? Jeśli wyzdycha z głodu, to nie będzie do kogo strzelać - proste. I niech nie pieprzą (przepraszam!) o ochronie przyrody, selekcji chorych osobników, odtwarzaniu i takich tam. Zwierzaki dadzą sobie radę i z selekcją i z odtwarzaniem, jeśli człowiek nie będzie się wtrącał. Przecież te sarny, do których teraz strzelają, w większości są zapewne w ciąży po jesiennym rykowisku? Na zdrowy rozum kombinuję, bo nie wiem, ile trwa ciąża u sarny, czy łani, czy jak to tam jest. Może się mylę, co jednak nie zmienia postaci rzeczy. To odhumanizowane draństwo. Niech stanie jeden z drugim z gołymi łapskami naprzeciwko - dajmy na to - łosia, albo i jelenia. Kiedyś już chyba o tym wspominałam - pamiętam polowania z dzieciństwa i dziesiątki, jeśli nie setki leżących pokotem zajęcy. Nie mówiąc o płaczu rannego zająca. Na samo wspomnienie cierpnie mi skóra. Nie mogę tego zapomnieć i już.
Każde, ale to każde zachwianie równowagi przyrody wynika z ingerencji człowieka, czy to króliki w Australii, czy żaby nie pamiętam gdzie, czy biedronki na bałtyckich plażach. A myśliwi chwieją, aż miło!
kinga, 2013/01/10 12:20
To jest trochę tak, że kotlecika to się wcina - ale jeśli chodzi o to, w jaki sposób on powstał, to już nie ważne - kupiło się w sklepie, a zwierzęta należy humanitarnie traktować.

Owszem - nie przeszkadza mi stado jeleni przechodzących po moim podwórku, walki bażantów na mojej drodze, zające kicające po moim trawniku. Ale jeśli chodzi o dziki ryjące mi mój ,,wersalski'' trawniczek (no, może nie taki ''wersalski",bo nieżle zachwaszczony, ale za to własną rączką zasiany,)i myszy bezczelnie paradujące mi po domu - to moja tolerancja i zachwyt nad zwierzyną dziką się kończy!!!!

Nie mam zamiaru czekać ,aż locha w obronie swoich młodych poturbuje mi dziecko na środku drogi wiejskiej,a myszy zjedzą mi pół domu. Od razu dzwonię do nadleśnictwa z wielką gębą, co to za porządki ,że mi się dziki w ogrodzie panoszą a w ,,humanitarne,, klatki na myszy nie mam zamiaru się bawić (i tak nie zdają egzaminu)- tylko biorę kota !

Co do saren w ciąży - to jest zakaz dokonywania odstrzału w okresach godowych ,a także w czasie ciąży, więc jeśli ktoś się nie zna ,to uprzejmie proszę o nie wprowadzanie dezinformacji .
Ewa U., 2013/01/10 18:48
Kingo, chętnie się dowiem, kiedy sarny zachodzą w ciążę i jak długo ona trwa. Zwróć uwagę na słówko "zapewne" w mojej wypowiedzi i uważnie przeczytaj następne zdania. Nie uważam, bym wprowadzała dezinformację. Skąd wiesz, że kotlecik "się wcina"? Nie chcę, aby locha poturbowała Ci dziecko. Mówię tylko, że za anomalie w przyrodzie odpowiada człowiek. Bynajmniej nie potępiam Cię (ani nikogo innego zresztą) za tępienie myszy, zwłaszcza za pomocą kota - trudno o bardziej naturalną selekcję. Należałoby się zastanowić, skąd wzięła się ich plaga? Jakiego ogniwa zabrakło? Bo że zabrakło, nie mam wątpliwości. Nie traktuj, proszę, mojej wypowiedzi jak "informacji", ani tym bardziej "dezinformacji". Nie mam ambicji głoszenia jedynie słusznych prawd, zwłaszcza takich, na których się nie znam. Wyraziłam tylko swoje zdanie.
Pozdrawiam
kinga, 2013/01/10 22:20
,,Sarna jest zwierzęciem łownym i podlega sezonowej ochronie łownej.
Okres polowania na kozły rogacze trwa od 11 maja do 30 września .
Natomiast na kozy i kożlęta polowanie prowadzi się od 1 padżdziernika do 15 stycznia.
Ciąża u saren trwa 10 miesięcy,zapłodnionych w czasie letniej rui , lub 4.5 miesiąca zapłodnionych w listopadzie lub grudniu. Wykocenie następuje w maju lub w czerwcu.Dojrzałość płciową sarna osiąga w ciągu 2 lat. "

Z tego co mi wiadomo - nie można polować na sarny z widoczną ciążą . Na każdego rogatego byka trzeba mieć specjalne pozwolenie ,sarny także. W ogóle wszystko jest starannie liczone i wyznaczane.
Ewa U., 2013/01/11 01:14
Dziękuję Ci za informację. Wiem, że trzeba mieć pozwolenie, to jednak nie zmienia faktów. Nie wiem sama co gorsze? Zabijanie z pozwoleniem, czy bez? Czym się różni? I co to znaczy: widoczna ciąża u sarny? Przez celownik tego raczej nie widać, zwłaszcza przy zimowej pogodzie, w lesie, o zmroku i z daleka. Nie wydaje mi się, aby, rozochocony myśliwy nabuzowany testosteronem i żądny krwi (inaczej nie lazłby z giwerą do lasu), zastanawiał się, czy sarna jest gruba, czy może w ciąży?
Pozdrawiam
ania niestety z warszawy:(, 2013/01/11 11:17
Nareszcie mam dostęp do internetu więc wtrącę 3 grosze, ale tylko 3, bo dawno temu w niusie http://ceramika.zawady-oleckie.com/wiki/mysliwi_w_nas_mysliwi_posrod_nas wyczerpałam rozumienie tematu. Natomiast dyskusja na temat ciąży sarny nieco mnie mierzi. A co to przepraszam za różnica czy ona w ciąży czy nie? Bez ciąży można ją bezkarnie zabijać?? A może zacznijmy dyskusję o życiu poczętym? Czy ktoś z Was zwrócił uwagę na "dziwną" informację zacytowaną przez kingę: "Ciąża u saren trwa 10 miesięcy, zapłodnionych w czasie letniej rui, lub 4.5 miesiąca zapłodnionych w listopadzie lub grudniu."? Oznacza to, że nikt nie wie, czy sarna jest w ciąży, czy nie, bo ma taką cudowną właściwość, że może opóźniać poród w zależność od warunków na świecie. Sarny zimowe prawie zawsze są w ciąży i ktoś z pozwoleniem czy nie i tak prawdopodobnie strzela do sarny w ciąży, tyle że nie w widocznej. A co to do cholery za różnica, w widocznej, niewidocznej czy żadnej?? Zabijanie to zabijanie, a jeśli ktoś to robi, z pozwoleniem czy nie, oddaje się żądzy zabijania. Dorabianie do tego teorii, to samooszukiwanie się, by uciec od świadomości, że jest się mordercą - nic poza tym.
No i nic mnie tak (jak wiadomo:)) nie wkurza jak ludzka arogancja. Bo niby człowiek ma prawo chronić swoje młode, a zwierzę nie? Bo człowiek jest Bogiem i może kontrolować przyrodę, a przyroda ma się dostosować do wygody człowieka? Przyszliśmy na ten świat jako ostatni i go splądrowaliśmy, a to tak jakby kogoś zaprosić w gości a ten zepchnąłby właściciela domu do komórki a sam się urządził po swojemu. W najlepszym razie jesteśmy na tych samych prawach co reszta stworzeń.
I to śmieszne - to oburzenie, że jest plaga dzików czy myszy. Oczywiście zabrakło ogniwa bo człowiek je wytępił lub zepchnął do kąta. Ale przede wszystkim plagi zawsze były i będą, taka natura świata - jest nieprzewidywalny i żaden człowiek-Bóg nie skontroluje go i nie urobi po swojemu, może co najwyżej zniszczyć. Trochę pokory by się przydało niektórym! A nawoływanie do zabijania aby uchronić kawałek trawnika... - wybacz kinga - widzę, że tata myśliwy skutecznie Cię zindoktrynował, a fe!
Ewa U., 2013/01/11 14:29
Niechcący wywołałam tę dyskusję, ale Kinga mnie sprowokowała. Mówiąc o sarniej ciąży miałam na myśli jedynie to, że jednym strzałem zabija się sarnę pomnożoną przez dwa. Z pozwoleniem na papierze i w świetle jupiterów. Absolutnie nie uważam, że zabicie sarny bez ciąży jest dopuszczalne. O trawniku już nie miałam śmiałości...
Pozdrawiam
Kinga, 2013/01/11 16:30
NIE chodzi o trawnik, bo z tym to ja sobie poradzę - wystarczy porządne ogrodzenie- lecz o bezpieczeństwo dzieci. Wyobrażcie sobie pół tonową lochę szarżującą na 20 kg dziecko , które kompletnie niczego nie świadome wybrało się z ojcem na grzyby do lasu. Całe szczęście,że był z nimi pies, który tą lochę odciągnął. Poza tym równowagę w naszym lesie ,zakłóciła paniusia z tel komórkowym a nie myśliwi,których obowiązkiem jest dbanie ilość sztuk zwierzyny na danym terenie leśnym tak ,aby nie zakłócało to eko- systemu.

Jeśli chodzi o regulację i podporządkowywanie sobie przyrody - to jak nazwać sterylizację kotek?
Jeśli to jest sposób humanitarny , a dokonywanie odstrzału nie, to ja proponuję humanitarną sterylizację dzików, saren, wilków,lisów ......idąc dalej tą drogą proponuję nie jeść także ryb - ponieważ to też zwierzę i też przeżywa stres w czasie połowu. :) W ogóle niech człowiek w obronie zwierzątek, biedronek ,żabek i roślinek da się zepchnąć w coraz większą biedę i niech umrze z głodu.

Lepsi specjaliści od nas , mam na myśli profesorów biologii m.in prof.Henryka Tomaszewicza od lat badających przyrodę i będący w tej dziedzinie ekspertami - bardzo dobrze wiedzą ,że odradza się ona sama . Człowiek nie jest w stanie jej uregulować,ani też podporządkować lub zniszczyć totalnie. .Ona i tak znajdzie sposób.
kinga, 2013/01/11 17:34
p.s A jeśli chodzi o instynkt morderców i łowców u mężczyzn...cóż , można próbować z tym walczyć, poprzez wysłanie chłopa do pracy w polu, na budowie ,lub w krawacie za biurkiem . Niech poprzez ciężką pracę i mozolne zarabianie pieniędzy ,zaspokoją te swoje samcze ambicje wyżywienia rodziny.Obawiam się jednak,że zaczynają przesadzać , popadają w pracoholizm , lub inne dewiacje ,instynkt nie jest zaspokojony , koniecznie komuś muszą przyłożyć w mordę ,w rezultacie wywołują wojny.
Ewa U., 2013/01/11 21:18
Nie wyobrażam sobie półtonowej lochy jakoś. Może to był żubr? Uważasz, że sterylizacja kotek jest mniej humanitarna, niż topienie kociąt, albo ukręcanie im głów? Znam też takich, którzy zakopują je żywcem. Przecież to człowiek je udomowił i jest za nie odpowiedzialny. Do dzików i saren niech się nie wtrąca, a nie będzie musiał ani ich zabijać dla przyjemności (bo przecież nie z głodu!), ani dla wątpliwej równowagi, ani - tym bardziej - sterylizować. Naprawdę uważasz, że przyroda jest w stanie odrodzić się po spustoszeniach, jakich dokonał człowiek w szale konsumpcji? Naprawdę nie słyszałaś o gatunkach roślin i zwierząt, które wyginęły na skutek bezpośredniej, lub pośredniej działalności człowieka? O milionach ton ropy, która poszła w ocean degradując wszystko i na zawsze? O foliowych workach, które, w najlepszym razie, rozłożą się za 400 lat? Jeśli człowiek osuwa się w biedę, to na pewno nie dlatego, że broni biedronek i żabek. Raczej wręcz przeciwnie.
Marne masz zdanie o mężczyznach, jeśli uważasz, że trzeba ich wysłać na polowanie, żeby sobie trochę pozabijali i zaspokoili niezdrowe instynkty, bo babie mogą przylać, gdyż zupa była za słona, a potem zagnać do ciężkiej pracy, żeby inne jakieś głupoty im do głowy nie przychodziły.
W czym lepszy jest człowiek od żabek, biedronek, dzików i sarenek? W przeciwieństwie do nich, zabija dla rozrywki.
ania niestety z warszawy:(, 2013/01/11 22:14
No to mam część z głowy dzięki Ewie:) Kinga, znam Cię i lubię, choć sposób w jaki myślisz, nie podoba mi się. I wstrzymam się od pisania co sądzę o tego rodzaju argumentach i myśleniu - w imię niusa o ocenianiu:) W już wspomnianym niusie http://ceramika.zawady-oleckie.com/wiki/mysliwi_w_nas_mysliwi_posrod_nas napisałam, z czego moim i nie tylko moim zdaniem (udowodnionym klinicznie:)) wynika umiłowanie do polowania - chyba nie przeczytałaś albo nie zrozumiałaś, bo piszesz tak, jakby Twoja wizja była oczywista. Widzę, że nie masz kłopotów z wyszukiwaniem informacji w internecie. Polecam wyguglowanie słówka SUBLIMACJA. W każdym razie piszę teraz tylko dlatego, żeby nikt nie pomyślał, że zgadzam się z Twoim podsumowaniem. Nie zgadzam się z ani jednym słowem.
borys, 2013/01/11 22:50
Kingo: Nie wiem co takiego śmiesznego jest w niejedzeniu ryb, że wstawiłaś emotikonkę, ale wyobraź sobie, że istnieją ludzie, którzy ich nie jedzą i na dodatek o zgrozo, są wśród nich ci straszni mężczyźni z instynktem mordercy (jeden nawet pisze te słowa).
A posiłkowanie się zdaniem autorytetów z tytułem profesorskim to miecz, który może działać obosiecznie. Oto fragment rozmowy z profesorem UJ, Janem Hartmanem (o tak pogardzanych przez Ciebie rybach też się coś znajdzie:)

Czy polowanie mieści się w etycznym zabijaniu?
- Jestem wrogiem polowania. Kiedyś to było przedłużenie zwierzęcego sposobu życia. Ludzie polowali tak jak zwierzęta, ponosili przy tym pewne ryzyko, nie uważali się za lepszych, którym wolno zabić, czasem wręcz czcili zwierzęta. Czuli się częścią przyrody. Później wyalienowaliśmy się z przyrody i dziś polowanie jest skrajnie asymetryczne i zbędne - zwierzę nie ma szans. Zabijamy dla przyjemności, a to uważam za kompletną degradację. Nie ma to żadnego związku z potrzebami żywieniowymi.


Myśliwi często tłumaczą strzelanie do zwierząt koniecznością utrzymywania równowagi biologicznej w lesie, bo niektóre gatunki nagle ponad miarę się rozmnożyły i zagrażają innym.
-Owszem, w sytuacji kiedy lasy mają ograniczoną wielkość, pojawiają się zaburzenia równowagi biologicznej, bo np. jest bardzo dużo lisów. Ale to jest z winy człowieka, on tak to urządził. Rozumiem konieczność odstrzału, ale tymi sprawami powinna się zajmować odpowiednia służba publiczna. Nie powinno być tak jak obecnie, że jest sezon polowania na określony gatunek zwierzęcia i praktycznie każdy, kto chce, może sobie całkiem prywatnie polować. Zabijanie dla przyjemności jest w oczywisty sposób nieetyczne. To samo z łowieniem ryb. Ryby nie krzyczą, kiedy wyciągamy je z wody nabite na haczyk. Nie słyszymy ich cierpienia, lecz na to mamy rozum, by o nim wiedzieć. Wędkarz zniża się do poziomu bezmyślnego rekina. Kiedyś, w dawnych wiekach, ludzie nie byli świadomi, że zadają cierpienie zwierzęciu, i to ich usprawiedliwiało. Nie przychodziło im to do głowy, nikt im nie mówił, że to jest jakiś problem. Dziś przychodzi nam do głowy i od tego momentu tracimy niewinność.

Chce pan pozbawić wędkarzy chwili relaksu nad wodą.
- Relaks polegający na tym, że wbijam haczyk w przełyk cierpiącego małego zwierzęcia - nie!


A gdyby wędkarz wyłowił rybkę jakąś siatką, a potem ją zabił, to byłoby w porządku?
- Może nieco lepiej, ale nie róbmy zabawy z zabijania. Ktoś, kto idzie na ryby, zabija dla zabawy. Można siedzieć nad wodą z książką zamiast wędki. Ale na to trzeba być istotą rozumną, a nie rekinem.
Ewa U., 2013/01/11 23:33
Panie Profesorze, Kocham Pana.
ania niestety z warszawy:(, 2013/01/11 23:59
W ramach macania przez każdego z nas innego fragmentu słonia, dodam coś od strony ogonka:) czyli, jak powiedzą złośliwi, od d... strony.
Będąc w Warszawie chodzę po Gucia do przedszkola. To dość daleko na piechotę, więc zabieram ze sobą Krecika, bo to pora spaceru. Oczywiście na czas odbioru wnuka, psa wiążę u płota na przedszkolnym terenie z dala od ludzi.
Krecik jak wiadomo jest nieco chory na psim umyśle, ma manię wielkości, rzuca się na wszystko co większe od niego i sami wiecie, jak to się skończyło. Jego zaburzenie również polega na tym, że niczego się nie uczy, więc rzuca się nadal mimo przykrych doświadczeń. Dziś, gdy podeszliśmy do furtki, po drugiej stronie pojawili się akurat jacyś rodzice po pociechę. Krecik oczywiście rzucił się na nich z furią. Nadmienię, że jest w kagańcu, na krótkiej smyczy i jest wielkości jamnika. Pan wypowiedział się: "tego psa trzeba uśpić, jest niebezpieczny dla dziecka".

Krecik jest dla mnie miernikiem w ludziach tego, o czym nasza dyskusja.
Część śmieje się, że taki mały pies a taki chojrak. Część spekuluje, że musiał być kiedyś bardzo źle traktowany, pytają, czy ze schroniska. Część go kopie, wygraża mu jak osobistemu wrogowi, krzyczy na nas, że takiego psa trzeba zlikwidować.
Może gdyby był dobermanem, który może się wyrwać ze smyczy i rzeczywiście grozi domownikom (Gucia nigdy nie ugryzł, choć ten nieraz mu robił krzywdę - tylko warczy i w ostatecznosci ostrzegawczo, z wyczuciem łapie zębami), zdecydowałabym się na taki krok, by psa nie skazywać na dalszą poniewierkę - Krecik do schroniska, mimo młodego wieku był oddawany dwukrotnie.

Takie skrzywione Kreciki, albo i całkiem niewinne psy a mimo to postrzegane jako odbezpieczone granaty w każdej chwili gotowe zagryźć dziecko, "półtonowe" lochy szarżujące na niewinną dziatwę, okrutnie rozpleniające się sarny i zające, tudzież inne bezrozumne istoty robiące w poprzek człowiekowi, to takie świetne obiekty do projekcji... (czyli, przypomnę czytającym bez zrozumienia albo nie czytającym do tej pory - do przypisywania im swojej agresji i innego bezrozumnego działania zamiast widzenia ich w sobie).
Pan tatuś co chciałby uśpić małego śmiesznie rzucającego się pieska, czy ten co go kopie, tak jak i myśliwy mordujący zwierzynę, bo mu "zagraża" w podobny, wyimaginowany sposób co Krecik, niczym tak na prawdę od naszego wielkościowego Krecika się nie różnią:) Tak jak Krecik się rzucają, bo wszędzie widzą zagrożenie. Tymczasem zagrożenie jest w nas;)
Kinga, 2013/01/12 00:39
A przepraszam bardzo - a o czym ja tutaj piszę? ,,Rozumiem konieczność odstrzału - ale tym powinna zajmować się odpowiednia służba publiczna '' To jest istotą moich wypowiedzi . Sama z dwururką nie biegam i nie zachęcam nikogo. Nie jest też moją winą brak równowagi w środowisku . Oświadczam jednak ,że nie mam zamiaru żywić się tylko i wyłącznie roślinkami dlatego ,że ktoś tak sobie życzy.
A przyroda naprawdę się odradza - przykład chociażby Czarnobyl.Dlatego jestem jak najbardziej za autostradami i rozwojem regionu.Eksperci potwierdzili mi ,że przyroda nie zginie i ja im wierzę.Sama ciągle walczę z chwastami i bujną roślinnością bezczelnie się panoszącą ; )
Jeśli chodzi o plastikowe worki na śmieci - są na to sposoby w postaci ekologicznych spalarni, wytwarzających prąd ,z powodzeniem funkcjonujących wszędzie na na świecie w samych środkach miast- tylko nie u nas. Wycieki ropy do oceanu - tu się zgodzę - głupota człowieka. Jeśli chodzi o słoną zupę - nie toleruję również, dziwię się kobietom ,że na to pozwalają,ale dowodzi to moich teorii.
Co do ryb - to pewne osoby wiedzą o co chodzi, były uprzejme chwalić mi się,że konsumują tylko to co są w stanie zebrać i złowić.
Ja natomiast w swojej diecie używam wszystkiego i nie zamierzam z tego zrezygnować, pomimo sympatii do gospodarzy tegoż portalu , których serdecznie pozdrawiam.
k., 2013/01/12 09:25
Ania, mam nadzieję, że rozróżniasz Kingi;-)
ania niestety z warszawy:(, 2013/01/12 19:04
Kingo, nie mam wątpliwości:)
Ewa U., 2013/01/12 09:47
Wiesz, Kingo, że liczbę osób obarczonych mniejszymi i większymi konsekwencjami wybuchu w Czarnobylu szacuje się na 3 miliony? Nazywasz to odrodzeniem? I na tym proponuję, aby zakończyć dyskusję.
Pozdrawiam
KInga, 2013/01/12 17:02
Ewo - kompletnie nic nie zrozumiałaś i nie rozumiesz. Nie mówię o wybuchu i jego konsekwencjach - bo tutaj ,każdy normalny człowiek zna znaczenie bestialstwa jakie się wtedy dokonało ,lecz o odradzającej się tam przyrodzie pozostawionej samej sobie bez ingerencji człowieka. MOwię o tym ,wyjaśniając łopatologicznie ,że natura daje radę i nie zginie. O wiele większym wynaturzeniem są dla mnie organizacje typu ,,FaQ for forest" , pod płaszczykiem ochrony przyrody propagujące kurestwo ,wszelkiego typu fundacje ,których prezesów znam niekiedy osobiście i dokładnie wiem co to za ludzie, jak sprawnie i sprytnie potrafią wyciągać z ludzi kasę , kłamiąc przy tym w żywe oczy.
ania niestety z warszawy:(, 2013/01/12 19:10
Myślę Kingo, że tylko pozornie rozmawiacie na ten sam temat i że to jednak Ty zeskoczyłaś a raczej nigdy nie byłaś na torze właściwym (w sensie tego, który biegnie w niusach), pozostajesz na tej samej pozycji co myśliwi i nie rozumiesz Ewy, mnie, tudzież innych wypowiadających się oraz niewypowiadających, ale którzy boją się, że ich z Tobą mylę:) i dlatego rzeczywiście ta dyskusja nie ma już sensu. Wymagałaby sprowadzenia albo Ciebie na nasze tory, albo nas na Twoje, a chyba żadna ze stron nie ma ochoty być nie na swoich torach;)
Robert, z wykształcenia leśnik, ornitolog amator, raz w roli naganiacza, 2013/01/12 20:36
Kilka luźnych myśli na temat polowań.
Dopuszczam myśl, że w pewnych okolicznościach, na pewnych obszarach Polski należy dokonywać odstrzału pewnych gatunków zwierząt. W stu procentach zgadzam się z panem profesorem Hartmanem. Powinni się tym zajmować tylko i wyłącznie wysoko wykwalifikowani "płatni zabójcy". I to najlepsi z najlepszych, szanujący przyrodę i "przeciwnika".

W studenckich czasach w ramach praktyk z zoologi leśnej i łowiectwa byłem zmuszony wziąć udział jako naganiacz w polowaniu na zające. Polowała kadra, głównie profesorska, SGGW-AR. Czyli chyba można powiedzieć, że kwiat polskiego łowiectwa. Działy się tam rzeczy po prostu straszne. Łamano większość podstawowych i najważniejszych punktów zasad polowania.
Strzelano bez sensu, bez realnych szans na trafienie, jedynie raniąc zwierzęta. Na muszce strzelających kilka razy znajdował się człowiek stojący obok. Cud, że nie zdarzył się żaden wypadek.

A język jakiego się nasłuchaliśmy był jakby żywcem wyjęty ze słynnego filmiku o forfiterze: http://youtu.be/fFxdDCIAS6c

Kilka już razy "mundrole" w Polsce ustanowili odstrzał na jastrzębie gołębiarze, które jakoby straszne szkody łowieckie robiły. Posłużę się cytatem:

"Tylko w latach 1968-69 w niektórych powiatach dawnego województwa poznańskiego odstrzelono na rzecz jastrzębia, który wyjęty był wówczas spod ochrony aż 333 myszołowy, 37 pustułek, 18 kań, 15 błotniaków zbożowych, 2 rybołowy, 9 sów, 4 trzmielojady. Jako ptaka drapieżnego strzelono wówczas nawet ptaka z rodziny czapli – bąka.
Jastrzębi zabito 117 osobników. (inf. “Chrońmy Przyrodę Ojczystą”, zeszyt 2, marzec – kwiecień 1970). W lutym 1980 roku Ministerstwo Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego zarządziło okresowy odstrzał dwóch gatunków drapieżnych – jastrzębia gołębiarza i myszołowa włochatego – jako rzekomo zagrażających pogłowiu zwierzyny łownej. Wydano wyrok śmierci dla dowolnej liczby różnych gatunków ptaków drapieżnych. Bo jak rozpoznać lecącego myszołowa włochatego od myszołowa zwyczajnego. Dla myśliwego jest to praktycznie niemożliwe. Wytrawny ornitolog potrafi rozpoznać prawidłowo 70% napotkanych drapieżników i jest to wynik maksymalny. Już nazajutrz po ogłoszeniu przez media odstrzału Wojewódzkiemu Konserwatorowi Przyrody w Warszawie dostarczono odstrzelonego “jastrzębia”, który okazał się... sową uszatą!
(inf. “Odstrzał na oślep” – Życie Warszawy z dn. 6.02.1980)."

W latach osiemdziesiątych odwiedzani przeze mnie leśniczowie wielokrotnie chwalili się trofeami łowieckimi. Były wśród nich "jastrzębie" czyli myszołowy zwyczajne i jeden pszczołojad. Jastrzębia nie widziałem żadnego.

Szczytem głupoty i draństwa jest rozpoczynanie sezonu polowań na kaczki, gdy część z nich wodzi jeszcze pisklęta.

Na psychologii się nie znam i nie wiem jak się ma długość fujarki do potrzeby paradowania z dłuższą fujarką po lesie. Wiem na pewno, że jeśli już trzeba zabijać dzikie zwierzęta, powinni to robić trzeźwi fachowcy a nie ludzie, którzy nie mają pojęcia o tym "czym się różni wróbelek".

Przy okazji: największe lochy ważą do 150 kg.
ania, 2013/01/24 14:33
Na temat dostałam link od Borysa: http://wyborcza.pl/1,75478,13192008,Niech_zyja_ptaki__Ich_zabijanie_to_fanaberia.html
ania, 2013/02/14 15:20
OMG, zobaczcie sobie jakie trofea ma nasz sąsiad w Szwałku;) http://www.klubgeneralow.pl/wp-content/uploads/2012/10/6.jpg - mam nadzieję, że nie wszystko zostało upolowane...
Kinga, 2013/01/13 14:36
I w końcu wypowiedż fachowca ! : )
kinga, 2013/01/13 17:23
Ja jeszcze tak chwilkę - aby Was już dłużej swoją osobą nie drażnić ,bo i poco? Temat w dużej mierze został wyczerpany , wnioski wyciągnięte i żadna ze stron nie chce odpuścić :).

Chyba się starzeję - bo wzięło mi się na wspominki, ale kto nie chce -ten nie musi czytać :).
Bardzo lubię gulasz z dzika z kulkami jałowca ,pieczoną kaczkę, kuropatwę w sosie żurawinowym (cymes !). Niestety od 15 lat , od kiedy św. pamięci Ojcu zmarło się - nie mam sposobności popróbowania tych smaków, a kupić w sklepie nie chcę - gdyż uważam,że to nie będzie TO .

Jeśli chodzi o psychologię polowań - nie mam pojęcia czemu ojciec to robił. Kiedyś polować mogła jedynie arystokracja i szlachta ,stąd może to kontynuacja rodzinnych zwyczajów, lub w tamtych czasach (socjalizm) chęć nauczenia ówczesnej władzy prawidłowych zasad - wątpię ,czy mu się to udawało , gdyż było to na zasadzie ,,jak ktoś wejdzie między wrony ",a głowę miał słabą, może zawodowa konieczność i chęć obserwacji - był jedynym w Polsce konstruktorem broni , m.in ,,Glauberyt " to jego dzieło(tylko i wyłącznie)a łucznictwo i strzelectwo było jego pasją.To ,że konstruował śmiercionośną broń - jakoś musiał w swym sumieniu pogodzić,gdyby spojrzeć na to w ten sposób,że dzięki temu pół miasta miało pracę, a której zabrakło po jego śmierci,to może ma to jakiś sens , a może po prostu miał dość jazgotu i awantur mojej nadpobudliwej matki - więc choć raz na tydzień chciał mieć ''święty spokój " - a wiadomo,że na polowaniach baby nie uświadczysz. :)

W każdym razie , nie raz budowałam z nim pasieki podając gwożdzie , siedziałam na ambonach wypatrując jeleni i dokładnie liczyłam każdą sztukę (ale byłam cierpliwa!), zapach jałowca - to moje zapachy dzieciństwa , grzyby ,jagody , jeżyny ,orzechy laskowe ..... Cóż , czym skorupka za młodu :)
ania, 2013/01/13 19:12
kingo, domyślałam się od początku, że bronisz taty i obrazu swojego dzieciństwa a nie polowań, tylko Ci się to miesza niestety..;)
ola z Katowic, 2013/01/13 17:47
Mój Alienek w "kocieńctwie" wyglądał dokładnie identycznie! Łza się w oku kręci!
Egretta, 2013/01/19 19:44
Ktoś wcześniej napisał, że pojawiliśmy się na ziemi jako ostatni i to powinno dać do myślenia każdemu kto uważa, że ma prawo wypierać zwierzęta z ich naturalnych środowisk i kto używa ironii pisząc o "zwierzątkach, żabkach, biedronkach i roślinkach" oraz o ich ochronie. Otóż Droga Kingo, w Twoim i Twoich dzieci dobrze pojetym interesie jest te wszystkie "zwierzątka, biedronki i roslinki" chronić, ponieważ od RÓWNOWAGI w przyrodzie zależy Twoje życie a równowaga to nie kilka obetonowanych drzew na blokowisku, czy wersalski trawniczek przed Twoim domem. Te "chwasty" które psuja Ci widok za oknem są niezbędne do tego żeby Twoje dzieci i ich dzieci w ogóle mogły żyć, tylko na ich nieszczęście nie pojęłaś jeszcze tego faktu, ta wielka locha, która spedza Ci sen z powiek jest częścią ekosystemu dzięki któremu masz czym oddychac i co jeść i bynajmniej nie chodzi mi o konsumowanie dziczyzny.. Im szybciej sobie to uświadomisz Ty i Tobie podobni tym lepiej dla nas wszystkich.
ania, 2013/02/22 16:45
nieco a propos http://greenpeace.natemat.pl/50705%2Cw-ekologa-frazesem-cel-pal
ania, 2013/01/20 13:05
Ja się zastanawiam, co robią w szkołach w tej materii. Bo że zwykły zjadacz chleba nie ma pojęcia o ekosystemach, równowadze w przyrodzie i znaczeniu najmniejszego żyjątka, to wiadome i dzieciom swoim nie przekaże, ale w szkole powinno się dziatwie sączyć i trąbić na okrągło. Właściwie już od przedszkola. Pewnie dalej, jak za moich czasów, uczą teorii, definicji więc jednym uchem wpada, drugim wypada, jak to z niepotrzebną wiedzą. Ale gdyby tak pokazywać w szkole filmy obrazujące efekty ludzkiej arogancji i skutki dla samych uczniów, zapraszać specjalistów-pasjonatów nie tylko raz na 10 lat, a pewnie i wystarczyłby nauczyciel rozumiejący problem... Albo gdyby księża w parafiach byli mądrzy i zamiast tego, ile uzbierają na tacę, zajmowali się posłannictwem bożym, którym jest szeroko rozumiana troska o ludzkość i Ziemię... Albo gdyby ekolodzy nie ustawiali się po drugiej stronie barykady i z większą tolerancją dla ludzkiej niewiedzy tłumaczyli, o co walczą... Tia.
hippolitkwas/alfred, 2013/03/13 22:29
http://jagermeisterin.blog.onet.pl
Kobieca strona myślistwa.Polecam
ania, 2013/03/15 10:33
straszne, ale tak jak napisałam w niusie o braku żurawi (12.03.2013) szkoda marnować czas na czytanie i angażować emocje po próżnicy - dorabianie aż takiej ideologii do mordowania wskazuje na betonowe mechanizmy obronne. Myślenia tej pani nic już nie zmieni, no chyba że jakieś oświecenie w stylu obuchem/kulką w łeb;) Chociaż też wątpię - znam faceta myśliwego, który stracił pół twarzy na polowaniu i nic go to nie zmieniło - dla niektórych poziom troski jest nieosiągalny w rozwoju. Każdy psychoterapeuta to wie - najtrudniejszy do leczenia jest pierwotny narcyzm, istna mordęga, Freud nawet uważał, że nie do leczenia.
GOŚĆ, 2013/03/15 18:48
Pierwotny narcyzm swietne podsumowanie tej pani bardzo trafne to się wysysa z mlekiem matki niestety dostała to w genach.
ania, 2013/03/15 18:58
Gwoli ścisłości, to bardzo wczesna niemowlęca relacja z matką jest za taki narcyzm odpowiedzialna, czyli rzeczywiście "mleko matki";) a to prawie jak geny..
ania, 2013/04/01 16:40
Kolejny autorytet na temat i wspaniały wywiad!: http://www.rp.pl/artykul/936435,936477-Zwierze-cierpi-tak-samo-jak-czlowiek.html?p=1
Skomentuj:
HQSNQ
 
 
rece_pelne_szatanikow.txt · ostatnio zmienione: 2015/02/10 22:26 przez ania
 
Zawady Oleckie - Agroturystyka - Ceramika